• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Sieć Ariadny
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 15:32

Sieć Ariadny
Sieć Ariadny to sklep na Nokturnie, którego wnętrze pełne jest klatek, słoików i pojemników wypełnionych różnorodnymi, dziwnymi pająkami i niekiedy innymi owadami magicznymi. Właścicielka to znana hodowczyni oraz specjalistka w dziedzinie pająków, w tym tych najniebezpieczniejszych i najbardziej rzadkich gatunków. Pajęczarnia, choć niepozorna z zewnątrz, posiada w swojej ofercie szeroki wybór żywych stworzeń – od niewielkich, nocnych pajączków, przez jadowite pająki tropikalne, aż po możliwość złożenia zamówienia na akromantulę (choć tej informacji z pewnością nie znajdziesz w dostępnej ofercie).
Wnętrze sklepu jest pełne cieni i pajęczych sieci, które dosłownie oplatają wnętrze, nadając miejscu mroczny, ale i fascynujący klimat. Wśród półek znajdują się również specjalistyczne akcesoria do hodowli, takie jak magiczne terraria, żywe i martwe przekąski czy narzędzia do pielęgnacji pająków. Przybytek oferuje również porady dla swoich klientów, ucząc, jak prawidłowo dbać o stworzenia, które potrafią być zarówno przyjazne, jak i niebezpieczne, zależnie od sposobu traktowania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Thalia Wellers
Zwolennicy Dumbledore’a
Out of the shallows and into the fathoms below
Wiek
32
Zawód
żeglarka, przemytniczka
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
10
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
13
7
Brak karty postaci
01-01-2026, 23:32
05.03.1962

Lubiła być w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie – wtedy najczęściej zaczynała się najlepsza zabawa, w której można było się zatracić. Czasem była to bójka pomiędzy pijanymi marynarzami, którzy czasem, w nieco osłabionym podejściu, zapominali że w ogóle kiedykolwiek używali różdżek. Czasem była to zaciekła kłótnia kochanków, w której jedna ze stron wychodziła z paskudą klątwą, której trzeba było się pozbyć (albo z chińską kąsającą kapustą zwisającą z pośladka, co również zdarzyło jej się widzieć). Albo nawet szwindel przemytniczy, w którym każda ze stron powoli orientowała się w sytuacji, a jako poboczny obserwator widziało się tę nadchodzącą katastrofę.
Bywały jednak kłopoty w których człowiek niekoniecznie chciał się znaleźć, nie dlatego, że nie cieszyło go przebywanie w sercu wydarzeń, ale dlatego, że wydarzenia mogły zaprowadzić je w nieco trudniejsze miejsca do opuszczenia, w tym wypadku coś co zwane było więzieniem. I tak, kiedy przeszła się w nieco bardziej podejrzane londyńskie okolice aby usłyszeć najnowsze wiadomości z mniej legalnej strony czarodziejskiego świata, co mogło ją doprowadzić na trop do wykorzystania w przemycie. Przy okazji oznaczało to wypicie jakiejś podejrzanej substancji (pewnie powinien to być alkohol, była nawet spora szansa na to, że jednak to był, ale nie mogła po smaku ocenić), a w oczy na pewno wpadł jej jeszcze jeden z występujących na scenie chłopaków – rzuciła mu nawet parę groszy ukradkiem, tak aby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi.
Oczywiście, kiedy magipolicja wpadła z obławą, nie zamierzała się zatrzymywać. Wiedziała lepiej, niż pojawiać się w tym miejscu w swojej oryginalnej postaci, czarne włosy przetykając białymi pasmami, pieprzyk ozdobił jej twarz obok brwi, a blizny zniknęły, sprawiając, że wyglądała jako przeciętniejsza czarownica która jednak miała swoje miejsce na Nokturnie. Mimo to i mimo jej znajomości z niektórymi osobami u władzy, nie chciała musieć sięgać do swoich znajomości aby wysupływać się z tarapatów, dlatego szybko, korzystając z zamieszania, wsunęła się do kuchni aby tylnymi drzwiami rzucić się pędem, razem z obsługą całego miejsca.
