• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Edynburg > Apteka Kruegerów
Apteka Kruegerów
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-07-2025, 00:12

Apteka Kruegerów
Apteka Kruegerów to zaciszne, pachnące ziołami miejsce, ukryte w sercu czarodziejskiej dzielnicy. Drewniane, wiekowe półki pokrywają niemal każdą ścianę i uginają się pod rzędem szklanych flakonów, fiolek i słojów, z których każdy skrywa eliksir, nalewkę lub susz roślinny o niecodziennym działaniu. Wysłużony stół roboczy tonie w notatkach, otwartych księgach, a pomiędzy nimi leży pęk świeżo ściętej bylicy. Światło świec i pojedynczej lampy rozlewa się po wnętrzu ciepłym blaskiem, odbijając się od szkła i bursztynowych płynów. Na ścianie zawieszono starą mapę botaniczną z rysunkami magicznych roślin – skrupulatną, ale artystyczną. Atmosfera jest spokojna i otulająca. Cisza nie ciąży – raczej koi. To miejsce, gdzie wiedza splata się z troską, a każda mikstura powstaje z uważnością i szczyptą magii.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Loretta Krueger
Czarodzieje
I am mine before I am ever anyone else's.
Wiek
20
Zawód
alchemiczka, pracuje w aptece ojca
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
5
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
20
Siła
Wyt.
Szybkość
7
11
13
Brak karty postaci
17-02-2026, 14:57
- Słabym byłabym badaczem, gdybym odebrała pani nadzieję, więc pozwolę sobie ująć to inaczej: ludzkie możliwości nie mają granic. Czasem jedno odkrycie bywa eureką jednego dnia. Czasem to spotkanie dwóch osób, z których każda niesie połowę teorii. A czasem, po prostu lata ciężkiej, mozolnej pracy. Gdy te trzy elementy splatają się ze sobą, przełom staje się czymś więcej niż marzeniem. A ja wierzę, że żyjemy w czasach, które takich przełomów właśnie potrzebują. - zamilkła na moment ważąc własne słowa. - Nie wiem, czy pani to dostrzega, ale ludziom coraz łatwiej przychodzi dziś szukanie nowości niż zakopywanie się w starociach. - mówiła to nie tylko z obserwacji, lecz także przez pryzmat samej siebie. Była dzieckiem swojego pokolenia - świadoma postępu, pragmatyzmu, niecierpliwości wobec stagnacji. Świat zmierzał ku czemuś nowemu. Ceniła tradycję, potrafiła z nostalgią pochylać się nad historią, lecz mimo to nosiła w sobie przekonanie, że przeszłość powinna pozostać przeszłością. To odkrycia miały wyznaczać kierunek. Wielkie zmiany rodziły się z odwagi przekraczania granic, nie z ich kurczowego strzeżenia. Może było w tym odrobinę uporu. Może nawet coś na kształt egocentryzmu, który kazał jej trwać przy własnej wizji. A jednak w jej słowach próżno byłoby szukać pychy. Wybrzmiewała w nich przede wszystkim wiara. Mając przed sobą młodą kobietę, wolała zaszczepić w niej głód rozwoju niż ostudzić zapał ostrożnością. Robiła to niemal codziennie - dla swoich klientek, które z jakiegoś powodu traktowały ją jak bufor, czasem jak wyrocznię, jak kogoś, kto potrafi wskazać właściwy kierunek. Nie chciała być niczyim sterem. A jednak rzadko gryzła się w język, gdy chodziło o przekonania. Może po prostu taka była - wierzyła, że słowa także potrafią być początkiem przełomu. Że w odpowiednich momentach, dla odpowiednich ludzi – bywały wszystkim co potrzebne.
