• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Dziurawy Kocioł > Długa ława
Długa ława
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-06-2025, 15:55

Długa ława
Miejsca przy długiej ławie to przestrzeń stworzona z myślą o większych grupach znajomych i licznych rodzinach. Ława, wykonana z ciemnego dębu, ciągnie się wzdłuż jednej ze ścian, zajmując wyróżniający się kawałek w sali. Nad nią zawieszone są lampy w kształcie zaczarowanych kotłów, które migoczą ciepłym, bursztynowym światłem. Drewniane ławy i stoły są solidne, choć gdzieniegdzie widać na nich echa przeszłości. Te długie ławy, mimo imponującej ilości miejsc przy jednym stole, zawsze tętnią życiem – ktoś głośno opowiada o ostatniej wyprawie w poszukiwaniu zagadkowego artefaktu, ktoś inny właśnie wyciąga talię kart do magicznej gry i zaprasza cały lokal do wspólnej rozgrywki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Conrad Bones
Zwolennicy Dumbledore’a
it's hard to enjoy practical jokes when your whole life feels like one
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
24
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
9
10
10
Brak karty postaci
06-01-2026, 23:33
Gaszenie zapału młodych kłóciło się z jego naturą, bo przecież sam taki był, głowę miał pełną ideałów i marzeń o heroicznych czynach. Oczywiście zachował ten sam system wartości, z jakim zaczął służbę, jednak pewne wyobrażenia rozbiły się o szereg procedur oraz prawo wciąż ulegające wpływom tych majętnych. Musiał jednak zawtórować Nedowi, również kierować się w ich dyskusji zdrowym rozsądkiem, ponieważ emocje nie są dobrym doradcą, gdy w grę wchodzi polityka. Zaprzysiężenie nowego Ministra Magii było wydarzeniem politycznym, tym samym było zakłócenie go przez Grindelwalda. Podział czarodziejskiego społeczeństwa już był znaczący, teraz mógł się jeszcze bardziej pogłębić.
Czasem żałował, że nie ma w nim tak wielkiej wiary w nieomylność Dumbledore’a jaka jest zakorzeniona u innych. Henry miał w sobie pewne wyobrażenie dyrektora Hogwartu, niczym dziecko zapatrzone w legendarną postać, tym bardziej Conrad nie zamierzał dzielić się swoim gorzkim punktem widzenia. Wierzył w to wszystko co Albus Dumbeldore symbolizował, wierzył w ludzi, którzy instynktownie gromadzili się wokół niego.
– Nie zamierzam umniejszać umiejętnościom czy magicznym talentom Dumbledore’a, ale jako aurorzy – kładł nacisk na podkreślenie ich profesji, zerkając przy tym na kuzyna. – Powinniśmy w pierwszej kolejności polegać na swoich możliwościach w oparciu o własne siły i środki. Grindelwald to trudny przeciwnik, ale nie jest nieomylny, raz już poniósł porażkę.
Spojrzał ponownie na Goldsmith, chcąc kontynuować jej słuszne stwierdzenie odnoszące się do konieczności meto działania czarnoksiężnika. Ten wątek został ochoczo podjęty przez całą grupę, dzięki czemu już wykiełkowało kilka intrygujących myśli.
– To prawda, powinniśmy przy tej okazji zrozumieć jakimi sposobami Grindewalda ominął nasze zabezpieczenia. Tak jak już zostało wspomniane, użył nieznanej nam magii czy zwyczajnie znalazł lukę w naszych metodach? Może gdzieś na styku barier? – Nie znał odpowiedzi, dzielił się więc dręczącymi go pytaniami, bo inni zgromadzenie przy ławie wyrażali podobne wątpliwości, wszystkich trzymała w niepewności ta sama ciekawość. – Pojawił się wśród czerwonych smug, zdawały się gęstsze od mgły. Może to była zmodyfikowana Nebulosa, pod osłoną której skorzystał z zaawansowanej formy transmutacji? Nie było żadnego trzasku jak przy teleportacji, gdy się pojawił, jego głos był zresztą dużo wcześniej słyszalny, jakby wszystko obserwował od samego początku. Może był w niematerialnej postaci, której bariery nie wychwyciły?
