

- Odpowiedz na posta

Lord Voldemort
— najedź, by rozwinąć pergamin —
30 marca 1962
Lucindo,
Wiem o wszystkim, co się dzieje.
Wiem też, kto potrafi zachować rozsądek, kiedy inni pozwalają, by strach kierował ich działaniami.
Minister, Grindelwald - niech dalej próbują przekonać świat o własnej sile. Ich czas dobiega końca.
Obserwuj.
Nie działaj pochopnie.
Nie wchodź w rozmowy, których nie potrzebujesz lub nie umiesz prowadzić.
Zapamiętaj szczegóły. Zapamiętaj, co widzisz. Zapamiętaj, o czym z innymi rozmawiasz. Nie działaj, póki nie każę.
Cierpliwość jest teraz wszystkim.
Wkrótce się spotkamy.
Kiedy wezwę - odpowiesz.
- Odpowiedz na posta

Vincent Rineheart
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Irlandia, 14 marca 1962
Lucindo,
Długo wahałem się, czy skreślić do Ciebie ten list. Gorzkie słowa zatrzymują się na ostrej końcówce mojego pióra, nierównej krawędzi pogniecionego pergaminu. A może to ów słony smak głębokiego rozczarowania, powstrzymuje mnie od powiedzenia zbyt wiele? Bo nie widzę już sensu... Nie będę ukrywać, że to, co zobaczyłem na Zaprzysiężeniu Ministra, mocno mnie zdziwiło, zaszokowało, a może zaniepokoiło? Nie dawałaś znaku życia. Minęły dni, tygodnie, miesiące, a Ty zniknęłaś bez słowa. Szukałem Cię, obawiałem się najgorszego. Że zginęłaś. Że dostałaś zadanie, tajemniczą misję, która zebrała okrutne, ostateczne żniwo. A może to nieznany nieprzyjaciel postanowił się o Ciebie upomnieć? Zaangażowałem innych… Co takiego wydarzyło się w minionym czasie, że zmusiło Cię do porzucenia wszystkiego Lucindo?
Lodowaty wzrok, chłodna obojętność, dystans, którym obdarowałaś mnie w tym parszywym tłumie. Jak mam to rozumieć? Czy sobie zasłużyłem? Czy jestem przyczyną zmiany Twojej rzeczywistości? Jeśli tak, wolałbym, abyś wyłożyła mi tę prawdę tu i teraz. Nie wiem jaką zażyłością darzysz tych ludzi. Nie wiem na jakim etapie życie jesteś, ale wiedź, że nie jestem w stanie tego tak zostawić, dopóki nie dowiem się Twojej własnej prawdy.
Nie zrezygnuję z Ciebie, tak jak Ty, niespełna dwa lata temu nie zrezygnowałaś ze mnie. Rozumiesz?
Ale jeśli mam przestać walczyć… To zrobię to. To nigdy tego nie zrobię.
Mam nadzieję, że jesteś zdrowa i w pełni sił.
Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa…
V.
- Odpowiedz na posta
Igor Karkaroff
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 18 kwietnia 1962
Lucindo,
urokliwie ułożyłaś w słowa swoją krytyczną ocenę mojej decyzji, pod tym względem nie różnicie się z Drew prawie wcale ― on sam pisał do mnie ostatnio w podobnym tonie, on sam był w tym jednak nieco mniej eufemistyczny. Niby polityk, niby dyplomację przyswoił już na stałe, a jednak od razu widać, kto ma ją we krwi od urodzenia. Odpowiadając na ten rozczulający wstęp podpytam tylko, czy nie było dla Ciebie odświeżające opisać to wszystko na kawałku pergaminu, zamiast relacjonować gdzieś przelotem na korytarzu? Taki nowy rytuał nadaje chyba wszystkiemu jakiejś nowej jakości, nawet jeśli już przedtem oceniałem ją wysoko.
