

- Odpowiedz na posta

Ambrose Day
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 9.03
Droga Leonie,
Wyjątkowo nie przesyłam zamówienia od Dolores Day, bo powiedziała, że prześle je sama, a że nie wie, że tu pracujesz to prześle je bezpośrednio do Twojego Szefa. Nie sądzę, by do jego obowiązków należało czytanie zamówień, ale mama zawsze wie lepiej. Myślę, że przed jej przyszłym zleceniem już się pogodzimy (ja i mama, nie ja i Ty) i znowu będziesz mogła spodziewać się listy w liście ode mnie. Przy okazji, jeśli nie obowiązuje cię dyskrecja klienta (przypomnę jednak, że mnie obowiązuje dyskrecja dobrego sąsiada, więc wydaje mi się sensowne wymienić informacjami w zamian za dyskrecję), czy Dolores zamawiała kiedyś u Was jakieś... niestandardowe rośliny? Toksyczne na przykład? Wiem, że samemu mam listę zakupów, ale ona wie, że jej nie rozumiem.
Prosiłaś o informacje o Twojej rodzinie, więc zapewniam Cię, że wszyscy są zdrowi i mają się dobrze. Moja mama nadal uważa, że piecze szarlotkę lepszą niż Twoja mama (nie mam jak porównać, ale mogę spytać Titusa). Twój ojciec nadal chodzi na ryby z Titusem. Twój brat nadal zupełnie nie zna się na Quidditchu i kibicuje niewłaściwej drużynie.
Jeśli oczekujesz więcej detali, to napisz mi proszę konkretnie jakich.
Z poważaniem,
A. Day
- Odpowiedz na posta
Moira Sanderson
— najedź, by rozwinąć pergamin —
15 kwietnia 1962
Leonie,
Wracam pamięcią do listu, który otrzymałam kilka dni temu. Byłam trochę zajęta, mam nadzieję, że w międzyczasie nie przehandlowałaś sowy i wciąż jesteś w zasięgu. Poza tym coś przypomniało mi o Tobie, chyba nie bez przyczyny.
Rozmawiałam z Twoją matką, ale bardzo krótko. Trochę się posprzeczałyśmy. Zarzuciła mi w efekcie, że kiedy ostatnio z Tobą rozmawiałam, nie odniosłam żadnego efektu i dodatkowo zarzuciła mi, że nie chcę jej pomóc oraz jak zawsze stoję ością w gardle rodziny. Jako, że w międzyczasie - pomiędzy moim pobytem w Cardiff, a ponownym spotkaniem z Isadorą - odbyło się całe te spotkanie w domu Medicich i czuję, że wolę mieć po swojej stronie Ciebie, nie ją - zdradzę Ci, że wcześniej strasznie się przede mną korzyła. Dałam się nabrać, wczoraj nie była już tak łagodna.
To prawda, że nie powiedziałam jej gdzie przebywasz, właściwie nie powiedziałam jej niczego i chyba nie chcę tego zmieniać. Masz swoje życie, jesteś dorosła, weźmiesz się w garść i dasz radę bez nich, jeżeli właśnie tego chcesz.
Mogłabyś zająć się Henry'm przez kilka wieczorów w tym miesiącu? Opiekunka nie da rady, a ja mam umówione kilka ważnych spotkań. Dostaniesz kieszonkowe i zabiorę Cię w maju pod Flemouth na przejażdżkę.
Pozdrawiam,
M. Sanderson
- Odpowiedz na posta