Nie chciała wdawać się w debatę nad sensem zapomnienia. To zagadnienie zawsze miało dwa oblicza - dla jednych bywało wybawieniem, dla innych stratą nie do odrobienia. Wszystko zależało od doświadczeń, od ciężaru historii, którą niosło się w sobie. Mogłyby nie znaleźć w tej kwestii porozumienia, a ona przecież nie od tego tu była. Jej rola sprowadzała się do czegoś znacznie prostszego i zarazem bardziej konkretnego: zaproponować rozwiązania alchemiczne, przedstawić możliwości działania mikstury, uprzedzić o skutkach ubocznych. Nie zamierzała nikogo przekonywać do własnych racji. A jednak rozmowa zdawała się prowadzić właśnie w tym kierunku - kobieta coraz wyraźniej wahała się przed sięgnięciem po medykament, zaczęła rozważać wizytę u uzdrowiciela zamiast szukać ukojenia w eliksirze czy w całkowitej utracie pamięci. Unosząc lekko kącik ust, obdarzyła ją uśmiechem -jednocześnie pokrzepiającym i wspierającym. - Wydaje się więc, że ma pani już całą receptę na to, jak poradzić sobie z trudnością - odparła łagodnie, słysząc, do jakich wniosków rozmówczyni sama doszła. Bo czas potrafił czynić rzeczy, których nie dokonywała żadna mikstura. To, co kiedyś zwalało z nóg, z biegiem miesięcy czy lat stawało się bardziej znośne. Ból nie znikał całkowicie, lecz ulegał oswojeniu, wpisywał się w codzienność, tracił swoją gwałtowność. - Każda myśl wymaga jednak przetrawienia - dodała po chwili ciszej. - Najlepiej zastanowić się nad tym jeszcze w zaciszu własnego domu. Tam wszystko układa się jakoś prościej. - choć w jej własnym domu rzadko bywało cicho. I rzadko bywało prościej.
- Otępienie to zbyt duże słowo, wolę używać spowolnienie - sprostowała spokojnie. - Działa to podobnie jak przy silnym zmęczeniu. Organizm zwalnia: myśli stają się cięższe, ruchy mniej dynamiczne, reakcje odrobinę opóźnione. Właśnie dlatego nie warto zwiększać dawki, jeśli nie ma ku temu wyraźnej potrzeby. - jej spojrzeniu pojawiła się lekka rezerwa, uważność badacza. Ludzie obawiali się wszystkiego, co mogło wpłynąć na ich świadomość - na kontrolę, na ostrość percepcji. Bali się zmian, choć w gruncie rzeczy to właśnie ich pragnęli. Chcieli myśleć inaczej, spać spokojniej, przestać reagować nerwowo na każdy bodziec. A jednak, gdy dostawali narzędzie mogące im w tym pomóc, lęk pojawiał się jako pierwszy. Skinęła głową, łagodniejąc. - Proszę się nie martwić. To bezpieczne mikstury. Nawet jeśli zdarzyłoby się pani je połączyć, nie powinno stać się nic groźnego - zapewniła tonem wyważonym, ale ciepłym. Uspokajała faktami, nie pustymi zapewnieniami.
Na kolejne słowa kobiety skinęła już tylko głową, nie próbując ani rozwijać wątku, ani go ucinać. Przywykła do tego, że ludzie przychodzili do niej z pomysłami podszytymi emocjami - nagłymi, intensywnymi, często dramatycznymi. A emocje miały to do siebie, że popychały ku radykalnym rozwiązaniom. Gdy jednak opadały, gdy ustępowały miejsca chłodniejszej refleksji, temat nierzadko tracił na ostrości, a nawet na znaczeniu. Może niesłusznie przeczuwała, że i tym razem będzie podobnie. Może ta sprawa okaże się trwalsza niż chwilowy impuls. Niezależnie od tego była gotowa wrócić do rozmowy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie oceniała motywacji. Sięgnęła po przygotowany wcześniej pakunek i podała go kobiecie z ostrożnością. - Proszę pamiętać o dawkowaniu - dodała jeszcze łagodnie. Na pożegnanie obdarzyła ją kolejnym, spokojnym uśmiechem.

z.t x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 17:39 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.