• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 12.10.1958 | Death is not the end
12.10.1958 | Death is not the end
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Yavor Karkaroff
Akolici
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąć, wiecznie czyni dobro.
Wiek
47
Zawód
Przedsiębiorca, rzemieślnik
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
30
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
6
6
3
Brak karty postaci
23-01-2026, 11:01

Death is not the end
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
22-02-2026, 14:07
Nie definiował życia przez pryzmat miłości, lecz miłość była częścią życia: nieodłączna, uśpiona, trwająca – zawsze popychająca ludzkie serce do aktywności, kreowania nowych ścieżek możliwości, była magią samą w sobie, czymś niepojętym, a jednocześnie trywialnym dla kogoś, kto jej nigdy nie posmakował. Nawet najgorsze kreatury stąpające po tym świecie miały szansę jej doświadczyć. Jednocześnie uczucie to indywidualne smakowało każdemu inaczej, niektórzy raz kochali przez całe życie, a inni kochliwi będąc z natury, zawsze szukali, tej jednej jedynej, nawet jeśli robili to nieświadomie.
Dla niego świat nie umarł w momencie straty ukochanej, a stał się miejscem jeszcze gorszym, niż był dotychczas. Nie wiedział, czy był zdolny kochać równie mocno lub mocniej; nawet jeżeli to było nieuniknione, bo gdy żałobne chmury znikną na horyzoncie, to zawieje wiosenny wiatr i przyniesie nowe, a może stare znajomości, które teraz rozkwitną w mocy, niesione na innej energii, świeżej – czystej. To nie tak, że odrzucał pamięć o niej – nie, pielęgnował ją, czasem wspominał, lecz nie mógł pozwolić, by oddech przeszłości kształtował przyszłość, to było złe podejście; groziło ono zatraceniem się we wspomnieniu.
Cierpiał szczerze, mocno. Na swój sposób, tak emocjonalnie, jak i fizycznie poszukując szans na rozładowanie frustracji, gniewu, żalu – emocji nagromadzonych w ciele. Pragnąc oczyścić umysł z myśli, które go prześladowały ze wszelkich scenariuszy mówiących, iż mógł postąpić inaczej. Przeznaczenie było kaprysem losu. Rosyjską ruletką – drwiło z ludzi, którzy myśleli, że wszystko mogą osiągnąć, by sprowadzić ich do parteru. Odbierało tchnienie radości, tej czystej i szczerej. Siejąc szarość dni; apatię, zmęczenie i przygnębienie – niechęć do życia.
Ale wychodziło słońce, czasem później, niż wcześniej. Wiosna niosła nadzieję na nowe.
Czy gdyby powiedział to wszystko Jemu, to czy potrafiłby go zrozumieć? Wątpił, czując, że prędzej drwiną by go potraktował i kazał zejść na ziemię.
Uśmiechnął się smutno.
— Polubiła, by Cię — skwitował, bez drwiny. Już dawno nauczył się ignorować zaczepki Bułgara, ten był w nich jak zaciekły szczeniak, który oczekiwał nieustannej walki i przepychanek. Ignorował to, bo skupiał się na kwestiach istotniejszych tych, które przemycał w duchu rozmowy. Bywał ciekawy jego myśli, tych spostrzeżeń na życie, bo konsekwencje dopadały, każdego, to było pewne. Czy i on nie martwił się, tym, że pewnego dnia przyjdzie na niego kolej?
— Wiem, spojrzeniem potrafi zabijać — z drugiej strony nie dziwił się, że wybrała jego, że los ich połączył. Pasowali do siebie w tej chaotycznej, mrocznej układance, i chociaż nigdy nie pytał, a i wątpił, aby Karkaroff zechciał się podzielić informacjami, tak sądził, że kochał ją szczerze, choć na swój sposób. Nie zamierzał jednak tematu zgłębiać, ani tym bardziej ponownie penetrować jego zepsutego umysłu. Miał wystarczająco wrażeń, jak na jeden dzień, a poza tym pragnął jeszcze żyć.
— Głupiec? A kiedy sprawa uderza w twoich najbliższych, gdy poświęcenie idei przynosi odwrotny skutek? Zamiast pochwal, pozostaje wyłącznie pustka i gorycz rozczarowania? — nigdy nie pozwoli na to, aby jego poglądy zagroziły bezpieczeństwu, tych wokół, których roztaczał ramiona troski. Nawet jeśli egzekutorem jego zdrady miałby być – On. Wolał zginąć, niż żyć jak śmieć. Bo idea, była cenna, była ważna, ale kiedy wchodziła na kolizyjny kurs z rodziną, to traciła na wartościach. Przekonania, wartości, były niczym, gdy pozostawałeś sam, bo poświęciłeś wszystkich, których kochasz dla walki o sen.
— To wiem — w jego głosie nie było młodzieńczej bezczelności. Próżno szukać tam również prowokacji, to było jasne i klarowne stwierdzenie.
— Przemawia przez ciebie patriotyzm — uśmiechnął się lekko, bo było wiele krajów równie doświadczonych zawieruchą historii, co Bułgaria, lecz były też kraje znacznie waleczniejsze niż naród bałkański. — Ale faktycznie, piękna tej krainy nie sposób odmówić. — Polał do kieliszków; sobie i gospodarzowi.



zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.