• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Wzgórze Wrekin (Shropshire)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 22:33

Wzgórze Wrekin (Shropshire)
Charakterystyczne, samotne wzgórze w hrabstwie Shropshire, w zachodniej Anglii, będące jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów krajobrazu regionu. Wznosi się na wysokość 407 metrów i oferuje rozległe widoki na okoliczne wzgórza, doliny oraz walijskie granice. Miejsce to owiane jest legendami ,według lokalnych opowieści powstało z kopca ziemi wysypanego przez olbrzyma. Na szczycie znajdują się pozostałości starożytnego grodziska z epoki żelaza, co dodaje wzgórzu historycznego znaczenia. The Wrekin jest popularnym celem pieszych wędrówek, szczególnie o wschodzie i zachodzie słońca, a jego sylwetka stała się symbolem okolicy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Francesca Goldsmith
Zwolennicy Dumbledore’a
As I watched them I knew I'd probably never be like that
Wiek
25
Zawód
Auror
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
20
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
11
Brak karty postaci
13-03-2026, 21:38
12 maja 1962 roku


Brakowało kilka minut do wschodu słońca.
Niebo zaczynało przybierać bordowe barwy, coraz jaśniejsze, choć nadal w pięknych pastelowych odcieniach. Zdawało się, że noc jeszcze walczyła, by wydłużyć swe królowanie, lecz jej koniec był bliski. Z każdym ich krokiem w kierunku szczytu, dzień zdobywał kolejne tereny. Właściwie mogłyby teleportować się w pobliże szczytu i odjąć sobie trudów. Może tak właśnie zrobiliby wytrawni czarodzieje, których drzewo genealogiczne sięga czasów średniowiecza.
One były jednak dwoma mugolaczkami, wybrały więc wędrówkę. Nie były same, wpierw o towarzyszyły im tylko ptaki, lecz z czasem dołączyły istoty dwunożne, gdyż gdziekolwiek się znalazło, wszędzie można było odnaleźć ludzi. Dla nich wędrówka była celem samym w sobie, sposobnością na trwanie przy swym boku i możliwość dyskusji. Czarodzieje czasem w swych talentach, zabierali sobie takie szanse.
Potrzebowała momentu ucieczki z Londynu, który przecież zwykle był jej ostoją. W gorsze dni znikała wśród niemagicznych tłumów, sięgała po pełną maskę anonimowości. Nie była aurorką Francescą Goldsmith, lecz nieznajomą, która przez przypadek znalazła się obok. Tym razem jednak Londyn był niewystarczający, ruszyła we podróż po Anglii z Natasą i psem u boku. Im bliżej znajdywała się rozwiązania jednych spraw, tym inne znacznie się komplikowały. Po wielu próbach kontaktu z jasnowidzem z Pokątnej, w końcu powiadomił ją, że powrócił z wizyty w Hiszpanii i zaprasza ją na wizytę. Był jedną z ostatnich osób, które widziały Thomasa Botta żywego i według wielu świadków był on jego zaufanym doradcą. Może winne było temu mugolskie wychowanie, lecz zawsze z dużą dozą sceptyczności podchodziła do rzekomym przepowiedni przyszłości. Jakże to ograniczające, ujmujące znaczeniu ludzkich wyborów. Nie chciało w to wierzyć, nawet jeśli w tym świecie ich prawdziwość była o wiele prostsza do udowodnienia.
– Mianowanie Shacklebolta było odważną, lecz słuszną decyzją Ministra – podzieliła się swoją opinią, gdyż wiedziała, że akurat w towarzystwie Natasy mogła sobie pozwolić na szczerość, odkrycie wszelkich zakamarków duszy. – Powrót Grindenwalda spowodował, że potrzebujemy zdecydowanego przywództwa; osoby, która rozumie, jak wygląda bitwa. Crouch nie był złym szefem, lecz dobrze będzie mieć kogoś kto rozumie, co oznacza być aurorem.