Tylko stawiał kolejne pytania, wcale nie znajdował całkowitego potwierdzenia dla swoich domysłów, co sprawiało, że z frustracji zmarszczył brwi. Przesunął nerwowo palcami po włosach, a potem raz jeszcze pociągnął łyk ognistej.
– Ktoś zawsze musi zostać w obwodzie, takie uroki służby. Tym razem padło na ciebie, ale dzięki temu przy następnej okazji nie powinnaś być już wytypowana do rezerwy – chciał nieco podnieść Francescę na duchu, szczególnie po frustrujących przeżyciach w biurze. Tak często bywa, że młodsi stażem auorzy, nawet po wzorowym ukończeniu kursu, nie są od razu dopuszczani do pierwszego szeregu. To rzecz jasna nie była oznaka braku zaufania, Dawlish kierował się dobrze znaną zasadą, aby nie rzucać wszystkich sił naraz w najbardziej newralgiczne miejsce, bo zawsze może pojawić się konieczność utworzenia zaplecza do prowadzenia dalszych działań. Zresztą, kilku bardziej doświadczonych aurorów też tamtego dnia grzało stołki za biurkami.
– Dzięki, ale mam jeszcze ognistą – zwrócił się do Rinehearta, kliedy ten przyjmówał zamówienia, przy okazji samtrochę zdziwiony, że tak długo sączył jeden trunek. Najwidoczniej alkohol mu nie wchodził aż tak dobrze przy snuciu zawodowych zagwozdek.
Wyprostował się, zdradzając po sobie nerwowość, gdy poruszona została kwestia zarzutów rzuconych przez czarnoksiężnika w stronę dyrektora Hogwartu. Jeśli ideał sięgnie bruku, cóż innego pozostanie tym, którzy pokładali w niego swe wielkie nadzieje? Mity muszą pozostać nieskalane, wtedy łatwiej jest nawigować w chaotycznym świecie. Właśnie z tego powodu pominął ten wątek całkowicie.
– Poruszyliśmy ciekawy temat. Grindelwald długo się ukrywał, zapewne w kontynentalnej Europie, ale jeśli chce mieć wpływ na brytyjską scenę polityczną, musi operować stąd. Jeśli gromadzi dawnych zwolenników, może warto przyjrzeć się kto mu sprzyjał w latach czterdziestych? – Może odnalazł ciepły kąt u dawnych sojuszników, to była jego pierwsz myśl, która mogła przybliżyć ich do obecnej kryjówki poszukiwanego czarnoksiężnika. – Gdy osiągał sukcesy, jego poglądy znajdowały zwolenników również w Wielkiej Brytanii. Sam aż tak się nie znam na politycznych konotacjach, ale może nasze lokalne konserwy okazywały mu mniej lub bardziej jawne wsparcie? Na swoim podwórku też mamy sporo fanatyków czystej krwi chętnych do zniewalania mugoli.
Rzecz jasna nigdy nie dostaną odpowiednich nakazów, aby przeszukać siedziby wielkich rodów, ale samo wytypowanie nazwisk potencjalnych pachołków tego zwyrodnialca mogłoby dać im pole do działania. Może Weasley by coś więcej na ten temat wiedziała? Nazwisko jej rodziny mimo wszystko znajduje się w Skorowidzu Czystości Krwi, więc może mimo wszystko jakoś na przestrzeni lat śledzili polityczne ruchy innych błękitnokrwistych. Zapyta ją o to przy najbliższej okazji.
