• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Reading, Rezydencja Scamanderów > Kuchnia
Strony (2): 1 2 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-02-2026, 23:10

Kuchnia
Duża, jasna i ciepła kuchnia z oknami wychodzącymi na wschód. Proste meble i podstawowe urządzenia nadają temu pomieszczeniu przytulną atmosferę. Duży stół ustawiony na jej środku mieści do sześciu osób. Panuje tutaj ład i porządek, nienagannie ułożone przedmioty zdradzają uporzadkowanie gospodarza. Jednak po przyjrzeniu się można zauważyć, że rzadko kiedy ktoś tutaj gotuje poza wodą na herbatę. A propos herbaty, kredens ustawiony w najciemniejszym punkcie kuchni pyszni się solidnym zapasem herbaty, irbyczkow i kubeczków przeznaczonych do zaparzania naparów z suszu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
06-02-2026, 20:30
20 kwietnia 1962 r.

Wolny od pracy dzień nie motywował do wczesnego wstawania. Wiosenne promienie słońca subtelnie wkradały się przez półprzysłonięte ciężkimi zasłonami okna wiekowego domostwa, które z dumą nosiło miano Rezydencji Scamanderów. Obrośnięte bluszczem ściany wyłożone czerwona cegła i czarny dach pofałdowany wieloma zagięciami i kierunkami tworzyły obraz przytulnego domu, niegdyś pełnego życia, wokół którego toczyło się życie niewielkiej rodziny noszącej dumnie nazwisko Scamander.
Dziś zamieszkiwany był przez jedną osobę, Gethena Scamandera który, gdyby nie spadek po rodzicach, nie mógłby marzyc o takim lokum z ministerialną wypłatą. Okrutny los jednak postanowił chociaż zostawić mu w spadku to magiczne miejsce. Pytany wiele razy, dlaczego nie sprzeda tej nieruchomosci i nie przeniesie się do centrum Londynu zazwyczaj zbywał temat, broniąc się sentymentem i tym, że magia tutaj nie była aż tak intensywna. W jego przypadku taka ostoja była idealnym miejscem, by odsapnąć od tłocznego i naszpikowanego magią Londynu.
Gości mial tutaj niewielu, nielicznych, bliskich przyjaciół przybywało do Reading rzadko, ale zazwyczaj z wielką ochotą, jakby to specyficzne, scamanderowe zacisze stanowiło i dla nich miejsce odpoczynku. I tak też było dzisiaj, w drzwiach rezydencji stanął Lorcan Lestrange, który niedawno powrócił z kolejnej wyprawy z pełnym zasobem opowieści i ciekawostek z dalekich krajów.
Gethen zrezygnował już dawno z dalekich wojaży, głównie przez migrenę kruczą, która skutecznie uprzykrzała mu życie, zwłaszcza wtedy, kiedy używał kominków, świstoklików i teleportacji. Lorcan stanowił dla Scamandera źródło ciekawych historii, czasami przywoził coś ciekawego do obejrzenia i tak po prostu, jego obecność umilała czas, który spędzali na rozmowach. Lorcan zawsze był mile widziany w domu Scamandera i mógł liczyć na gościnę, czy to na kilka godzin, czy na parę dni, jeżeli mial ochotę na odpoczynek od głośnego Londynu. Dom Scamandera był duży, o wiele za duży na jedną osobę i posiadał wiele pokoi, których nie używał na co dzień.
Siedzieli w słonecznej kuchni, przy dębowym stole, sącząc z pękatych kubków aromatyczna herbatę z kolekcji Scmanadera. Historyk był wielkim entuzjastą herbat i posiadał nawet kredens w którym przechowywał puszki z suszami i wszelkie do tego niezbędne narzędzia od gaiwanów, po chaseny przez imbryczki wszelakiego kształtu i pochodzenia, herbatę również podawał w odpowiednich naczyniach, w zależności od tego, co przygotowywał.
- Opowiadaj, co porabiałeś na Bliskim Wschodzie? - Gethen zagadnął przyjaciela siedząc na przeciw niego i poprawiając na nosie grube okulary. Scamander dziś paradował w bardzo nieformalnym stroju, na który składały się luźne spodnie w kolorze ziemi, odrobine za duża koszula, szlafrok i kapcie nałożone na bose stopy. Kędzierzawe włosy nie zostały odpowiednio ujarzmione, więc historyk wyglądał trochę tak, jakby piorun go strzelił. A to wszystko przez sobotni nastrój wolnego dnia i brak zobowiązania do przesadnego dopasowania się do powszechnych norm schludności.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
10-02-2026, 20:03
Przytulność domostwa Scamandera, zawsze budziło w Lorcanie coś na kształt głębszego zastanowienia nad istotą przepychu i dobrodziejstwem, którym zwykli otaczać się ludzie jemu podobni, nawet jeśli on sam preferował właśnie takie domy jak ten przyjaciela, gdzie malownicza sielskość krajobrazu łączyła się ze zwartą strukturą kamienia i cegły, bynajmniej nie w sposób minimalistyczny, ale wystarczający, a nawet jak sam w głębi ducha przyznawał, mógłby mieszkać jeszcze skromniej, tak nauczony przez ostatnie lata do życia często pod gołym niebem w magicznych namiotach i wśród dzikiej przyrody odwykł od monumentalnych rezydencji, tej przestronności i blasku, jaki je spowijał.
Polubił ciszę. Dźwięk ptaków o świcie i nocne pohukiwania sowy, to jak czasem drogę wśród leśnej gęstwiny przeskoczy spłoszony daniel, lub kiedy w oddali odyniec zachrumka w bagnisku.
