• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Derbyshire, Burke Manor > Sypialnia Primrose
Sypialnia Primrose
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-08-2025, 10:47

Sypialnia Primrose
Sypialnia jest zacieniona, lecz nie całkiem ciemna — światło wpada przez wysokie okno zasłonięte ozdobnymi firanami z haftowanym wzorem, zebranymi po bokach i ozdobionymi bordową lamówką. Tuż przy oknie stoi mały, drewniany stolik na cienkich nóżkach, na którym ustawiono ceramiczną misę i dzbanek. Po prawej stronie znajduje się duże łóżko z baldachimem, zasłonięte częściowo ciężką narzutą, której fałdy sięgają niemal podłogi. Tkaniny w pomieszczeniu są grube, w przygaszonych odcieniach, a meble masywne i wykonane z ciemnego drewna. Światło dzienne, które wpada przez szybę, jest rozproszone przez firany, tworząc miękką poświatę na podłodze i fragmentach łóżka. Całość sprawia wrażenie przestrzeni urządzonej w tradycyjnym stylu, funkcjonalnej i uporządkowanej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
01-01-2026, 20:25
Zakładała, że matka starała się jak najlepiej córce przekazać czego sama doświadczyła. Nie mówiła o brutalności ojca, nigdy nie wspominała, że ją skrzywdził w trakcie wspólnych chwil. Jednak wiedziała też, że między nimi nie było wielkiej pasji ani uczucia. Byli małżeństwem zaaranżowanym, dwie rodziny uznały, że warto tę dwójkę połączyć. Stworzyli stabilne małżeństwo i do tego zgodne, ale żyjące obok siebie. Dążące do jednego celu, ale nie widziała w nich tej iskry jak u Xaviera i Vivienne. Nie podejrzewała o takie spotkania jakie miała w altanie z Bradfordem. Była za to lojalność, oddanie i zaufanie. Elementy, które również chciałaby uzyskać w swoim małżeństwie. Tytania zapewne nie pomyślała o tym, że córka może żywić inne uczucia do swojego narzeczonego niż ona do swojego męża. Zwłaszcza, że Primrose mówiła matce o tym, że Bradford jest inteligentny, spokojny, że imponuje jej swoją wiedzą oraz obyciem; zapewne matka założyła, że ich relacja będzie opierać się na podobnych podwalinach jak jej. Zaśmiała się równie nerwowo na prychnięcie przyjaciółki, ale też poczuła się trochę lżejsza widząc jej zaciętą minę. Vivienne była wyraźnie poruszona, wręcz oburzona jakby ktoś przedstawił jej przekłamane tłumaczenie hieroglifów. Zaraz jednak przybrała tę swoją winę zamyślenia niczym mędrzec, który szuka odpowiedzi jaka zostanie zrozumiana przez jego ucznia. -Nie wiem - parsknęła mało elegancko. -Zapewne chodziło jej o to, co mężczyzna musi zrobić i nie wiedziała jak to inaczej nazwać. - Zaraz jednak spoważniała widząc pełne skupienie na twarzy przyjaciółki.
Wstyd i strach poczuła już w altanie, a potem była prawdziwa przyjemność i reakcje własnego ciała, których się nie spodziewała. Cała ta rozmowa i powracające obrazy sprawiły, że znów rumieńce wystąpiły na twarz panny Burke, podbrzusze zapulsowało tym dziwnym rytmem, a ona słuchała jak oczarowana, bo rozumiała, że Vivienne teraz wspominała swoje doznania, swoje chwile uniesienia i dzieliła się z nią intymną częścią życia. Było w tym coś bardzo delikatnego, kruchego; coś co jak zostanie zbyt mocno dotknięte to rozpadnie się w drobny mak. Powietrze zdawało się być gorące, a ona zacisnęła swoje uda otrzymując coraz to dokładniejsze instrukcje. W książkach mówili o emocjach, o gorących oddechach, o tym jak bohaterowie nie mogli się od siebie oderwać, jak ich połączone ciała zgrywały się w idealnej harmonii jak dobrze nastrojone instrumenty, ale co to w ogóle znaczyło? Gdy przyjaciółka mówiła o przyjemności i cieple wzięła gwałtowniej oddech, bo zrozumiała, że to właśnie było to czego miała możliwość skosztować dzisiaj. Podejrzewała, że to o czym wspominała Vivi było spotęgowane parokrotnie.
