• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Tintagel (Kornwalia)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 22:09

Tintagel (Kornwalia)
Tintagel w Kornwalii to niewielka miejscowość położona na skalistym wybrzeżu Atlantyku, znana przede wszystkim z ruin średniowiecznego zamku Tintagel Castle. Teren jest surowy i wietrzny, z wysokimi klifami opadającymi stromo do morza oraz wąskimi ścieżkami prowadzącymi między skałami. Ruiny zamku rozciągają się po obu stronach naturalnego wąwozu, połączonego kładką, z której widać ocean poniżej. Okolica sprawia wrażenie odizolowanej i dzikiej, z wyraźnym poczuciem historycznego miejsca silnie związanego z legendami arturiańskimi. Charakterystycznym punktem znajdującym się w wiosce, nieopodal zamku, jest słynny hotel oraz muzeum.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
14-02-2026, 00:02
18.05.1962

Noce w Tintagel bywały surowe i chłodne, a wysokie fale otwartego oceanu rozbijały się z hukiem o ciemne ściany klifów, lecz wieczór osiemnastego maja wydawał się łagodny i ciepły, a morze szumiało łaskawie, pozwalając statkom wpływać do portu bez większych problemów. Gdy słońce z wolna chyliło się ku głębi Atlantyku, rzucając ostatnie ciepłe promienie na wysokie mury ruin zamku, pamiętającego rycerskie turnieje i przysięgi składane przy blasku pochodni, niebo nad Kornwalią miało barwę bladego złota przechodzącego w róż i liliowy fiolet. Dzień zdawał się dobiegać końca, lecz przygoda dopiero się zaczynała - tak jak i swawola w portowej tawernie "Latarnia Avalonu", gdzie dotarł William Travers, zwabiony legendą o pirackim skarbie ukrytym w podziemnych korytarzach. Wszyscy byli zbyt zajęci, aby dostrzec jak zakrada się na zaplecze, gdzie dostrzegł stare wrota, a za nimi odkrył strome schody prowadzące w dół. Tam prowadziła go połowa mapy, którą wygrał kilka dni wcześniej w karty. Nikt nie zauważył także i Antonii Borgin, choć kilku pijanych żeglarzy zapraszało ją do swojego stolika. Zaklinaczka wpadła na trop skarbu w Urzędzie Niewłaściwego Użycia Czarów - gdy zgłoszono niewłaściwie działające wrota, przenoszące ponoć czarodzieja w inne miejsce wbrew jego woli. Zgłębiwszy temat natrafiła na runę Fehu, która symbolizować miała bogactwo.

Pokonawszy ostatnią część stromych, długich schodów w dół Antonia niemal wpadła na Williama. Oboje dostrzegli w swoich dłoniach dwie połówki tej samej mapy i zrozumieli, że potrzebują siebie wzajemnie. Floraconiuncta rosnąca w szczelinach kamiennych ścian była nieuchwytna dla wzroku, lecz jej pyłek osiadł na skórze, włosach i ubraniach czarodziejów, czyniąc ich dla siebie niezwykle atrakcyjnymi i kuszącymi. Pergaminy w ich dłoniach zadrżały, a zbliżone do siebie zaczęły emanować błękitnym blaskiem, ujawniając przejście ukryte za ścianą beczek. Wystarczyło je odsunąć, a ujrzeli kamienny łuk - nie było jednak ani drzwi, ani klamki, ani gałki, którą mogliby otworzyć.


Zadanie jest precyzyjne: William i Antonia muszą współpracować, aby otworzyć przejście i znaleźć legendarny skarb. Drzwi pojawią się dopiero po odkryciu run, które pojawią się wyryte w kamieniu, kiedy mapa zostanie złączona w całość. Potrzebna była w tym celu zarówno siła i spryt Traversa, jak i zaawansowana wiedza Antonii o starożytnych runach, dzięki której potrafiła je właściwie zinterpretować. Należało aktywować runę różdżką i otworzyć ciężkie wrota.

Użyjcie kości k6, aby wylosować runę i czekające za portalem wyzwanie. Kości możecie użyć kilkukrotnie, jeśli macie życzenie urozmaicić swoją przygodę i wydłużyć tę drogę.

Spoiler
1. ᛖ
Korytarz za kamiennymi drzwiami okazuje się najeżony kamiennymi kolcami, które reagują na każdy gwałtowny ruch. Kroki czarodziejów wymagały precyzji i i współpracy, aby przejść dalej bez obrażeń musieli poruszać się w jednym rytmie, tak jak biły teraz ich serca, ich ruchy musiały być skoordynowane i bliźniacze.