Uśmiechnął się z lekkością, patrząc na skromny, ale klasyczny wystrój w kuchni, gdzie został ugoszczony, i owszem mógł względem tego się rzucać, kpiąc z gospodarza, że ten takiego gościa do kuchni, miast salonu prowadzi, ale znali się od lat… i Lestrange, wolał nawet zacisze przytulnego pomieszczenia, z jakiego rozpościerał się widok na ogród, wciąż przygnieciony po zimie, lecz powoli odradzający się na nowo, a już pierwsze objawy tego odrodzenia widać gołym okiem.
— Poza odnalezieniem idealnej herbaty dla ciebie, takiej, jakiej jeszcze nie piłeś? — uśmiechnął się, tylko z pozoru uszczypliwie, bo prawdą było, że historyk był dla niego jednym z nielicznych ludzi, którym mógł powierzyć coś więcej niż sekret. Czuł przy nim swego rodzaju bezpieczeństwo w tej komunikacji na linii przyjacielskiej, jakby na to nie patrzeć obaj obciążeni pewnymi umiejętnościami mogli stanowić idealne uzupełnienie w przypadku jakiejkolwiek konfrontacji umysłowej. Dlatego mężczyzna przed nim miał duży kredyt zaufania, wobec sekretów zawodowych podróżnika, trudno komukolwiek, byłoby sforsować te zapory Scamandera.
Upił łyk herbaty i zastanowił się przez chwilę. Drobna torba z herbatami i kolejnym do kolekcji imbrykiem stanowiła tylko cząstkę tego, co ze sobą przyniósł. Wśród drobiazgów znalazła się również księga wyciągnięta z magicznej dzielnicy w Damaszku, tam w starym antykwariacie pozyskał owo tomiszcze, o twardej oprawie z ilustracjami przedstawiającymi rycerzy mugolskich z czasów wielkich krucjat.
— Chodzą za mną ostatnio struktury zakonów rycerskich i obecność magów w ich szeregach — zamyślił się, bo temat wydawał mu się z początku błahy, jacyś mugole w zbrojach, którzy wykrzykiwali banały po to, tylko by manipulować prostym ludem, ku własnym celom. Jak ta historia bywała… przewrotnie podobna. — Szukałem potwierdzenia w śledztwie, które prowadzę z przerwami od kilku lat, chyba bezskutecznie, bo ilekroć odnajduje coś, co może mnie nakierować, tak za każdym razem gubię główną nić wątku — a przeczucie, dość osobliwej porażki i zaczynania od początku, bywa irytujące. Czasem jednak ścieżki mugolskich zakonów i bytności magów przecinały się, a w starych kurhanach można odkryć zakamuflowane przejścia magiczne prowadzące do tajnych krypt, w których spoczywali magowie. Co było już znacznie ciekawszym kąskiem i budziło wyobraźnię do działania.
Jednak przygody i odkrycia, to nie jedyna rzecz, jaka przyciągała go w progi tego domu. Gethen to wiedział, był tego świadom – jak podejrzewał Lestrange.
— Dowiedziałem się, że znów miałeś atak. Wszystko dobrze? — w głosie podróżnika, przez moment zaledwie zadźwięczało widmo troski, nim naturalna obojętność głosu nie powróciła.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
11-02-2026, 10:51
Magiczna atmosfera tego miejsca wynikała głównie z tego, że zostało stworzone z sercem i by być ostoją dla jego mieszkańców i gości. Scamanderzy nigdy nie byli wielce socjalnymi ludźmi i bardziej cenili sobie bliskość natury, niż tłocznych, głośnych i zasnutych smogiem miast. Dla Gethena to miejsce było idealne, na granicy dość nowoczesnej osady z historycznym szytem miał naturę na wyciągnięcie ręki. Sprzyjało to historykowi, który był raczej odludkiem, zanurzonym w lekturach i musiał znosić pewne dolegliwości, które miasto raczej potęgowało. Tutaj Gethen mógł się zaszyć i w spokoju spędzać czas nad lekturą, prowadzić swoje badania i dochodzić do siebie po atakach migreny. Wizje jasnowidzenia w tym miejscu były również mniej spontaniczne i lepiej było mu się skupić na wywoływaniu ich celowo.
Goście, których zapraszał Scamander dzielili się na takich, którzy poddawali się urokowi tego miejsca, oraz na takich, którzy czuli się tutaj nie na miejscu i brakowało im miejskiego otoczenia. Ci drudzy rzadko wracali w te strony. Kto poznał Gethena chociaż trochę bardziej niż tylko krótka rozmowa, wiedział że nie był on typowym czarodziejem, chociaż sprawiał wrażenie człowieka wiecznie zamyślonego i nieobecnego. I tak w istocie było, jednak pod tym płaszczem powierzchowności kryło się wiele doświadczeń, a na dodatek ekscentryzm sprawiały, że bardzo często był zbyt szczery, albo wręcz absurdalne niedomyślny.
Ze względu na porę dnia i fakt, że była to sobota, oraz to, że gościem był przyjaciel, Gethen nie czul się w żaden sposób skrępowany odwiedzinami Lorcana. To jasno pokazywało stosunek gospodarza do gościa, co Lorcan juz dawno temu zauważył i hamował swoje arystokratyczne odruchy związane z tym co wypada a co nie, by po prostu docenić życzliwość Scamandera. Przytulna kuchnia wydawała się miejscem o wiele bardziej subtelnym i sprzyjającym przyjacielskiej rozmowie, niż bardziej reprezentacyjny salon.
