• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Północny Londyn > Restauracja “Sub porticibus”
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
15-12-2025, 22:51

Restauracja “Sub porticibus”
Nazwa miejsca nie jest przypadkowa — wejście do restauracji skrywa się pod rzeczonymi arkadami. Bliskie sąsiedztwo Szpitala św. Munga sprawia, że lokal ten stał się naturalnym wyborem tych uzdrowicieli, którzy mogą pozwolić sobie na regularne bądź okazjonalne stołowanie się poza domem — restauracja nie należy bowiem do szczególnie tanich.
Wypełniona meblami w stylu secesyjnym, kolorowym szkłem oraz motywami kwiatowymi i orientalnymi - wychowanym w latach dwudziestych i trzydziestych przywodzi na myśl tandetę, młodszym zaś — świeżość i finezję.
Również serwowane tu potrawy i trunki igrają z tradycją. To miejsce, w którym klasyka spotyka się z nowoczesnością.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
17-12-2025, 16:28
05 kwietnia 1962

Ktoś mógłby uznać całe te zaproszenie za niemal nieeleganckie – niepotrzebnie padające w ścianach izby przyjęć i zupełnie niegodziwe z perspektywy etyki zawodowej, gdzie pomiędzy pacjentem, a medykiem należało zabiegać o odpowiedni, nieutrudniający percepcji dystans. Sanderson od młodości kpiła nieco z etyki w relacjach międzyludzkich, kpiąc z rodzin o długich tradycjach, wychodząc za swojego wiele starszego prowadzącego, zaś potem spędzając co najmniej kilkanaście miłych wieczorów w towarzystwie partnerów wyłącznie biznesowych, których ukrywała przed wzrokiem ukochanego małżonka. Nie była święta, ale jej intencje były dobre – czy to dla siebie, czy to dla innych, a szczególnie już dla sukcesu zawodowego czy sukcesu kierowanego przez nią zespołu.
Dzisiaj jej ogólne intencje również nie były nikczemne, bo kontrolę zdrowia pana Scamander’a przeprowadziła przecież należycie, chwaląc go nawet za stosowanie się do odpowiednich zaleceń. Stwierdziła, że widzi kiedy pacjenci oszukują i nie oszczędzają się – nawet jeżeli stwierdza to jedynie z przebiegłym uśmiechem, nie do końca wiedząc jak wydostanie się spod potencjalnego pytania jak niewłaściwie eksploatować mógł własny nos. Zresztą – nie blefuje już dalej czy nie sili się na większe przebiegłości. Nie ukrywa, że Scamender jest dzisiaj jej jedynym pacjentem, którego skontroluje, a do samego św. Munga przybyła po pracy w College’u tylko po to, by mogli porozmawiać. I uczcić dziesiątą z kolei wizytę.
Nie mówi tego ostatniego – nie nazywa tego w ten sposób, uznając, że może to zostać niewłaściwie odebrane – nawet przez nią samą. Przyszli w końcu jedynie poznać zakresy swoich profesji. Opowiedzieć o sobie coś więcej niż zapisane zostało w karcie szczepień czy historii choroby. Poczynić znajomość wzajemną, można tak powiedzieć.
Gdy stoją już w drzwiach restauracji umieszczonej w sąsiedztwie szpitala, Sanderson prosi kelnera o wskazanie odpowiedniego stolika. Nie teleportowali się, bo wciąż przebywając w szpitalu, ma jeszcze na względzie możliwe skutki uboczne z którymi mierzyć może się pacjent. Kiedy znajdują się “Pod Arkadami”, porzuca część ostrożności.
Część, bo zboczenie zawodowe nakazuje myśleć o cudzym zdrowiu nieco częściej niż w wypadku czarodziei nie trudniących się magimedycyną.
