• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 11.03.1962 | So you wanna play with magic?
11.03.1962 | So you wanna play with magic?
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
09-02-2026, 15:00
[Obrazek: bfe2a38c5b16257a9e707a6c134fd5e4.jpg]
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 23:13
Tak to leciało; prawie uprzejmie dywagujemy już sobie o sytuacji hipotetycznej, w której regularnie zapinam jego matkę - pewnie od tyłu, żeby na nią nie patrzeć i nie doszukiwać się w wykroju ust rysów Ambrose’a, a oprócz tego z tej prozaicznej przyczyny, że podobają mi się szerokie dupy. Tylko te odpowiednio duże i miękkie (te lekko spasione) falują swobodnie w rytm pchnięć, a te dostosowuję do mojego widzimisię. Mogę chcieć widzieć wodospad, mogę chcieć widzieć spokojny Dunaj obmywający brzegi Belgradu, rządzę tylko ja, moja fantazja i moje berło. Jest też powód numer trzy: po kimś musi to mieć, a że nie mówimy ani o zajęczej wardze, ani o tendencji do przesuszonych stóp, ani pieprzykach rozsianych po plecach: dmuchałbym na zimne i nie patrzyłbym w oczy bezimiennej matce Rosiego. Niebezpiecznie zbliżam się do kopulowania z bazyliszkiem, prawie czuję śliskie, zimne łuski owijające się wokół nadgarstka - ugh, wzdrygam się, wstrząsa mną wyraźny dreszcz, a on gada. Gada, gada i gada, pierdolona zacięta katarynka prosto z Trafalgar Square - sztuka przed sztuką, to znaczy bezpośrednio przed budynkiem National Gallery, w którym tak szczerze nigdy nie byłem - a może i powinienem, skoro wstęp nic nie kosztuje. Pokażę tam Sandy byle blondynkę na obrazie, mówiąc, że to ona i tak zagwarantuję sobie noc poświęconą skakaniu wokół mnie - notuję ten pomysł na później. 
– Naprawdę, Ambrose? – niecierpliwię się, pięść świerzbi, żeby znowu mu przywalić, a marne zarzuty za napaść na funkcjonariusza, które majaczą na horyzoncie to za mało, żeby mnie powstrzymać, kiedy jestem rozpędzony jak krąg sera toczony ze wzgórza w Gloucester raz do roku. – I ty będziesz mnie teraz pouczać, jak mam obchodzić się z moją kobietą? Ty? A co ty niby o tym wiesz? Gówno – cedzę przez zęby i ponownie popycham go w pierś i znowu jesteśmy w konfiguracji ja-on-ściana, zacieśniamy więzy jak Spartanie. 
– Ach tak? I co potem? Kupujesz takiemu kwiaty czy przypadkiem wypierdalasz z czwartego piętra jak jesteście razem na ćmiku? – gada z sensem, ale tylko połowicznie, bo tak, małżeńskie zdrady bywają wygodne, tyle o ile, to chłop dalej rządzi, a baba nic tylko trzęsie przed nim portkami, oczywiście w przenośni, bo co to za kobieta, co nosi spodnie? – Weź wróć do mamusi i zobacz, czy nie zostawiłeś w domu swoich jaj, bo gadasz jakby w dzieciństwie cię wykastrowali. I może, kurwa, powinni. Pieprzone wile – znowu spluwam na podłogę, gęsta mela odkleja się od gruczołów i spieniona ląduje na jego butach - a niech mi tylko coś spróbuje powiedzieć na ten temat, to ukatrupię. 
– No pewnie, że nie będziesz — burczę dalej agresywnie, łypiąc na niego i ocierając ostrzegawczo knykcie, co może znaczyć, że jeszcze wszystko przed nami albo że rozglądam się po kryjomu, czy nie trzyma gdzieś na widoku kojącego balsamu. Ambrose łamie złotą zasadę, która czyni męską wieź lepszą od babskiego przywiązania, które kończy się tam, gdzie zaczyna się brunet, metr osiemdziesiąt. W tym przypadku: kończy się na blondynce, metr pięćdziesiąt - łachudra jeszcze nawijał mi makaron na uszy, że lubi wysokie, tia, tia, tia. — Spróbuj kurwa, to Titus będzie musiał cię do końca życia karmić kleikiem — bo nie utrzymasz w łapie łyżki, a zębów brak — a z te twoje cohones nadadzą się już tylko na koktajl — pryskam śliną równie elegancko jak zasłyszanym na granicy z Meksykiem hiszpańskim. Tam wszyscy mieli je duże, drapali się po nich bez wstydu, a ci, którzy mieli pecha trafić na dół łańcucha pokarmowego, byli za nie wieszani na płotach. — Przeprosisz. Zrobisz, co powiedziałem — on się zgadza, ja potwierdzam, bo ostatnie słowo musi być moje; jeśli ten przestawiony nos na zbyt harmonijnej buziuni i obolałe jądra zabolą go tak, że pójdzie mu w pięty - i dumę, a nasz intratny biznes spali na panewce, niech tak będzie. Akt własności, który roszczę sobie do  Alessandy Wilkes waży więcej niż złoto, które może będzie, a może nie.
Sandy jest zaś tu i teraz, przesłodko rozkojarzona, jakbym oderwała się właśnie od wybitnie ważnego zajęcia: o tej porze zwykle słucha audycji Brunhildy Scamander, więc i owszem - Day, postaraj się, bo od twojej improwizacji i aprobaty myny zależy: co z nami będzie?
Na zakręcie blisko do kraksy, ale ledwo-ledwo uchodzimy z tego cali (względnie) i zdrowi (względnie). Ja, ciśnienie wciąż wysokie, gęba Ambrose’a brzydka, natomiast Sandy, moje kochanie, ugłaskana, rozchichotana i podejrzanie łaskawa, co przypisuję pojedynkowi stoczonemu o honor: rozpływa się nad rewolwerowcami strzelającymi do czerwonoskórych i komplementuje mnie zawsze, kiedy ubieram stary kowbojski kapelusz.
— Dobra. Masz szczęście — parskam, obrzucając Ambrose’a niechętnym spojrzeniem. Sandy wybacza za szybko, może jeszcze nie odkryła, że mogła zażądać małego palca Daya (jeśli ją tknął) albo oka (którym na nią spojrzał).  — Podziękuj jej jeszcze — kiwam głową do lusterka. Za co: tego już nie tłumaczę, naszego ogiera czeka nie lada łamigłówka, a ja żądam i oczekuję świadectwa dojrzałości - lekcja musi zostać przyswojona, nie odbębniona.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 21:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.