Śmiem twierdzić, że nerwowość Waldena nie jest tylko winą Drew, ale myśli tej nie będę ― dla własnego dobra ― przesadnie rozwijać. Z drugiej strony, tacy właśnie są już chyba chłopcy ― poczekaj jeszcze kilka lat, a głośne gaworzenie zamieni się w krzyki, a to łapczywe sięganie rękoma po wszystko przyniesie skargi rodziców jakiegoś dziewczęcia ze szkoły. O ile podejście do kobiet też odziedziczył po ojcu, wyląduje na dywaniku u dyrektora za zaczepianie koleżanki na lekcjach. Albo za wpraszanie się do jej dormitorium.
Jeśli szukasz niani, bo oboje ruszacie w podróż, mogę zajrzeć do Was na dłużej, pod warunkiem, że uprzedzicie mnie zawczasu. Mam teraz napięty grafik i czasami trudno jest mi znaleźć czas na spokojne wypicie kawy, co dopiero cały wieczór czy kilka dni na pilnowanie niemowlaka. Nie dziwi mnie jednak, że w tej sprawie piszesz do mnie, a nie choćby i Iriny... Liczę, że poszukiwania okażą się owocne, a i znajdziecie w nich okazję do odpoczynku od codzienności. Nie wiem tylko, czy kamień, który mówi całą prawdę to coś, za czym powinniście się rozglądać. Czasami o niektórych rzeczach lepiej jest chyba wcale nie wiedzieć. Niemniej, uważajcie na siebie i wracajcie cali ― mogę Twojego syna zabawić albo nawet zmienić mu pieluchę, ale sam go nie nakarmię...
Cisza w domu może mieć same pozytywy, jeśli spojrzysz na nią z innej perspektywy. Coś o tym wiem, ale przypuszczam, że Ty, nawet gdy Warownia milczy, nigdy nie czujesz się samotna. Nie jestem pewien, czy to samo można powiedzieć o Mitchu czy Cillianie ― ostatnio rzadko z nimi rozmawiam, wiem jednak, że ten pierwszy ciągle odczuwa stratę sprzed kilku miesięcy. Pewnie doceniłby, gdybyś z nim o tym porozmawiała ― ja chyba nie okazałem się dla niego najlepszym wsparciem.
Cieszy mnie, że chociaż na chwilę udało Ci się odpocząć od obowiązków, jak zwykłem jednak powtarzać ― nie jestem pewien, czy jej towarzystwo było w tej okoliczności najlepszym wyborem. Wyczuwam ton przekąsu w stwierdzeniu, że bawiłaś się całkiem nieźle i to mi w zupełności wystarcza do stwierdzenia, że potrzebujesz lepszej koleżanki. Nawet matka z niej kiepska.
O tej norze nie ma czego opowiadać, wiecznie jest tu chłodno, a miejscami wychodzi na wierzch wilgoć ― to stara kamienica, więc pomógłby jej tylko gruntowny remont, ale to wydatki na inny czas. Dasz wiarę, że ledwie wczoraj wieczorem pękła mi rura w łazience, powodując niemałą powódź i zalany sufit u mojej sąsiadki z dołu? Nie było to jednak takie całkiem irytujące, bo sąsiadka jest młoda, ładna i całkiem łaskawie podeszła do sprawy. Pech chce jednak, że to siostra bliźniaczka jednego z moich ― i Drew, jak mniemam, chyba też? ― przygłupich kolegów, więc na skromnym drinku i obietnicy o odmalowywaniu stropu się skończyło. Ernie jest wyjątkowo porywczy i... terytorialny, więc wolę mu nie podpadać. Poza tym, wierz mi lub nie, ale bez ciężkiej ręki wiszącej nad głową naprawdę łatwiej podejmuje się decyzje ― czasem nawet i takie, które swoim kształtem zaskakują mnie samego.
Na koniec dodam tylko, że mam nadzieję, iż Drew pokazał Ci odbitki zdjęć ze świąt, które wysłałem mu przed kilkoma dniami. Obiecałem Ci wtedy, że pomimo okrąglejszej przez ciążę buzi wyjdziesz na nich korzystnie ― i myślę, że słowa dotrzymałem.
Uściskaj ode mnie Waldena, zobaczymy się pewnie już wkrótce.
Z pozdrowieniami
Igor
- Odpowiedz na posta