– Zajęłam nam stolik na boku. Pomyślałam, że ani dla mnie, ani dla pana nieszczególnie komfortowym będzie spotkanie wprost na oczach wszystkich stołujących się tu pracowników świętego Munga – wyjaśnia, kiedy obraca spojrzenie w stronę czarodzieja. – Jeżeli pomyliłam się i wolałby pan stolik na środku, możemy jeszcze to przedyskutować… – ofiaruje mu iluzję wyboru, zaraz po tym, jak sama przyznała się do niechętnego przebywania na świeczniku w takim miejscu i w takich okolicznościach. Chyba próbuje nieco go urobić – w ten klasyczny i typowy dla obrotnych kobiet, kurtuazyjny sposób. – Spożytkował pan dobrze te kilka dni odpoczynku? – zaczyna rozmowę, gdy zajmują miejsca. Nie przepada za klasyczną wymianą uprzejmości, ale coś sugeruje jej, że w tym wypadku nie uda jej się od tego uciec. Przyłapuje się na tym, że może i właściwie jest odpowiedzi odrobinę ciekawa. – Ja sama chyba zapomniałam już jak to jest zwyczajnie siedzieć i odpoczywać w bezczynności. Nie wiem czy nadal jeszcze wiedziałabym jak to robić – odpowiada, kładąc dłoń na podanej przez kelnera karcie. Od kiedy kilka lat temu zakończyła swój przydługi, wdowi urlop macierzyński, ponownie działała na pełnych obrotach, nigdy nie narzekając na zbyt wiele wolnego czasu. Cieszyła się, że i ten wieczór udało jej się jakoś zagospodarować.
– Jakie lubi pan wino? – pyta, jakby odpowiedź “nie przepadam za winem” nie była opcją.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
18-12-2025, 10:19
Kontrowersja płynąca z gestu pani doktor nawiedzała myśli Scamandera od czasu ich ostatniego spotkania. Lecz nie odczuwał w związku z tym żadnego zażenowania, może jedynie dręczyła go myśl, że to on powinien wyjść z taką propozycją. Ale gdyby spojrzeć na to z innej strony, w pewien sposób sprowokował pojawienie się takiej myśli w umyśle Moiry. W tamtej chwili jakoś tak inaczej zaczął postrzegać panią doktor, chociaż akurat wtedy ledwo był w stanie dostrzegać jej twarz, ale barwa głosu, tembr i to, że nie usłyszał żadnej fałszywej nuty w jej słowach dawało mu jasno do myślenia, że spotkał kogoś, dla kogo konwenanse zaczynają blednąć w obliczu badawczych ciekawostek. Gethen nie raz i nie dwa łapał się na tym, że kiedy coś zyskiwało jego zainteresowanie, socjalne kodeksy zaczynały tracić na znaczeniu.
Bo czy warto było skupiać się na etykiecie, kiedy przed człowiekiem otwierały się całkowicie nowe wrota pełne wiedzy, która swoją wartością i przydatnością stanowiła potężny Mount Everest w obliczu tak niewielkiego kamyka ładującego w bucie, jakim była przyziemna zasada, że kobiecie nie wypada zapraszać mężczyzny na kolację? Oczywistym było dla Scamandera, że nawet nie zauważy że coś mu wpadło do buta, kiedy umysł był zajęty odkrywaniem, kiedy w zasięgu ręki pojawiały się nowe wiadomości, nowa wiedza, która mogła stać się przełomem.
Natura badacza, którą wyraźnie odziedziczył po tragicznie zmarłym ojcu objawiała się w Gethenie niekontrolowanie, rozbudzając w nim uśpione pokłady energii i zaangażowania. Przeobrażał się w tej chwili w całkiem inną osobę, jakby codzienność przytłaczała go tak, że przemykał ukradkiem by przetrwać codzienność dla tych kilku chwil pasji.
Z dnia na dzień ekscytacja związana z obiecanym spotkaniem nabierała na sile, Scamander przygotował odpowiednie przedmioty, przykłady grawerunków i run, które sam stworzył. A wolne dni, które podarowała mu w pewnym sensie doktor Sanderson spożytkował na odpoczynek i przygotowanie się do prezentacji swoich zdolności i wiedzy. I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby w nocy poprzedzającej to spotkanie nie pryśnie mu się sen.
Pogrążając się we śnie, uspokajając myśli i tonąć w mroku goszczącym pod powiekami sen nadszedł nieoczekiwanie. Chłodny dotyk na policzkach przyciągnął jego twarz, z ciemności wyłoniła się nieokreślone oblicze, piękne i tajemnicze. By po chwili Scamander poczuł na własnych ustach delikatny dotyk innych ust, pocałunek był subtelny, muśnięcia przyjemne i sprawiające, że tonął w nich z każdą kolejną chwilą. Oddech uwiązł w jego piersi a on został pochwycony przez piękna istotę i pochłonięty przez jej gest, jakby wciągała go głęboko w nieskoczoną toń. Przez umysł przemknęła mu myśl, że stal się ofiarą syreny, która zauroczyła go i w tej chwili nawet ucieczka go nie uratuje. Bo zwyczajnie uciekać nie chciał. Tonął w uczuciu i przyjemności aż otoczyła go nieprzenikniona ciemność.