– Można też dyskretnie wybrać się na Nokturn na drobne rozpytanie. Zazwyczaj najgorszy syf wypełza stamtąd.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
George Lupin
Zwolennicy Dumbledore’a
if I had a flower for everytime I thought of you, i'd walk through a garden forever
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
22
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
10
Brak karty postaci
14-02-2026, 19:23
Siedziałem obok Conrada przerzucając pomiędzy palcami różdżką, zatopiony w myślach związanych z wydarzeniami dnia poprzedniego. Podobnie jak większość, na czas zaprzysiężenia Nobby'ego zostałem oddelegowany do innych zadań, dlatego informacje o tym co się wydarzyło na uroczystości zaprzysiężenia dostałem bezpośrednio od przyjaciela, który na wydarzeniu był. Od samego początku zastanawiał mnie klucz według którego dobierano osoby, które miały porzucić swoje obowiązki, by być na ceremonii. Nie chciałem jej w żadnym wypadku ignorować, wszak wspierałem wszystkie ruchy mające na celu zbliżenie osób niemagicznych do magicznych, a byłem przekonany że wybór na Ministra osoby pochodzenia mugolskiego to właśnie taki ruch. Natomiast dostałem polecenie służbowe, któremu nie sposób było się sprzeciwić.  Na całe szczęście, nie musiałem siedzieć w biurze, chociaż papiery na moim biurku piętrzyły się z każdym dniem w którym odkładałem pisanie raportów, ale też miałem nie zbliżać się do Londynu. Trafiła mi się sprawa podobna do nawiedzonego kota Francesci, a którą podzieliłem się z nią jeszcze zanim zebrała się reszta grupy stolikowej.  Mi przyszło przejęcie sprawy podejrzanych "nawiedzonych" odpływów kanalizacyjnych na terenie Manchesteru, które terroryzują mieszkańców. Zdając sobie sprawę z tego, że jest to zadanie bliższe magipolicjji, niż aurorom z początku przyjąłem przydział bez większego zainteresowania. Okazało się jednak, że faktycznie kanalizacja w mieście żyje własnym życiem stanowiąc prawdziwe utrapienie nie tylko dla społeczności czarodziejskiej, ale również mugolskiej. Kiedy dotarłem do źródła problemu w postaci młodych czarodziejów, którzy w ten sposób manifestowali swoje nowe zdolności, zdawało się, że zostało już tylko napisanie raportu oraz upewnienie się, że żaden ze świadków nie będzie łączył incydentu z magią. A jednak zdawało mi się, że coś tu nie gra, a porównując swój przypadek z przypadkiem Goldsmith, wyciągnąłem - może zbyt szybko - wniosek, że komuś bardzo zależało na tym, żeby rozproszyć uwagę biura. Natomiast sama obecność w Manchesterze podczas dnia zaprzysiężenia nowego Ministra Magii, pomogła mi posiąść do sprawy pojawienia się Gridewalda na ceremoni pewien dystans, który obcy był nie tylko młodym aurorom, ale przede wszystkim wszystkim, którzy tego dnia przebywali w Londynie. Dlatego, kiedy ich myśli oscylują pomiędzy zdarzeniem a biurem, mnie zastanawia skala którą to zjawisko miało na cały kraj.
Nie mieściło mi się w głowie jak było możliwe, by ktokolwiek przebił barierę ochronną stworzoną przez aurorów, szczególnie że był tam na przykład Bones czy Reinhart. Gdy będziemy już poza stolikiem przy której siedzą po pierwsze kobiety a po drugie młode kobiety, gdzieś gdzie będą miejsca na żarty nie omieszkam skomentować tego ironicznie. Nigdy nie wątpiłem w ich umiejętności, a jednak czuję podskórnie że mogli czuć się podle. Mam jeszcze w sobie na tyle taktu (nie wiadomo skąd), by nie śmiać się przy koleżankach z pracy.
Popijam ognistą, chociaż może prościej byłoby powiedzieć, że pije ją jednym duszkiem, oblizując się kiedy ostrość alkoholu zostaje mi na ustach.
- Niestety muszę się zgodzić z Tobą Conradzie. To zdarzenie mogło mieć dużo większy efekt niż miało i jakimś sukcesem jest to, że udało się nie doprowadzić do zamieszek. Wieść o tym co się wydarzyło błyskawicznie trafiła też do Manchesteru. Praktycznie dało się wyczuć narastające emocje w tamtejszych czarodziejach i obawiam się, że mogłoby to odbić się na innym miastach w których nie brakuje zwolenników Gridewalda  - mówię, bo sam byłem pod wrażeniem efektu motyla, przez chwilę zastanawiałem się nawet czy jest sens wracać do Londynu, czy nie lepiej zostać w mieście, którym wstrząsnęła ta informacja do tego stopnia, że zwróciłem dwóm dżentelmenom na ulicy uwagę, by nie ekscytowali się tak głośno kiedy nie znajdują się w dzielnicy samych czarodziejów. Dreszcz niezadowolenia przebiega mi po plecach, kiedy uświadamiam sobie, że robiłem znów coś wbrew sobie.
