• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, al. Śmiertelnego Nokturnu 88/8 > Salon
Salon
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-09-2025, 10:54

Salon
Wysokie okna z czarnymi szprosami wpuszczają skąpe światło, które zatrzymuje się na skórzanej kanapie w głębokim brązie. Na ścianach ciągną się półki wypełnione opasłymi tomami, ich grzbiety ciemnieją od kurzu i czasu, a pomiędzy nimi stoją popiersia i drobne przedmioty o charakterze niemal muzealnym. Ciężkie biurko z zieloną lampką zajmuje centralne miejsce przy ścianie, a obok niego ustawiono fotel z miękkim, aksamitnym obiciem. Pod stopami rozciąga się orientalny dywan, którego barwy zgasły od lat użytkowania, dodając wnętrzu melancholijnego uroku. W rogu stoi stary fortepian, jego politura przygasła z czasem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Antonia Borgin
Śmierciożercy
I can resist everything except temptation
Wiek
28
Zawód
zaklinacz, pracuje w Ministerstwie Magii
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
14
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
11
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
16-03-2026, 16:08
Wbrew pozorom ten teatr bardzo jej odpowiadał. Była w niej ta część, która lubowała się w podchodach. W cichym, delikatnym przekraczaniu granic. W wyłapywaniu drobnych spojrzeń, odnajdywaniu w słowach ukrytych sensów, w przyłapywaniu drugiej strony na potrzebie, by powiedzieć więcej, zrobić więcej, popatrzeć odrobinę dłużej. Przypominało jej to polowanie, choć w tym akurat nigdy nie była najlepsza. Las kojarzył jej się z monotonią, a zwierzyna była zbyt małomówna, by mogła czerpać satysfakcję z jej złapania. Inaczej było z ludźmi. To właśnie w rozmowach - w sytuacjach będących wyzwalaczem - odnajdywała prawdziwe wyzwanie. I może właśnie dlatego ani jedno, ani drugie nie zrobiło właściwie nic więcej. Jedynie pociągali za wyraźną nić porozumienia, która pojawiła się właściwie zaraz po tym, jak zaprosiła go do swojego mieszkania. Bo była cierpliwa. I mogła ostatecznie na deskach tego teatru nigdy nie zgarnąć dla siebie głównej nagrody. A może nawet celowo zamierzała jedynie przyglądać się tym potyczkom - gonić i być gonioną. Bo gdy przychodził finał, gdy kulminacyjnie ostatnie akty rozgrywały się już na scenie, kończyła się także gonitwa. Kończyła się gra. Bo nie było już nic do ukrycia. Wszystkie puenty i wszelkie wnioski wybrzmiewały wtedy do końca, pozostawiając spełnienie, ale też… niedosyt. Bo czasem to właśnie zwodzenie było najlepszą częścią. Ten moment, gdy emocje brały górę nad rozumem, gdy adrenalina buzowała w żyłach, a w rozważania można było brać każde wypowiedziane słowo i każdy drobny gest. Tak, była w tym jakaś forma zabawy. I uciechy.
Nic więc dziwnego, że słowa zamiast padać wprost przyjmowały formę enigmatycznych odpowiedzi. Nic dziwnego, że i jemu udzieliła się ta aura - a może po prostu, niczym w dobrze skrojonej opowieści, trafił swój na swego. Los, w którego działanie szczerze nie potrafiła wierzyć, w swej przekorności potraktował ich kubłem zimnej wody. Tyle że ten zamiast studzić nastroje jedynie podgrzewał atmosferę wokół.
Dobrze, że się zgadzamy. Te słowa wybrzmiały jak potwierdzenie, że w tych rozważaniach faktycznie się spotkali. I wbrew pozorom na Nokturnie brakowało jej takiej formy potyczek. Tutaj ludziom prościej było żyć z dnia na dzień, z chwili na chwilę. Rzadko trafiał się ktoś, kto w swoim zasobie słownictwa nie tylko rozumiał, co miała do powiedzenia, ale potrafił oddać to z nawiązką. Dlatego w jej głowie nie formował się żaden plan, by zrobić dziś krok dalej niż słowami ubarwić ich znajomość. Nic więcej niż w formie toastu wypić wspólnie szklaneczkę czy dwie czegoś mocniejszego. Bo pod tym właśnie pretekstem koszula wylądowała na oparciu krzesła. A jej sufit, który jeszcze chwilę wcześniej zbierał kolejne krople wody, teraz zdawał się wyglądać niemal zupełnie normalnie.
- Wreszcie? - rzuciła, a uśmiech na jej twarzy się poszerzył. - Jestem pewna, że można by powiedzieć to jeszcze bardziej dosadnie. - ale nie miała zamiaru tego robić. Uwielbiała prowokacje, a prowokacja zdawała się pałać do niej równie ciepłymi uczuciami. - Zadziwiająco dobrze sobie radzisz. - sama nie była pewna, czy odnosi się to do niego samego, czy do różdżki, która właśnie osuszała jej sufit.
Gdy padło konkretne wystarczy, podeszła bliżej, by ocenić efekt. - Faktycznie przydałoby się malowanie - odparła, spoglądając na niego z uniesioną brwią. Zadeklarował się, a ona miała zamiar go przy tej deklaracji przytrzymać. - A ja będę na tyle zachłanna, by z tej propozycji skorzystać. - dodała, a puste już szkło odstawiła na stolik w korytarzu.
Zadośćuczynił swój występek. Może nawet zrobił więcej niż przypuszczał. Może w tej grze prowadzonej między nimi mogła poczuć zaczątek czegoś nowego - a przynajmniej na tyle interesującego, by sprawdzić, dokąd ją to zaprowadzi. - Jeśli zacznie ci doskwierać, nie wahaj się przyjść - skwitowała jeszcze, wskazując na ranę. Choć wiedziała, że tego nie zrobi. Bo nagle ważniejsza stała się potrzeba, by powiedzieć więcej. Zrobić więcej. Popatrzeć odrobinę dłużej.

z.t
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 20-03-2026, 09:49 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.