Poranek przyszedł całkowicie odmienny, Scamandera targały niespotykane dotąd w jego umyśle myśli. Jego dom zaczął wydawać się na dla niego nieznośnie pusty, gdzie nie spojrzał, tam nie dostrzegał nic, co w tej chwili mogło odpędzić nieznośne uczucie samotności. Pocieszenie znalazł w myśli, że dziś nie spędzi całego dnia w pustym domu i to dodało mu otuchy.
Nie miał świadomości, że Moira specjalnie dla niego tego dnia pojawiła się w szpitalu. Spotkali się po raz dziesiąty i faktycznie, Moira nie rzucała słów na wiatr, bo rzeczywiście nie wyglądała tak jak zazwyczaj. Sam Scamander też nie miał na sobie swojego codziennego ubioru, a wyszykował się bardziej odświętnie, zakładając pełen garnitur na który narzucił lekką szatę, która w tej chwili spełniała rolę wiosennego okrycia. Popielaty materiał garnituru podkreślał zieleń jego oczu, a niesforne włosy wciąż pozostawały w nieładzie, lekki zarost wydawał się raczej celowy niż niechlujny. Na ramieniu niósł skórzaną torbę, w której mial spakowane swoje twory, a w ręce niósł nieokreślony kształtem przedmiot, który był zawinięty w biały papier.
Gethen był wdzięczny Moirze, że nie obstawała za teleportacją, nie przepadał za tą formą transportu i przy ogólnym rozemocjonowaniu nie był w stanie określić, czy nie popsułoby to im dzisiejszego spotkania nagłym napadem migreny.
Secesyjny wystrój restauracji zyskuje zainteresowanie historyka, chociaż dostrzega pewne mankamenty, które nie psują jednak ogólnego odbioru tego miejsca.
- Myślę, że nie ma potrzeby dyskutować na ten temat. Zwłaszcza jeśli tutaj znajdują się pani koledzy i koleżanki po fachu, to faktycznie dla naszego spokoju jest to idealny wybór. - Scamander dziś był odrobinę inny, brak kontuzji i ogólnie dobre samopoczucie sprzyjały temu, by być bardziej otwartym i swobodnym. Chociaż pewien stres związany ze spotkaniem z Moirą uczepił się jego karku, ale nie był przecież młodym chłystkiem, by czerwienić się i gubić słowa. W pewien sposób nie byli sobie całkowicie obcymi ludźmi. A dziś bardzo nie chciał być sam i obecność drugiej osoby obok była dla niego niezwykle kojąca.
- Ah, tak. - Skinął głową przechodząc za kelnerem w kierunku odpowiedniego stolika, po dżentelmeńsku odsuwa Moirze krzesło i po chwili sięga po tajemnicze zawiniątko. Okazuje się, że był to subtelny, dewianty bukiet biało - różowych goździków. - Miała pani rację, wolny czas pomógł mi zdecydowanie szybciej powrócić do zdrowia. A przede wszystkim zachować spokój. - Uśmiechnął się z lekkim skrępowaniem, podając Moirze kwiaty. Idąc do szpitala napotkał po drodze kwiaciarnie i nawet się nie zawahał, ani nad myślą czy wypada kupić kwiaty ani nad tym, które byłyby odpowiednie. - Dziękuję.
- Doskonale rozumiem, bezczynność jest trudna do zaakceptowania. Dlatego po prostu część tego czasu zwyczajnie przespałem pozwalając, aby nos mógł się w spokoju zregenerować. - Zajął i swoje miejsce sięgając do menu. Po chwili jednak uniósł spojrzenie na Moirę. - Jak to mówił poeta Wordsworth "Świat jest dla nas zbyt przytłaczający".
Dla Scmaandera bywał taki aż nazbyt często, ale to tez wiązało się z tym, że po prostu nie potrafił być bezczynny, jakby chciał poznać cały świat i doskonale wiedział, że nie starczy mu na to czasu jakie oferowało mu jego życie.