Powinna się raczej obawiać o swoje bezpieczeństwo, ale kiedy krew zaczęła jej buzować w żyłach i czuła pęd wiatru we włosach, odzywała się w niej młodzieńcza buntowniczość, coś, co przynosiło jej radość. Dostrzegła kątem oka miejsce, które powoli zamykało się na noc, ale być może mogło udzielić jej schronienia, bo nie sądziła, aby właściciel pędził poinformować władze o uciekinierce.
Drzwi wydawały się całkiem blisko, ale gdy tylko sięgnęła po klamkę, poczuła ból w barku kiedy ktoś wpadł na nią niezapowiedzianie. Przez chwilę była zaskoczona, nie wiedząc, czy powinna się bronić, atakować, czy dalej uciekać, ale znajoma twarz chłopaka wydawała się równie zszokowana, co jej własna. Wiedziała, że to tylko chwila i że powinni zejść z widoku, dlatego bez skrępowania złapała go za dłoń, otwierając drzwi sklepu i wsuwając się z niespodziewanym towarzystwem do środka, aby zamknąć dyskretnie drzwi.
- Mam nadzieję, że pająki cię nie przerażają, bo nie możemy być zbytnio wybredni – rzuciła w jego kierunku, wbijając spojrzenie swoje w nieznajomego, dopiero teraz w średnim oświetleniu przyglądając się temu, kogo właściwie spotkała.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
02-01-2026, 11:41
Wieczór na Nokturnie sprowadzał się bardzo często do jednego: do łamania zasad. Czy to celowych, czy nie, zawsze człowiek wplątał się w tego typu sytuację, przekraczając próg któregokolwiek lokalu na tej zapyziałej części Londynu. Hazard, handel, przemyt, nierząd, narkotyki i korupcja, tutaj kwitły niczym chwasty na najżyźniejszej glebie w ogródku. Magipolicja próbowała temu przeciwdziałać, ale jak to juz dawno Axel zauważył. Grzęźli w głownie po kolana i ich działania miały skutek jedynie chwilowy. Bo skoro już grzęźli, to co to była za różnica, czy stoi się w bagnie po pas, czy po kolana? Wciąż była to beznadziejna sytuacja.
Dziś wieczór skończył swoją zmianę w Wiwernie i miał raptem chwilę na przeniesienie się do podziemnego klubu, gdzie lada chwila miał występ. Tłocząc się na niedużym zapleczu z innymi chłopakami, mężczyznami, kobietami i młodymi dziewczynami przebierał się naprędce, malował i pomagali sobie w dopięciu kostiumów. Axel w luźnych spodniach, z odsłonięta klatką piersiową tańczył w luźnym układzie, którego centrum stanowił jednak postawny mężczyzna ubrany w seksowna suknię, z makijażem tak fantazyjnym, że zmieniającym wręcz nienaturalnie jego twarz w tajemnicze oblicze pełne seksapilu. Axel był jednym z tych, którzy "adorowali" gwiazdę wieczoru. Kiedy gwiazda śpiewał, Axel i kilku innych chłopców wykonywali akrobatyczne układy wokół centrum sceny. Lecz nie wykreślało go to od uwagi klienteli i napiwków, które chował w ukrytej kieszeni. Jedna z młodych kobiet z widowni zaszczyciła go kilkoma monetami, a Axel posłał jej w podzięce przeciągle, zalotne spojrzenie oraz cmokniecie i skoczył salto w tył wracając do układu.
Niestety show nie dotrwało do końca, kiedy do lokali wtoczyła się grupa magipolicjantów wszyscy rzucili się do ucieczki. Nie byli przesadnie zaskoczeni, a opracowany juz dawno temu plan ucieczki sprawił, że scena opustoszała błyskawicznie. Dróg ewakuacyjnych było kilka, część prowadziła przez kuchnię i magazyn, a część przez zaplecze. Axel wybrał druga drogę, porywając w locie swoje rzeczy, narzucając na siebie w pospiechu szara koszulę i zrywając spodnie, które kryły pod sobą przylegające do ciała cienkie spodnie z lnu. Makijaż w tym biegu był najtrudniejszy do usunięcia, ale odpowiednio spakowane kawałki materiału nasączone specyfikiem do demakijażu pozwoliły mu na starcie najbardziej rzucających się w oczy elementów.
