• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Ogród botaniczny w Beaulieu (Hampshire)
Ogród botaniczny w Beaulieu (Hampshire)
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
09-11-2025, 18:04

Ogród botaniczny w Beaulieu (Hampshire)
Ogród botaniczny przy Beaulieu Manor rozciąga się za kamiennym murem, w miejscu, gdzie dawne ścieżki zarosły paprociami, a szklarniom od dawna pękają szyby. Znane dobrze czarodziejom szklane kopuły połyskują w słońcu jak skorupy, a w środku panuje duszne, wilgotne powietrze przesycone zapachem ziemi i korzeni. Niektóre rośliny reagują na obecność człowieka — liście drgają, łodygi odchylają się lekko, jakby nasłuchiwały. W głównym pawilonie stoi kamienna fontanna, z której nieustannie sączy się woda o delikatnym, błękitnawym połysku. Wokół niej rosną egzotyczne gatunki sprowadzane tu jeszcze przed wojną: mleczne liany, półprzezroczyste orchidee, zioła, których nie ma w żadnym herbarzu. Wieczorami ogród zamyka się sam, a wewnątrz słychać miękkie szelesty, przypominające szept. .
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
08-01-2026, 10:02
Ocieram twarz chusteczką - znowu - dobrze, że jest zaczarowana i po każdym użyciu wraca do uprzedniej struktury, na jej powierzchni nie czuć poty, materiał nie wilgotnieje obrzydliwie, a skórę łaskocze tylko i wyłącznie miękka bawełna. Kwiecień-plecień, bliżej już właściwie do maja i nawet w Anglii bywa gorąco: szczególnie, kiedy nikt się tego nie spodziewa. My jednak, rodowici Brytyjczycy, nauczeni doświadczeniem - nosimy warstwy. Marynarki pozbyć się łatwo, podwinąć rękawy koszuli do łokci, również, choć odrobinę nieelegancko. Wariant ostatni to rozebranie się już prawie do rosołu tzn. do białej podkoszulki, lecz w tym konkretnym towarzystwie to zdecydowanie strzał w stopę albo kolano. Z francuskiego zaś: faux-pax, salonowa śmierć, choć w oranżerii jesteśmy zaledwie we dwoje, a ja nie mam wielkich interesów na wielkich dworach. Pewnie wypadałoby tu się ukłonić, tam ucałować dłoń, wypowiadać się elokwentnie i z ozdobnikami, może przynieść jakieś czekoladki jako drobny upominek, tak jak traktuje się uzdrowicieli, którzy wykryli u matki mutację nowotworową - cóż, it’s too late to apolagize. Dokonuję swoich wyborów, ścieżki się zapisują i nie ma odwrotu, na szagę prosto w las, tam gdzie wilk udający babcię, tylko że ten wilk - ten z wielkimi uszami, stopami i zębami - ten wilk to przecież ja.
– Skarbie, ja naprawdę nie zamierzam tego kwestionować – wyjaśniam, a wciągnięta działka nikotyna działa na mnie jak leki wziewne na astmatyka. Oddech wyrównany, więc proszę bardzo, konwersujemy w końcu jak normalni ludzie, bez żadnej przewagi z obu stron, szczególnie tej emocjonalnej. – Nie wiem, jak to przeżywacie w waszej rodzinie, ale twojego dziadka, wujka, czy kto tam aktualnie rządzi w sklepie i jego wykładu, nie da się zapomnieć – to chyba moje jedyne nienaruszone wspomnienie sprzed ponad trzydziestu lat: od momentu dźwięczącego dzwoneczka przy drzwiach po ich głuche zatrzaśnięcie, gdy już dzierżyłem w dłoniach wąskie pudełeczko. Bardziej przestraszony niż zaaferowany nie powiedziałem Ollivanderowi do widzenia i rok później wpadłem do sklepu, żeby za to przeprosić, nauczony szacunku i moresu wobec starszych. Później bili mnie za rzadko i zbyt lekko, by takie pierdoły zakłócały spokojny sen. – Przygotowałbym się – dodaję prawie spolegliwie. Nastawił psychicznie, zapisał na liście od myślników wszystkie zalety Sandy, a potem zabrałbym tę kartę, specjalnie zostawił ją gdzieś na wierzchu, żeby mała ją znalazła i cieszyła się po kryjomu. Tak - chuj wielki i szelki - wyłażę ze swojej skorupy wyjątkowo niezgrabnie i wyjątkowo niechętnie, dukam o niej, jakbym wcale jej nie znał i obnażam się przed panienką bardziej niż gdybym wyskoczył ze spodni. Najgorsze, że po tej całej konfesji z komina leci biały dym, koniec debaty, po prostu mnie nie stać. Staram się tu dodać, tu odjąć, myślę, gdzie w następnym miesiącu mogę przyciąć, żeby jednak zasponsorować Sandy taką przyjemnostkę, ale no, nie da się. Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa i dziś jest ten dzień, kiedy muszę obejść się smakiem, nawąchawszy się mięsnej woni, z widocznym ślinotokiem. Albo… wcale nie? Pykam fajkę, jedną dłonią podpieram bok, podejrzliwie lustrując wzrokiem porcelanową laleczkę. Idzie mi na rękę - czyżby? Złe intencje, wszędzie złe intencje, nie mam powodów, żeby jej zaufać, może poza jednym. Ma coś, czego chcę dla mojej niuni.
– Obraz za rękojeść, to uczciwa wymiana – upieram się, wydymając wargi – nie chodzi tylko o czas. To moja twarz, rozumiesz? Skąd mam wiedzieć, co z nią zrobisz? Schowasz do piwnicy, podarujesz kuzynowi czy sprzedasz nie wiadomo gdzie? - jeśli za kilka tygodni zacznę cierpieć na rozstrój żołądka, już wiem dlaczego. Igły wbite w płótno i mruczane zaklęcia, tak, tak. Daję Odille jednak popis swojej dobrej woli, siadam przy popękanej kolumnie, a zerkając ku górze usiłuję sobie przypomnieć w jakim porządku ją postawiono - zawodzę, ale za to słucham. Podbródek unieść w górę, kolana do siebie, zacisnąć szczękę, wyeksponować szyję, próbujemy się długo, zanim Odille w ogóle zaczyna malować. Moje członki są już zdrętwiałe na amen, ale trzymam się twardo, jaka praca, taka płaca, do zadania podchodzę więc ambitnie aż zaczyna się ściemniać. – Na następną sesję – niedbale zakładam marynarkę – ubrać to samo? – panienka nie skończyła swojego obrazu, a ja muszę odebrać ozdóbkę dla Sandy. I lepiej, żeby była ładna,

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 10-01-2026, 09:34 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.