- Ah... doceniam, że zawsze pamiętasz o herbacie. - Scamander uśmiechnął się na słowa Lorcana. To dzięki przyjacielowi jego herbaciane zasoby były tak bogate i zawierały w sobie smaki z tak wielu stron świata. Nie oczekiwał od niego tej pamięci, ale za każdym razem cieszył się otrzymując torebkę z aromatycznym suszem z miejsc, gdzie on aktualnie nie był w stanie dotrzeć sam. Takie drobne gesty tylko zacieśniały dawno zawiązane więzi. Kto by się spodziewał, że tak bardzo odnajdą nić porozumienia, co skutkowało tym, że ufali sobie nawzajem i mogli być sobie powiernikami. Gethen z racji swojego zawodu w Ministerstwie wydawał się wręcz idealnym kandydatem do roli zaufanego, potrafił dochować tajemnicy i strzegł swojego umysłu rownież korzystając z magii.
Ciekawość Gethena skupiała się na relacji przyjaciela z jego podróży. Lorcan z czasem stał się kimś, kto relacjonował Scamanderowi daleki świat, do którego podróż bywała zwykle męcząca i wymagająca. Gethen w skupieniu słuchał opowiadań przyjaciela i chętnie wchodził z nim w dyskusje na temat tego, co Lorcan zobaczył, lub co go dręczyło w zakresie historii, kultury i języków.
- W średniowieczu bardzo często spotykano magów w zakonach, jednym z najbardziej rozpowszechnionych w Europie i Bliskim Wschodzie byli templariusze. Dla mugoli to bardzo zagadkowy zakon, ale dla nas, czarodziei jeden z bardziej bezpiecznych w tamtych czasach z ogromna ekspansja. - Gethen od razu podjął temat odnosząc się do bardziej magicznego zakonu, niż pozostałe, które istniały w tamtych czasach.
Po chwili historyk westchnął słysząc o zagubieniu przyjaciela z powodu zanikających tropów.
- Niestety, w tym zakresie wielka szkodę poczynili mugole, którzy zacierali wszelkie ślady magicznej działaności, tłumacząc to walką z herezją. - Scamander pokręcił głową bezsilnie nad nieświadomością tych niemagicznych ludzi. - Może byłbym w stanie pomoc w analizie tego co znalazłeś? - Zaoferował się będąc wielce ciekawy, co tez Lorcan tym razem namierzył.
Odwiedziny Lorcana miały swoje mocne argumenty w tym, że po prostu Lestrange wrócił z dalekiej podróży i mial cos ciekawego dla Scamandera, ale Gethen nawet się nie łudził, że starszy czarodziej był nieświadomy pewnych spraw, które tyczyły się historyka.
Wspomnienie o ataku sprawiło, że Scamander objął dłońmi kubek herbaty i odrobine opuścił spojrzenie. Wiele osób się martwiło o niego z tego powodu i każdy atak powodował reakcje. Czasami to były pozytywne reakcje, a czasami negatywne, bo ileż można znosić te jego niedyspozycje. A on na to niewiele mógł poradzić obarczony genetyczną przypadłością.
- Teraz jest już w porządku, minął już ponad miesiąc i objawy nie powróciły. - Nikły uśmiech przeciął strapioną twarz Scamandera, kiedy do jego uszu dotarł ton głosu Lorcana, gdzie kryla się troska. - Zdarzył się incydent w Ministerstwie z niewielkim Smokoognikiem i bardzo się zdenerwowałem, to wywołało atak. - Wyjaśnił pokrótce cala sytuację, Lorcan doskonale wiedział o fobii Scamandera dotyczącej ognia i jego zdystansowanym podejściu do magicznych stworzeń. Po polaczeniu kropek wszystko stawało się jasne. - Pomoc przyszła bardzo szybko i akurat trafiłem na dyżur doktor Medici. - Dodał po chwili, by Lorcan nie przejmował się tą sytuacja zbyt długo, w tej chwili wszystko było w jak najlepszym porządku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
15-02-2026, 20:58
Nikły wyraz stonowanego uśmiechu pojawiał się na jego obliczu w regularnych odstępach, gdy rozmawiał z Scamanderem, to był naturalny odruch, bo ten otulony niegdyś obronnym ramieniem wpisywał się w krąg zaufanych osób Lorcana, takich, przed którymi poszukiwacz otwierał się bardziej, niż zwykł to robić. Cieszyły go te drobne upominki, które mógł wręczać przyjacielowi, bo ten, choć mniej bywały w świecie, częstokroć popisywał się wiedzą historyczną, wobec regionu, bądź kraju, z jakiego drobiazg pochodził. Lestrange odpoczywał w jego towarzystwie, czuł sielskość, jakiej momentami, zwłaszcza w ostatnich latach nie zaznawał nawet w rodzinnej rezydencji. Ta bywała dla niego klatką, z której pragnął uciec, niczym zwierzę, które zasmakowało w wolności i teraz wiecznie spoglądało ponad horyzont. Wiedział, że wielu ochoczo zamieniłoby się z nim miejscami i splendor płynący wraz z siłą nazwiska przyjęłoby z radością. Był inny pod tym, względem wyróżniał się, być może nawet wśród ludzi jemu podobnych. Jednocześnie nie czuł potrzeby, nigdy, aby afiszować się ze swoimi przemyśleniami, będąc doskonale wytresowaną marionetką w tym teatrzyku – odgrywał wzorcowo wyznaczoną rolę i tylko niekiedy zdejmował maskę, lecz nigdy publicznie. Rodzina i honor tej, były dla niego niezwykle cenne.