Teraz natomiast skupiam swoje spojrzenie na Henrym i Lizzy, którzy wydają się dotknięci oskarżeniami wysuniętymi w kierunku Dumbledora. Ja sam nie wiedziałem do końca co to były za insytuacje, więc nie uczesniczyłem w rozmowie, natomiast skinąłem na kolejną kolejkę Ognistej od Neda.
- Niechętnie, ale myślę, ze możemy zaoferować się by sprawdzić Nokturn - klepnąłem po plecach przyjaciela, bo jeżeli ktokolwiek miałby wybrać się nocą czy dniem na podejrzaną ulicę, to musieli byśmy być to my. Chowam różdżkę do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Francesca Goldsmith
Zwolennicy Dumbledore’a
As I watched them I knew I'd probably never be like that
Wiek
25
Zawód
Auror
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
20
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
11
Brak karty postaci
03-03-2026, 21:21
Muffliato było słusznym działaniem, zbyt wiele głośnych i pełnych kontrowersji tez stawianych było w tej przestrzeni. Byli zespołem, więc musieli sobie ufać – jak daleko sięgało zaufanie trzeba było ocenić. Nie byli monolitem, różne pochodzenie i poglądy, inne słabości, które można było wykorzystać. Im dłużej przysłuchiwała się rozmówię, tym żałość o niemożliwości zobaczenia sytuacji na żywo mocniej doskwierała. Nie była jedyną poszkodowaną, George i jego „nawiedzone” odpływy kanalizacyjne brzmiała równie fascynująco. Smętność ich min, gdy reszta znajdywała się w centrum wydarzeń musiała być aż nadto widoczna. Wysłali młodziutką kadetkę w postaci Lizzy, a doświadczeni aurorzy sprawdzali nieistniejące problemy.
Nie było to teraz istotne, nawet jeśli nadal irytujące. O wiele ważniejszą kwestią pozostawała porażka Biura Aurorów w czasie wydarzeń na placu. Przestępca zaśmiał im się w twarz i nie zdołali nic zrobić, byli tylko obserwatorami jego przedstawienia. Tak właśnie patrzyła na jego zachowanie – była to forma gry, akcja jednego aktora. Jednego? Może nie, może za sceną było ich znacznie więcej. Westchnęła słysząc pytanie Lizzy, była w tym pewna możliwość. Zgodziła się z Nedem, nie było to wcale głupie.
– Oczywiście, że to jest jedna z możliwości, świat magii nie ogranicza się do naszej wyspy. Mogło to być nawet jego autorskie zaklęcie, ostatecznie zawsze był wielkim czarodziejem. Potrzebujemy informacji, dosłownie usiąść do ksiąg – świat magii działał według praw, które ograniczały jej niesamowitości. Magia nie mogła wszystkiego, miała swoje ograniczenia. Jeśli istniało takie zaklęcie, powinni móc je odnaleźć. Posiadali jeden z najlepszych uniwersytetów w Europie, badaczy, którzy zajmują się nieznanym. Grindenwald nie uczęszczał do Hogwartu, zaznał zagranicznej edukacji. Kto wie czego uczono na tamtych ziemiach,
– Myślisz, że mogła to być pewna forma iluzji? Wcale go tam mogło nie być? – dopytywała Conrada, gdy zaintrygowanie pobudziło wszelkie jej trybiki w umyśle. Czy bariery, które zostały nałożone miały chronić tylko przed zagrożeniem fizycznym? Czy duch również byłby ograniczony przez nie? Gdzie sięgały granicę takich barier? Tak wiele pytań, na które odpowiedzi nie posiadała. – Może powinnyśmy to przetestować? Bariery i ich ograniczenia.
Gdzie znajdywały się granicę i słabości bariery? Była ciekawa, chciała wiedzieć i nie znała innej możliwości niż praktyczne przetestowanie barier. Byłaby to też lekcja dla nich jak winni je stawiać, może odnalezienie ich słabości. Opcją kolejną było, że były słabo postawione albo nawet posiadające luki, które mogły być intencjonalne. Tak wiele możliwości, które zatruwały jej głowę. Pokazała Rineheartowi na swoją pustą szklankę z jawnym przekazem, że należało zastąpić ją pełnym trunku naczyniem.
