• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Suffolk, Dunwich, Przeklęta Warownia > Loch
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-08-2025, 20:25

Loch
Skryta w podziemiach cela istniała już za czasów poprzednich właścicieli domostwa i, sądząc po wydrapanych na jej ścianach śladach, była wykorzystywana do przetrzymywania więźniów. By dostać się do celi, należy przejść przez drewniane drzwi prowadzące do przedsionka. Dodatkowe wrota stanowią niezbędne zabezpieczenie. Loch jest dość ciasny, a stare i mocne kraty skutecznie zatrzymują nawet silnego wroga. W powietrzu wznosi się zapach wilgotnych kamiennych murów i wysłużonego metalu. Gdzieniegdzie dojrzeć można resztki śladów po krwistych plamach. W celi nie ma okna, oświetla ją jedynie osadzona w przejściu latarnia, choć zazwyczaj przetrzymywani tam osobnicy skazani są na przerażającą ciemność.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
07-08-2025, 21:48
07.03.62'

Ostatnie wydarzenia dały mi dużo do myślenia. Skierowały moje zainteresowanie na tematy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Uświadomiłem sobie, że jeśli chcę osiągnąć wyznaczony cel nie mogę jedynie posiłkować się tym co powszechnie dostępne, należało sięgnąć dalej, głębiej, po sposoby mroczniejsze i potężniejsze. Chciałem się nauczyć tego co już umieli członkowie mojej rodziny, nie miałem zamiaru zostawać w tyle i wiedziałem, że z czasem uda mi się nadrobić zaległości. Potrzebowałem jednak pomocy, czy mi się to podobało czy nie, potrzebowałem kogoś kto skaże mi drogę, powie gdzie zacząć, jak ćwiczyć i co czytać. Miałem w około siebie uzdolnionych czarodziejów i czarownice, którzy potrafili posługiwać się czarną magią. Mieli z nią kontakt nie od dzisiaj. Ja sam nigdy wcześniej nie czułem potrzeby aby ten temat zgłębiać, do czasu. Teraz moje myśli bardzo często kierowały się ku tej dziedzinie, czasami nie pozwalając się skupiać na wykonywanej pracy. Było to irytujące. Dlatego też w końcu zgłosiłem się z prośbą do Cilliana.
Nie było to łatwe, nie lubiłem prosić o pomoc, robiłem to bardzo rzadko, kiedy wyczerpałem już wszystkie opcje. W tym wypadku opcja była niestety tylko jedna. Od wydarzeń w styczniu minęły już dwa miesiące, a jednak nie rozmawialiśmy na ten temat. Tak naprawdę jedyną osobą, z którą na ten temat rozmawiałem, chociaż był to bardziej monolog niż rozmowa, była Mildred. Nikt inny nie poruszał ze mną tego tematu i nie za bardzo wiedziałem dlaczego? Myśleli, że co? Że nie zniosę rozmowy o śmierci babki? Że temat morderstwa własnego ojca będzie dla mnie nieprzyjemny? Nie, śmierć tego gnoja była jedyną dobrą rzeczą, która wydarzyła się tego wieczora. A mimo wszystko zostałem z tym sam...i chyba miałem im to poniekąd za złe, chociaż oczywiście nigdy nie powiedziałbym tego na głos. Nie chciałem wyjść na jakiegoś mazgaja, nie chciałem czuć się wykluczony, bo chciałem z kimś rozmawiać o tym co czuje. Dlatego zamknąłem to wszystko w sobie bardzo głęboko i nie dawałem po sobie nic poznać.
Ale Cillian był tam tego dnia. Wydawało mi się, że mimo wszystko doskonale wiedział przez co przeszedłem. Widział mnie w stanie, w którym nikt nigdy nie widział. Nawet ja sam nie miałem pojęcia, że jestem w stanie dokonać czegoś takiego. Prawda jednak była taka, że pomimo że się z kuzynem względnie dogadywałem, to sam za dużo o nim nie wiedziałem. Cillian nie należał do za bardzo wylewnych na swój temat...ale to chyba była też nasza rodzinna cecha.