Przytaknął, potwierdzając słowa Gethena: — to prawda, dlatego będę starał się kopać głębiej w nadziei, że trafię na obiecujący trop, a być może przełom w tej materii, chciałbym szczerze zapisać się w historii, a zwłaszcza w tym zakresie — jego ambicje, były prawdopodobnie mniej ogniste, aniżeli innych członków jego rodziny, lecz wciąż stanowiły podstawę jego ciężkie pracy i zaangażowania. Badania, nawet jeśli często naznaczone były kosztami, tak wielokrotnie wychodził na plus przez odkrywanie artefaktów, dzieł, zabytków, które przekazywał do stosownych miejsc. Praca ta mogła budzić zastanowienie i z perspektywy innych osób – niezbyt wtajemniczonych, sugerowałaby bardziej drogie hobby, aniżeli coś pożytecznego, lecz historia magii stanowiła jedną z kluczowych gałęzi poznawania tego, co było niegdyś, tego odkrywania zapomnianego świata sprzed wieków. Pamięć o tym powinna być żywa w umysłach czarodziejów, nawet jeśli mogła wydawać się kosztowna.
— Prześledzę najbardziej prawdopodobne tropy i zagłębię się w ruinach miejsc, które mogą skrywać tajemnice. Bo mugole wszak nie mogli zniszczyć wszystkiego, co stanęło na ich drodze, prawda? — wiedział, jak dewastujący w swym zwyczaju potrafili bywać i to go niepokoiło, ale również pokładał nadzieje w licznych barierach i zabezpieczeniach magicznych, bo te zdecydowanie powinny pozostawać nietknięte nawet pod presją minionych wieków.
— Poza księgą, którą ci wręczyłem i tym o czym wspomniałem, mam niewiele, ale wystarczająco, aby wznowić śledztwo. Liczę, że odszyfrujesz zapiski, które tam są i być może zrozumiesz je lepiej, niż ja — księgę czytał powierzchownie podczas podróży do Anglii, a wszak mogła kryć tajemnice.
— Mam nadzieję, że zaopiekowała się tobą należycie? — zmrużył powieki, uważniej lustrując twarz mężczyzny, tak jakby doszukując się na niej najmniejszej rysy wahania. — Musisz na siebie uważać… Na twoim miejscu skonsultowałbym się z kimś, bardziej doświadczonym, kto będzie uważnie kontrolował nawroty i czynniki okolicznościowe twojej przypadłości — miał jedno niezwykle cenione nazwisko na końcu języka i chociaż wiedział, że rozmijał się z jej specjalizacją, tak była genialnym magiuzdrowicielem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
17-02-2026, 10:30
Scamander miał niewielu gości w swoim zacisznym domu, co bardzo mocno wpływało na pozytywne nastawienie gospodarza do tych, którzy go odwiedzali. Były to bardzo często osoby zaufane historykowi, które znał od długiego czasu i po prostu im ufał. Mial gwarancję, że nie zostanie przez nich zakłócony jego sielski spokój i będą szanować przyzwyczajenia gospodarza. Lista była krotka, ale bardzo wartościowa dla Scamandera, bo to byli głównie ludzie bliscy jego sercu, którym ufał i czuł się przy nich bezpiecznie.
Z Lorcanem łączyły Gethena lata przyjaźni, która zapoczątkowana została jeszcze w Hogwarcie. Czas nie wpłynął negatywnie na więzi ich łączące, sprawiając że tygodnie ciszy rekompensowały potem dni długich rozmów. Scamander nie dopytywał Lestrange o wiele rzeczy, wiedząc że może zepsuć nastrój przyjaciela, kiedy ten postanawiał zostać w Reading na kilka dni. Gethen wiedział, że Lorcan nie czuje się w rodzinnym domu na tyle dobrze, by móc tam odpocząć po długich wyprawach. Dlatego dom Scamanderów był dla niego zawsze otwarty, gdzie natura, śpiew ptaków i sielska cisza pomagały nabrać sil.
- Twoja determinacja na pewno spotka się z sukcesem, Lorcanie. Masz na to o wiele większe szanse, zwłaszcza że nie boisz się wyruszać w niebezpieczne wyprawy. - W słowach Gethena nie było żalu ani sarkazmu, szczerze wspierał przyjaciela, będąc zawsze dla niego wsparciem i służąc radą. - Każda wyprawa to krok do przodu.
Gethen doceniał wkład Lorcana w badania historyczne, dzięki temu, że Lestrange przerzucał piach i brodził w błocie, tajemnice minionych lat znów stawały się żywe i taki ktoś jak Gethen, mógł potem badać te przedmioty i zapiski. Ziemia kryla wiele tajemnic, a namacalne dowody często były o wiele bardziej drogocenne, niż legendy i powieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nauka potrzebowała materialnych dowodów, czego Scamander był świadomy i doskonale wiedział, że taki ktoś jak on, nie byłby w stanie nic zrobić bez takich osób jak Lorcan.