– Nie powinno być trudne odnalezienie jego dawnych popleczników, wiele rodzin robiło to całkowicie otwarcie – jak Medici, ale to były już tylko szepty w jej głowie. Często rodziny te zapłaciły wielką cenę za to poparcie, a niektóre nie przegrały nic. Granice między jednymi a drugi najczęściej skupiona była w wielkości ich skrytek bankowych. – Nie słyszałam jednak nic w terenie, żadnych szeptów na temat jego powrotu. Jakby pojawił się znikąd, a przecież to niemożliwe.
Miała swoich informatorów, małe ptaszki, które śpiewały jej do ucha. Czasem prawdę, czasem fałsz, lecz potrafiły zagrać piękne melodie. Nokturn? On zawsze szeptał, najczęściej słowa, które nie miały prawa istnieć w innych miejscach. Nie było to miejsce dla takich jak ona, brudnych w całej okazałości.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#14
Henry Teyssier
Zwolennicy Dumbledore’a
there's no man as terrified as the man who stands to lose you
Wiek
22
Zawód
auror, poczatkujący klątwołamacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
13
10
Brak karty postaci
11-03-2026, 20:01
W Dziurawym Kotle panował znajomy mu nie od dzisiaj półmrok, który sprawiał, że świat wydawał się na chwilę zwolnić. Światło świec odbijało się w szklankach i butelkach, rzucając miękkie refleksy na drewniany blat stołu. Rozmowy innych gości mieszały się w cichy szum, który zwykle działał uspokajająco.
Dzisiaj jednak Henry nie potrafił się w nim zgubić.
Siedział nieco pochylony nad stołem, z dłonią opartą o krawędź szklanki. Słuchał uważnie — zamilkł na dłuższą chwilę, gdy dał słowny upust gotującym się we jego wnętrzu wątpliwościom. Conrad analizował sytuację z chłodną, wyraźnie zawodową dokładnością, rozkładając wszystko na logiczne elementy. Francesca wydawała się wychwytywać rzeczy, które łatwo było przeoczyć, a George i Ned wypowiadali się w sposób tak rzeczowy, że aż zawstydził się swoim rozgoryczonym wybuchem. Lizzy była zdolna zachować zimną krew, w jej wypowiedzi wybrzmiewał rozsądek. Kiedy Ned zabrał głos chwilę wcześniej, Henry odruchowo uniósł wzrok. Było coś w sposobie, w jaki mówił — spokojnym, ale zdecydowanym — co sprawiało, że jego słowa brzmiały bardziej jak obserwacja, suche stwierdzenie faktu, niż przypuszczenie.
Henry stawiał pierwsze kroki w zawodzie aurora, kiełkowało w nim wciąż tak wiele ideałów i wyobrażeń, których jeszcze żadna siła nie zdołała wyplenić, że w początkowo skupił się najbardziej na roli Dumbledore’a. Przyjął jednak ze spokojem uwagę kuzyna. Conrad miał rację. W pierwszej kolejności powinni skoncentrować się przede wszystkim na ich własnych umiejętnościach, a nie liczyć na pomoc z zewnątrz. Czekanie na odsiecz w przyszłości niczemu się nie przysłuży — rzeczywiście należałoby raczej skupić się na tym, aby następnym razem mieć jakiś plan.
Jeszcze niedawno nazwisko Grindelwalda było dla niego czymś niemal abstrakcyjnym. Przewijało się w artykułach i opowieści starszych aurorów — historią, która należała bardziej do gazet niż do jego codzienności. Teraz siedzieli tutaj i rozmawiali o nim tak, jakby mógł pojawić się za rogiem ulicy. Do tego dochodziły papiery znalezione w Aubenas, w gabinecie ojca…
Gdy Conrad wspomniał o zabezpieczeniach i możliwych sposobach ich obejścia, Henry uniósł na chwilę wzrok. Sposób, w jaki starszy auror o tym mówił, brzmiał rozsądnie. Potrząsnął lekko głową, w zgodzie, gdy Francesca wspomniała o wykorzystaniu iluzji. Nie było go na miejscu, ale bazując na opowieściach kolegów, może rzeczywiście był to jakiś trop?