W głównej sali wciąż panował gwar i słuchać było, jak ludzie się szamoczą a w ruch poszły różdżki. Upewniwszy się, że jego różdżka jest na miejscu,
Kiedy dopadł do drzwi prowadzących na ulicę wyjrzał przez nie i upewniwszy się, że nie czeka tam zasadzka szybko opuścił budynek kierując się w stronę zaplecza Borgina i Burke'a. W natłoku emocji jego ciało przemieszczało się w lekkim truchcie i kiedy wypadł zza rogu nagle wpadł na drobną postać, która zatrzymała się pod pajęczarnią. Zderzenie nie było przyjemne, prawie powalając dwójkę na ziemię, lecz czysty instynkt i odruch wypracowany przez lata ćwiczeń akrobatycznych sprawiły, że chłopak chwycił kobietę i po chwili ustabilizował ich oboje.
Ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, rozpoznał w niej tą kobietę, która podała mu monety w czasie występu, a chwile potem ona go juz ciągnęła do wnętrza sklepu. Axel podążył za nią nie poświęcając wiele czasu na rozglądanie się, bo skoro podjęła taka a nie inna decyzje, to znaczy, że mogla cos zauważyć.
- Póki siedzą w słoikach i w swoich kątach, są mi obojętne. - Wydyszał zamykając za soba drzwi sklepiku. Rozejrzał się po wnętrzu pajęczarni z lekkim dystansem. Nie cierpiał na fobie związaną z pająkami, ale też nie był ich wielkim fanem.
- Swoją drogą, dzięki za napiwek. - Axel odetchnął z ulga, uśmiechając się całkiem swobodnie do Thalii. - Ale za występ indywidualny liczę trochę inaczej. - Posłał jej zadziorny uśmiech, a zimno niebieskie oczy chłopaka zabłyszczały w półmroku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Thalia Wellers
Zwolennicy Dumbledore’a
Out of the shallows and into the fathoms below
Wiek
32
Zawód
żeglarka, przemytniczka
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
10
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
13
7
Brak karty postaci
03-01-2026, 01:29
Za młodszych czasów spłoniłaby się pewnie, uciekając wzrokiem na zalotną reakcję w jej stronę ze strony całkiem przystojnego mężczyzny. Niestety (albo stety, trudno było ocenić to jednoznacznie z jej perspektywy) wieloletnia współpraca na z mężczyznami w typowo męskim środowisku sprawiła, że wiele iluzji wobec zachowań mężczyzn rozwiało się niczym dym. Co gorsza, chciała wciąż mieć nieco tej wiary, nadziei w to, że jako ona, mogłaby być kimś, kim interesowali się mężczyźni. Niestety, jej charakter, blizny, niechęć do norm, stawiała ją z wieloma rzeczami na bakier.
Mimo to, wolała żyć tym, co było tu i teraz i nie zmieniać się, bo ktoś inny tak wolał, dlatego zdarzało jej się wędrować w miejsca takie jak to. I być może wieczór taki jak ten miał przynieść coś nowego – może niekoniecznie nową relację z przygodnie napotkanym mężczyzną, ale chociażby nowego pająka.
Właścicielka spojrzała na nich, z irytacją malującą się na twarzy mimo pewnego opanowania, ale Thalia szybko machnęła ręką w stronę zamieszania na zewnątrz, rzucając monetą w stronę stojącej za blatem kobiety i rzucając spojrzenie pełne nadziei. Nie chcieli w końcu przeszkadzać, ale w tym wypadku mało kto pewnie szukałby kontaktu z policją, nawet jeżeli miałoby to wydać podejrzanych ludzi którzy nagle znaleźli się w tym sklepie.
Dopiero po chwili, kiedy rytm serca nieco ustał, pozwoliła sobie na dokładne rozejrzenie się po okolicy, śmiejąc się cicho na komentarz jej nowego towarzysza, pochylając się nad jednym z terrariów, z mniejszym pająkiem który obecnie był skupiony na tkaniu własnej pajęczyny i nie wydawał się zainteresowany otoczeniem.