- Wytrawne, czerwone. - Odparł bez chwili zawahania, cierpkość wina nigdy mu nie przeszkadzała a raczej stanowiła o wiele lepsze doznania, niż zbyt słodkie i ciężkie porto. - A pani?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
19-12-2025, 14:52
Złożony na jej dłonie, subtelny bukiet zmusza umysł do wzmożonych kalkulacji. Pacjenci potraktowani dobrze i zdiagnozowani skutecznie często uciekali się do podobnych gestów, oferując w podzięce to, co znajdowało się w zasięgu ich możliwości – dobry alkohol, jajka od własnych kur, biżuterię czy kwiaty. Sanderson zwykła podarunków tych odmawiać, zasłaniając się etyką zawodową i misją uzdrowicielską – starając się przy tym o najbardziej eleganckie i dyplomatyczne słowa. Dzisiejszy wieczór był jednak nieco inny, a gest wdzięczności wyrażony dopiero teraz – kiedy oboje znajdowali się w niezgorszym lokalu, ubrani zupełnie inaczej i usadzeni w zacisznym rogu sali – wydawał się mieć absolutnie inny charakter. Podskórnie boi się znaczenia tego gestu, jakby ten miał odmienić bieg dzisiejszego spotkania.
Kwiaty jednak przyjmuje, siląc się nawet na subtelny uśmiech – symbol wdzięczności i sympatii, nawet jeżeli cieniu spojrzenia dojrzeć można też element faktycznego zaskoczenia.
– Nie musi pan dziękować mi w tak uroczy sposób, panie Scamander. Za swoją prace otrzymuję płacę, ale nawet mimo tego – to ja bardzo dziękuję za gest – odpowiada, chyba po to by wciąż pozostać zgodną ze swoimi zasadami. – Wybór rodzaju kwiatów jest czymś podyktowany? Zaczynam zauważać tendencję, wielokrotnie otrzymując od pacjentów goździki. Zwykle odmawiam i zostawiam w pomieszczeniu wspólnym kadry medycznej, by cieszyły nas wszystkich, ale nie z każdym wdzięcznym pacjentem jadam kolacje… – zaznacza, być może po to by przenieść ciężar niewypowiedzianej niezręczności na Scamandera – podzielony będzie łatwiejszy do zniesienia. – Tą wdzięczność zachowam dla siebie, jeżeli pan pozwoli, mojemu mieszkaniu na pewno przyda się nieco zielonego życia. A jeśli chodzi o wino – myślę, że posiadamy podobne upodobania.
Zgadza się na wybór wina, zdecydowanie woląc te wytrawne, starsze – cierpkie i pachnące ciężej – niemal ziemiście. Proponowany przez kelnera kilkunastoletni pinot noir to wybór niezwykle wszechstronny (i drogi, ale tego nie przyznaje – od dawna nie musi już oszczędzać na posiłkach i napojach), dopasowany do wielu dostępnych w karcie dań. Godzi się więc na rekomendację obsługi, prosząc jedynie, by ta zaopiekowała się podarowanym jej bukietem i umieściła go w wodzie, byle wytrzymał w dobrym stanie jak najdłużej.
Prosi o czas na wybór jednego ze spisanych w karcie dań, a składając policzek na własnej dłoni, kontynuuje rozmowę z mężczyzną, wodząc spojrzeniem po treści menu jedynie ukradkiem i jakby od niechcenia.