— Może to był przede wszystkim spektakl —mruknął z zamyśleniem, jednocześnie dając Nedowi znać, że chętnie napije się kolejnej ognistej. Zwrócił się potem do Conrada[— Mówiłeś o zabezpieczeniach — kontynuował spokojnie. — I pewnie masz rację, że ktoś tak potężny mógłby znaleźć sposób, żeby je obejść. Jednak zależało mu przede wszystkim na tym, aby wywrzeć wrażenie… Może jego dawni poplecznicy sami nie zdawali sobie sprawy, co szykuje? Może to był znak dla nich, żeby znowu zwarli szyki, a równocześnie… Chciał wzbudzić strach w tych, w których pamięci wspomnienie o nim wciąż jest żywe. — Znowu zamilkł, spoglądając tym razem na Francescę. — To potwierdzałoby twoją teorię na temat wykorzystania iluzji.
Zacisnął w złości pięści. Chociaż sam nie zaznał jego okrucieństwa na własnej skórze, jego matka była żywym dowodem na to, do czego zdolni byli niegdyś jego poplecznicy.
— W razie czego również jestem gotowy się do was przyłączyć. — Henry wyprostował się gwałtownie, a w jego spojrzeniu na chwilę zabłysła nuta zdecydowania. Wiedział, że nie może dalej siedzieć bezczynnie. To, co działo się wokół dotyczyło w końcu ich wszystkich. Do tej pory rzadko bywał na Nokturnie, nie czuł jednak strachu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#15
Conrad Bones
Zwolennicy Dumbledore’a
it's hard to enjoy practical jokes when your whole life feels like one
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
24
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
9
10
10
Brak karty postaci
11-03-2026, 23:09
– Nie sądzę, żeby pojawienie się Grindelwalda było wyłącznie iluzją. On był obecny ciałem, kiedy znalazł się przed mównicą i zwrócił do zgromadzonych – oznajmił bez cienia zwątpienia, próbując odpowiednio prostować wyobrażenia tych osób, które nie miały okazji widzieć tego pokazu magii na własne oczy. – Po prostu sposób w jaki się zjawił jest zagadkowy. Im więcej o tym myślę, tym bardziej odnoszę wrażenie, że był obecny od samego początku zaprzysiężenia i ujawnił swoją obecność w najbardziej dogodnym dla siebie momencie. Jakby wisiał gdzieś w powietrzu, nad głowami wszystkich, nie naruszając przy tym zabezpieczeń, które w innym przypadku zaalarmowałyby służby. – Przesunął spojrzeniem po twarzach zgromadzonych przy stole, mając szczerą nadzieję, że nie nadawał wielkiemu powrotowi zbrodniarza aury mistycyzmu, ale chyba brakowało mu słów i wiedzy, aby opisać lepiej swoje spostrzeżenia. To nie była teleportacja, choć może to był błędne przekonanie i tak naprawdę to była teleportacja, tylko że w innej formie. Grindelwald nie przerwał zaklęcia kamuflującego, ani nie zrzucił z siebie nagle peleryny-niewidki. Zjawił się nagle, do tego otoczony solidną barierą. Conrad czuł odrazę wobec czarnoksiężnika z powodu dokonanych przez niego i jego popleczników zbrodni, jednak jako auror był zobowiązany trzeźwo oceniać jego możliwości. Posłużenie się iluzją byłoby dobitnym dowodem tchórzostwa, którego nijak nie można temu zwyrodnialcowi przypisać.
– W pierwszej chwili, tuż po zakończeniu przemówienia Leacha, było słychać tylko śmiech, ale potem głos Grindelwalda docierał zewsząd i znikąd zarazem. Niebo poczerwieniało, zgęstniało, ale już wcześniej na miejscu obecna była mgła, więc może została wykorzystana, nie wiem, jakoś przekształcona. Potem się zjawił, aby głosić swoje chore idee. Huk był dobrze słyszalny, ale naprawdę nie jestem przekonany, żeby to była teleportacja. Lizzy, Ned, jak wam się wydaje?
Spojrzał najpierw na kursantkę, która w tamtym momencie szybko znalazła się obok niego pod sceną, potem przyjrzał się bardziej doświadczonemu koledze po fachu. Może mają odmienne spostrzeżenia i przy okazji wyprowadzą go z błędu, jeśli w takowym tkwi. Wciąż jednak więcej było gdybania od konkretnych wniosków.
– Zgłaszam się do testów – odparł ochoczo na słowa Francesci. – Chociaż przydałby się ktoś z talentem do transmutacji, jeśli mielibyśmy testować jak bariery reagują na niematerialne przemiany.
