• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Dolina Godryka, Gingerbread Lane 2 > Kuchnia
Kuchnia
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
05-01-2026, 00:48

Kuchnia
Królestwo Dolores Day, mamy Ambrose'a. Nikt poza panią domu nie wie do końca, co znajduje się w kuchennych szafkach i wedle jakiego pedantycznego klucza jest uporządkowane. Suszone zioła są poukładane w szufladach, rzadko schnąc pod sufitem. Na półkach dumnie stoi nieco kiczowata porcelana. Wielki stół codziennie ozdabiany jest polnymi kwiatami i świeżo wyprasowanym obrusem, a serwetki dobrane są kolorystycznie do koloru kwiatów. Rola Ambrose w tym pomieszczeniu ogranicza się do sprzątania i jedzenia domowych obiadów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Ambrose Day
Czarodzieje
It's strange what desire will make foolish people do
Wiek
37
Zawód
magipolicjant, dawna gwiazda Quidditcha
Genetyka
Czystość krwi
potomek wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
16
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
12
10
Brak karty postaci
15-02-2026, 21:54
- To nie twoja wina, Titusie. - zaszczebiotała Dolores, mrużąc oczy. Nadawało jej to jakiegoś drapieżnego wyrazu, ale nadal się uśmiechała, więc Titusowi musiało się wydawać… prawda? - Prosiłeś czy nie prosiłeś, najwyraźniej to Ambrose ma problemy z mówieniem Tobie nie.
Ambrose nerwowo przestąpił z nogi na nogę, bo nie lubił gdy Titus nazywał go pełnym imieniem (ale w tej sytuacji trudno było zwrócić na to uwagę) i bo wychwycił, że matka z jakiegoś powodu czepiła się Titusa. Wyglądał nieco bezradnie, gdy odwzajemnił spojrzenie Harrisona.
- Och, nic, nic, Titusie. Przecież mówiłam do Ambrose’a. - zaćwierkotała Dolly, gdy Harrison speszył się pod jej spojrzeniem. Wszyscy w trójkę (albo przynajmniej w dwójkę, bo Ambrose dzielił właśnie zakłopotanie przyjaciela) wiedzieli do kogo się zwracała, ale najwyraźniej postanowiła wmówić Titusowi, że mu się wydawało. - Czasem gorzej jest nic nie zrobić niż zrobić. - westchnęła z politowaniem, choć Harrison prawdopodobnie nie miał szans się domyślić, o co jej chodzi.
Ambrose za to domyślił się momentalnie i aż postąpił o krok w stronę matki.
- No właśnie, mamo. Czasem lepiej jest coś zrobić o wiele wcześniej. - wycedził wymownie i przez chwilę mierzyli się wzrokiem, on spuszczając głowę, a ona zadzierając.
- Słucham? - zapytała Dolores, ale Ambrose był kiepski w aluzjach i bez tego rodzaju prowokacji i wydawało się, że nie ma odwagi powiedzieć nic więcej. Atmosfera nagle zgęstniała. Cisza zrobiła się bardzo niezręczna, aż blondyn odchrząknął trochę nerwowo.
- Dlatego pomogę Titusowi w stodole, bo prosił mnie o to.. wcześniej. A potem naoliwię te drzwi, nie ma co zwlekać. - trochę postawił na swoim, a trochę skapitulował.
- Oczywiście. - zabrzmiało bardzo jadowicie. - Skoro już twój szczególny przyjaciel tu jest to korzystajcie z... dnia wolnego. Tylko naoliw je przed zmrokiem, po ciemku pójdzie ci gorzej! - zarządziła Dolores, a Ambrose kiwnął gwałtownie głową. Najchętniej wycofałby się od razu pod drzwi, ale najpierw poczekał aż Tite to zrobi, stojąc między nim a matką.

- Pewnie ogląda nas z okna. - westchnął w stodole (do której udali się w niezręcznej ciszy) opierając się ciężko o ścianę. - Muszę zapalić. Mogę przy nim palić? - prawdopodobnie już o to Titusa pytał, ale dopytywał się za każdym razem. Konie to żywe i zmienne istoty, odpowiedź może się zmieniać. - Ale nas nie słyszy. - dopiero teraz rozluźnił trochę spięte barki, a do jasnych oczu wróciła iskra życia. - Ogarniemy te twoje stajnie, chcę… żebyś był zadowolony. - zależy mi na tobie i chcę żebyś był szczęśliwy. - Ja ciebie też, tak jak mówiłem - to co najważniejsze nie przechodziło mu przez gardło gdy rozglądał się po stodole, trochę speszony. - A teraz pokaż mi jak zajmować się tym koniem. To pełno pracy, nie wiem jak ty chcesz obskoczyć dwa konie, jak już skonfiskujemy klacz. Albo kupimy, może faktycznie czas na… pauzę od wybryków. - paplał, bardzo niepewnie kierując się w stronę Mandata.

/zt x 2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:24 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.