- Czasami najlepsze wskazówki są tam, gdzie wszystko wydaje się oczywiste. Sądzę, że nasi przodkowie byli świadomi krótkowzroczności mugoli i odpowiednio zabezpieczyli swoje dziedzictwo. - Scamander nie raz i nie dwa przekonał się, że często proste rozwiązania były tymi najlepszymi. A oni jako czarodzieje, widzieli o wiele więcej, niż mugole mogli dostrzec. - Możemy zajrzeć do moich zbiorów, może cos rzuci ci się w oko, jakieś skojarzenie, albo wskazówka. - Pokaźne zbiory Scamandera zawsze były do dyspozycji Lorcana i Gethen nigdy nie odmawiał mu wglądu do ksiąg, zwłaszcza że to właśnie dzięki Lestrange pewna ich część znalazła się tutaj.
- Zrobie co w mojej mocy. - Scamander kiwnął głową, uwielbiał stare księgi i wielką radość sprawiało mu rozszyfrowywanie zapisków w zapomnianych językach. Czasami musiał się uciekać do wsparcia innych lingwistów, ale to mu nie przeszkadzało, zawsze były to nowe doświadczenia, w końcu człowiek uczy się cale życie. - Jak tylko uporam się z tłumaczeniem, dam znać.
Temat powoli schodził w kierunku zdrowia Scamandera. Nie był wielce skrępowany, ponieważ mial obok siebie osobę zaufaną, która była świadoma jego przypadłości. Lorcan nie raz pomógł mu w szkolnych czasach i później radzić sobie z atakami.
- Bardzo dobrze, po paru godzinach mogłem wrócić do domu o własnych silach. - Skinął głową nie mając do zarzucenia doktor Medici żadnego uchybienia.
Wnikliwe spojrzenie Lorcana osiadło na postaci Gethena, kiedyś historyk na pewno by się spiął, jednak teraz nie wyglądał na wzruszonego przenikliwym spojrzeniem.
- Staram się, ale sam wiesz jak jest i jaki ja jestem. - Gethen westchnął cicho obejmując dłońmi ciepły kubek. Scamander mial często pecha, wpadał na drzwi, latarnie albo ściany z powodu swojej wady wzroku i tego, że był po prostu wiecznie zamyślony. Poza tym dużym problemem był zawsze ogień, którego po prostu bał się bardzo mocno.
- Doktor Medici jest bardzo doświadczona w tego typu chorobie, co prawda bardzo dużo jej wiedzy wynika z badań mojego przypadku, ale jako jedna z niewielu lekarzy w Świętym Mungu wie jak postępować w trakcie ataku. Jest świetnym specjalistą. - Gethen nie przyjął słów Lorcana na temat doktor Medici jako ataku na tą osobę, a raczej wolał przyjacielowi nakreślić, że po prostu ufa jej i zna go od długiego czasu. Jednak zaciekawienie nie pozwalało Gethenowi zignorować słów przyjaciela, skoro ten zasugerował konsultacje u innego lekarza.
- Znasz kogoś takiego? - Zagadnął przyjaciela. - Chętnie skonsultuje się u kogoś innego. Zawsze to inny punkt widzenia na problem. - Gethen nie łudził się, że kiedykolwiek pozbędzie się tej choroby, ale jeśli mial odnaleźć sposób na jej złagodzenie, zawsze było warto spróbować.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
18-02-2026, 12:12
Ciekawość pchała go w objęcia nieznanej przygody, napędzając serce spragnione wrażeń. Słowa przyjaciela były pokrzepiające, ale niosły również ze sobą coś więcej, swego rodzaju odpowiedzialność i to właśnie ona momentami, bywała kotwicą zaczepienia dla jego dokonań, aby realizować je i nie odpuszczać, kiedy widmo porażki zaczynało prześladować. A bywało to częste doświadczenie, zbyt drażniące, aby je pomijać, czy lekceważyć.
— Mam nadzieję, że tak jest, bo w tym założeniu tkwi właśnie cała moja koncepcja, że udało się jakoś przemycić i zamaskować, przed mugolami — westchnął, kiedy sięgał po napar z herbatą: — będę miał jeszcze jedną prośbę, ostatnio często myślałem o Merlinie, jego życiu i tym, gdzie bywał, nawet jeśli po świecie krążą książki o nim i prace naukowe, tak ciekawi mnie jego osoba w prywatnym wymiarze, czy wiesz o nim coś, co umyka powszechnej wiedzy? — odstawił filiżankę na spodeczek i spojrzał na Gethena poważniej. Wiedział, że ten miał i dysponował wiedzą, która nieraz potrafiła zwalić z nóg, błyszczał w datach i tajonych aspektach historycznych, dlatego nieraz pytał o szczerą opinię lub sugestie, czasem nawet jak w tym przypadku, bezpośrednio o pomoc. —Myślisz, że gonienie wiatru w polu, jest dobre? Bo czasem odnoszę wrażenie, że mimo śladów, poszlak i zapisków, tak właśnie się dzieje, krążę bez celu nad wybranym celem. — Powaga kształtująca się na obliczu poszukiwacza przygód nie ustępowała żadnej innej emocji, bywał momentami zmęczony, znużony, a praca za biurkiem wydawała się w takich chwilach błogosławieństwem, tylko czy potrafił tak? Co, jeśli zew przygody znów uderzy, zastając go spętanego w jakimś zapuszczonym archiwum? Może potrzebował do życia tej nieustannej adrenaliny, aby czerpać przyjemność z tego, co robił?
— Dziękuje za pomoc.
Był mu absolutnie wdzięczny, zwłaszcza że mężczyzna zamierzał poświęcać swój wolny czas, który mógł przeznaczyć na wszystko inne, a dla Lorcana taka pomoc, mogła okazać się niezwykle trafna w blokadzie, na jaką trafił.
