• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Derbyshire, Burke Manor > Taras
Taras
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
17-01-2026, 14:08

Taras
Sporej wielkości kamienny taras znajduje się na tyłach posiadłości i można się do niego dostać zarówno przez salon jak i jadalnie. Z tarasu rozprzestrzenia się widok na ogrody przynależące do posiadłości, do których można schodzić po wykutych w kamieniu schodów. Kiedy pogoda dopisuje na taras wystawiane są stoły i krzesła przy których można spożywać posiłki lub po prostu spędzać czas na świeżym powietrzu. W zimie meble są chowane, a taras często służy jako plac boju na śnieżki dla najmłodszych latorośli.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Vivienne Burke
Czarodzieje
Wiek
23
Zawód
Badaczka historii run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
7
12
15
Brak karty postaci
11-02-2026, 20:49
Nie przypuszczałam, że mój pomysł cokolwiek pomoże. Naprawdę. Było raczej próbą odciągnięcia uwagi, chwilowym pomysłem, spojrzenie na problem w sposób nieszablonowy skoro tradycyjne metody nie przynosiły skutku. To był fajny pomysł i naprawdę byłam z niego zadowolona, a jeszcze bardziej cieszyło mnie, że Primrose tak chętnie na niego przystanęła. Trochę się obawiałam, że może zacząć podważać mój pomysł, nie chcieć spróbować i kręcić noskiem, ale nic takiego się nie wydarzyło. Wzięła ode mnie lusterko i zaczęła się w nim przeglądać. Raz z jednej strony raz z drugiej. Widziałam po niej, że nie czuła się pewnie. Przyglądała się sobie nieufnie, jakby ta druga Primrose miała zaraz wyskoczyć z lustra lub ruszyć się niespodziewanie wtedy, gdy panna Burke siedziała nieruchomo. Zapadła między nami cisza, ale ja nie miałam zamiaru jej przerywać. Jeśli potrzebowałaby nawet godziny, by się w tym lusterku przeglądać, to ja bym tylko rozsiadła się wygodnie i czekała dając jej tyle czasu, ile by tylko potrzebowała.
Parsknęłam śmiechem widząc tę głupią minę na jej twarzy. Ona również się roześmiała, co rozładowało trochę napięcie, a mi dało nadzieję, że mój pomysł nie był taki głupi i może faktycznie przyniósł efekt lepszy niż monolog wypowiedziany chwilę wcześniej. Primrose naprawdę nie musiała się niczym martwić, jej badania były potrzebne i ważne, a obawy dotyczące spełnienia wymagań rodziny Bulstrode absolutnie bezpodstawne. Była pod wpływem tego dziwnego snu, miałam nadzieję, że przejdzie jej niedługo, bo w takim stanie ciężko będzie jej funkcjonować. Wzięłam od niej lusterko lekko kiwając głową.
- Primrose Burke, nie przystoi młodej damie stroić takie miny - wyprostowałam się i obniżyłam głos udając jedną z ciotek, którą każda z nas miała. - Jak będziesz tak robić, to ci tak zostanie. Wyprostuj się, broda do góry, o tak - smyrnęłam ją palcem po podbródku i roześmiałam się radośnie.
Wstałam z siedzenia. Ciepłym spojrzeniem obserwowałam jak Primrose chwyta swój bukiet, a potem wyciągnęłam ku niej swoją dłoń. Po chwili szłyśmy już pod ramię w stronę stajni. Pogoda była piękna, ptaki śpiewały, delikatny wiatr będzie owiewać nasze głowy podczas galopu i czyścić je ze złych myśli.
- W takim razie postanowione. A może... - zawiesiłam głos na chwilę, patrząc na przyjaciółkę z błyskiem w oku. - Co powiesz na wyścigi? - Uniosłam brew ku górze. - Pójdziemy potem na zakupy na Pokątną, a przegrana nosi wszystkie torby!
