• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Wrzosowiska Brecon Beacons
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-09-2025, 12:55

Wrzosowiska Brecon Beacons
W samym sercu południowej Walii ciągną się wrzosowiska Brecon Beacons - rozległe, falujące połacie, które co roku barwią się na purpurowo i złoto. Mgła często przetacza się tu nisko, zasnuwając doliny i ukrywając ścieżki prowadzące na szczyty. Stare kamienne murki wiją się przez wzgórza, a ich linie znikają w nieskończoności. Na przestrzeni godzin krajobraz zmienia się dramatycznie - od jasnego blasku słońca po ciężkie, ołowiane chmury, które sprowadzają deszcz. Pasterze znają te wrzosowiska lepiej niż ktokolwiek, a ich stada owiec od wieków wydeptują wśród roślin te same ścieżki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Ned Rineheart
Akolici
Wiek
34
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
11
10
Brak karty postaci
30-12-2025, 00:46
15 kwietnia 1962 r.

Pierwsze wiosenne promienie słońca przedzierały się przez zachmurzone niebo, ocieplając surowy krajobraz Brecon Beacons. Zamiast malowniczego jesiennego fioletu dominowała nieśmiała zieleń budzących się do życia wrzosów, poprzetykana brązem suchych zeszłorocznych gałązek. Ziemia była podmokła, nawodniona deszczem, który ostatnio zdawał się nie przestawać padać. Dzisiaj wyjątkowo zapowiadała się całkiem ładna pogoda, jakby sam Merlin uznał, że w tym spotkaniu nie powinien przeszkadzać.
Ned szedł wzdłuż starego kamiennego murku w umówione miejsce. Celowo przyszedł kilka minut przed czasem; lubił przychodzić wcześniej, wydawało mu się, że ma wtedy większą kontrolę nad spotkaniem. Może to wrodzona cecha charakteru, może to cecha wypracowana po latach w specyficznym zawodzie – czujność nie opuszczała go na krok, choć tu na wrzosowiskach Brecon Beacons nie powinien spotkać nikogo poza owcami i Leonie Figg.
Podczas pamiętnego spotkania u Oriany kilkukrotnie padło z ust części zebranych, że nie potrafią się pojedynkować. Uważał to za niedopatrzenie ze strony każdego z nich, za poważny błąd, który mógł kosztować ich życie i zdrowie. Mimo to nie zaproponował im pomocy. Nie miał czasu na prowadzenie szkoły wieczorowej, poza tym wychodził z założenia, że to oni powinni dojrzeć i sami wyciągnąć do niego rękę z prośbą o wsparcie. Tak zrobiła Leonie, nieco niespodziewanie, ale postarał się znaleźć dla niej czas w swoim zabieganym życiu. Trening miał dobrze zrobić również jemu, szczególnie po ostatnich miesiącach spędzonych głównie za biurkiem.
Po kilkunastu minutach marszu dotarł w umówione miejsce przy samotnym drzewie. Tak jak podejrzewał nikogo tu nie było poza chłodnym wiatrem, delikatnie smagającym go po twarzy, jakby dla przypomnienia, że zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Oparł się o niewysoki murek i zerknął na zegarek – Leonie lada moment powinna się pojawić, o ile dbała o punktualność. Odetchnął głęboko, spoglądając na rozległą przestrzeń naprzeciwko. Dawno nie przebywał sam w takiej dziczy, choć przecież swego czasu bardzo to lubił. Czasem tęsknił za taką ciszą, za samotnością, pomagało mu to w ułożeniu rozbieganych myśli, a tych ostatnio mu nie brakowało. Przymknął na chwilę oczy, korzystając z tej rzadkiej okazji. W zasadzie nie przeszkadzałoby mu, gdyby Leonie postanowiła się jednak trochę spóźnić...
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Leonie Figg
Akolici
he was hanged from the gallows that he built for me.
