• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Reading, Rezydencja Scamanderów > Zakątek pamięci
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-02-2026, 23:14

Zakątek pamięci
Niewidoczna z okien rezydencji konstrukcja nad jeziorem, którą budowano w greckim stylu. Wybudowano ją w 1936 roku, po śmierci ojca Gethena. Wewnątrz altany znajduje się ławka z widokiem na jezior oraz kamienną płytę pod która znajdują się urny rodziców Gethena. Ścieżka prowadząca do tego miejsca nie jest dobrze widoczna, chociaż regularnie przemierzana przez Scamandera.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Jasper Prince
Akolici
But in my dream a wall of wire, stone and iron forged in fire
Wiek
38
Zawód
Uzdrowiciel, toksykolog
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
15
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
6
Brak karty postaci
01-03-2026, 01:08
11 maja?

Miał odwiedzić Gethena już tydzień temu, ale w Londynie zatrzymał go przypadek bardzo ciężko otrutego pacjenta. Normalnie zostawiał takie przypadki za drzwiami szpitala zaraz po dyżurze, nawet jeśli dość niechętnie przekazywał je w ręce drugiego toksykologa na oddziale—ekscentrycznego doktora Berga, który podzielał fascynację Jaspera toksynami i różnił się od niego w każdym innym względzie—ale przez kilka ostatnich dni siedział w szpitalu dłużej niż powinien. Ciężko zatruty jadem tentakuli pacjent okazał się bowiem przyszłym szwagrem Prince'a, co momentalnie skomplikowało jego życie prywatne. Wliczając w to odwiedziny u przyjaciela i potrzebę opowiedzenia mu o zmianach w życiu prywatnym.
Przed wyjazdem do Reading wypisał kilka recept. Luksus przyjaźni z toksykologiem polegał na tym, że Gethen nigdy nie musiał martwić się o dawkowanie eliksirów na ataki Kruczej Migreny, Jasper wyliczał to za niego. Zdaniem Prince'a, Scamander i tak już spędził zbyt wiele czasu w szpitalach. Poznali się w skrzydle szpitalnym w Hogwarcie, gdy siedemnastoletni Prince próbował przekonać pielęgniarkę, że miał migrenę (nie miał), a trzynastoletni Gethen leżał tam po prawdziwym ataku.
To nie była przyjaźń od pierwszego wejrzenia, wręcz przeciwnie. Prince był wtedy przybity wyrzutami sumienia po śmierci brata, przerażony własnymi koszmarami i wściekły na cały świat, bo inaczej nie umiał poradzić sobie z żałobą. Niewiele wcześniej wdał się nawet w bójkę z młodszym bratem, który był niewiele starszy od Gethena.
Ostatnim, czego potrzebował, był trzynastolatek, sugerujący mu, że wcale nie ma Kruczej Migreny i że sen opisany pielęgniarce brzmi jak proroczy. Obrażony Jasper kazał smarkaczowi nie podsłuchiwać, ale gdy ochłonął—wrócił by jeszcze raz porozmawiać z młodszym jasnowidzem. Jasnowidz, wtedy jeszcze nie znał tego słowa, wtedy nie chciał o tym myśleć; ale było mu głupio, że ofuknął chorego trzynastolatka i po jakimś czasie zrobiło mu się żal, że Scamander tyle czasu spędza w skrzydle szpitanym i postanowił mu pomóc z zaległościami (materiał z trzeciego roku był dla starającego się o stypendium Prince'a dość łatwy). Pomimo różnicy wieku, Gethen był jedyną osobą (skoro już się domyślił...), z którą Jasper mógł porozmawiać o jasnowidzeniu: najpierw ostrożnie i ze sceptycyzmem, potem powoli oswajając się z tematem. Z biegiem lat podtrzymali ten kontakt, zacieśniając go w prawdziwą przyjaźń. Gethen wiedział o Jasperze więcej niż jego własna rodzina, bo im Prince nigdy nie przyznał się do swoich proroczych snów. Nie wiedział jedynie o sympatiach politycznych Jaspera i jego przynaleźności do akolitów. W tej kwesti toksykolog pozostawał ostrożny, choć powrót Grindelwalda dał mu do myślenia—może był zbyt ostrożny?