Kiedy wspomniałem mu, że chciałbym aby wskazał mi drogę, dał jakieś wskazówki żebym zyskał jakiekolwiek pojęcie jak działa czarna magia, o dziwo się zgodził. Skłamałbym gdybym nie powiedział, że kamień spadł mi wtedy z serca. Gdzieś mimo wszystko bałem się, że spojrzy na mnie kpiącą i machnie na mnie ręką. Umówiliśmy się na konkretny dzień, nie wiedziałem co będzie chciał mi pokazać, ale sam fakt, że kazał mi się stawić w lochach, mówił sam do siebie. Denerwowałem się mimo wszystko, nie chciałem wyjść na nieudacznika, ale wiedziałem, że nic nigdy nie przychodzi od razu i pewnie czekają mnie po drodze porażki. Byłem na nie jednak gotowy.
Słysząc kroki na schodach zgasiłem niedopałek papierosa o ścianę, po czym odepchnąłem się od niej i utkwiłem spojrzenie w schodzącym na dół kuzynie.
- Ciekawe miejsce na lekcje. - odezwałem się spokojnie wsuwając dłonie w kieszenie spodni.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Cillian Macnair
Śmierciożercy
Wiek
33
Zawód
Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
11
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
14-08-2025, 19:02
Nie myślał wiele o wydarzeniu sprzed dwóch miesięcy, o zbrodni, której dokonał Mitch. Nie pytał również o jego samopoczucie, o psychikę, o ogólny stan. Nie był jedną z takich osób, nie miał w sobie za dużo wrażliwości ani troski, a te ochłapy, które grały mu gdzieś w zniszczonej duszy, dawno nie wychodziły na wierzch. Tamta rzeź i stan kuzyna również nie okazały się dość wyraźne dla niego, aby chociaż spróbować. Mitch zdawał się trzymać całkiem znośnie, jakoś to przebolał i przepracował, wystarczyło. Wracając do domu późnym popołudniem, nie spodziewał się, że mijany na korytarzu Macnair poza krótkim przywitaniem, jakkolwiek zatrzyma go na chociaż chwilę dłużej. Myślami był daleko, gdzieś w okolicach statku i transportu, który niedługo powinien zawinąć do portu w Londynie. Musiał się tam wybrać nad ranem, sprawdzić czy wszystko było w porządku i kompletne. Zatrzymał się, gdy głos Mitcha sprowadził myślami na ziemię. Nie wahał się podążając za kuzynem do salonu, gdzie zwyczajnie usiedli na trochę. Prośba nie była jakaś niespodziewana, nie sprawiła, że poczuł zdziwienie. Macnairowie lubili się w czarnej magii, każdy z nich z innych powodów, przynajmniej na początku. Później stała się siłą i pewną zabawą, gdy otwierała drzwi na nowe cierpienia, jakie można było sprowadzić na ludzi, którzy zachodzili im za skórę. Mitch chciał wskazania ścieżki, drogi z której nie było już odwrotu i ciekawiło go czy był świadom w co chciał wejść. Zainteresowanie tą plugawą magią to jedno, ale oddanie jej się bez reszty to coś całkowicie innego. Ona nie wybaczała, nie tolerowała pomyłek i karała jak nic innego, ale równocześnie dawała potęgę. Ten całokształt jego samego pchał, by oddać jej wszystko. Nie był pewien, co kierowało kuzynem, ale nie zamierzał mu odmawiać. Zgodził się, po prostu.
Potrzebował dwóch dni, by ogarnąć coś w sam raz na takie wprowadzenie i pierwsze lekcje. Nie lubił teorii, poza tym nie wiedział, jakby miał ją tak przedstawić. Schodząc do lochów, podciągnął rękawy cienkiej koszuli. Im niżej tym było zimniej, chłód wdzierał się pod materiał, ale jemu niekoniecznie to przeszkadzało. Poczuł poza charakterystyczną wilgocią, papierosowy dym, który upewnił, że Mitch zjawił się wcześniej.