Musiałam jej zapewnić odpowiednią ilość rozrywki, zajęć, rozmów i różnego rodzaju atrakcji. Wszystko, co tylko z powoduje oderwanie jej myśli i tak długo, jak tylko to będzie konieczne.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Emrys Burke
Śmierciożercy
Wiek
29
Zawód
Badacz artefaktów, przemytnik, windykato
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
18
OPCM
Transmutacja
11
6
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
12
9
5
Brak karty postaci
13-04-2026, 22:49
11.05?

Dochodziło południe, majowe słońce przyjemnie grzało a wiosenny wiatr niósł ze soba zapach kwitnących kasztanów i kwiatów z okalającego Burke Manor ogrodu. Emrys był zazwyczaj rzadko widywany w domu w ciągu dnia, zwykle znikający pierwszy z samego rana i wracający najpóźniej traktował rodzinną posiadłość jak wybitnie aktywny turysta hotel. Czasem jednak zdarzało się, że snuł się po pustych korytarzach, przesiadywał w kuchni nad filiżanka kawy i talerzem cytrynowych ciastek, albo przesiadywał z popielniczka na tarasie.
Dziś padło na taras, ze chciwie zagarniętym słoikiem cytrynowych ciastek w garści, popielniczka ustawiona na barierce tarasu i z papierosem w dłoni postanowił usadowić się na betonowej barierce. Przyniósł sobie też lekturę do czytania, na wypadek, gdyby zaczęło go nudzić wpatrywanie się w otoczenie. Wybrał sobie miejsce, gdzie w cieniu drzewa mógł siedzieć sobie w ciszy i spokoju. Służba już dawno nauczyła się, że powinna wtedy zajmować się swoimi sprawami i nie przejmować się obecnością Emrysa. Jeśli czegoś chciał, po prostu o to prosił, a tak wolał po prostu być dla wszystkich przezroczysty.
Nikt nigdy nie znal powodów tych wyjątkowych dni. Zwłaszcza, że rodzinny prawnik był wtedy wyjątkowo w dobrym nastroju, co w kontraście z jego typowym zachowaniem, lub gorszymi dniami, wydawało się odrobine niepokoić otoczenie. Dlatego zwykle stronił od towarzystwa i zaszywał się w odosobnieniu, by po prostu zaznać odrobiny spokoju i wyciszyć myśli.
Zbliżający się wielkimi krokami wielki dzień, kiedy to Primrose miała zostać wydana za mąż majaczył już na horyzoncie najbliższych dni. Emrys starał się nie przesadzać z podejrzliwością wobec narzeczonego siostry, a widoczna radość z jej strony sprawiała, że starszy brat nie przesadzał z nadopiekuńczością wobec ukochanej siostry. Jednak nie musiał niczego mówić na glos, by wszyscy wiedzieli, że Bradford powinien mieć z tylu głowy, że jeśli skrzywdzi Prim, Emrys będzie pierwszy, który zapuka do jego drzwi.
Odgłosy natury i przyjemny spokój w pewnej chwili zakłóciły słyszalne kroki za plecami Emrysa. Zdając sobie sprawę z tego, że nie jest sam, obejrzał się osiadając spojrzeniem niebieskich oczu (o tej samej barwie, jakie mial również i Xavier) na postaci Vivienne.
- Całkiem przyjemna dziś aura, aż szkoda dusić się w czterech ścianach. Jak się czujesz, Vivienne? - Łagodny glos Emrysa brzmiał przyjemnie, a na jego twarzy pojawił się nawet miły uśmiech. Zaprosił gestem reki bratową, by podeszła bliżej.
Jeszcze niedawno niewiele się odzywał do Viv, jednak radosne wieści o dziecku zadziałały na niego jak dotkniecie różdżki, stal się wobec niej milszy i bardziej otwarty i sam z siebie zagajał rozmowy. Wcześniej ze względu na Xaviera po prostu trzymał dystans i oszczędzał bratu nerwów, gryząc się w język i wolał po prostu zniknąć z pola widzenia. Był wdowcem, który wedle oficjalnej wersji stracił żonę w wyniku ataku nieuczciwego klienta. Nie ożenił się ponownie i nic nie wskazywało na to, aby ten stan mial się zmienić.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 17-04-2026, 00:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.