Widząc zawstydzenie Vivienne upchała swoje w sobie i teraz to ona ujęła rozpaloną twarz przyjaciółki w swoje dłonie. -Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że tak się czujesz przy moim bracie. - Powiedziała to z całkowitą szczerością wypisaną na twarzy i z uśmiechem, który wskazywał, że nie ma w tym żadnej kpiny. Patrząc jak szwagierka opowiadała z własnego doświadczenia co się dzieje między mężczyzną, a kobietą zrozumiała w pełni, że ta dwójka, o która tak bardzo się martwiła, była już na dobrej drodze do stworzenia zgodnego małżeństwa. -Dziękuję, że mi o tym mówisz. - Dodała jeszcze, a rysy jej twarzy złagodniały, co potęgowało światło, które wpadało do pomieszczenia, złamane przez firanki w oknach. -Dziękuję, że jesteś ze mną i mogę z tobą porozmawiać. - Wzięła głębszy oddech. -Chyba potrzebuję kąpieli… - Dodała jeszcze cicho.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Vivienne Burke
Czarodzieje
Wiek
23
Zawód
Badaczka historii run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
7
12
15
Brak karty postaci
02-01-2026, 10:10
Nie miałam skąd indziej brać swojej wiedzy, jak tylko z własnych doświadczeń. Więc to co jej opowiadałam było dokładnym odwzorowaniem tego co działo się w naszej, małżeńskiej, sypialni. Nie mogłam trzymać tego wszystkiego dla siebie w momencie, gdy moja przyjaciółka potrzebowała wiedzy, szczegółów. Aby zrozumiała co tak naprawdę się pomiędzy kobietą i mężczyzną dzieje. Ja nie czytałam takich książek jak ona, ale gdy mi je podsuwała bym zerknęła na jakiś fragment, to pamiętam, że nigdy nie były te sytuacje opisane z taką dokładnością. Było o emocjach, wspólnym rytmie, ale nie o samym akcie. Musiałam schować swój wstyd, zebrać się w sobie i stanąć na wysokości zadania. Sądząc po reakcji Primrose wyjaśniłam jej zawiłości małżeńskiego pożycia dokładnie. Resztę będzie musiała już odkryć sama.
I odkryje te cudowne chwile kiedy usta łączą się we wspólnym pocałunku o poranku. Gdy dłonie suną po ciele drażniąc i pieszcząc części ciała skrywane pod materiałem ubrań. Odkryje cudowne uczucie spełnienia, radość, która wypełnia ciało gdy mąż leży obok zadowolony i zmęczony. W pewnym momencie Primrose przestanie wstydzić się przy Bradfordzie swojego ciała i będzie chciał by patrzył, dotykał. Ja się powoli na to otwierałam. Może zajmie jej to mniej czasu, może więcej, ale będą ze sobą z pewnością szczęśliwi. Czy to w małżeńskim łożu czy po za nim.
- Wiesz co sprawia mi największą przyjemność? - Zapytałam półszeptem, gdy ujęła moją rozpaloną twarz w swoje dłonie. - Gdy widzę spełnienie na twarzy Xaviera.
To była chyba najbardziej intymna rzecz, którą mogłam się z przyjaciółką podzielić. Może teraz nie do końca mogła rozumieć co mam na myśli używając tego konkretnego słowa, ale przyjdzie moment gdy będzie wiedzieć. A wtedy może wrócimy do tej rozmowy i z rumieńcami na twarzy, z zaciśniętymi udami i przyjemnym uciskiem w podbrzuszu, będziemy słuchać swoich opowieści.
- Zawsze będę przy tobie i dla ciebie. Kiedy tylko będziesz mnie potrzebować, przecież wiesz, że wystarczy twoje słowo i rzucę wszystko - odpowiedziałam szczerym uśmiechem. - Chodź - wstałam, wyciągając rękę w stronę Primrose. - Dzisiaj to ja przygotuję dla ciebie kąpiel.
