• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Książnica Obskurus
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 18:18

Książnica Obskurus
To jedno z najstarszych i najbardziej tajemniczych miejsc na ulicy Pokątnej. Wysokie regały ciągną się aż po sufit, uginając się pod ciężarem ksiąg oprawnych w skórę, jedwab i czasem... coś trudnego do zidentyfikowania. Niektóre tomy szepczą, inne warczą cicho, a te najcenniejsze są uwięzione za szklaną barierą ochronną. Na środku znajduje się okrągłe biurko bibliotekarza z ruchomym systemem podajników, który dostarcza księgi z wyższych półek. Sufit ozdobiony jest runami i zaklęciami wygłuszającymi, które dają wrażenie przebywania w innej rzeczywistości. Czytelnicy poruszają się ostrożnie, często z różdżką w dłoni, a przy czytelniczych stolikach pali się błękitny ogień, oświetlający tylko pergamin – nie twarz czytającego.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Lydia Travers
Czarodzieje
Możesz już wyjść albo w ciszy postójmy, bo tak mi wstyd że nie dam rady dziś zasnąć
Wiek
26
Zawód
kostiumografka, projektantka i hafciarka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
9
30
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
12-12-2025, 21:58
28 marca 1962

Nigdy tutaj nie była.
Nie miała ku temu wcześniej powodów. W czasach szkolnych wystarczyła jej biblioteka w Hogwarcie, w domu Traversów kolekcje tomów też były całkiem pokaźne, a w okresie uczęszczania do Ars Mirabilis sięgała do akademickich zbiorów.
Ilekroć rozmowa z kimś, nawet zupełnym przypadkiem, schodziła na książnicę, Lydia zawsze zapewniała, chyba głownie siebie, że kiedyś tutaj zajrzy, ale przez lata obietnice te były puste, chociaż gromadzące się gdzieś z tyłu głowy.
Okazja, w końcu, nadarzyła się sama, bo bez niej pewnie powtarzałaby w kolejnych konwersacjach o swoich planach, nie docierając do realizacji.
Gdyby przyszła tutaj bez celu pewnie byłaby zbyt onieśmielona atmosferą tego miejsca, tymczasem osłupienie zostało zastąpione ekscytacją.
Przyszła za wcześnie, chociaż zwykle była wszędzie po prostu na czas.
Wysokie regały wspinały się pod sufit, a księgi szumiały, skrzypiały i mamrotały tak, że brwi Lydii drgnęły niepewnie. Jakiś gruby tom prychnął na nią z wyraźnym niezadowoleniem kiedy obok niego przeszła, co normalnie skwitowałaby równie niechętnym spojrzeniem, ale tego wieczoru wszystkiego była w tym miejscu ciekawa.
– Przepraszam. – Gdyby nie pomruki książek obawiałaby się swoim szeptem naruszyć atmosferę książnicy. Czarodziej, do którego się zwróciła przepuścił ją i Lydia podziękowała spojrzeniem, niepewna nawet, czy je dostrzegł.
Minęła kolejne osoby, które tak jak ona przyszły tutaj dzisiaj nie dla tych wszystkich ksiąg, tylko konkretnej osoby.
Cassian Morholt, badacz zapomnianych zaklęć, autor kontrowersyjnych pamiętników podróżniczych właśnie siadał przy jednym z biurek, przy którym leżał też stos jego najnowszej wydanej pozycji.
Lydia była aż zbyt dobrze zaznajomiona z jego literaturą, z początku głównie przez wzgląd na ojca, później sięgała po pamiętniki sama. Może dlatego, że twórczość Morholta towarzyszyła jej większość życia, nie czuła, że miała prawo naruszyć świętość jego przestrzeni osobistej i usiąść w pierwszym rzędzie.
Odetchnęła płytko, poprawiając mankiet błękitnego żakietu, który wraz z całą resztą jej stroju, jak zwykle zbyt teatralnego, zbyt pełnego warstw i koronek, kontrastował silnie z sakralną i tajemniczą aurą książnicy.
Może powinna była zaprosić ojca…?
Nie. Ojciec przeczytał jeden z pamiętników i od dwudziestu lat się wypowiadał jako znawca Morholta.
Innych członków rodziny nawet nie wzięła pod uwagę, nie była nawet pewna, czy Billy jeszcze potrafi czytać.
W półmroku, który zapewne wyjątkowo nie był dzisiaj mrokiem, bo magiczne ogniki unosiły się gdzieniegdzie, pozwalając gościom na dojrzenie podium autora i prowadzącego, Lydia wychwyciła profil, którego nie rozpoznałaby w morzu znanych jej twarzy, ale tutaj, pośród obcych, był dostatecznie znajomy, żeby zawiesiła na nim wzrok na kilka sekund dłużej.
I zdecydowała się podejść.
– Dobry wieczór. – Nie była pewna, czy on ją rozpozna, ale nie przejęła się tym, kiedy przywitała go ciepłym szeptem, czepiając się w tej przestrzeni obcej i nieprzychylnej jedynego elementu, który był choć trochę znajomy.
Nie chcąc jednak przeszkadzać w rozpoczynającym się już spotkaniu z pisarzem nie powiedziała niczego więcej, posyłając mężczyźnie krótki uśmiech, nim skupiła wzrok na witającym się z gośćmi Morholcie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 10:12 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.