2. ᚨ
W podziemiach tawerny zapada nienaturalna cisza, a kamienne ściany zdają się pochłaniać dźwięki, uniemożliwiając porozumiewanie się normalnym tonem głosu. Musieliście przekazywać sobie kluczowe informacje za pomocą dotyku lub szeptu prosto do ucha, aby przejść bezpiecznie korytarzem, który drżał i kurczył się, gdy mówiliście głośniej.

3. ᛗ
Korytarz pogrążony jest w gęstych ciemnościach, których nie rozprasza nawet Lumos. Jedynym źródłem światła jest kielich na ołtarzu znajdujący się na końcu korytarza, lecz gdy próbujecie podążać w jego kierunku - on zdaje się zmieniać swoje położenie. Możecie odnaleźć właściwą drogę, jeśli spleciecie swoje dłonie i wyjawicie swoje prawdziwe motywacje w poszukiwaniu skarbu, co zadziała oczyszczająco, będziecie mogli wówczas dotrzeć do ołtarza.

4. ᚺ
Kiedy pokonacie ciemny korytarz, docieracie do jaskini, na środku której dostrzegacie głaz z wbitym ostrzem. Z sufitu zaczynają spadać coraz większe odłamki lodu i kamienia, sala zaczyna drżeć. Aby uspokoić chaos, William musiał przytrzymać miecz, zaś Antonia dezaktywować wyrytą w skale runę. Dzięki współpracy grad lodu i skał zmienia się w pyłek Floraconiuncta, co jeszcze mocniej zbliża czarodziejów do siebie.

5. ᚷ
Po otwarciu drzwi i wkroczeniu w ciemność korytarza nagle wypełnia się on słodką wodą, która sięga wam do pasa i powoli się podnosi. Z ciemnej toni wyłania się dłoń Pani Jeziora trzymająca klucz, lecz wymagała ona wymiany - podarowania jej czegoś w zamian, a mianowicie szczęśliwego wspomnienia. Po opowiedzeniu go woda opada, a posadzka korytarza staje się sucha - czarodzieje mogli iść dalej.

6. ᛁ
Na końcu ciemnego korytarza odnajdujecie grobowiec, w którym czas stanął w miejscu. Wszystko pokrywa błękitny szron, posągi pokryte były lodem, tak jak i stara trumna. Nie mogły tu pomóc zaklęcia rozgrzewające, a przywołanie ognia kończyło się fiaskiem - musieliście rozgrzać się innymi sposobami, siłą swoich uczuć, być może gniewu, może namiętności, a może i strachu. Jedno z was popada w letarg, czuje senność, a drugie bez niego sobie nie poradzi.

Niezależnie od rodzaju drogi, którą przeznaczyła Antonii i Williamowi fortuna, na jej końcu ich oczom ukazała się mała, naturalna grota, której sklepienie było otwarte na nocne niebo. Słyszeli szum fal i czuli zapach soli w powietrzu, wyczuwali też ciepło i bezpieczeństwo, jakim emanowała Floraconiuncta. Zamiast góry złotych monet, skrzyni pełnej skarbów odnaleźli kamienny postument, na którym leżały dwie splecione ze sobą obrączki wykonane z białego głogu, który nigdy nie więdnie. Oboje czuli pustkę i mieli nieodparte wrażenie, że jedynie bliskość drugiej osoby może ją wypełnić.
Jeśli Antonia i William zdecydują się zabrać obrączki i każde weźmie ze sobą jedną, po dotknięciu ozdoby będą wracać do nich wspomnienia wspólnie przeżytej przygody; jeśli któreś z nich weźmie obie, obrączki stracą swoją moc i będą wyłącznie drewnianą biżuterią.