— To dobrze, że tak ją odbierasz, ale jak sam mówisz; skupiała się głównie na tobie, to indywidualne podejście, lecz czasem, by osiągnąć sukces, należy mieć szerzą perspektywę — zamyślił się; bo Moira była kobietą o niebagatelnym doświadczeniu z zapałem i naukowym zacięciem, tą pasją, która charakteryzowała najlepszych w tej profesji, dlatego postanowił wspomnieć o niej przyjacielowi.
— Moira Sanderson; magichirurg naukowczyni, kobieta dyrygująca zespołem specjalistów, jest niezwykłą profesjonalistką na wielu frontach odnoszącą sukcesy, myślę że powinieneś się z nią skontaktować, mogę ją uprzedzić, że przychodzisz ode mnie — zdrowie druha leżało mu na sercu, dlatego wybiegał po najlepsze rozwiązania, szukając osób, których wiedza, doświadczenie i pewność w działaniu gwarantowały sukces. Ponadto zaufanie, jakim darzył uzdrowicielkę, było niezachwiane.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
20-02-2026, 00:22
Scamander dość wcześnie wycofał się z prób podróżniczych, chociaż kosztowało go to wiele, to był świadomy własnych ograniczeń i nie chciałby aby kosztowne ekspedycje Lorcana były przerywane ze względu na niego. Za to wspierał przyjaciela w każdy, możliwy sposób, by wspomóc go na odległość. Gethenowi było doskonale znane to uczucie, kiedy w badaniach dochodziło się do ściany i wydawało się, że doszło się do ślepego zaułka. Wtedy często pomocne było spojrzenie z innej perspektywy, lub uzupełnienie wiedzy. Scamander posiadał bardzo szeroka wiedzę teoretyczną, prowadził badania na podstawie źródeł pisanych, interpretacji i opracowań historyków na wiele tematów.
- Jestem pewny, że tak jest, Lorcanie. - Scmanader mógłby zacząć rzucać z rękawa całymi tuzinami przykładów takich zachowań magów z dawnych czasów, którzy jednak nie ufali mugolom, ukrywając swoje skarby i tworząc wskazówki, które tylko dla czarodziei były czytelne. - Możliwe, ze po prostu potrzebujesz oderwać wzrok od problemu, aby po chwili spojrzeć na niego z innej perspektywy. - Ile to razy Gethen łapał się na tym, że sam sobie cos wmówił i kiedy jego myśli i wzrok przeniósł się na inny temat i po jakimś czasie powrócił do punktu oporu, to rozwiazanie było oczywiste.
Pojawienie się tematu Merlina sprawiło, że Scamander uśmiechnął się półgębkiem. Nie znal czarodzieja, który by nie wiedział kto to był a legendy o Merlinie fascynowały nawet mugoli.
- Hmm... sam wiesz, że jeśli chodzi o Merlina to bardzo trudno odsiać prawdę od legend. - Scamander oparł się na krześle i jego wzrok powędrował gdzieś w dal. - Nawet on jest doskonałym przykładem tego, jak ukryć potęgę magii przed mugolami. Myrddin, zapewne pamiętasz to imię, było to alter ego Merlina, pod którym znano go jako barda i wieszcza z Walii. A taka osoba pojawia się w kronikach królewskich nie raz i nie na przestrzeni panowania jednego króla. Kiedy Europa była jeszcze dziczą w mniemaniu ludów śródziemnomorskich, magia panowała o wiele swobodniej. Druidzi i czarodzieje mieli posłuch i mugole faktycznie respektowali moc magii. Ale potem to wszystko zostało uznane za herezje i mugole odwrócili się od magii. Merlin wtedy postanowił, że lepiej faktycznie będzie się usunąć w cień, co uchroniło czarodziei przed różnymi formami walki mugoli z tym, czego nie rozumieli. - Scamander mógł tak gadać i gadać, ale w ten sposób rownież badał, czego naprawdę oczekiwał jego przyjaciel po swoim pytaniu na temat Merlina. Był to temat rzeka, a jak wiadomym było Merlin żył faktycznie bardzo długo.
Z doświadczenia Gethen wiedział, że Lorcan nie poddawał się łatwo, ale skoro przyjacielem targały wątpliwości, rzeczywiście musiał dojść do przepaść i trudno było mu dostrzec przejście.
- Znasz odpowiedz, Lorcanie. - Gethen uniósł lekko brwi upijając łyk ciepłego naparu. - Tak jak powiedziałem wcześniej, pozwól sobie na nabranie dystansu i zmień perspektywę. Usiądźmy może razem nad tym, co już masz, poszukamy wskazówek. - Scamander nie znosił gdybać, a podchodził do problemu rzeczowo i metodycznie, wiedząc że coś albo jest, albo nie jest i już.
Scamander pokiwał głową na podziękowania przyjaciela, nigdy nie mial problemu z zadaniami, które podsuwał mu Lestrange i często były ciekawa odskocznią.
- Nie jestem jedyny, doktor Medici to bardzo dobry ekspert. Problem chorób magicznych przekazywanych z pokolenia na pokolenie często jest bagatelizowany i doktor Medici bardzo się poświęca, będąc ekspertem w tej dziedzinie, nie tylko samej migreny kruczej ale i innych chorób. - Scamander nie do końca zgadzał się z Lorcanem. Był pacjentem Oriany i cenił sobie jej podejście do pacjenta i wiedzę. - Ma wystarczajaco szeroka perspektywę, by w kilka godzin opanować ostry atak. Tak jak ten, który dopadł mnie ostatnio. - Wiedział, że Lorcan się martwił i chciał dla niego jak najlepiej, dlatego od Gethena nie bila ani wrogość ani zbulwersowanie. Po prostu chciał zapewnić, że Oriana wypełniała swoje zadania bezbłędnie.