- Dla tego, czego chcesz się nauczyć to najzwyklejsze miejsce.- stwierdził poważnie, schodząc z ostatniego już stopnia. Spojrzał na mężczyznę, a przygaszona już ciekawość powróciła. Minął go i przeszedł kawałek dalej, by zaraz popchnąć drewniane drzwi. Cela była dość mała, ale to niczemu nie wadziło. Wystarczyło miejsca, by obaj mieli dość swobody ruchów.- Nie warto poznawać zaklęć na sucho, więc mam kogoś, kto nam pomoże.- zapowiedział, wchodząc również do środka i zerkając ku ich celowi. Na środku Mitch mógł dostrzec męską sylwetkę, klęczącą i nieruchomą.
- Ale najpierw...- oparł się plecami o wilgotną ścianę, zawieszając spojrzenie na swym krewniaku.- Dlaczego? – spytał, nie precyzując w pierwszej chwili.- Czemu chcesz poznawać tę dziedzinę magii? – dodał, każdy z Macnairów miał swój powód, szły za tym inne pobudki. Nie powinno obchodzić go, jakie miał Mitch, ale jednak był ciekaw.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
18-08-2025, 18:39
Nie kwestionowałem wyboru kuzyna. Byłem lekko zdziwiony kiedy ten oznajmił mi, że pierwsza lekcja odbędzie się w domowej piwnicy, ale w żadnym razie nie odezwałem się na ten temat. Cillian był zdecydowanie bardziej doświadczony, ba, każdy w tym domu, no może oprócz małego Waldena, był bardziej ode mnie doświadczony jeśli chodziło o czarną magię. Był to również jeden z powodów, dla których i ja chciałem posiąść te wiedzę. Więc jeśli kuzyn mówił, że jest to miejsce dobre jak każde inne, po prostu skinąłem lekko głową i ruszyłem za nim zimnym korytarzem.
Kiedy zatrzymaliśmy się przed drewnianymi drzwiami jednej z cel, mimowolnie lekko uniosłem brew ku górze. Po chwili jednak, po przekroczeniu progu pomieszczenia, mimowolnie uśmiechnąłem się lekko sam do siebie. Nie wiem dlaczego, ale wewnętrznie założyłem, że zaczniemy od teorii, ale wychodziło na to, że Cillian miał zdecydowanie inny pomysł. Może w sumie to i nawet lepiej, bo przecież na praktyce można się było jednocześnie uczyć teorii. W zasadzie to podejście podobało mi się bardziej. Skoro miałem się uczyć, to najlepiej uczyć się na żywym organizmie, aby jednocześnie być świadkiem tego do czego tak naprawdę jest zdolna czarna magia. Przez moment przyglądałem się klęczącemu mężczyźnie w milczeniu. Nie obchodziło mnie kim on był, w tym momencie miałem przed sobą cel i nic innego mnie nie interesowało. Z zamyślenia jednak wyrwały mnie kolejne słowa kuzyna.
Zamrugałem kilkukrotnie by wrócić na ziemię i spojrzałem na niego.
- Dlaczego? - powtórzyłem jego pytanie unosząc lekko brew ku górze.
Często sam zadawałem sobie to pytanie, co nagle obudziło we mnie chęć poznania tej konkretnej dziedziny magii. Odpowiedzi było kilka, ale jednak przede wszystkim wiodła prym.
- Tamtego wieczora… - zacząłem spokojnie, a przed oczyma znów zobaczyłem zakrwawione ciało ojca i jego oczy, wypełnione przerażeniem kiedy dotarło do niego co się dzieje i kto jest jego oprawcą – Wydarzenia tamtego wieczoru pokazały mi, że świadomość posiadania w garści czyjegoś życia, możliwość decydowania o tym czy zginie szybko czy powoli jest...niezwykle upajające, niesamowite, ale przede wszystkim uzależniające. - spojrzałem twardo na kuzyna – Chce mieć tą siłę, chcę móc decydować jak i kiedy ktoś zginie. Chce mieć umiejętności, które w jakiś sposób pozwolą mi mieć tą władzę na życiem i śmiercią. - powiedziałem spokojnym tonem, prawie wypłukanym z jakichkolwiek emocji.