- Dużo masz pracy z utrzymaniem tego ogrodu? - zagaił, gdy wraz z przyjacielem postanowili spędzić dzisiejsze popołudnie na świeżym powietrzu. Bywał w jego rezydencji wielokrotnie, ale dzisiaj rozglądał się jakoś uważniej, myśląc o rzeczach, o których zwykle nie myślał. Czy Gethen potrzebował ogrodnika? Czy utrzymanie takiej posiadłości było bardzo kosztowne? Czy jej kupno byłoby kosztowne? Nie jej, po prostu... domu. Narzeczona zwierzyła się Jasperowi, że marzyła o domu, ale miał tylko (aż?) mieszkanie w centrum Londynu, na Horyzontalnej. O niej też zamierzał Gethenowi opowiedzieć, ale mieli czas. Leonie była dziś w Dolinie Godryka, więc Prince'owi nie spieszyło się z powrotem do miasta. - Nigdy nie brakowało mi ogrodu, ale... nie wiem, może czas na zmiany. W porównaniu z twoim domem, Londyn zdaje się czasem ciasny. - mruknął, spoglądając w stronę rozciągającego się za płotem lasu.

posiadłość graniczy z lasem i jesteśmy nad jeziorem, więc za zgodą Gethena rzucam na Wiosnę

Za zgodą MG przerzut Wiosny i gramy Tą kość
Wiosna 1x: Nadzór różdżki

Podczas rutynowej kontroli na ulicy spotykasz aurora, który nakłada na twoją różdżkę zaklęcie monitorujące. Przez najbliższe 2 tygodnie fabularne każde użycie magii wysyła sygnał do Ministerstwa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
04-03-2026, 09:03
Wypadki chodziły po ludziach, bliższych i dalszych Gethenowi, czego historyk był aż za bardzo świadomy. Sam miewał problemy natury zdrowotnej dość często, dlatego wiadomość od Jaspera, że musi przełożyć odwiedziny wcale nie zaskoczyła Scamandera ani nie wywołała w nim irytacji. Jasper nie musiał się tłumaczyć, aby uzyskać zrozumienie przyjaciela, bo ten rozumiał że wielu rzeczy nie da się od tak zostawić losowi, a często się po prostu nie chce porzucić obowiązków. Scamander doceniał oddanie Prince'a do jego pracy, pacjentów i poczucia obowiązku, wielokrotnie pomógł i jemu, przynosząc mu odpowiednie eliksiry na ataki migreny kruczej. A dzięki niemu nie musiał się martwic o odpowiednie recepty na zaś, Jasper wydawał się być doskonale zorientowany w przypadłości Gethena, dzięki czemu działał błyskawicznie.
Znali się już szmat czasu, chociaż ich początki nie były ani przyjemne ani sympatyczne. Gethen spędzał w Skrzydle Szpitalnym dość dużo czasu, zwłaszcza w pierwszej połowie edukacji w Hogwarcie. Będąc nastolatkiem mial problem z zaadaptowaniem się w zamku, jego fobie były bardzo silne, a wizje stawały się aż przesadnie nagminne. To skutkowało częstymi atakami, które wyłączały go z życia szkoły na kilka dni.
Traf chciał, że akurat Gethen dochodził do siebie, kiedy Prince zjawił się w gabinecie pielęgniarki usiłując przekonać ją, że ma atak migreny. Gethen jako wycofany i małomówny chłopak był daleki od wtrącania się w dyskusję. Lecz wspomnienie o śnie zwróciło jego uwagę, w tamtym momencie Scamander był świadomy swojej odmienności, wiedział że odziedziczył dar jasnowidzenia od prababki. Kiedy Jasper wyszedł obrażony od pielęgniarki, Scamander zaczepił go, chciał uświadomić starszego Ślizgona, że to nie jest to co mu się wydaje, a całkowicie co innego. Jednak został zbyty i Gethen odpuścił, ale Jasper wrócił do niego niedługo później. Scamander nie kryl się ze swoimi zdolnościami, ponieważ wizje potrafiły go nawiedzać nawet w czasie lekcji, czy na korytarzu i trudno było ukryć ten fakt, kiedy po prostu zastygał w bezruchu i odcinało go od rzeczywistości. W przypadku Jaspera było inaczej, przede wszystkim wizje nie powodowały od czasu do czasu ataków migreny i o wiele starszy uczeń mógł lepiej sobie poradzić ze spontanicznymi wizjami.