Kto będzie miał ich plecy, wspierał w ciężkiej walce. Zawiedli w czasie zaprzysiężenia Ministra, była to pewna kompromitacja służb. Osobą, która mogłaby podjąć kroki naprawcze była osoba, która posiadała odpowiednie doświadczenia. Stary Crouch miał jednak swoich lojalistów, czasem cichych, a czasem zaskakująco głośnych.
– Powrót Grindenwalda zmienia wszystko – dodała ciszej, zawieszając wzrok na rozprzestrzeniającym się krajobrazie. Czy też czuła tą obawę? Niepokój, który czasem uniemożliwiał normalne funkcjonowanie? Nie o siebie, lecz swoich bliskich, tych, którzy nie posiadali magii, by się bronić.
– Powiedz, co myślisz?
Tym razem spojrzała na przyjaciółkę, duszę, która naprawdę potrafiła zrozumieć jej rozterki. Nie znały się wcale długo, lecz poziom zbliżenia doświadczeń powodował, że nie miało to znaczenia. Czasami się jej wydawało, że tylko drugi mugolak mógł naprawdę zrozumieć mugolaka. Jak to żyć w społeczeństwie, które często chciało udowodnić mu, że był obcą tkanką.
Wiosna 1x: Kot na drzewie*
Na pobliskim drzewie utknął kuguchar. Siedzi zbyt wysoko, wyraźnie niepewny dalszych ruchów. Miauczy żałośnie, próbując zwrócić na siebie uwagę. Każda próba zejścia kończy się cofnięciem. Ogon nerwowo omiata gałąź. Zwierzę spogląda w dół z rosnącą paniką. Bez pomocy raczej sobie nie poradzi. Dostrzegacie też, że to drzewo jest magiczne. Używanie magii może się źle skończyć.
Jeśli podejmiecie próbę wspięcia się na drzewo, należy wykonać rzut k100. Spełnione PS 60 oznacza uratowanie kuguchara. Niespełnione PS oznacza upadek stworzenia i jego szybką ucieczkę. Do rzutu doliczyć należy potencjał siły oraz bonus za zdolność wspinaczki. Ratunek otwiera jednemu z was możliwość bezpłatnej adopcji kuguchara.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Nataša Doherty
Zwolennicy Dumbledore’a
with defiance, with abandon, with hysteria; like an axe dreaming its way through their throats
Wiek
27
Zawód
zielarz w Św. Mungu, alchemiczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
8
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
20
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
25-03-2026, 01:06
Swoboda, jaką czuła w jej towarzystwie, wciąż ją zaskakiwała; była tak podobna do bliskości – choć znały się krótko i choć ta zawsze przychodziła jej z trudem, była więc jednocześnie bliskością i do – znanej jej – bliskości zupełnie niepodobna. Pojawiła się bez przymusu, niepostrzeżenie, w skrzyżowaniu porozumiewawczych spojrzeń, kiedy przysłuchiwały się dyskusjom ludzi, z którymi połączyła ich jedna idea, zanim mogłoby połączyć ich coś jeszcze. A z większością z nich nie wiązało jej nic więcej – i nie próbowała tego zmieniać, czasami ucinała wręcz zawiązki głębszej znajomości jakby przycinała pędy, w których rozpoznawała wcześnie bezowocność, by nie odbierały odżywczych soków macierzystej łodyżce. Do walki o przyszłość podchodziła wprawdzie tak samo, jak do obowiązków: z precyzyjną determinacją, zapalczywym oddaniem, ponad wszystko zaś z rzeczową służbistością, a jeśli z uczuciem – to najczęściej złością, zniecierpliwieniem lub rozgoryczeniem, trzymanym za zębami, w przeciwieństwie do gniewu. Nie szukała pośród nich – zadeklarowanych popleczników Albusa – przyjaciół; wystarczyło jej, że się szanowali i to, że mogła na nich liczyć; a z szorstką trzeźwością sądziła, że nie na wszystkich. W spojrzeniu Francesci dostrzegała jednak coś, co sprawiało, że nie potrafiła w nią wątpić. I później, kiedy zaczęła zabierać głos, odkryła, że nie potrafiła się też z nią nie zgodzić; na wiele rzeczy patrzyły w ten