Coś umarło we mnie tamtej nocy, jednocześnie pozwalając narodzić się czemuś innemu. Jeszcze sam nie do końca zdawałem sobie sprawę co dokładnie to było, ale czułem, że jest inaczej, że ja jestem inny pod pewnymi względami. Pamiętałem ból ręki następnego dnia, ból, który pochodził od ilości i siły zadanych ciosów. Pamiętałem ból poobijanych i rozciętych od szkła dłoni, kiedy w napadach złości własnymi rękami rozbijałem lustro czy uderzałem nimi w ścianę. Nie był to ból nieprzyjemny, w nim również było coś upajającego, coś co sprawiło, że były momenty, że chciałem go poczuć ponownie. Te przemyślenia jednak postanowiłem jak na razie zostawić dla siebie, w każdym razie dopóki sam nie dojdę do tego skąd to wszystko się brało.
- Zaczynamy? - spytałem po chwili ponownie przenosząc spojrzenie na nieruchomego więźnia, jednocześnie wyciągając z tylnej kieszeni spodni różdżkę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Cillian Macnair
Śmierciożercy
Wiek
33
Zawód
Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
11
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
18-12-2025, 19:04
Mała przestrzeń celi była więzieniem nie tylko dla nieruchomej sylwetki klęczącej na ziemi. Zamknięte drzwi stwarzały poczucie klatki również dla nich dwóch, ale to odczucie miał dopiero pogłębić się w jednym z nich. I zdecydowanie nie będzie to on sam. Dlaczego padło lodowato i spokojnie, mniej ciekawsko niż faktycznie odczuwał. Czekał na wyjaśnienie i słucham go z uwagą, kiedy kuzyn zaczął przedstawiać swój punkt widzenia. Odepchnął się powoli od ściany, niespiesznie zrobił parę kroków po niewielkiej przestrzeni, lecz swoją osobą zmuszając poniekąd do przesunięcie się Mitcha. Oparł się plecami o drzwi i splótł ramiona na wysokości klatki piersiowej. Odbierał mu szansę ucieczki, ale nie sądził, by młodszy Macnair zrozumiał to od razu, od sekundy w której tak się stało.
- Nie zabiłeś ojca przy użyciu czarnej magii, nie jest ci ona potrzebna do decydowania o życiu i śmierci.- zauważył dość surowo.- Te umiejętności masz i bez znajomości tej konkretnej dziedziny magii. Możesz zabijać na różne sposoby, mieć władzę nad czyimś losem z tym, co już posiadasz teraz.- stwierdził, przyglądając mu się z uwagą. Błękitne tęczówki zdawały się chcieć przewiercić na wylot przez duszę.- Więc powtórzę dlaczego...- zerknął na różdżkę, którą Mitch trzymał w dłoni. Nie miał jej, by stać mu się przeciwnikiem, a przynajmniej jeszcze nie.