Wziął kolejny łyk ognistej whisky, sącząc trunek wolno, co nie było dla niego do końca naturalne. Najwidoczniej poważny ton dyskusji i jej złożoność sprawiały, że trzymał gardę, gdy alkohol był na wyciągnięcie ręki. Choć procenty nie krążyły w jego krwiobiegu we wzmożonej ilości, to już czuł się lżej, bo wraz z omawianiem kolejnych zagadnień pojawiały się pomysły do działania. Testowanie barier, poszukiwanie informacji na Nokturnie.
George jak zwykle stanął na wysokości zadania i wyraził pełną gotowość do wsparcia jego inicjatywy. Klepnięcie w plecy było pokrzepiające, krzywy uśmieszek momentalnie ozdobił Conradowi gębę. – Tam zaraz niechętnie, może być ciekawie.
Rzecz jasna będą musieli zachować szczególną ostrożność podczas tej eskapady, ale stawali już przed większymi wyzwaniami. 
– Może nam się przydać mało opatrzona twarz – odparł ostrożnie, zerkając jeszcze na Lupina porozumiewawczo. Chciał upewnić się, że on też nie widzi żadnych przeciwwskazań, aby zaangażować do sprawy kolejną osobę. To nie był zły pomysł, aby mieli kogoś w obwodzie podczas wizyty na Nokturnie. Zresztą, nastawienie Conrada do całej propozycji szybko zdradził uśmiech unoszący kąciki ust, ponieważ nie byłby sobą, gdyby nie docenił tak szczerej chęci do działania (i to jeszcze ze strony krewniaka!). Nie zamierzał narażać kuzyna na większe ryzyko niż to konieczne, więc tym bardziej rola cichego wsparcia mogła być dla niego odpowiednia, a dla nich może nawet zbawienna, gdyby coś niespodziewanego miało się wydarzyć. Szczegóły planu przyjdzie im jeszcze wspólnie omówić, na razie czas i miejsce nie było odpowiednie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#16
Lizzy Evans
Zwolennicy Dumbledore’a
have a kind heart, fierce mind & brave spirit
Wiek
19
Zawód
Kadetka aurorska
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
6
10
Brak karty postaci
19-03-2026, 16:47
W umyśle Lizzy nie było nic gorszego od niewiedzy. Niewiedza oznaczała brak przygotowań, a brak przygotowań kończył się tak, jak wczoraj... Dlatego też słowa Neda o poplecznikach Grindelwalda chowających się gdzieś poza Ogrodami sprawiła, że znów przygryzła lekko policzek. Straciła wiele ze swojego zwykłego uroku, im dalej trwała ich rozmowa, tym mniej było charakterystycznej dla kursantów z pierwszego roku ekscytacji, tym cichsza się stawała, jakby była bardziej dociążona wagą sytuacji, w której wszyscy się znaleźli. Nie tylko aurorzy, kursanci i stażyści. Oni wszyscy, jako społeczność magiczna. Dlatego nawet, gdy Rineheart zgodził się z jej tokiem myślenia, nie było jej stać na więcej, niż na grymas mający udawać uśmiech. Dobrze było mieć rację, lub chociaż jakiś dobry trop, ale... W chwilach takie jak ta nawet nieoczywista pochwała z ust aurora nie dawała tej samej satysfakcji. Na wspomnienie Dumbledore'a pokiwała wyłącznie głową. On musiał coś wiedzieć. Nie wiedziała tylko, czy udostępni takie informacje oficjalnymi kanałami, czy nie zarezerwuje ich wyłącznie dla uszu sprzyjających mu czarodziejów i czarownic.