– A jest dla pana faktycznie zbyt przytłaczający? – dopytuje z ciekawości, ale i grzeczności, byle dodać coś od siebie. Nie ma pojęcia o jakim poecie mówi Scamander, ale liczy na to, że rozmówca poszerzy jej wiedzę i bez odpowiedniej zachęty. – Ja gonię za postępem i doszukuję się szans w przyszłości, porzucając po sobie co kolejne, przestarzałe koncepcje. Dla pana zaś upływający czas generuje jedynie większą połać przeszłości do zbadania i zrozumienia, mam rację? – próbuje go zrozumieć, poznać, odkryć jego podejście nim ten jeszcze się do niego przyzna. Przekonana jest, że poznała się już nieco na ludzkich tendencjach, obracając się w gronach naukowców zajętych zgłębianiem dziedzin wielce różnorodnych. – Wyobrażam sobie, że głód wiedzy w takiej dziedzinie nie daje wiele czasu na odpoczynek. I może przytłoczyć. Mam nadzieję, że nie uzna pan tego wieczoru za zmarnowany, nawet jeżeli nie dokonamy dziś życiowych odkryć – uśmiecha się nieco szerzej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
28-12-2025, 20:40
Scamander nigdy nie przynosił lekarzom żadnych rzeczy w ramach podziękowania, chociaż spędzał sporo czasu na szpitalnych korytarzach. Czy to kiedy, czy i współcześnie. Nigdyś matka wychodziła z siebie, aby załatwić przeróżne dobra dla medyków, którzy zajmowali się Gethenem, czy to w związku z migreną, czy po poparzeniu. Lecz nigdy nie wpajała mu, aby wciskał w ręce ludzi go leczących prezenty. To było jej poczucie obowiązku, a on jako badacz i profesjonalista w swoim zawodzie doskonale wiedział, że wszelkie formy wdzięczności mogą zostać poczytane jako proba przekupienia, lub niechciany prezent. Jego na szczęście to nie dotyczyło, mało kto wiedział co robi i tak powinno pozostać jak najdłużej.
Lecz dzisiaj spotkanie z Morią miało inny charakter, było to specyficzne świętowanie ich okrągłego spotkania i być może odczyni to ciąg pecha, którzy doświadczał Scamandera. Ale czy można było to nazwać ciągiem pecha? Ostatnimi czasy głównie Moira go opatrywała i badała, na taki luksus niewielu wypadkowiczów mogło sobie pozwolić.
A kiedy spotkanie z kobietą przybierało bardziej towarzyski wymiar, należało sprawić, aby poczuła się wyjątkowa, aby umilić to spotkanie i sprawić, by zostało zapamiętane na dłużej. Decyzja o wyborze różowych i białych goździków nie była trudna, Gethen akurat posiadał wiedze na temat tego, co wypada kiedy komu podarować. I tak charakterystyczne szarpane płatki goździków od razu zwróciły jego uwagę w kwiaciarni. Często widywane kwiaty w szpitalach i urzędach, gdzie dawano je w ramach wdzięczności.
- Poniekąd to forma podziękowania. - Skinął głową na słowa Moiry, ciesząc się, że nie odrzuciła bukietu. - Lecz po prostu tak jest, że spotkanie z kobietą wymaga takiego gestu. - Uśmiechnął się pod wąsem z lekką melancholią, pomimo wycofanego stylu bycia Scamander wydawał się być romantykiem, który był wierny symbolicznym gestom.
- Goździk to kwiat wdzięczności, adoracji i wielu innych emocji, jest to gustowny kwiat o uniwersalnym znaczeniu. To bardziej kolor ma tutaj więcej znaczenia, niż sam kwiat. Róż to podziw, wdzięczność, a biel to pamięć i niewinność. - Wyjaśnił wskazując na konkretny kwiat w danej barwie, jego książkowa wiedza na wiele tematów była bardzo szeroka, chociaż w praktyce ograniczał się głownie do run, języków i historii.
Słowa Moiry na temat tego, co zwykle dzieje się z kwiatami, ktore otrzymuje od pacjentów sprawiają, że Scamander rzeczywiście czuje się odrobinę niezręcznie. Większość tego typu podarków Moira pozostawia poza prywatnym gabinetem, a ten teraz wyjątkowo przyjmuje.
- Czuję się zaszczycony. - Odparł po chwili konsternacji, nie do końca świadom, że na jego policzkach pojawił się rumieniec. - I ucieszony. - Dodał reagując na wzmiankę o winie, czyżby to był zbieg okoliczności, że maja podobne gusta?
Kelner przyjmuje zamowienie na wino oraz zabiera bukiet, by za chwile przynieść kwiaty w eleganckim wazonie, tak by umiliły im czas spędzony w restauracji i podkreślić wyjątkowość tego spotkania. Scamander ujmuje w dłoń kieliszek, kiedy kelner rozlewa trunek i przez chwile cieszy nos zapachem czerwonego płynu. Zapach wina zawsze był dla niego przyjemny, kojarzył się ze spokojnym wieczorem i dobra lekturą. Chociaż nigdy nie nadużywał alkoholu, bardziej lubując się w smakowaniu specyficznego smaku różnych jego form. Specjalne miejsce w gustach Scamandera miała herbata, która zawsze była obecna w jego zapasach.