Mistrz Gry nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Miłej zabawy!Violet Macnair
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Antonia Borgin
Śmierciożercy
I can resist everything except temptation
Wiek
28
Zawód
zaklinacz, pracuje w Ministerstwie Magii
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
14
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
11
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
21-02-2026, 23:39
Słońce nad Kornwalią zachodziło inaczej. Nie była koneserką nieboskłonu, nie zatrzymywała się, by śledzić wędrówki chmur ani nie rozpoznawała z łatwością konstelacji, a jednak potrafiła dostrzec różnicę. Złote smugi przecinały się z pasmami w kolorze przywodzącym na myśl słodkie pianki z Miodowego Królestwa. Choć nie uczęszczała do Hogwartu, całe życie spędziła na Wyspach i znała doskonale wszystkie dobroci, jakie oferowała ta kraina. Rzadko jednak z nich korzystała.
Tak samo jak rzadko pozwalała sobie patrzeć w niebo nad własną głową. Nie zjawiła się tu jednak po to, by podziwiać zachód słońca, lecz z konkretnym celem majaczącym na horyzoncie. Latarnia Avalonu nie była miejscem, do którego przychodziło się dla przyjemności. Pomimo fal uderzających o skarpy, na których stała tawerna, pomimo widoku rozciągającego się za drewnianymi oknami, nie potrafiła nazwać tego miejsca ulubionym. Od progu uderzał w nią zapach starego, zawilgoconego drewna. Gwarny śmiech oplatał wnętrze - i to akurat nadawało mu pewnej swojskiej atmosfery. Alkohol lał się ze stołów, zbierał na podłodze, a pod naporem nieustannych kroków deski zamieniały się w lepki, brudny ślad błota i rumu. Usiadła przy jednym z wolnych stolików, dłonią odsuwając puste szkło, które nie należało do niej. Nie liczyła na kelnera. Po chwili przed nią stały już trzy różne szklanki alkoholu - jawne zaproszenie do stolika i to nie jednego. Nie miała zamiaru z nich korzystać. Choć w innych okolicznościach, gdyby trafiła tu jedynie po to, by nasycić własne potrzeby i uciszyć demony czające się pod skórą, bawiłaby się doskonale. Z żeglarzami, którzy w kobiecie potrafili dostrzec boginię. Z muzyką kojącą nerwy, a jednocześnie porywającą jej smukły tyłek do tańca. Z beczką rumu, którego smak daleki był od trunków serwowanych na eleganckich kolacjach, a który przypominał jej chwile znacznie bardziej prawdziwe.
Ale nie dziś.
Bo gdy w jej rękach znalazł się raport o niewłaściwym działaniu wrót, poczuła wystarczającą ciekawość, by drążyć temat dalej. A gdy szybko okazało się, że w okolicy rozpoznano runę, lecz nie wykryto jawnego przekleństwa, wiedziała już, że ma do czynienia z czymś, co naturą należało do niej. Była łasa. Chciała więcej. Nie chodziło o galeony w sakiewce ani o złoto przelewające się przez palce. Chodziło o satysfakcję. To ona zawsze stała u podstaw wszystkiego. Ludzie bili się o dobrobyt, o zaznaczenie swojego miejsca w świecie - może dzięki finansom, może dzięki najwyższym stanowiskom, może dzięki najpiękniejszej żonie, a może… może po prostu największe miały być jaja. Nią to nie kierowało. Dla niej najważniejsze było uczucie ekscytacji. Adrenalina wypełniająca żyły w sposób, którego nie dało się niczym zastąpić. Dopamina będąca ulgą w chwili, gdy docierało do niej, że się udało - że zwyciężyła. Ludzie uzależniali się od wielu rzeczy. Ona również. Ale nic nie było dla niej tak pożądane jak tajemnica. I jak samo dochodzenie… do jej źródła.
Wstała więc od stolika, nie dotykając ani jednej z postawionych przed nią szklanek i z wyćwiczonym uśmiechem - takim, który mógł sugerować stan wskazujący - ruszyła w stronę zaplecza, tam, gdzie prowadziła ją mapa. Nikt nie miał powodu czegokolwiek podejrzewać. Wszyscy wokół zdawali się podzielać podobny stan. Minęła całujących się w kącie czarodziejów, minęła beczki ustawione pod ścianą, aż w końcu, prześlizgując się przez zaplecze, dotarła do schodów. Światło lumos rozlało się po kamiennych murach. Droga prowadząca do piwnic nie wydawała jej się niczym nadzwyczajnym. Wilgoć osiadająca na kamieniach, drobne odłamki osuwające się spod stóp - znała to aż za dobrze. Zatrzymała się na moment, spoglądając w ciemność pod sobą. Wiedziała, że właśnie tam czeka to, po co tu przyszła. Zapatrzona nie dostrzegła obluzowanego kamienia. Ten osunął się pod jej stopą, a ona straciła równowagę, zsuwając się z kilku ostatnich stopni. Przez ułamek sekundy była pewna, że zderzy się z twardą posadzką - lecz zamiast kamienia poczuła czyjeś ciało. Obce.
Różdżka niemal odruchowo uniosła się na wysokość ich twarzy. Światło zaklęcia przecięło mrok, oświetlając rysy mężczyzny. Jej umysł przez krótką chwilę analizował szczegóły, układał je w znajomy wzór. Bo przecież… się znali. - Och - wyrwało jej się ust na to odkrycie. - Kolorowy chłopak -skwitowała mając w pamięci ułożenie jego kart w talii, gdy widzieli się po raz pierwszy. Czyż nie był to właśnie kolor? Słowem odjęła mu kilka lat, całkiem celowo, nadając tej sytuacji jeszcze większej abstrakcji.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.