- Czarna magia to nie zabawa, osiągniesz nią więcej, niż możesz sobie wyobrazić, ale ona również nie wybaczy błędu ani słabości. To potęga, ale każda potęga ma swoja cenę.- nie był głosem rozsądku, a przynajmniej dla większości ludzi z którymi przecinały się jego ścieżki. Jednak dla bardzo skrajnie wąskiego grona, nadal miał trochę ludzkich odruchów, łatwiej było mu obudzić wątpliwości i ostrożność. Nie robił wtedy nic na już i na hura, a analizował i zwlekał z działaniem.- Nie kupuję tego. Nie jesteś sadystą ani mordercą, nie takim, jakim teraz chcesz się stać, bo życie walnęło cię w pysk. Chcesz poznać czarną magię, bo pod wpływem emocji i szoku zadźgałeś ojca? To chujowe podejście i żadne wyjaśnienie. Jesteś żałosny, jeżeli tylko to tobą kieruję.- stwierdził, przestając przebierać w słowach. Wyprostował się i niespiesznie sięgnął po różdżkę, był brutalny dla Mitcha, ale chciał zrozumieć go, a by to zrobić, ten musiał zacząć mówić wszystko, co leżało mu na serduchu. Dał mu szansę na wyjaśnienia, ale te wcześniejsze go nie satysfakcjonowały, nie dawały pełnej odpowiedzi. Chciał więcej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
02-01-2026, 17:00
Odniósł wrażenie, że coś zmieniło się w postawie kuzyna i nie za bardzo wiedział czy mu się to podoba. Wydawało mu się, że zna go całkiem dobrze, nawet jeśli ten był raczej skryty i w zasadzie nigdy nie dzielił się swoimi emocjami z innymi. To było raczej u nich rodzinne, bo wszyscy chowali swoje demony głęboko w sobie. Jednych kierowała niechęć zrzucania na innych swoich problemów, inni po prostu nie lubili się dzielić z innymi tym co leży im na sercu. I właśnie Cillian w jego mniemaniu należał do tego drugiego typu, kiedy on sam do tego pierwszego.
Obserwował go uważnie, kiedy ten przemieścił się po celi i poczuł się dziwnie nieswojo. Odnosił wrażenie, że ta rozmowa zaczęła zmierzać w kompletnie innym kierunku niż sobie początkowo założył. Słowa kuzyna szybko potwierdziły jego przypuszczenia. Na początku nie rozumiał o co mu chodzi, po co w ogóle była mu ta wiedza? Czy nie wystarczyło, że chciał się po prostu tego wszystkiego nauczyć? Czy jego motywacje były aż tak ważne w rym momencie. Słowa płynęły w jego stronę, a on miał wrażenie jakby ktoś sprzedał mu potężnego kopa w brzuch. Zacisnął dłonie w pięści czując jak złość zaczyna go ogarniać, dziwna, nie do okiełznania.
- Co to ma w ogóle z tym wszystkim wspólnego? - warknął piorunując kuzyna spojrzeniem - To w ogóle nie ma żadnego związku z tym co zrobiłem! I tak, zrobiłem to pod wpływem emocji, nie panowałem wtedy dla siebie, ale skurwiel sobie na to zasłużył! - machnął ręką.
W tym momencie poczuł się jak w pułapce. Nie podejrzewał aby Cill miał w stosunku do niego złe zamiary, ale nie zmieniało to faktu, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Kuzyn zablokował mu wyjście i z całą pewnością nie przesunie się dopóki nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi. Tylko jaka ona była?
- Doskonale wiem, że to nie zabawa. Zdaje sobie sprawę z jej zalet i wad. Jesteś świadom ceny jaką należy ponieść, myślisz, że gdybym nie wiedział to bym się w ogóle na to decydował? - uniósł brew ku górze prostując się i spinając jakby przyjmował pozycję obronną.
Czuł jak zaczyna się w nim gotować. Jego słowa poruszyły struny, które uaktywniły w nim niechciane emocje i myśli, coś o czym nie chciał myśleć.
- Gówno wiesz jaki jestem! - wycedził przez zaciśnięte zęby - Nie masz bladego pojęcia co działo się i co się dzieje w mojej głowie kiedy to wszystko zrobiłem! Ta cała złość, frustracja, kumulowana przez lata, a potem pieprzona pustka i uczucie kompletnej beznadziei. Nie masz pojęcia jak to jest. Łatwo ci jest oceniać bo jesteś cwany, silniejszy i bardziej doświadczony. - nie odrywał spojrzenia od mężczyzny starając się zapanować nad tą całą złością. - Co jest złego w tym, że chce się stać silniejszy? Że nie chce być tym słabeuszem, za którego wszyscy mnie uważają?!
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:42 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.