Te wydarzenia zaowocowały tym, że Gethen zyskał kolejną osobę, która przejęła się jego losem i postanowiła go wesprzeć. Co następnie z biegiem lat przeobraziło się w przyjaźń na lata. Ze Scamanderem już tak było, że nie mial wokół siebie wielu osób, ale były mu one bardzo bliskie i przede wszystkim ufał im. Doceniał również to, że i jemu ufano, zwłaszcza że Scamander potrafił był jak skarbnica wiedzy i tajemnic, pracował w Departamencie Tajemnic i potrafił chronić swój umysł przed niepożądaną ingerencją.
- Głównie wiosną, kiedy jest nadmiar liści, a tak... Pozwalam mu żyć własnym życiem. Podcinam jedynie krzewy róż i hortensji, bo te by zaraz zmarniały. - Majowe popołudnie aż się prosiło, aby wyjść z domu i spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Gethen z ochotą zgodził się na spacer po ogrodzie. Miał tutaj jeszcze trochę do roboty, ale nie była to przesadnie trudna i ciężka praca. Odrobina ruchu na pewno mu nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie, zdecydowanie pomoże.
Gethen radził sobie z utrzymaniem domu, który odziedziczył po rodzicach. On sam w tej chwili nie był na tyle majętny, aby kupić taki dom. Oszczędności, praca w Ministerstwie oraz zamówienia na grawerunki wystarczały na to, by Scamander nie musiał rezygnować z tego miejsca. Poza tym on nawet by nie chciał przenosić się do Londynu, gdzie na pewno jego samopoczucie diametralnie by się pogorszyło.
- Londyn jest bardzo ciasny i zatłoczony, a do tego głośny. - Scamander zgodził się z przyjacielem, ale słowa Prince'a zwróciły jednak uwagę historyka i ten przyjrzał mu się jakoś tak uważniej. - Zmiany? Znudził ci się Londyn? - Gethen nie wiedział w tej chwili o wielu rzeczach, które zmieniały się dość szybko w życiu przyjaciela, ale czuł pod skórą, że cos się zmieniło.
Szli dalej, kierując się w stronę altanki, która stanowiła miejsce, skąd można było obserwować jezioro. Było to jednocześnie miejsce pamięci, gdzie spoczywały prochy rodziców Gethena. Droga do tego miejsca wiła się przez ogród, który miejscami łączył się z lasem, przechodziło się przez niewielki strumyk, nad którym była ustawiona nieduża kładka. I wszystko byłoby w porządku, gdyby strumyk nie postanowił urosnąć i nabrać rozpędu, przez co kładka została porwana przez prąd wody. Im bardziej podchodzili do wartkiej wody, tym większe było zdziwienie Scamandera.
- Co tu się wydarzyło? Pierwszy raz widzę, aby strumien aż tak wylał. - Zaskoczony Gethen powiódł wzrokiem w kierunku, skąd płynęła woda wędrując wraz z nurtem ku jezioru, które majaczyło w oddali miedz drzewami. - Dziwne. - Historyk zatrzymał się w bezpiecznej odległości od brzegu, chlupocząca woda nie zachęcała do zbliżania się.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Jasper Prince
Akolici
But in my dream a wall of wire, stone and iron forged in fire
Wiek
38
Zawód
Uzdrowiciel, toksykolog
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
15
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
6
Brak karty postaci
26-03-2026, 06:21
Rozglądał się po ogrodzie, próbując wychwycić te róże i hortensje oraz ślady dzikości, o której wspominał Gethen. Musiał jednak przyznać, że łatwiej przyszło mu wychwycenie kępy kwitnących konwalii (były toksyczne) i dzikiego rumianku (był pożyteczny) niż znalezienie logiki w zieleni albo śladów dbałości o ogród.
Podejrzewał jednak, że jeśli samemu zainwestuje w dom z ogrodem to nie będzie musiał o niego dbać. O ogród, znaczy. O dom powinien.
Leonie by się tu podobało.