- Często taki bywa. - Skinął głową unosząc spojrzenie na towarzyszkę dzisiejszego wieczoru. - Kiedyś byłem o wiele bardziej ciekawy świata, teraz skupiam się na pewnych jego aspektach, które rzadko kiedy łączą się z codziennością, która nas otacza. - Skinął głową na jej słowa, zwłaszcza spodobały mu się te, które odnosiły się do postępu. A po chwili Moira pozwoliła sobie na odrobine dedukcji na tego temat i wcale się nie pomyliła. Scamander uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem. - To prawda, pani spogląda w przyszłość, szuka nowych rozwiązań i doszukuje się rozwoju. A ja, ja spoglądam w przeszłość, w moich badaniach skupiam się na tym co było, doszukuje się rozwiązania wielu tajemnic. - W jego glosie jednak rozbrzmiało pewne "ale", bo było w nim coś, co mocno ingerowało w jego postrzeganie świata.
- Chociaż przyszłość w pewien sposób probuje przebić się przez mgłę niewiadomej. - Ściągnął lekko brew i kiedy obok nich przechodził kelner z pełną tacą, Scamander uniósł się i wyciągnął rękę w kierunku Moiry. Po chwili okazało się, że z kelner zgubił pusta filiżankę, która bez interwencji Gethena spadałby na doktor Sanderson. Filiżanka wylądowała w dłoni historyka, a ten bez słowa odłożył ja na brzegu stolika. Kelner nawet nie zwrócił na to uwagi i poszedł dalej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
01-01-2026, 17:05
Sanderson ucieka spojrzeniem na stwierdzenie, jakoby to spotkanie z kobietą wymagało od mężczyzny konkretnych zachowań – nie chce chyba, by na twarz wtargnął jej niepostrzeżenie grymas, z którego musiałaby się tłumaczyć. Zmieszanie, może cień irytacji, na pewno element drapieżnej ciekawości – tej pchającej jej życie do przodu; umysł do działania. Scamander wydawał się człowiekiem poukładanym, obdarzonym dobrymi manierami. Niezależnie od tego czy zachowanie to było do bólu wyuczone i fundamentalnie nieszczere, czy podyktowane jego pełną szacunku do zasad naturą… Uzdrowicielka przyjęła je z cieniem uśmiechu.
To wszystko pozwalało przyjąć upominek bez wyrzutów sumienia. W końcu może kiedy przełamią ten impas, nie będą już spotykać się w gabinecie na izbie przyjęć. Może Gethena omijać zacznie pech, a Sanderson nie będzie już tą, która wypełniać będzie karty jego nieplanowanych wizyt? Może wczorajsza rozmowa z lampką umieszczoną tuż przy łóżku nie była bezzasadna. Może to będzie właśnie rok oświecenia? Może jednym ze świetlistych elementów tego roku będzie wyrwanie się z impasów podobnych do tego, pechowego ciągu?
Może wczoraj myślała jeszcze, że oświecenie dotyczy potencjalnego przełomowego odkrycia, a może dziś okazać się miało, że mebel mówić miał o czymś zupełnie nieistotnym z perspektywy naukowego życia?
– To ja czuję się zaszczycona prezentem o konkretnym, celowym znaczeniu – odpowiada uprzejmością na jego uprzejmość, świadomie ignorując rumieniące się policzki mężczyzny. Nie wie czy zawstydziła go, zirytowała czy okazała się bezczelna w swojej szczerości – wie jednak, że dociekliwością nie poprawi sytuacji, w której prawdziwą okazuje się scenariusz uwzględniający jej przewinę.
Myśli, że dziwne głosy (w głowie?) dochodzące od strony pzedmiotów zostawiły ją już w spokoju, z biegiem dni zaczepiając ją coraz rzadziej, jedynie w zmęczeniu… Ale nie. Kieliszek wypełniony winem. To on przemawia – a jak na dystyngowane, szklane naczynie, czyni to poprawną angielszczyzną. Ale z ewidentną naganą. Sanderson ucieka do niego spojrzeniem.