sam sposób, niezawsze oczywisty dla pozostałych uczestników rozmowy, niezawsze dla nich zrozumiały – większość uczestniczących w spotkaniach to czarodzieje czyści lub półkrwi, mugolacy stanowią mniejszość. Instynktownie odczuwała wobec nich bezwarunkową troskę: niemal bezwiednie pilnowała, czy pozwalano im mówić, dokończyć myśl, czy wysłuchiwano ich właściwie, nawet jeśli nie było to potrzebne; nawet jeśli byli od niej starsi, bardziej doświadczeni, zdolniejsi do tego, by sobie posłuch uzyskać bez pomocy. Z Franceską było podobnie i było inaczej – bo kiedy sama miała wrażenie, że zbyt prędko zakopuje się jej słowa pod pierzyną kolejnych, Goldsmith upewniała się, że zostały usłyszane, podejmując myśl, wracając do niej, drążąc głębiej i domagając się odpowiedzi. Przynajmniej tak jej się z początku zdawało; potem zrozumiała, że Francesca ją po prostu słyszała, że nie podejmowała jej słów z grzeczności, ale dlatego, że rozumiała i że odpowiedź była dla niej równie ważna. Nie były doskonale jednomyślne, ale często spoglądały w jednomyślnym kierunku; coraz częściej milczała, wiedząc, że Francesca wypowie pewną myśl lepiej, i wiedząc, że to zrobi, bo widziała, w tym porozumiewawczym spojrzeniu, że myślą o tym samym i że też nie zamierzała milczeć.
Później odkryła, że potrafiły też jednomyślnie milczeć; w tej swobodzie, tak łatwej. W drodze na szczyt wzgórza jeszcze przed wschodem słońca, pieszo – czerpiąc przyjemność z trudu, którego z łatwością mogłyby sobie oszczędzić. Po raz pierwszy od tygodni czuła wreszcie coś jak ukojenie; nie był to jeszcze spokój, nie wiedziała, czy zdolna była jeszcze spokój osiągnąć, ale było to przynajmniej spokojowi bliskoznaczne. Prawie się uśmiechnęła, kiedy Goldsmith się odezwała; jakby wyławiając jej ze skroni napoczętą myśl. I nie pierwszy raz miała wrażenie, że nie musi dodawać nic więcej. Dopiero kiedy Francesca poprosiła ją wprost o jej myśli, przyjrzała się im bliżej, by ze wspólnego kierunku wyseparować więcej siebie, mniej ich razem, wspólnie.
– Cieszę się, że odprawił Croucha, nie tylko dlatego, że to słuszne, ale że to mi się wydaje stanowcze w istotnym momencie. Że pokazał, że nie zamierza ani zachowywać, ani nawet pozorować przed ludźmi neutralności, czego się, prawdę mówiąc, obawiałam – przyznała, spoglądając na jej blade lico, usta spąsowiałe od wysiłku i lśniące wejrzenie. – Nie wątpię, że Hector to człowiek kompetentny jako urzędnik, ale w obecnej sytuacji należy mieć coś do powiedzenia, a on, jeśli cokolwiek sądzi, to za zamkniętymi drzwiami i szeptem, i najpewniej tak, jak mu nakaże Izba Lordów, a przynajmniej ta część, która wygłasza za niego jego poglądy – wyrokowała krytycznie, ściągając ku sobie brwi w łagodnej irytacji. Nic tak ją nie drażniło w ostatnim czasie niż parszywa – tym bardziej, jeśli udawana – bezstronność. – Obawiałam się, że Leach będzie próbował ich ułagodzić ustępstwami, właśnie takimi jak dyplomatyczny, niezawisły – w rzuconym Francesce spojrzeniu zaigrała kpina – Crouch. Shacklebolt to doświadczony auror i zapewnienie, że Leach groźbę zamierza potraktować poważnie. I że zamierza też poważnie na nią odpowiedzieć; co ważniejsze, po właściwej stronie. I to wydaje mi się ważne: że to nie jest za zamkniętymi drzwiami ani szeptem – pokrzepiający uśmiech zamajaczył na jej ustach; spojrzenie zajaśniało rześkim, rozpalonym brzaskiem. Chwilę później zaszło jednak ponurym cieniem. – Ale te ostatnie ataki, ciągle o tym myślę... Nie powinnam pytać, ale czy jest coś, czego Biuro nie podało mediom? Czy jest dowód na to, kto... czy on za tym stoi?
