• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 04.02.1962 - Obcym wstęp wzbroniony
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Baya Wenworth
Śmierciożercy
I guess, the only thing cheap to you is your friends
Wiek
25
Zawód
Asystentka, charakteryzatorka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
5
OPCM
Transmutacja
0
11
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
7
13
Brak karty postaci
Wczoraj, 11:36

Obcym wstęp wzbroniony
Axel Devereaux i Baya Wenworth
luty 1962
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Baya Wenworth
Śmierciożercy
I guess, the only thing cheap to you is your friends
Wiek
25
Zawód
Asystentka, charakteryzatorka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
5
OPCM
Transmutacja
0
11
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
7
13
Brak karty postaci
Wczoraj, 11:38
Pięć miesięcy temu Yasin Al-Bahar – młody, ale hitowy artysta – wystapił z wystawą w pomniejszym, czarodziejskim domu kultury. Wbrew nędzy wybranych do tego przedsięwzięcia sal, te wypełniły się przedziwnie sporą ilością artystycznych autorytetów – nie tylko z Londynu, ale i z innych części Zjednoczonego Królestwa. O młodym człowieku z Bahrajnu mówiono tak, jakby wszczynał rewolucję, na który każdy z tu zebranych wyraził szczerą zgodę. Mówiono o nim tak, jakby niemal nie miał w kuluarach osób podchodzących krytycznie do jego dzieł, ale przecież każdy wiedział, to to nieprawda. Krytyka robiła artystom przysługę – wypowiadanie się o nich jako o nieporozumieniu może nie czyniło sławy lepszą, ale czyniło ją większą. W ostatecznym rozrachunku przysługę tamtego razu – tamtego pięknego wieczora – zrobili mu nie krytycy przychylni, nie krytycy nieprzychylni, a pusta sztaluga na której… Brakowało obrazu.
Uspokajano, że pewnie ten zaginął w transporcie ale znajdzie się jeszcze przed zakończeniem wernisażu. Ktoś szeptał, że to pewnie specjalnie. Że to celowy zabieg, byle wzbudzić emocje, byle wystawić dzieło w odpowiednim momencie, a byle ktoś wspomniał potem, że pomimo ewidentnego zamieszania - wszystko poszło dobrze.
Ale nie poszło, chociaż faktycznie mówiono o tym wiele. Tak wiele, by można było to… By na tym zarobić.
Gdy wynajęty do kradzieży mężczyzna informuje Lucę Wenwortha o powodzeniu, ten jest wręcz zbyt euforyczny. Podsuwa korespondencję po biurku w kierunku Bayi. Kocha tego artystę, chociaż jego artystyczne (i nie tylko) miłostki mijają nieco za szybko i zmieniają się jak w kalejdoskopie. Mówi impulsywnie, by zatrzymali dla siebie to dzieło, ale kobieta każe mu puknąć się w pusty łeb. Doskonale poradzi sobie z przetransportowaniem dzieła za granicę – gdzie jego wartość będzie pęczniała i rosła, opatrzona fałszywymi dokumentami sprzedażowymi. Gdy zaś ktoś trafi na obraz ten w ich rodzinnym domu – nie unikną nieprzyjemności.
Baya wzięła w tamtym czasie odpowiedzialność za rozmowę z Axelem – oboje zaciągali po francusku, może to ułatwi ostateczne negocjacje ceny – nawet jeżeli ta wydawała się obecnie nienegocjowalna, skoro dzieło trafiło do nich i trafiło do nich… W dobrym stanie.
Za głośno – mówiła wtedy Wenworth, wyjaśniając dlaczego nie może zaoferować mu całkowitego wynagrodzenia. Kłamała jak z wypisanych sobie nut – nie sprzedamy tego szybko, zrobiłeś to za głośno, zrobiłeś to zbyt finezyjnie. Yasin zrobił z tego niezłą aferę, nawinął ją na kołowrotek własnej sławy i jeszcze zarobi na tym więcej, niż zarobiłby na sprzedaży. Próbowała odwinąć się, byle umniejszyć pracy wynajętego przez pasierba człowieka. I ostatecznie zmniejszyła jego wynagrodzenie. O piętnaście procent. Za te piętnaście procent to mógł sobie życie poukładać – ale nie ułoży, bo ich nie ma.
Baya powiedziała, że kiedy pył opadnie – po sprzedaży – może wtedy porozmawiają o premii. Ale nie odezwała się do niego ani razu. Wydymała go – mówiąc w skrócie. Nawet jeżeli jej partner biznesowy chciał zapłacić mu pełną kwotę.
A teraz wycierała mokrą szmatą blat toaletki w garderobie tancerek dublińskiego przybytku. Tancerki zaraz zaczną wirować na scenie – gnieżdżąc się obecnie za kulisami, ona zaś mogła powoli myśleć o zatopieniu się w miękkości umieszczonej pod ścianą kanapy, na której poczeka od zakończenia występu, by potem odkleić im rzęsy, zdjąć makijaż przypominający bardziej maskę niż ich własne twarze i odłożyć na miejsce elementy strojów, o które dbała z należytą pieczołowitością.
Ale gdy obraca się w kierunku ustawionej pod ścianą sofy – wzrokiem omiata drzwi. Drzwi otwierają się, a znajoma postać straszy wysokim wzrostem i znajoma twarzą. Myśli, że przyszedł po swoje, ale czemu tutaj? Nie chwaliła się nikomu swoją pracą, pracowała z dala od domu i z dala od Londynu… Nim dotrze do niej możliwość, by pojawił się tu przypadkiem albo by nie pojawiał się tu dla niej – powie już:
– Nie mam twoich pieniędzy, wszystko co było ci należne, dostałeś już wcześniej – oznajmia, bo chociaż ma w sobie dużo odwagi i samozaparcia – jest tu sama i naprawdę nie chciała być zastraszana. Zbliża się do toaletki, na której pozostawiła swoją różdżkę, byle położyć dłoń na niej – kontrolnie i ostrzegawczo, kiedy z twarzy mężczyzny próbowąła odczytać jego intencje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 15:23 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.