– Pomijając już fakt, że zwracanie uwagi na fizjonomię– a szczególnie na aspekt zupełnie niezależny od woli rozmówcy – byłoby zwyczajnie nieeleganckie. Nie jesteście nawet na ty…
Sanderson próbuje ignorować kieliszek, więc odsuwa go nieco na bok, za wazon, jakby chciała, by Scamander przypadkiem… Nic nie usłyszał.
– Masz rację – zgadza się z kieliszkiem, czując, że ten zamilknie dopiero gdy słowa te wybrzmią. Czuje jakby rozmawiała z nim już wcześniej. Jakby zdążyli się poznać. Dopiero później zauważa, że słowa te mogły zostać wzięte za odpowiedź (swoją drogą – bardzo bez sensu) skierowaną do historyka i nieco zmieszanym spojrzeniem opiera się na jego twarzy. – Przepraszam, mówiłam do siebie, przepraszam – co za durne wytłumaczenie, ale nieważne – słucha Scamandera dalej, puszczając mimo uszu wciąż słyszane słowa kieliszka – o tym, że nieelegancko jest komuś przerywać.
Kieliszek przerywa jednak pouczenie – niemal w połowie zdania – kiedy Scamender wstaje bez zapowiedzi. Sanderson nie może być świadoma nadchodzącego niebezpieczeństwa – filiżanki spadającej w kierunku jej oblicza. Gethen jest jednak świadom. A filiżanka z radością oznajmia Moirze prawdę objawioną.
A zatem… To dzień spędzony z gadającymi naczyniami.
Może zorientowałaby się, gdyby nie ominęła w pośpiechu porannej kawy.
– Przewidział, przewidział to wszystko. Pojął przeszłość, teraz ujarzmi przyszłość – zdobiona pięknie filiżanka wypowiada się zbyt… Pompatycznie. Sanderson ignoruje jednak jej słowa, ale nie jej obecność. Szeroko otwarte oczy pokonują kilkukrotnie i dynamicznie drogę między twarzą rozmówcy, a podekscytowanym, pustym naczyniem.
– To wyczulone zmysły, niezwykła spostrzegawczość czy…
– UJARZMIŁ PRZYSZŁOŚĆ!!! – wiwatuje filiżanka.
Sanderson łapie ją i obraca denkiem do góry. Wtedy przedmiot milknie.
– Ujarzmia pan przyszłość? – kończy nie do końca własnymi słowami. Czuje irytację, bo słowa te wyrywają się z jej ust jakby nieproszone, ale skutecznie wzbrania się przed grymasem. – Oczywiście dworuję sobie… Dziękuję za pana czujność. Tak podzielna uwaga jest godna podziwu. Proszę mi powiedzieć... To pytanie będzie nieco bezczelne i zrozumiem jeżeli będzie pan niechętny do odpowiedzi, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju - czy trafił pan kiedyś do mojego gabinetu celowo?
Kładzie dłoń na kieliszku i dosuwa go do krawędzi stołu - w niemej groźbie.
Piśnie słówko o jej bezczelności, a skończy na podłodze.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
04-01-2026, 22:50
Gethen nigdy nie był zbyt lotny w relacjach międzyludzkich, tak jakby odczytywanie mimiki i tonu głosu szlo mu gorzej niż powinno. Nie był pewny, jak Moira zareaguje na kwiaty, ale czułby się jakoś niezręcznie, gdyby jednak przyszedł z pustymi rękoma. Wszystko wskazywal ona to, że Gethen jak i Moira mieli kłopot jak reagować na takie proste gesty. Dlatego też lekki uśmiech na ustach uzdrowicielki nie wprawiał Scamandera w większe zakłopotanie i dal mu jasno do zrozumienia, że prezent został przyjęty i kobiecie zrobiło się miło z jego powodu.
Scamander nie raz miał nadzieję, że pech w końcu go opuści i zacznie żyć w spokoju i bez większych ekscesów. Już wystarczajaco mu dopiekała migrena, a nadprogramowe wizyty w szpitalu jednak wiązały się z dodatkowym stresem i niezręcznością. Ale co poradzić, że częściej bujał z głową w chmurach i zamyślał się na wiele tematów zapominając o otaczającym go świecie. Może to i lepiej, że czarownicy nie przechodzili rewolucji technologicznej tak jak mugole. Przynajmniej nic go na ulicy nie rozjedzie, bo w pozamagiczny Londyn zapuszczał się raczej rzadko i pilnował stałych tras, które były bezpieczne w mniemaniu historyka.