W tym momencie towarzyszący im pies szczeknął; dopiero teraz dostrzegła, że oddalił się od nich – albo one od niego – i zatrzymał pod drzewem, zadzierając łeb w górę – podążając za nim i za jego wzrokiem, na drzewie znalazła wyraźnie zdenerwowanego kuguchara. Nie było to zresztą trudne, bo sam zdawał się nawoływać wręcz, by zwrócić na siebie uwagę. Odruchowo sięgnęła po różdżkę, ale...
– To raczej nie zwykły dąb, Fran – zauważyła, kiedy gałęzie poruszyły się jakby własnowolnie; jakby podjudzone wyciągniętą różdżką. Podniosła dłoń, drgnęły symetrycznie, niespokojne.
chodź do mnie, gryź i kop aż opadniesz z sił, aż Ci minie złość; na co czekasz? choć się boję, to przecież nie uciekam
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Francesca Goldsmith
Zwolennicy Dumbledore’a
As I watched them I knew I'd probably never be like that
Wiek
25
Zawód
Auror
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
20
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
11
Brak karty postaci
30-03-2026, 21:41
W tym świecie nadal byli rzadkością.
Coraz częściej widziani, zauważani i dostrzegani. Magia z niezrozumiałego powodu zaczynała coraz częściej budzić się w ich żyłach. Wielu naukowców próbowało zrozumieć skąd wzięło się nasilenie tego zjawiska. Oczywiście, rosła populacja ludzka, co powodowało, że szansa na wystąpienie magii zwiększała się. Była to najbardziej oczywista przyczyna, wielu jednak uważała, że stało za tym coś większego. W jej rodzinie jej młodszy kuzyn był trzecim pokoleniem z rzędu, w którym objawiła się magia. Nie wiadomo było skąd, obydwoje rodzice byli mugolami. Pozbawionymi zdolności oraz tkwiący w niewiedzy o istnieniu innego świata.
Można podejrzewać, by magicznych przodków lub może charłaków, którzy dostosowali się do istnienia w innym świecie. Przekazanie umiejętności magicznych wraz z genami, które następnie ujawniły się po wielu pokoleniach. Co wywołało ekspresje genów w tym przypadku? Wojna? Stres z nią związany? Przypadek? Nie miała pojęcia, nadal szukała odpowiedzi. Inni twierdzili, że magia była naturalną częścią rozwoju człowieka i pojawia się częściej, gdyż ewolucja zawsze popycha gatunek do rozwoju. Przetrwają najsilniejsi w tym wyścigu zbrojeń zwanym naturą.
Jak było z Natasą, z jej rodziną? Zastanawiała się czasem skąd się wzięli w tym świecie? Z nią mogłaby porozmawiać na ten temat, nie czułaby presji dobierania odpowiednich słów, konstruowania odpowiedzi z wieczną pamięcią o wrażliwości rozmówcy. Rozumiałaby, co chce przekazać, do czego dąży w swych dywagacjach. Nie do wielkiego buntu i podboju, chciała zrozumieć. Czasem zdawało się, że tylko ona mogła w pełni pojąć kręg myśli, który sunął w jej głowie.