Jednak po chwili coś w Gethenie się zmieniło i kiedy tylko padły personalia Moiry Sanderson, historyk wyraźnie się ożywił i po chwili zmieszał. Upił solidny łyk herbaty, jakby chciał zapanować nad emocjami. Ostatnimi czasy widywał się z Moirą absurdalnie często i w ciagu marca aż dziewięć razy trafił na jej dyżur, by po dziesiątej wizycie udać się z nią na kolację. Na którą został przez nią zaproszony i targały nim na tym spotkaniu tak sprzeczne emocje, że nie mógł przestać o tym myśleć przez następnych kilka dni.
- Znam Morię... to znaczy doktor Sanderson. - Westchnął cicho zdając sobie sprawę z tego, że teraz to już wtopił totalnie. - Poza atakiem migreny miałem sporo małych wypadków, jakimś zrządzeniem losu zawsze trafiałem na doktor Sanderson na Izbie przyjęć. - Poza tym, że Gethen borykał się z migreną, przez swój slaby wzrok często na cos wpadał i po prostu miewał potwornego pecha, który mścił się na nim okrutnie powodując, że historyk ulegał mniejszym lub większym wypadkom.
- To fakt, jest wszechstronnym specjalistą. Zawsze zwraca uwagę na migrenę, ale nigdy nie przyglądała się problemowi głębiej. Nie trafiłem do niej z atakiem. - Odstawił kubek na blat, nie puszczając go jednak. Jego wzrok zawiesił się na naczyniu, które obracał palcami w miejscu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
20-02-2026, 19:37
Wiosenne promienie słońca przyjemnie otulały zmęczoną nadmiarem trosk twarz, choć w ostatnich tygodniach sprzeczne emocje brały nad nim górę, a wydarzenia zarówno te miłe, jak i wprost przeciwne przecinały się na szlaku zdarzeń, tak kilkanaście ostatnich dni, było zadziwiająco przyjemnych, być może przez fakt pewnej stabilizacji i powrotu na utarte ścieżki, z których zeszli na kilka miesięcy z pewną kobietą o błękitnych, przenikliwych oczach.
Tak niewiele wystarczyło, aby mężczyzna potrafił wrócić na właściwe tory, a jego myśli ponownie szybowały wysoko, zabawne. Nigdy nie spowiadał się przed Scamanderem z historii ich relacji, nigdy też nie przyznał, że cokolwiek go łączyło z panną Rookwood, a jednak mężczyzna siedzący przed nim wliczał się w grono jego zaufanych przyjaciół. Tak prywatność, takich relacji Lestrange trzymał tylko dla siebie wzorem ducha pewnej rycerskości.
Uśmiechnął się lekko, nieco smutno. Bo zastanawiał się, czy potrafił zaufać, tak w pełni, bez obawy o zdradę? Kiedy narodziła się w nim ta niechęć? A może od zawsze, to w nim tkwiło, tylko przez doświadczenia z życia, których doświadczył wyłącznie, zaogniła się ta rana?
Upił kolejny łyk naparu, gdy spojrzał na druha, był mu wdzięczny za słowa, tak po prostu.
— Pewien mój stary znajomy, jest niezwykłym wielbicielem Merlina, wręcz można powiedzieć, że prawdziwym fanatykiem jego historii. A także powiązań z Arturem, jak i perypetii z młodości… świat mugoli przecina się na tej płaszczyźnie z naszym, bo i oni w te legendy wierzą, całkiem zabawne jest to, że połowę informacji wymazali z własnych legend — liczył, że to samo nie spotkało jego nowego zainteresowania i faktycznie odkryje coś więcej, niżeli splądrowane ruiny, gdy podejmie trop i wznowi badania nad zakonem Templariuszy.
— Perspektywa, o której mówiłeś, a także słowa Horacego sprawiają, że czasem warto cofnąć się nie tylko o dwa kroki, ale na moment porzucić cały ten plan, aby skupić myśli na czymś innym. Bo wówczas być może odnajdę znacznie większy spokój w głowie i złapię tę charakterystyczną swobodę w działaniu. — Lubił, kiedy Gethen mówił, znał go i wiedział, jak wiele historii ten miał do opowiedzenia światu, a że bywał skryty i nie przepadał za ludźmi w nadmiernych ilościach, tak korzystał z jego chęci podzielenia się wiedzą, ilekroć tylko to było możliwe. Zostawiał mu rękopis z Damaszku, zostawiał i własne notatki, aby mógł się z nimi zapoznać, a być może odkryje prawdę, tam, gdzie Lestrange jej nie widział.
— No dobrze; przekonuje się do niej, o ile tylko są poprawy, a twoje zdrowie leży jej na sercu, tak zaufam twojej ocenie sytuacji — uśmiech podrywa kąciki ust nieznacznie, ku górze. Bo relacje, koneksje, sojusze, wszystko to mogło iść w parze i ze sobą współgrać, lecz decyzje i zachowanie weryfikowało ludzi, a zdrowie przyjaciela leżało mu wyjątkowo na sercu, stąd wynikała dociekliwość. To jednak nie doktor Medici, a inne nazwisko, czy raczej imię zburzyło taflę spokojnego wyrazu, zachwiało postawą i zaciekawiło Lorcana.
