• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Pokątna 13/3 > Salon z kuchnią
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-08-2025, 16:31

Salon z kuchnią
Wchodząc do mieszkania natrafia się na ciasny korytarzy, na końcu, którego są drzwi prowadzące do sypialni, zaś parę kroków wcześniej, skręcając w lewo wchodzi się do salonu. Jedna ze ścian największego pomieszczenia została przeznaczona na przestrzeń kuchenną. Pod oknem stoi stolik kawowy, obok niego przy ścianie dwuosobowa kanapa o kwiecistym wzorze. Okno przyozdabiają firanki, a na ścianach wisi mnóstwo obrazków i zdjęć. Parkiet chroni ciemnozielony dywan sporej wielkości, który swoje lepsze dni ma już dawno za sobą. Nieopodal kanapy stoi komoda wypełniona różnymi szpargałami, zaś obok niej półka z różnymi książkami, w tym tymi mugolskimi przeznaczonymi dla dzieci.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Willow Weasley
Zwolennicy Dumbledore’a
Nothing you can take from me was ever worth keeping.
Wiek
25
Zawód
Służba w Policji Magicznej
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
22
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
02-01-2026, 12:32
20 marca 1962
Sny rzadko miały kolor, a jeśli istniał to raczej czuć było jego strukturę pod opuszkami palców, niż wizualnie raczył obecnością. Nie było też zapachów i nie odnajdywały drogi przez inne zmysły. A reszta? Reszta była nawet podobna do realnego świata, choć rozmyta i drgająca tam, gdzie nie skupiał się wzrok. Może dlatego nigdy nie miała talentu do oneiromancji? Balansowanie na granicy znaczeń i ich interpretacja w magicznej metaforze bardziej wzbudzała w niej irytację niż chęć poznawania dalszych ukrytych znaczeń. Rzadko miały w sobie też tyle prawdy, ile by oczekiwała, więc wskazówki jakiekolwiek by nie były, mogły według niej wyrządzić więcej złego przy błędnej interpretacji. Słyszała o policjantach, detektywach czy nawet aurorach, którzy stawiali tarota w celu popchnięcia sprawy dalej, ale według niej niewiele było tam nadprzyrodzonego wskazywania palcem, a raczej w ten sposób porządkowali sobie wszystko w głowie, żeby móc spojrzeć z innej perspektywy.
Inna sprawa w przypadku snów to też ich sens, przysłowiowa fabuła – u niej na próżno było jej szukać. Tak było też i tym razem. Pod opuszkami palców czuła ciepłą, lekko żółciejącą biel. Może nawet taką, która skłaniała się powoli do zimowego wschodu słońca – chłód z obietnicą ciepła. Kształtem było całkiem blisko jaśniejącego na niebie punktu, choć było to zależne jak obrócić ten delikatny twór. Owalny i kruchy, mały, gładki, potrzebujący miękkich, czułych dłoni, w których mógł odnaleźć bezpieczeństwo. Czy była to jej rola?
To jest twoje. Tylko ty możesz sprawić, że przetrwa.
Owal zadrżał, a raczej coś, co było w jego wnętrzu i pukało w kruche ścianki. Czy miały zaraz pęknąć? Co miała zrobić? Kurczowo trzymać skorupkę, aby nie nastąpił rozpad owalnego tworu? Opiekować się i naprawiać? A może nie to było jej celem? Na czym właściwie miała polegać ta opieka? Rozejrzała się wokół, lecz była w szarej, mętnej mgle, na próżno było szukać czegoś innego, była zdana na siebie, a to, co trzymała w dłoniach było zdane na nią i jej decyzje.
Może wystarczyło po prostu być? Wspierać?
Stuk. Stuk. Stuk.
Dźwięk pęknięcia bębnił wokół, jakby echo mgliste zwiększało jego głośność po tysiąckroć. Drżenie dźwięku sprowadziło ją na kolana, lecz owal nie wypadł z jej dłoni. Natomiast małe płatki skorupki powoli opadały na skórę, lekko parząc, mrowiąc – to coś przeistaczało się, nie znaczyło to jednak, że należało to wyrzucić. Rolą opiekuna było trwać, aby zwiastun poranka mógł przetrwać.
Stuk. Stuk. Stuk.
Owal rozdzielił się szczeliną na pół, a z pęknięcia wyjrzało światło. Migotało lekko, niemal, jakby było zaspane, jak mała gąska, choć kształtu gęsi nie miało. Skorupka rozwiała się nagle, jak kurz zdmuchnięty z parapetu starego mieszkania. Mglista szarość, ściemniała, pokrywała się plamami czerni, a z daleka słychać było odległe kapanie wody. Podniosła się więc z kolan i dzierżąc małe światło blisko serca – jedyne światło – ruszyła w ciemność szukać wyjścia.
Obudziła się nagle, trzymając prawą dłoń zawiniętą w pięść na klatce piersiowej. Oddech miała szybki, nierówny, a duchota w pokoju nie pomagała w zaczerpnięciu pełnego oddechu. Odciągnęła dłoń od piersi i rozchyliła palce, lecz nie znalazła tam nic poza własną, spoconą skórą.
Kap. Kap. Kap.
Uchylone drzwi od łazienki ziały ciemnością, a dźwięk kapiącej wody z prysznica, wskazywał, że musiała wczoraj ze zmęczenia nie dokręcić kranu po prysznicu. Przetarła powieki palcami i zaraz zsunęła się z łóżka, krzywo i ciężko stąpając do zasłon. Gdy rozchyliła je, uderzyło w jej twarz ostre słońce. Ile spała? Jaki dziś w ogóle był dzień? Otworzyła z trudem zacinające się okno i wciągnęła świeży zapach marcowego powietrza, otrzeźwiając umysł. Wreszcie pochyliła się nad biurkiem, zerkając do kalendarza. Wtorek, nocna zmiana, czyli spieszyć się na komisariat nie musiała. Wtedy usłyszała dźwięk z salonu i bardzo nieśmiało dochodzić zaczęły do niej wspomnienia poprzedniego wieczora. Powieki rozchyliły się szerzej i czarownica dopadła do drzwi, otwierając je dość raptownie, jakby była gotowa na przyłapanie uciekającego z jej mieszkania złodzieja.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-01-2026, 09:34 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.