- No nie wiem, jak dla mnie są całkiem urocze. Może to dobra okazja kupić jednego, najlepiej takiego, który nie zjadłby mojej twarzy. – Co prawda musiałaby przenieść go na tyle dyskretnie, że właściciel mieszkania nie zauważyłby, że w mieszkaniu pojawił się dodatkowy lokator i to wcale nie przychodzący tam we własnym zakresie. – Niech zgadnę… - dodała jeszcze, zakładając dłonie za plecy i obchodząc Axela dookoła - …twój ulubiony zwierzak to puszek pigmejski? – Przysunęła się do niego, spoglądając na niego z uśmiechem który zdecydowanie zwiastował kłopoty.
- Nie ma za co, trzeba docenić to, czego się samemu nie da zrobić. Ja się głównie zajmuję wszystkim, ale nie tym. No i żal przyznać, lepiej wyglądasz w tym stroju. – Machnęła dłonią w kierunku jego kostiumu, a przynajmniej tej części, która na nim została. Nie sądziła, aby większość osób zwracała na to uwagę o tej godzinie, ale z drugiej strony, kto wie co się kryło na Nokturnie.
- Często reklamujesz prywatne wydarzenia nieznajomym kobietom? – Zachichotała, biorąc do ręki jeden ze słoików w którym znajdowały się owady do karmienia, przyglądając im się z zaciekawieniem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
05-01-2026, 10:24
Będąc tancerzem w takim miejscu, jak właśnie wybebeszany przez magimilicję klub Axel miał już całkiem pokaźny bagaż doświadczenia. Kokietowanie kobiet było wpisane w jego styl bycia praktycznie od zawsze. Matka miała w sobie to cos, co zawsze przyciągało do niej ludzi i uczyła tego Axela, pokazując mu, jak powinien adorować, jak schlebiać kobietom i jak sprawiać, by mówiono o nim i ścigano go wzrokiem za każdym razem, kiedy pojawiał się w okolicy. Wśród tańczących na scenie Axel w pewien sposób się wybijał, jego ruchy były płynne, przemyślane i mial totalną kontrolę nad swoim ciałem. Co wpływało pozytywnie na jego odbiór, a on nie zapominał o tym, że z widownią rownież trzeba wchodzić w interakcję. I dziś padło na Thalię, która zdążyła wynagrodzić chłopaka napiwkiem, a potem jeszcze zgarnęła go z ulicy, nim którykolwiek z patroli by go dojrzał.
Dziś mógł być podwójnie stratny, lub odkuć się wykorzystując to niespodziewane spotkanie. Dziękował sobie w duchu, że zwykle dostawał kasę z góry za występ i to zwykle płaciły te wszystkie gwiazdki, które miały ego tak napompowane, że wręcz żyły w swojego rodzaju iluzji świetności samego siebie. Axela nie obchodziło co się stało z innymi tancerzam, a tym bardziej z gwiazdą show. Każdy w tej grze grał do własnej bramki i musieli walczyć o przetrwanie na Nokturnie.
Thalia wydała się panować nad sytuacją i nawet udobruchała niezbyt zadowoloną właścicielkę sklepu, która pewnie miała zamiar zaraz zamknąć swój interes. Axel dyskretnie obrócił tabliczkę na drzwiach z open na closed i przekręcił zamek. Jeśli magimilicja postanowi szukać w okolicy ludzi z klubu, to odbije się od zamkniętych drzwi. Na tą chwilę na pewno byłoby to wygodne dla wszystkich obecnych w sklepie.
Oddech powracał o normy, chociaż serce wciąż bilo przyspieszonym rytmem. Pozornie kłopoty zostały zażegnane, ale lepiej nie mówić hop, nim człowiek nie wróci do bezpiecznych czterech ścian. Cichy śmiech kobiety zwrócił uwagę Axela i ten powiódł za nią wzrokiem, zaglądając z zaciekawieniem do słoików.
- Faktycznie, niektóre wygląda nawet ciekawie. Co nie zmienia faktu, że są niebezpieczne. - Odparł z lekką przekorą w glosie. Nie chciał wyjść na bojaźliwego chłopaczka, ale bądź co bądź, instynkt samozachowawczy mial jednak odpowiednio dostrojony.