— Nie ma nikogo innego, kto stanął mu naprzeciwko i go pokonał — odezwała się wreszcie, prędko przemykając spojrzeniem po każdym ze zgromadzonych, poszukując u nich wsparcia. — Ale nie możemy tak po prostu polegać na panu dyrektorze. Pokona go kolejny raz, ten wróci znowu i tak w kółko. Trzeba to rozwiązać raz na zawsze, tak jak mówi Conrad — ten konkretny dobór słów, użycie "pan dyrektor" zamiast "Dumbledore", czy nawet "pan Dumbledore", najjaskrawiej pokazywało, jak młoda jeszcze była Lizzy. Ale gdy chciało się służyć pod rozkazem aurorskim, wiek nie miał znaczenia. Liczyły się umiejętności i chęci, prawda? Właśnie, umiejętności. Wyglądało na to, że żadne z nich nie miało ich wystarczająco, aby zatrzymać Grindelwalda. A co dopiero go rozbroić, czy postawić przed wymiarem sprawiedliwości. I choć Francesca miała rację, że należało przysiąść do książek, ledwie odrosłej od Hogwartu Lizzy nie uśmiechał się taki scenariusz nic a nic. 
— Teleportacja albo świstoklik — czuła na sobie spojrzenie Conrada; odpowiedziała mu zresztą własnym, tym razem odpowiadając już rzeczowo, bez miejsca na osobiste wstawki ani narzekanie na bezduszną naturę świata, w którym przyszło im żyć. — Innych opcji na szybką deportację nie znam. Bo na pewno nie spadł z miotły... — była ciekawa zdania Neda, samej bardziej skłaniając się ku teleportacji. Opcja świstoklikowa wskazywałaby już na jakąś współpracę z innymi czarodziejami. Teleportować mógł się sam.
— Właściwie to przydałby mi się trening z barier... — rzuciła, odrobinę na żarty, ale zdecydowanie bardziej na serio, podłapując wymianę zdań pomiędzy Francescą i Conradem. Łapała się każdej możliwej okazji do treningu. Oczywiście nie uważała tym samym, że miała umiejętności na poziomie wielkiego czarnoksiężnika. Ale na czymś musieli pracować, nikt nie był nieomylny. Magia zwykła działać w określony sposób, trzymać się pewnych nienaruszalnych praw. Jeżeli uda im się natknąć na ubytki w jednej barierze magicznej, pozwoli im to na bardziej precyzyjne działanie w przypadku bardziej skomplikowanych zaklęć.
Wreszcie, na pytanie Neda o chętnych na kolejną kolejkę, uniosła nieśmiało rękę w górę, przy okazji zsuwając się nieco niżej po krześle. Tak naprawdę nawet nie miała przesadnej ochoty na alkohol, ale potrzebowała czegoś, czym mogłaby zająć sobie ręce.
— Jeżeli przeciwko komuś było prowadzone postępowanie w sprawie wspierania Grindelwalda, powinny zostać po tym jakieś akta — wyrzuciła wreszcie z siebie, natchnięta myślą Conrada i Fran. Tego właśnie potrzebowała. Impulsu do działania, toru, który mogła obrać. — Mi nie dadzą do nich dostępu, nawet jeżeli Dawlish się zgodzi. Fran? Wiem, że masz dość siedzenia za biurkiem, ale gdybyśmy stworzyły jakąś listę takich potencjalnie zamieszanych, łatwiej byłoby przeprowadzić późniejsze obserwacje — mężczyźni dzielili się zadaniami dotyczącymi Nokturnu, ale miała nadzieję, że pomimo pozornie nudnej pracy, znajdzie w Goldsmith sojuszniczkę. W końcu kto mógł stanąć na drodze dwóm ambitnym mugolaczkom?
Drgnęła wyraźnie, gdy usłyszała odważną deklarację Henry'ego, który zamierzał udać się na Nokturn razem z Conradem i Georgem. Trzymana w dłoniach szklaneczka z whisky poruszyła się nerwowo, resztka płynu nieomal nie wylała się poza granice naczynia, które zostało ściśnięte mocniej przez dziewczynę. Zerknęła w twarz stażysty, ledwie powstrzymując się przed wygłoszeniem głośnego sprzeciwu. Coś, jakaś część jej duszy, chciała krzyknąć, aby zastanowił się przed taką decyzją. Martwiła się o niego, choć nic jeszcze się nie stało. Choć mógł wrócić z tej wyprawy nie tylko cały i zdrowy, ale bez żadnego zadrapania. Czy była hipokrytką, zabraniając mu w myślach podejmowania ryzyka, gdy sama dzień wcześniej stanęła twarzą w twarz z Gellertem Grindelwaldem? Oczywiście, że tak. Ale zbyt mocno zależało jej na dobrobycie Teyssiera, aby się tym przejmować.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 21:55 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.