– Musi jednak uważać, wiesz z jaką przyjemnością chcieliby się go pozbyć, gdyby wykonał niewłaściwie kroki – oni, wielcy panowie, izba lordów, ale również wielu którzy zasiadali w izbie gmin. Wszyscy Ci, dla których minister mugolak był obrazą. On musiał baczyć na każdy swój krok, wszystko potrafili oprawić w jego porażkę lub w ich kierunku. Dlatego ciągle prawił o zjednoczeniu, nawet jeśli w żaden sposób nie docierało to do nich. – Nie dziwi mnie nawet, że taki twór jak Izba Lordów przetrwało do naszych czasów. Będą bronić tego do samej krwi, może nawet dłużej.
Tak, Crouch był po pierwsze reprezentantem swego rodu, potem członkiem Izby Lordów, która nadawało sobie miano decyzyjne, lecz nie ponosiła żadnych konsekwencji za swoje czyny. Mogli zdecydować o każdej ustawie, wprowadzić rewolucje, a tylko ulica mogłaby ich zatrzymać – a może nawet ona nie miałaby szans.
– Jestem zadowolona z wyboru Shacklebolta, potrzebujemy silnego przywództwa na obecne czasu. Osoby, która nie będzie bała się podjąć decyzji, wykorzystać naszych atutów. Nie zapominam jednak, że jest jednym z nich, krew tak błękitna, że wręcz mógłby sobie rościć prawo do herbatki z Elżbietą – tym razem również posłała jej uśmiech, pełen ironicznego wyobrażenia. Mugolska Anglia pod wieloma względami nie różniła się kulturowo od tej czarodziejskiej, a już na pewno nie z silnym klasizmem, który tkał swoją wizję społeczeństwa. W jakiej klasie społecznej się urodziłeś, definiowało Twoje życie, z łatwością można było to rozpoznać. Po akcencie, ubiorze, wykształceniu. Wszystko to tworzyło człowieka, żadne hasła o elitaryzmie tego nie zmienią. Magiczne społeczeństwo potęgowało tą wizję, cofało się w przemianach do czasów odległych. Dodało sobie czynnik rozróżniający, waloryzujący jednostkę – czystość krwi.
– Śledztwo nadal trwa, czasem to wszystko się tak powoli rusza do przodu. Nie mogę na razie więcej powiedzieć, ale myślę, że oni chcieli zasiać strach, ktokolwiek to był – stwierdziła, gdy podchodziły do drzewa. Wtem usłyszała całkiem znajome odgłosy, które spowodowały, że spojrzała w górę. Oto był, kuguchar w całej swojej okazałości. Siedział zdecydowanie zbyt wysoko na drzewie, by swobodnie z niego zejść. Jego piski poświadczały o jego niemocy. Westchnęła, podając torbę z cydrem i przekąską swojej towarzysce, by sama podjąć się misji. Była ostrożna w swych ruchach, stopniowo ruszając do góry. Może to lata treningu, pewne fizyczne zdolności, lecz szło jej całkiem dobrze. Nawet nieodpowiedni strój w postaci spódnicy i koszuli nie przeszkadzał. Na dole Thezeus krążył wokół drzewa zaniepokojony, nie rozumiejąc jej czynów. W końcu sięgnęła po stworzenie, które w strachu nie zebrało się na ucieczkę. To były inteligentne istoty, wiedziało, że chce mu pomóc. Zeszli razem triumfalnie, w pełnym zdrowiu.
– Gratuluję, Natasa. Właśnie zostałaś właścicielką kuguchara – oznajmiła, wymieniając zwierzę na swoją torbę. Nie wyobrażała sobie domostwa z Thezeusem i nowym nabytkiem, od dzisiaj był to problem Natasy.


| Rzut: 90, Natasa została matką, gratuluję! <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 13:44 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.