Thalia postanowiła obejść Axela wokół, przyglądając mu się oceniając. Chłodne spojrzenie tancerza obserwowało ja uważnie, jakby spodziewał się z jej strony ataku nożem w rękę, niż dedukcji na temat jego preferencji ulubionego pupila. Wspomnienie o puszku pigmejskim sprawiło, że chłopak zaśmiał się perliście ze szczerym rozbawieniem.
- Są urocze i miękkie, także nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię. Ale zdecydowanie bardziej lubię niuchacze lub nieśmiałki. - Puścił oko do kobiety z jasna sugestią, że może faktycznie wyglada na kogoś kto przepada za wygodami, dobra zabawa i lubi otaczać się ładnymi rzeczami. Ale to był Nokturn i aby tutaj przetrwać sama ładna buzia nie wystarczyła.
Kobieta posyłała mu wyzywające spojrzenie i bardzo mocno wchodziła w jego przestrzeń osobistą, co w żaden sposób mu nie wadziło, ale również nie mial zamiaru być wobec tego bierny. Axel zmrużył lekko oczy, sięgnął jedna ręką do jej talii i pochylił się tuż nad uchem kobiety.
- A ty pewnie marzysz o własnej Akromantuli? - Zniżył glos obserwując uważnie otoczenie i kiedy właścicielka sklepu postanowiła na chwile zniknąć w zapleczu, Axel poczuł się bardziej swobodnie. Mogli grać tutaj niesfornych bywalców Nokturnu, którzy pod pretekstem zakupów chowają się przed strażami prawa.
Pozostałości makijażu podkreślały mocno nietypowy kolor oczu Axela, a lekko zarzucona na tors koszula odsłaniała jego sprężyste mięśnie i mocna budowę ciała. Na biodrach wciąż mial kolorowy pas, który wystawał spod na szybko zarzuconych ubrań. Przez półsłówka Thalia zainteresowała swoja wypowiedzią Axela, chłopak był ciekawy, czymże to się kobieta zajmuje.
- Interesujące. Co to znaczy wszystko? - Uniósł lekko ciemna brew nie odsuwając się do kobiety, chciał zobaczyć jej mimikę, by ocenić jak bardzo go okłamuje.
Po chwili odwróciła się i porwała w dłonie słoik z żywą karma dla pająków. Axel wcale nie wydawał się być w jakikolwiek sposób skrępowany jej pytaniem.
- Bez dobrej reklamy trudno o klientów. - Odparł wprost, nie mając zamiaru osłaniać się jakimikolwiek pozorami skrępowania. - A skoro wpadłem ci w oko, to może chciałabyś zobaczyć i nie tylko... co mam do zaoferowania? - Uśmiechnął się zadziornie, bo w sumie juz cos dziś zarobił, ale wieczor wciąż trwał i mógł chociaż miło w towarzystwie spędzić resztę wieczora.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Thalia Wellers
Zwolennicy Dumbledore’a
Out of the shallows and into the fathoms below
Wiek
32
Zawód
żeglarka, przemytniczka
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
10
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
13
7
Brak karty postaci
06-01-2026, 13:58
Na papierze, jej życie wyglądało niczym podstawa do powieści, które pisało się dla szerszej publiki spragnionej zupełnej fikcji. Kobieta na statku, przemykająca się po cieniach portowych, zmieniająca postać jak rękawiczki. Coś, o czym bardzo milo się myślało kiedy nie trzeba było przenosić tego na rzeczywistość – bo wtedy nagle trzeba było znaleźć miejsce dla tej postaci, zaakceptować tę kobietę jako część życia i pozwolić jej na zrobienie jej zadań.
Jej pieniądze mogły przyjść niebawem w innej postaci niż jego. Ale nie znaczyło to, że nie mogła zapracować na coś w inny sposób – na ten przykład, zawiązując znajomości, takie jak ta, które w przyszłości mogły jej pomóc. Albo przynajmniej sprawić, że przez chwilę mogłaby zająć się czymś innym.
- Niebezpieczeństwo i piękno często idą w parze – stwierdziła, uśmiechając się szelmowsko. Rozumiała go bardzo dobrze, ale nie mogła się powstrzymać nigdy przed zebraniem się w niebezpieczne obszary, miejsca, w których problemy czekały za każdym rogiem aby tylko połknąć ją i wyrzucić w nowej sytuacji.