W łazience Primrose wezwałam skrzata, aby uzupełnił wodę w wannie. Tym razem to ja dobrałam odpowiednie olejki, pozwoliłam jej się zanurzyć w ciepłej wodzie i towarzyszyłam jej podczas relaksu. Rozmawiałyśmy jeszcze długie godziny, na poważne i te mniej, tematy. Byłam tego dnia u boku przyjaciółki tak długo, jak tylko mnie potrzebowała. Dzisiaj był dla niej ważny dzień i nie wyobrażałam sobie, że mogłabym ją z tym zostawić samą. Wiedziałam dobrze, że Bradford nie powinien tego robić, ale nie miałam zamiaru wtrącać się w ich relacje. Pragnęli tego kontaktu, zaraz mieli zostać małżeństwem i oboje nie mogli wytrzymać, doczekać się. I absolutnie im się nie dziwiłam. Kiedyś byłabym oburzona, skarciłabym i jedną i drugą stronę bez zastanowienia. Dzisiaj? Mogłam się jedynie uśmiechnąć, pokręcić głową i opowiadać więcej o tym, co moją drogą Primrose czeka u boku jej męża.

zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
02-01-2026, 11:33
|29.04.1962

Nie mogła przed sobą dłużej ukrywać, że nie przejmuje się własnym weselem. Zamieszanie wokół ceremonii narastało z każdym dniem coraz bardziej, a ona przyłapała się na tym, że codziennie o niej myśli. Dzisiaj zaś była całkowicie na niej skupiona. Czekała na przybycie Lydii Travers z suknią do przymiarki. Primrose nie chciała nic zbyt ekstrawaganckiego - postawiła na prostotę. Długą suknię z lejącego materiału zabudowaną z przodu, ale to tył miał robić wrażenie. Poprosiła o odsłonięte plecy i zdobny szal. Matka na początku nie pochwalała tego wyboru uważając, że taka suknia nie przystoi. Jednak wraz z pomocą Vivienne oraz siostrą Bradforda udało się ją przekonać, aby pozwoliła córce na taki wybór sukni. Zarówno bratowej jak i przyszłej szwagierce miała za co dziękować. Obydwie czarownice były jej wsparciem i tarczą. Jedna przy Tytanii, druga przy przyszłej teściowej. Panna Burke czuła, że przyjmują one więcej ciosów niż ona sama biorąc na siebie pewne elementy przygotowań. Wdzięczność wypełniała ją całkowicie, a dzięki ich ciężkiej pracy nie musiała myśleć o wszystkim. Co sprawiało, że myślała o innych sprawach i to też nie pomagało.
Wysłanie listu do Bradforda pomogło jej zebrać myśli i ukoić emocje. Wysyłając FitzRoya miała wrażenie, że jakiś ciężar opuszcza jej pierś, a ramiona same się prostują. Najwidoczniej za długo z tym zwlekała, a teraz mogła wyczekiwać przybycia panny Travers. Ta zaś zjawiła się punktualnie. Artek przywitał ją na wejściu do Burke Manor i następnie poprowadził do sypialni Primrose, gdzie ta już czekała na czarownicę. Na jej widok uśmiechnęła się delikatnie. -Cieszę się, że cię widzę. - Powiedziała od progu i zachęciła ją, aby ta weszła do środka. Matka chciała być obecna przy przymiarkach, ale Primrose poprosiła ją, aby to miało miejsce przy ostatniej. Tytania niechętnie, ale się zgodziła. Rozumiała, że tej zależało na tych drobnych interakcjach - miała jedną córkę i to dla niej też było wydarzeniem. Panna Burke uznała, że lepiej jak matka zobaczy efekt końcowy.
Spojrzenie czarownicy padło na pokrowiec, w którym musiała spoczywać jej suknia. Serce zabiło mocniej na samą myśl, że oto będzie przymierzać strój, w którym później zobaczy ją rodzina i przyszły mąż. Było to o tyle zabawne, że panna Burke aż tak bardzo nie przywiązywała uwagi do ubrań. To nie znaczy, że chodziłą niechlujnie ubrana. Stawiała na miękkie materiały, klasyczne kroje i wysublimowaną elegancję. Dzięki temu kiedy przebywała wśród mugoli nie zwracała na siebie zbytniej uwagi. Drobne dodatki zdradzały, że nie przynależy do ich świata, oni zaś ślepi na takie niuanse nie zwracali na to uwagi, a jeżeli ktoś taki się trafił to uznawał, że młoda kobieta ma zwyczajnie w sobie nutkę ekstrawagancji.
Artek przyniósł jeszcze tacę z herbatą i cytrynowymi ciasteczkami, po czym zostawił czarownice same pozwalając im na swobodną rozmowę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:45 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.