Wiek
25
Zawód
magibotaniczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
13
Brak karty postaci
03-01-2026, 21:12
Brodząca przez zarośla Helga była wniebowzięta zaplanowaną na dziś wycieczką. Purpurowy jęzor zwisał z zajętego dyszeniem pyska, oczy śledziły lot ptaków tnących szaro-błękitne niebo, a uszy strzygły raz na jakiś czas, kiedy w chaszczach poruszyło się jedno z tutejszych żyjątek, czmychające przed włochatym intruzem, któremu najchętniej uplotłaby kwiecistą koronę. Wytresowana do obrony, o dziwo sprawiała wrażenie przytulanki, doceniona w tej roli przez syna Neda, uroczego chłopca o równie wielkich oczach i nienagannych manierach, pytającego o pozwolenie, zanim rzuciłby się w objęcia baśniowego lwa.
Leonie głowiła się, czy podać Rineheartowi adres czarodziejów prowadzących hodowlę chow-chowów, skąd pochodziła jej własna najbliższa przyjaciółka; istniała szansa, że już o niej zapomnieli, ale jak wielka? Czy dało się zapomnieć wychudzoną, poobijaną dziewczynę, poprzypalaną papierosem i bosą, o spłoszonych oczach i drżących wargach, która wpada przez próg ogrodzenia, prosząc o pomoc? W kulawych słowach, "proszę" powtarzanym bez końca tylko po to, by zamilknąć, gdy w obrębie wzroku pojawiły się mundury magipolicjantów. Tamci ludzie wiedzieli o niej zbyt wiele, widzieli ją w jednym z najgorszych, najbardziej rozpaczliwych momentów życia i obawiała się, że pewien element przeszłości, nawet maleńki, przedostałby się do ich rozmowy z Nedem. Nie, chyba nie chciała ryzykować. Nie mogła ryzykować.  Byli najlepsi, jednak oprócz nich znała jeszcze jedną renomowaną hodowlę, w której Leon mógłby znaleźć nowego przyjaciela, własnego obrońcę na chwile ojcowskiej pracy, gdy Ned nie będzie mógł mieć na niego oka.
Poprawiła golf grubego żółtego swetra wystający znad kurtki, sięgający prawie do połowy podbródka. Dzień nie był zimny, wręcz przeciwnie - jak na kwiecień temperatura okazała się wyjątkowo wysoka, a ani deszcz, ani wiatr nie smagały wrzosowisk, mimo czego Figg wolała nie ryzykować. Zaufanie do brytyjskiej pogody? Nie ma mowy, nie z nią takie numery. Hasająca bez smyczy Helga posłusznie wróciła w pobliże nogi, kiedy czarownica gwizdnęła na nią, widząc, jak psina zabiera się do rozkopywania ziemi, zapewne tam, gdzie nadal było można znaleźć ostatnie kałuże; im większa się stawała, tym większy rósł jej talent do znajdowania największego brudu, w którym mogła unurzać łapy. Towarzyszyła dziś Leonie... profilaktycznie. Nie tyle z powodu nieufności do Neda, co świata jako takiego. Kto wie, kto poza nimi będzie kręcić się po Brecon Beacons? 
Bez trudu zauważyła leżącego pod drzewem czarodzieja i choć otworzyła usta, gotowa go zawołać, szybko z powrotem je zamknęła, przechylając głowę lekko pod kątem, pod naciskiem chochliczego pomysłu. Helga już paliła się do startu, więc pozwoliła jej na to ruchem ręki; psina wyrwała w kierunku Rinehearta i przywitała się z nim solidnym liźnięciem, pozostawiającym błyszczącą, wilgotną plamę przez całą długość jego twarzy, aż do ciemnych loków. - Przeszkadzam wam w zacieśnianiu więzi? Rozumiem, mogę sobie iść - rzuciła z teatralną powagą, która szybko runęła, zastąpiona uśmiechem. - Dzień dobry. Teraz też poznałeś Helgę - powiedziała, kątem oka spojrzawszy na merdającą ogonem istotę, która przysiadła obok mężczyzny. Musiała go polubić.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.