Podniesiona brew i subtelne, acz nieponaglające spojrzenie uderzało z siłą tarana w odsłonięte i osłabione mury tajemnicy, która łączyła tych dwoje.
— Jakimś zrządzeniem losu… — powtórzył za Scamanderem z lekko prowokującą nutką. Ożywił się momentalnie, niczym spragniona plotek przekupka na targu, nie był człowiekiem rozsiewającym plotki. Liczyło się dla niego wąskie grono osób, a resztę społeczeństwa miał w głębokim zapomnieniu, tak jednak rewelacje przyniesione przez Gethena sprawiały, iż Lestrange, chciał dowiedzieć się więcej. — Takie przypadki powinny być wykorzystywane, to niesamowita kobieta, wiele jej zawdzięczam, a przede wszystkim zrozumienie i pomoc. Powinieneś z nią porozmawiać, bo być może odnajdziecie wspólny język między twoimi migrenami — delikatna złośliwość w laurce miłych, acz szczerych słów, miała być motorem napędowym dla pracownika ministerstwa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
21-02-2026, 21:27
W otoczeniu Scamandera było bardzo mało osób, które zaprzątały jego myśli od czasu do czasu, kiedy zastanawiał się, jak się im wiedzie i czy maja się dobrze. Nie musiał wiedzieć wszystkiego, nie mial za złe, jeżeli ktoś nie podzielił się z nim pewnymi szczegółami swojego życia. Bo po prostu nie czuł takiej potrzeby, doceniał innego rodzaju wiedzę, co nie znaczyło, że był całkowicie obojętny na losy swoich bliskich.
Gdyby Lorcan postanowił zwierzyć się Gethenowi, Scamnader na pewno wykazałby się odpowiednim przejęciem i być może pogratulował przyjacielowi. Bo skoro jemu to sprawiało szczęście, Scamander nie miałby zamiaru tego negować. Lecz pozostawali poza tymi tematami, Gethen nigdy nie pytał o intymne sprawy, relacje z kobietami i tak dalej, jakby to go nigdy nie interesowało. Skupiał się na tematach dla niego ciekawych, bo o wiele ciekawsze były relacje z wykopalisk i oglądanie tego, co Lorcan przywiozł z ekspedycji. O tym Scamander mógł mówić przez cala noc, totalnie zapominając o późnej porze, wykazując się ciekawością i zaangażowaniem w rozmowę.
Scamander był człowiekiem godnym zaufania, jego zawód o tym świadczył oraz to, jaki był. Gethen był na tyle niepozornym człowiekiem, że mało kto myślił o nim, jako o kimś, kto nosi w umyśle wiele tajemnic. Dodatkowo szkolił swój umysł, by bronic się przed ingerencjami, o czym niewielu wiedziało.
- Merlin jest szalenie ciekawym tematem. Można rzec, że to temat rzeka i nigdy nie wiemy, która odnoga tej rzeki jest prawda, a która legendą. - Gethen uśmiechnął się słysząc o człowieku, który pasjonował się Merlinem. A jego słowa zabrzmiało odrobine poetycko, do czego historyk często mial skłonności. Scamander nie bronił się nigdy przed określeniem siebie jako romantyk, z naciskiem na gatunek literacki a nie na charakter człowieka.
- Myślę, że w tym jest metoda, Lorcanie. Nim frustracja zatruje twój umysł i sprawi, że stracisz serce do tematu, po prostu pozwól sobie na zdystansowanie się. Nawet malarze od czasu do czasu odchodzą na kilka kroków od płótna, by ocenić całokształt swojego dzieła. - Lorcan był jedna z niewielu osób, dla której Gethen poświęcał więcej uwagi i swojego czasu. Ich przyjaźń była już na tyle dojrzała, że Scamander nie czul wobec Lestrange skrępowania i wielkiego dystansu.
- Zapewniam, że tutaj nie musisz się martwic, że doktor Medici zbagatelizuje jakiekolwiek objawy. - Scamander kiwnął głową, widząc że Lorcan się przekonuje do jego zapewnień.
Po chwili temat jednak przesunął się ku innej uzdrowicielce, która okazała się być znana obu panom. Tyle, że to w Gethenie jej nazwisko wzbudziło pewne reakcje i on sam do końca nie był w stanie zapanować nad sobą. Spojrzał na Lorcana, który powtórzył za nim jego słowa i zmarszczył lekko brwi, dostrzegając jego minę i słysząc zmianę w glosie.
- Znasz mnie zbyt dobrze, Lorcanie. Wiesz, że nie byłbym skłonny do robienia sobie krzywdy z jakiegokolwiek powodu. - Scamander w pierwszej chwili wydawał się być oburzony reakcja Lorcana na jego słowa. Po chwili zasępił się, ponieważ Moira w pewien sposób oskarżyła go o to samo. Teraz już zaczynał wątpić, czy aby na pewno był przypadek.
- Długo się znacie? I wiele jej zawdzięczasz? - Scamander nie mial pojęcia, co może łączyć Morię i Lorcana, może i teraz jego pytania nie były typowe dla niego, bo rzadko kiedy interesował się rozmowa o osobach z towarzystwa. - Może masz rację, doktor Sanderson wykazywała się za każdym razem dużym przejęciem wobec mojej choroby. - Mruknął pocierając palcem wąsy po jednej stronie ust. Złośliwy ton Lorcana nie wywołał oburzenia w Scamanderze, co mogło wskazywać na to, że przynęta została skutecznie zarzucona a w umyśle historyka pojawiła się pewna myśl.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): 1 2 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 19:11 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.