- Symbolika potrafi ułatwić życie i nadać pewnym gestom znaczenia. A przynajmniej pozwala to na unikniecie faux pas. - Scamander przytaknął głową będąc w jakimś sensie z siebie dumnym, że jest tak obyty w takich niuansach. Czytanie nie tylko samej literatury historycznej pozwalało mu na obycie z pewnymi zasadami.
Zamyślenie Moiry i ta chwilowa cisza jaka zapadła pomiędzy nimi dala czas Gethenowi na przejrzenie karty i wybranie dania. A kiedy już przestudiował wszystkie propozycje i znalazł kilka błędów ortograficznych w francuskich i włoskich słowach, które dodano do menu w opisach dań, tak jakby dla podniesienia prestiżu. Potem zaczął mówić i umilkł, spojrzał na Moirę w momencie, kiedy ta przyznała rację.
Fakt, tak to bywa, ludzie się zmieniają, życie ich zmienia i tak dalej. Ale po chwili jej przeprosiny sprawiły, że na czole Gethena pojawiła się zmarszczka. Ale nie przerwał swojej wypowiedzi, przywołując na usta lekko zakłopotany uśmiech. Nie był kimś kto chętnie o sobie mówił, najczęściej w obawie przed litością i tym, że zostanie zaszufladkowany.
Potem nawiedza go pewne przeczucie, że to spotkanie może się zaraz skończyć i to nieprzyjemnie. A po chwili dostrzega błysk białej porcelany i kiedy tylko unosi wzrok, widzi chybocząca się filiżankę. Szybkie polaczenie faktów i Gethen po prostu bezmyślnie wstaje, chroniąc Moirę przed upadającą częścią zastawy herbacianej.
Pytanie Moiry złożone z trzech części powoduje, że Scamander odchrząka, a kiedy ta wspomina o ujarzmianiu przyszłości, lekko go zatyka. Nigdy by tak o tym nie pomyślał, że ujarzmia przyszłość. Zwykle nie za często udawało mu się rozpoznać wskazówki i zareagować na czas, co można było zauważyć po częstotliwości jego odwiedzin na izbie przyjęć.
- Um... raczej nie jestem zbyt spostrzegawczy, o czym pani wie. - Zaczął nieporadnie, trochę tak jakby się tłumaczył. - Wyczulone zmysły... może cos w tym być. Miewam wizje, widzę przebłyski przyszłości. Co potocznie nazywane jest jasnowidzeniem. A czy ujarzmiam przyszłość? - W tej chwili uniósł dłoń do kędzierzawych włosów nad lewym uchem i poskubał kilka kosmyków. - Nie nazwałbym tego w ten sposób, chociaż chciałbym umieć lepiej interpretować to co zdarza mi się zobaczyć.
Po chwili Moira zadaje dość niewygodne, acz podejrzliwe pytanie odnośnie jego wizyt w szpitalu i trafianie akurat na jej dyżury. Gethen mógł a nawet powinien spodziewać się takiego pytania, bo po ponad pięciu razach przestało to wyglądać jak niewinny przypadek. Scamander pokręcił głową.
- Poza dzisiejszym spotkaniem? To nie, nie mam skłonności masochistycznych i raczej nie przepadam za bólem. Ale... - Tutaj odrobinę się wyprostował i potrzebował chwili na zebranie myśli. - Ale nie mogę powiedzieć, że nie cieszyło mnie to, że jakimś zrządzeniem losu trafiałem akurat do pani. - Uśmiechnął się, czując jak sama myśl o tym, że to akurat Moira dbała o jego zdrowie w krytycznych momentach, przynosiła mu otuchy. Moira wykazywała się profesjonalizmem i nie bagatelizowała niczego co zapisano w karcie Gethena i wykazywała się wyrozumiałością wobec niego.
- Potrafię czasami wywołać wizję, ale nie wiem, czy byłbym w stanie akurat sprawdzić, kiedy jest pani następny dyżur. I muszę przyznać, że spotkania w takich okolicznościach są o wiele przyjemniejsze. - Lekko obniżył głos mówiąc całkowicie szczerze i złapał się na tym, że chętnie powtarzałby takie spotkania częściej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.