Pochyliła się jeszcze nad jednym z terrariów, tym razem zawieszając spojrzenie na wyjątkowo smukłym pająku który wydawał się spoglądać na nich, ostrożnie zmierzając w ich stronę z zainteresowaniem. Wystarczająco miło wyglądał, aby Thalia zaczęła rozważać, czy jednak nie wypadało aby kupiła jakiegoś nowego przyjaciela.
- No zobacz, ten ewidentnie wygląda na Pimpusia. – Wyprostowała się, ostatecznie pochylając się w jego stronę kiedy pozwolił sobie ją objąć, wcale nie uciekając z jego uścisku. Na całe szczęście właścicielka była już na zapleczu, nie przejmując się najpewniej dwoma gołąbkami które właśnie siedziały w sklepie, bardziej przejmując się sobą nawzajem niż całym otoczeniem. Pozwoliła, aby chwilę trzymał ją w swoich objęciach, dopiero po chwili wysuwając się z nich, nie pozwalając mu na zbytnie przyzwyczajenie się do sytuacji.
- Absolutnie nie. Są przepiękne, ale bardziej jestem dziewczyną od lunaballi. Miałabym wtedy doskonałych partnerów do tańca. – Usiadła na jednym ze stołków służących do sięgania przedmiotów z wyższych półek, zakładając nogę na nogę i spoglądając z zaciekawieniem na swojego towarzysza. Rzeczy mu nie umykały, co zazwyczaj znaczyło że przynajmniej rozmowa będzie przyjemna. Czy dojdzie do czegoś więcej, to czas miał pokazać.
- Podróżuję, pomagam ludziom jeżeli dzięki temu zarabiam, czasem nawet i bez tego. Mam wiele talentów, ale nie sprzedaję swoich tajemnic tak łatwo. – Nie okłamała go, posługując się delikatnymi półsłówkami, ale wszystko co powiedziała było absolutną prawdą. Odstawiła słoik, pozwalając sobie na spojrzenie na całą jego sylwetkę.
- Piękne słowa, ale co za tym idzie, to mnie bardziej ciekawie. – Wycelowała w niego palcem, wyciągając się jeszcze aby dokładniej na niego spojrzeć. – Może na początek nauczysz mnie nieco tych pięknych ruchów i wtedy ci powiem, hmm? – Lubiła taniec, ale specjalnie nie miała kiedy się mu poświęcić. Nie wzgardziłaby dodatkową lekcją, zwłaszcza od kogoś utalentowanego.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
10 godzin(y) temu
W jego przypadku, jego opowieść idealnie odnalazłaby się na dziale dramatów obyczajowych. Historia młodzieńca, z którym los nie obszedł się łaskawie. Pozbawiony akceptacji, wypędzony z domu z ledwością utrzymywał się na powierzchni kapryśnego oceanu, którym był los. Ciężką pracą i uporem nie pozwalał, by bezkresna toń go pochłonęła. Ostatnim, co go motywowało były jego ambicje, marzenia o tańcu wciąż pchały go ku działaniu i szukaniu sposobu, by po prostu realizować się, żyć godnie i niezależnie od kogokolwiek.
Pokutował za błędy młodości, za które nikt nie powinien cierpieć. Ponieważ to było wołanie o uwagę, błaganie o uznanie, ale finalnie stało się biletem w jedną stronę. Teraz rzeczywistość stała się ciągła ruletką, walką o przetrwanie i łapanie strzępów szczęścia, kiedy tylko przebiegało obok niego, by czerpać z tego, co mu los podsuwał. Każda okazja mogla stać się tą przełomową, tylko nie był w stanie nigdy ocenić, czy z korzyścią dla niego.
- Owszem. W końcu najbardziej kolorowe i przyciągające wzrok okazy okazują się najbardziej jadowite i śmiertelne. - Odwzajemnił Thalii jej uśmiech, rozciągając usta w uśmiechu pełnym zadziorności. Chłodne oczy wpatrywały się uważnie w kobietę, widać było, że zaintrygowała go, oceniał jak wiele może dzięki niej zyskać, co może mu zaoferować i ile zabawy może być z tym związane.
