• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Suffolk, Dunwich, Przeklęta Warownia > Dzika plaża
Dzika plaża
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-08-2025, 20:34

Dzika plaża
Z ogrodów można przedostać się bocznym przesmykiem prosto na malowniczą, opustoszałą plażę. Niewidoczne na pierwszy rzut oka przejście ujawnia widok zapierający dech w piersi. Miejsce zdaje się być zapomniane przez człowieka, oddane nieposkromionej przyrodzie. Przyjemna, złocista plaża gdzieniegdzie poprzerywana jest pojedynczymi wyrzuconymi przez morze kłodami. Docierające do piasku fale wyrzucają na brzeg drobne kolorowe kamienie. Pochylające się ku morzu pojedyncze drzewa zachęcają, by schronić się w ich cieniu. Tuż przy brzegu znajduje się piaszczyste, charakterystyczne wzniesienie, z którego rozciąga się fantastyczny widok na znikające za linią horyzontu popołudniowe słońce. Cisza, poprzerywania jedynie melodią fal i ptasimi głosami, pozwala zebrać myśli i sprzyja odpoczywaniu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Lucinda Macnair
Śmierciożercy
Hope for the best, but prepare for the worst.
Wiek
28
Zawód
łamacz klątw i uroków, poszukiwacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
15
1
OPCM
Transmutacja
30
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
20-01-2026, 23:02
Ileż to już razy przekonała się na własnej skórze, że magia - a w szczególności ta popędzana adrenaliną płynącą w żyłach - reaguje zupełnie inaczej niż ta stateczna, powolna, napędzana wyłącznie umiejętnościami? Jakby w jej ciele żyły dwie odmienne odsłony tej samej natury. Jakby jedna była uśpiona, czekająca cierpliwie na moment zagrożenia, a druga obecna na co dzień, w drobnych gestach i delikatnych ruchach różdżki. Dwie role, dwa oddzielne wakaty - ta sama siła, a jednak zupełnie inne oblicza.
Doskonale pamiętała chwilę, gdy w jednej z jaskiń gdzieś w Gruzji natknęła się na ghula strzegącego artefaktu. Wszystkie podania, w których stworzenie to opisywano jako względnie nieszkodliwe, mogła wtedy bez wahania wrzucić do ognia. Owszem, w innych okolicznościach mógłby ją minąć obojętnie, nie poświęcając jej najmniejszej uwagi. Ale kiedy z własnej woli wkroczyła do jego leża, gdy świadomie zdecydowała się na konfrontację, okazało się, że nie ma zamiaru odpuścić. Pędziła ku wyjściu, ile sił w nogach, byle tylko wielkie, odrażające i cuchnące zębiska nie zdążyły jej dosięgnąć. I właśnie wtedy - w chaosie, strachu i panice - rzucona z niemal nierealną precyzją i potężną siłą bombarda uratowała jej życie. Była wtedy młoda, znacznie bardziej niedoświadczona, a to zaklęcie równie dobrze mogło się jej po prostu nie udać. A jednak wyszła z tego bez szwanku. Takich historii było więcej. Wiele więcej. I prawda była taka, że magia potrafiła ratować skórę w momentach, w których wszystko inne zawodziło. Pojawiała się wtedy, gdy była naprawdę potrzebna. W całkowicie innym wymiarze i z całkowicie inną siłą.
Skinęła głową z uśmiechem na jego słowa. Cieszył ją fakt, że potrafił odnieść to, co mówiła, do samego siebie - do własnej historii, własnych predyspozycji i zasobów. Bo każdy był inny i choć nie miała szczególnej smykałki dydaktycznej, a uczenie innych korzystania z magii wcale nie przychodziło jej naturalnie, Mitch miał na tyle otwarty umysł, by samodzielnie się w tym odnaleźć. Dopasować jej doświadczenia do własnych potrzeb. - Więc pewnie równie ważne będzie zadbanie o szlifowanie własnego instynktu, wiesz? - dodała po chwili. - Czasem chodzi o badanie własnych reakcji, podejmowanie szybszych decyzji, działanie niemal automatycznie, w zgodzie z pierwszą myślą. Żyjemy względnie bezpiecznie, a to sprawia, że zazwyczaj mamy czas na reakcję. W chwilach realnego zagrożenia bywa jednak inaczej. Ten czas jest znacznie krótszy… albo nie ma go wcale. - odpowiedziała kończąc ten temat, bo miała poczucie, że wyczerpali go już do cna. Możliwe, że tak mocno podkreśliła kwestię szybkości reakcji, że teraz przebudzony w nocy, wyrwany prosto z łóżka będzie pamiętał na czym koncentrować się najbardziej. To napawało ją optymizmem.
Nauczona doświadczeniem z rodzinnego domu rzadko przyjmowała do siebie komplementy. Potrafiła je zbywać, potrafiła je ignorować, żyjąc nieustannie w poczuciu bycia niewystarczającą. Przecież zawsze mogła zrobić coś lepiej. Zawsze mogła dać z siebie więcej. To wydawało się naturalne - stawiać wobec siebie coraz wyższe wymagania. Słowa Mitcha uderzyły w nią i to nie dlatego, że nie wiedziała, iż jest dobra w magii obronnej - w innych okolicznościach nie zgodziłaby się przecież mu pomagać. Uderzyły dlatego, że nie wynikały z uprzejmości, lecz z faktów. Po zmierzeniu się z nią w pojedynku mógł wyciągnąć własne wnioski i wyglądało na to, że właśnie to zrobił. Znów się uśmiechnęła i ponownie skinęła głową, nie komentując szerzej tych wszystkich miłych słów, które do niej dotarły. - Jeżeli z tych myśli wykreują się pytania, na które sam nie znajdziesz odpowiedzi, nie wahaj się do mnie z tym przyjść - dodała w końcu, gdy podsumował ich lekcję jako coś, co da mu powód do dalszych rozmyślań. - Może będę znała odpowiedź, a jeśli nie… poszukamy jej wspólnie. - potraktowała to jako dobry znak. Może nawet jako dowód, że naprawdę zależało mu na nauce. Że ta lekcja nie pójdzie na marne.
Zaśmiała się, rozbawiona faktem, jak dobrze wszystko przygotował. Tym, że chcąc podziękować jej za poświęcony czas, zaplanował wspólny obiad z wyprzedzeniem, przewidując wszelkie możliwe wymówki. Opieka nad synem była przecież tą najczęstszą i właściwie niepodważalną - nie dlatego, że szukała pretekstu na siłę, lecz dlatego, że naprawdę nie chciała obarczać innych obowiązkami, które uważała za swoje. Kiedy jednak wybił jej ten argument z ręki, oznajmiając, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, a stolik już na nich czeka, nie mogła się nie zgodzić. Tego wymagała od niej kultura, tego wymagało wychowanie, ale przede wszystkim… naprawdę tego chciała. Nie zapytała, czy aby na pewno jest w stanie teraz teleportować się gdziekolwiek - nie chciała godzić w jego dumę ani psuć tego co dla nich zaplanował. - Więc co dobrego dziś zjemy? - zapytała, zanim wspólnie ruszyli w stronę domu.

z.t
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-02-2026, 15:54 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.