- Pamiętasz, jak ci mówiłem, że pomyliłem kiedyś fruwokwiat z diabelskimi sidłami? Może nie jestem stworzony do ogrodów... - zażartował, a anegdotę o tej pomyłce Gethen już znał. Był jedyną osobą, której Jasper się do tego przyznał—samo zdarzenie było dość upokarzające, więc nie czuł potrzeby się nim chwalić. Scamanderowi jednak wspomniał, że po śmierci żony miał dziwne przeczucie by wejść do sklepu zielarskiego w Cardiff, ale nie zauważył tabliczki "zamknięte" (cóż, wizje czasem mąciły zdolność kojarzenia na jawie—na szczęście te za dnia nawiedzały Prince'a rzadko) i wpadł w niebezpieczną roślinę, która była tam przeznaczona do inwentaryzacji. Scamander, jak zwykle, nie naciskał o szczegóły, więc Jasper nie zaoferował ich wtedy więcej. Dopiero w marcu przyznał, że wtedy jego życie uratowała pewna ekspedientka i że spotkał się z nią raz, może dwa. Na początku kwietnia mimochodem dodał, że widuje tą dziewczynę regularnie. A w połowie miesiąca napisał w liście, że to chyba coś poważnego. A na początku maja, że chciałby o czymś Gethenowi powiedzieć osobiście.
No to powie. Bo niestety z tych wzmianek mimochodem trudno było coś wywnioskować, nawet jeśli było się jasnowdizem.
- Londyn jest.... - pełny mugoli. Nie chciał mieszkać z Leonie w takim miejscu, wystraszyła się kogoś ubranego po mugolsku nawet w czarodziejskiej dzielnicy (głupia moda!). -.. głośny. - przyznał dyplomatycznie. - Wiesz, właściwie nie chodzi do końca o mnie... - zaczął, ale zanim zdążył dotrzeć w tej opowieści do brzegu...dotarli do strumienia, który wystąpił z brzegów. Prince zerknął z niepokojem na Gethena—co z jego ogrodem, co z mauzoleum jego rodziców?—który wydawał się równie zdziwiony, ale opanowany.
- Uh... zalało ci już kiedyś ogród? To da się jakoś naprawić, czy minie? - zagaił, choć wyraźnie usłyszał, że to pierwszy raz. Ale może zdarzały się mniejsze podtopienia? - Może powinniśmy znaleźć inną drogę... - zasugerował, ale nie ruszył się z miejsca, bo nie wiedział jaką. Dał Scamanderowi kilka sekund na ochłonięcie i zaplanowanie, jak poradzić sobie z wodą, ale niestety przy przyjacielu nie był mistrzem cierpliwości w rozmowie. Wykazywał się nią raczej przy osobach, z którymi czuł się mniej swobodnie. I właściwie oświadczył się dość niecierpliwie. - Geth, zaręczyłem się z Leonie. O tym chciałem ci powiedzieć. - wypalił, spoglądając uważniej na przyjaciela... ale jego mina była jakaś nieobecna. Albo może po prostu się taka zdawała? - Geth, czy ty mnie słuchasz?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
31-03-2026, 08:34
O tej porze roku próżno było szukać róż, czy hortensji, te były w tej chwili po prostu zielonymi krzewami, które zaczną kwitnąć dopiero za kilka tygodni. Scamander lubił naturalność tego ogrodu, alejki były widoczne i starał się je utrzymywać w ladzie i składzie, aby nie trzeba było walczyć przy przejściu ze zdziczałymi gałęziami. Liście po zimie zgarniał i wywoził poza granice ogrodu, by leśne runo rozprawiło się z zeschłą materią. Nie było tutaj większego ładu, większość krzewów rosła tutaj od wielu lat, mniejsze kwiaty rozsiewały się samoczynnie czyniąc sezonowe najazdy na trawnik i rabaty. Widok białych, drobnych kwiatków na pewno cieszył, to był miły widok po ponurej i mokrej zimie, która nie napawała optymizmem.
Wspomnienie przyjaciela o jego fatalnej pomyłce sprawiło, że na twarzy Scamandera pojawił się uśmiech.
- Tak, pamiętam. Nie zauważyłeś tabliczki na drzwiach i władowałeś się wprost na rozstawione donice i przytuliłeś do diabelskich sideł. - Japser opowiadał mu o tym już jakiś czas temu, potem przy kolejnych spotkaniach zdradzał więcej szczegółów tego fatalnego spotkania pierwszego stopnia z niebezpieczną rośliną, wtajemniczając Gethena w ciekawy skutek towarzyski, który zapoczątkował znajomość Jaspera z botaniczką. - Można powiedzieć, że przeczucie pchnęło cię w objęcia, tylko ty wybrałeś nie te ramiona a i tak summa summarum poznałeś tą miłą dziewczynę. - Skomentował rzucając przyjacielowi znaczące spojrzenie. Listy Jaspera informowały Gethena o jego przeżyciach miłosnych i Scamander był bardzo kontent z tego, że w końcu znalazł kogoś, kto tak dobrze na niego działał.