Axel spojrzał w kierunku wskazywanego przez kobietę pajęczakowi. Robił wrażenie, swoja budową, wzorami na smuklej sylwetce i rzeczywiście mógł się podobać. Imię, które wymyśliła pająkowi Thalia sprawiło, że chłopak roześmiał się perliście. Ludzie z Nokturnu nie śmieją się w ten sposób, nikt ich nie nauczył, jak brzmieć przyjemnie dla ucha i by ich śmiech przywoływał uśmiech na ustach. Axel odebrał odpowiednia naukę od matki, by wykorzystywać swoja charyzmę, by zwracać na siebie uwagę i przyciągać spojrzenia.
- Oh... cudownie. Pasuje mu to imię. - Zgodził się z kobietą czując jak nie ucieka z jego objęć, a wręcz kieruje się ku niemu. Tych kilka sekund bliskości pozwoliło mu przyjrzeć się Thalii i dostrzec kilka szczegółów jej aparycji. Kiedy wymknęła się spod jego dłoni, nie gonił jej, pozostawiając jednak otwartym na ponowny kontakt.
- Nie wyglądasz na dziewczynę od lunaballi, przynajmniej na pierwszy rzut oka. - Zmrużył lekko oczy wodząc wzrokiem za Thalią. Lunaballe były łagodne i przyjacielskie, lecz dopiero w nocy ich czar objawiał się w pełnej krasie. Czy i tak było z tą tajemniczą kobietą?
Po chwili usiadła ewidentnie przyjmując pozycje widza, a jej skupienie przerosło się na Axela. Chłopak był tego świadomy i nie mial zamiaru odsłaniać zbyt wiele, psując zabawę w tajemnice.
- Lubię tajemnice, odkrywanie ich zawsze jest ciekawe i daje sporo satysfakcji. Podróżujesz... hmmm... to widać. A do tego interesowna altruistka, ciekawe, ciekawe. - Mówił niezbyt głośno, obniżając glos i balansując na granicy szeptu, jednak wciąż będąc dobrze słyszanym w najbliższym otoczeniu. Axel poruszał się z gracją, jego gibkie ciało wydawało się płynąć w powietrzu przy każdym ruchu, jakby rzeczywiście był stworzony głownie do tańca. Każdy ruch musiał być przemyślany i odpowiednio wyprowadzony, jak na tancerza przystało.
- Reklama dźwignia handlu, czyż nie? - Uśmiechnął się półgębkiem do kobiety, puszczając jej przy tym oczko. A kiedy ona wycelowała w jego kierunku palec Axel zachichotał znów w ten swój specyficzny sposób. Wysłuchał jej słów na temat nauki tańca, przekrzywiając głowę z zaciekawieniem, przyglądając się jej uważnie. Czy Thalia była materiałem na tancerkę? Okaże się.
Chłopak podszedł bliżej i pochylił się, a jej palec oparł się o jego mostek. Posłał jej tajemnicze, bezczelne spojrzenie.
- Noc jest jeszcze młoda, po co czekać z pierwsza lekcja? - Zagaił gotów nawet i w tej chwili udzielić pierwszej lekcji tańca. Po chwili złapał zwinnie Thalię za wyciągnięta rękę i w miękkim, acz stanowczym ruchu poderwał ją do siebie. - Czego sobie pani życzy? Walca? - I podjął rytm na trzy czwarte robiąc z Thalią w ramionach niepełny robot w trzech ruchach. - A może jednak tango? - Jego ruchy stały się bardziej stanowcze, a spojrzenie żarliwe. - A może jednak coś bardziej współczesnego? Oferuję pełen repertuar. - Krotko obrócił Thalię wokół jej własnej osi i wycofał się.
Pozwolił zasmakować Thalii odrobiny tego, co potrafił. Posiadał ogromne doświadczenie i umiejętności, nawet najbardziej niezgodna partnerka w jego ramionach zachwycała w tańcu z nim. To było raptem kilka chwil, ale tyle wystarczyło, by utwierdzić się w przekonaniu, że miał talent do tego.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-01-2026, 09:39 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.