• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Organizacja > Akta postaci > Osobiste > Działy osobiste > Michael Scaletta > Michael Scaletta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Michael Scaletta
Czarodzieje
wolność — kocham i rozumiem
wolności oddać nie umiem
Wiek
26
Zawód
kradnie, co popadnie
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
7
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
7
10
Brak karty postaci
29-07-2025, 18:54
Michael Scaletta
Stan i punkty zdrowia

maj-czerwiec 1962 | stan zdrowia: pełnia zdrowia
Maksymalne HP: 274
Kara do rzutów
Zakres HP
Procent
Brak
274 - 207
> 75%
−10
206 - 138
75% - 51%
−30
137 - 70
50% - 26%
−60
70 - 0
25% - 0
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Michael Scaletta
Czarodzieje
wolność — kocham i rozumiem
wolności oddać nie umiem
Wiek
26
Zawód
kradnie, co popadnie
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
7
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
7
10
Brak karty postaci
27-02-2026, 18:17
Retrospekcje i sny
Philippa | ja z nią śnię | o wspólnych świętach
Bo w zadumie orientował się, że całowała miękko, autentycznie, naprawdę. Chyba nie w imieniu jego niewypowiedzianego na głos kaprysu, chyba też nie z powodu jakiegoś niesprawiedliwego eksperymentu, w którym gotowa byłaby testować jego chwiejną cierpliwość. Było w tym też chyba trochę strachu, niepewności, zwyczajowej rozterki, i słusznie — z każdym krokiem ryzykowali więcej, ale chyba też budowali naiwny potencjał w walce o więcej.
Dlatego trwał w tej długiej, choć stonowanej, jakby rozcieńczonej obawą, rozmowie bez słów, dłońmi nieradykalnie błądząc gdzieś przy talii i tam też wzmacniając ucisk długich palców; dlatego trwał w tym wielostopniowym procesie poszukiwania zgody, aż do chwili, gdy narastające w intensywności pukanie dobiegło wejściowych drzwi.
Raz, drugi, trzeci, stając się niemożliwym do zignorowania.
— Spodziewasz się gości?
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Michael Scaletta
Czarodzieje
wolność — kocham i rozumiem
wolności oddać nie umiem
Wiek
26
Zawód
kradnie, co popadnie
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
7
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
7
10
Brak karty postaci
27-02-2026, 18:22
marzec-kwiecień 1962
Philippa | Posterunek Butetown | 1.03
― Pochwały przygotuj na później, a teraz do roboty, Margaret ― podsumował z kolejnym, napełnionym werwą i zgoła cwaniackim półuśmiechem, który zaraz ustąpił wizji pozornego zmęczenia oraz bierności; usiadł na samym skraju pryczy, mając z niej nienajgorszy dostęp do jednej z części korytarza. Wezwany policjant musiał tą drogą skierować się do parszywych toalet; i rzeczywiście, nawoływanie Philippy przysłało pod celę tego o nieco miększym sercu i sympatyczniejszym usposobieniu ― szczękniecie zamka wyprowadziło dziewczynę na zewnątrz, a zwisające u pasa mężczyzny klucze odbiły się raz i drugi od chudego uda w żwawym kroku. Na wstrzymanym oddechu błagał los, by ich powzięcie w palce nie narobiło zbędnego hałasu ― Moss szczęśliwie jednak zakręciła tyłkiem tuż przed nosem tamtego, znowu mamrocząc coś o orderze, więc chwila moment i pęk metalowych narzędzi zyskał nowego właściciela.
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Philippa | Kryjówka pod fontanną | 5.03
― Już rozumiesz, dlaczego wszystkie randki kończyły się tak samo? ― Bo mężczyźni to skurwysyni, bo wizerunek i rola kobiety to odbicie męskiego konstruktu, bo kobieta to wygodny mit Inności, mógłby dopowiedzieć, ale przestrzeń do interpretacji pozostawił nienaruszoną, bez własnego zdania.
Bo sama musisz to pojąć, by wyrwać się z więzienia podmiotowości.
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Fintan | Rzygownik | 8.03
W tym świecie nie miało się kumpli ni sprzymierzeńców, braci ani przyjaciół. Najskuteczniej bowiem klasyfikowała ich wina, w drugiej kolejności ― przydatność. Tak zwykli mawiać ci co mądrzejsi, taką też mantrę przyjął i on, prędko orientując się w prostocie układów tego świata. Niewinny majaczył potencjałem zaufania, to jednak niewiele znaczyło, gdy druga strona twarzy nosiła imię Bezużytecznego; Winny zaś ― jednoczący w swym jestestwie wścibstwo, nielojalność i za długi język ― mógł wprawdzie zasłużyć na miano Użytecznego, choć płacona za obydwa rysy osobowości cena była zbyt wysoka, jak na tutejsze standardy. Każdego świtu powieki rozwierały się więc w niemej niepewności, łapczywie szukając światła w mroku; niepewności, czy ten, którego miało się dotąd za sojusznika nie wylądował właśnie w areszcie, w obliczu dyszącego w kark prawa z Niewinnego stając się tak nagle Winnym, z Użytecznego zaś ― zupełnie Bezużytecznym.
On wiedział o tym najlepiej, kumulując w sobie wieczny dreszcz trwogi ― przed jutrem, przed samym sobą, przed kryzysem; on wiedział o tym najlepiej, dlatego pewnie wygodnie deklarował zwykle istnienie w pojedynkę, z dala od czyichkolwiek oczu, z dala od jakiejkolwiek obecności. Tak było prościej.
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Philippa | Hogwart | 30.04
2, 3, 4, 5 Tak, powinieneś, zabrzmiało, wypełniając powietrze ciężarem, ciszę ― jakimś drżącym dźwiękiem podłej zanęty. Mimowolnie zamrugał szybciej, prawie jakby zdziwiły go jej słowa, choć w istocie bynajmniej tak nie było; mimowolnie zajrzał głębiej w jej oczy, w samo to ich brązowawo-piwne sedno, prawie jakby szykował się do jakiegoś objawu romantyzmu rodem z powieści, ale całość skwitował ledwie enigmatycznym uśmiechem. Dość szerokim jak na okoliczność odwiedzania zamczyska, z którego tę parę lat temu tak po prostu go wyrzucono; dość szerokim jak na tlącą się gdzieś z tyłu świadomość, że na co dzień towarzyszył mu przytłaczający, brzydki ciężar jakiejś bliżej nienazwanej beznadziei. Mogła w tym odnaleźć jakieś bezkompromisowe zwycięstwo ― że chwilowo przykleiła się doń zaskakująca pogodność, że chwilowo naiwne pytania bez odpowiedzi stały się nieme, ustępując miejsca czemuś znacznie prostszemu, czemuś zdecydowanie lżejszemu. Jakby codzienność ― a szczególnie ten trzydziesty kwietnia ― nagle to stała się początkiem, w którym trywialne dość zmieniło się w pytajne może?; jakby normalność ― skąpana w odmętach nie do końca normalnego zjazdu absolwentów ― wypompowała z niego całe zło i całą złość.
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:25 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.