Sam Scamander dopiero smakował tego uczucia i póki co nikomu się nie chwalił ze spotkań z Moirą. Dla niego było to całkowicie nowe przeżycie i bardzo świeże, próbował się w tym odnaleźć i nie był pewny, czy to właściwy moment, aby związać się najbliższym.
Z tego chwilowego zamyślenia wyrwały go słowa Jaspera na temat Londynu, przynajmniej z tym się zgadzali i Scamander nie czuł się juz tak osamotniony w swoich odczuciach na temat miasta. Ale plątanina słów w jaka się Prince wkręcił utrudniała Gethenowi pochwycenie skupienia, jego myśli rozmywały się, a po chwili ich uwagę zwrócił strumien, który postanowił wyjść ze swojego koryta i rozlać się po okolicy.
- Nie, nigdy aż tak bardzo. - Gethen pokręcił głową unosząc spojrzenie w kierunku altany, która wydała się nie być podtopiona. Na szczęście. Ale czy była szansa przejść tam inną drogą? Niekoniecznie, wszystkie ścieżki przecinał strumien, który widocznie nabrał ambicji na chwilowe przemienienie się w potok albo i rzeczkę.
I tak z kwestii ogrodu nagle przeszli do tematu zaręczyn. Scamandera w tej chwili dopadła myśl o zagrodzie dla żab i czy ten ogród faktycznie będzie bezpieczny dla brzdąca liczącego sobie trzy lata. Zaczynał mieć wątpliwości i wszystko wskazywało na to, że powinien pomyśleć o wezwaniu kogoś, bo może bobry zbudowały tamę i dlatego woda nie mogla ujść do jeziora?
Po chwili Gethen został wyrwany z zamyślenia, a dziś wybitnie myśli mu uciekały, na ustach pojawiał się spontaniczny uśmiech i nieobecne spojrzenie wędrowało gdzieś w stronę domu.
- Jasper? Tak, tak słucham... - Gethen otrząsnął się i dopiero teraz do niego dotarły słowa przyjaciela. Zaręczył się z Leonie. Scamander zamrugał zaskoczony. - Zaręczyłeś się? Z Leonie? - Zebranie myśli zajęło mu zdecydowanie więcej czasu niż zazwyczaj, ale ten krotki szok zmienił się po chwili w radosny uśmiech.
- To cudowna wieść, gratuluję. - Spojrzał na Jaspera, który przed chwilą walczył z niecierpliwością i widocznie bardzo potrzebował zwierzyć się przyjacielowi z tej radosnej nowiny. Gethen podszedł do niego i klepnął go w ramię. - Ciesze się, naprawdę ciesze się twoim szczęściem, Jasperze.
Od tragicznej śmierci żony Jaspera Gethen nie raz martwił się o przyjaciela. Na początku doktor Prince był w fatalnym stanie i Scamander starał mu się pomoc na ile był w stanie, naciskając przede wszystkim, by nie popadał w pracoholizm. Ponieważ nie służyło to ani jemu, ani jego pacjentom, wielokrotnie zapraszał go do siebie, by ten mógł pozbierać się z dala od oceniających spojrzeń kolegów i koleżanek po fachu, a spokój otoczenia po prostu wpływał pozytywnie na wszelkie dolegliwości.
- Przepraszam, ciężko mi dziś zebrać myśli. - Dodał po chwili skruszonym tonem, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jego zachowanie mogło urazić Jaspera. Chociaż nie robił tego celowo, to po prostu wciąż nie mógł się otrząsnąć po wczorajszym i tym, co się wydarzyło miedzy nim a Moirą. Na dodatek nic nie wskazywało na to, aby Gethena męczyły dolegliwości związane z migreną i wizjami, wyglądał raczej na szczęśliwego, uśmiech nie opuszczał jego twarzy a zwykle zamyślone i melancholijne spojrzenie było dzisiaj zdecydowanie inne, bardziej rozmarzone.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 18:37 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.