• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Hogsmeade i okolice > Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie > Izba Pamięci
Izba Pamięci
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
16-10-2025, 00:16

Izba Pamięci
Jest to miejsce ciche pełne powagi, ukryte w jednym z wyższych skrzydeł zamku. Wysokie, łukowate okna wpuszczają do środka miękkie światło, które odbija się od wypolerowanej posadzki i starych, kamiennych ścian. Wzdłuż nich stoją rzeźbione kolumny i marmurowe tablice, na których wyryto nazwiska uczniów, nauczycieli i bohaterów, którzy zapisali się w historii szkoły. W kryształowych szkatułkach przechowywano nagrody, trofea, puchary, tarcze, talerze i statuetki. W tym pomieszczeniu znajduje się również lista Prefektów Naczelnych oraz Specjalna Nagroda za Zasługi dla Szkoły, którą przyznano jedynie nielicznym. Miejsce to zachęca do wspominek oraz rozmytej nostalgii.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
06-02-2026, 20:07
Osiągając z Moirą pewien kompromis na temat odwiedzin w szpitalu, by umilić jej czas w czasie dyżurów a nie by znów musiała go opatrywać, Scamander uśmiecha się łagodnie. Od tego momentu będzie oczekiwał listu od Moiry z jej planem dyżurów, bo rzeczywiście mial zamiar ją odwiedzić. Skoro dostał na to przyzwolenie, a raczej otrzymał jawne zaproszenie, nie mial powodu, by z tego nie skorzystać. Moira znów go zapraszała i może nie mieściło się to ponownie w ramach tego co wypada, a co nie, to Scamnader nie wyglądał na wybitnie tym speszonego, może trochę zakłopotanego, co nie było wcale wielką nowością. Jednak teraz widać było po nim, że ucieszyło go to.
Uniósł lekko brwi na jej słowa i widać było w jego spojrzeniu niezrozumienie, jakby skryte pod wątpliwościami słowa Moiry nie do końca były dla niego jasne.
- Nie rozumiem. Myślisz, że nie przyjdę? - Przekrzywia głowę spoglądając na twarz Moiry z zastanowieniem. - Mam nadzieję, że niedługo przyleci do mnie sowa z twoim grafikiem. - Dodaje po chwili, chcąc dać pewność Moirze, że nie rzuca słów na wiatr, a jego szczerość nie jest dobrem wybiórczym. Jeszcze mieli przed soba wiele spotkań, by moc powiedziec, że cos o sobie wiedza i w jakiś sposób się rozumieją. Kiwnął głową na jej słowa odnośnie jego dojrzałości i zakazów. Fakt, dziś Moira nie pełniła roli strażnika zdrowia i dobrych nawyków.
Perspektywa spędzenia czasu w tak nieoczywistym miejscu jak dyżurka izby przyjęć była na tyle ciekawa i niecodzienna, że Gethen nawet przez chwilę nie rozważał innej opcji, niż faktycznie tam przyjść. Martwił się jedynie o to, czy Moira z jego powodu nie będzie miała problemu z przełożonymi i współpracownikami. Ale skoro pani doktor takie propozycje składała, no to faktycznie musiała mieć taka możliwość.
Jednak myśli Moiry skierowały się w innym kierunku, znała adres jego zamieszkania z karty i doskonale mogla wywnioskować, że nie było to miejsce w obrębie Londynu. Gethen mieszkał tam od zawsze i za nic w świecie nie zmieniłby tego miejsca na inne.
- Hm? - Zmiana tematu i pytanie o jego miejsce zamieszkania przez chwilę sprawiło, że Gethen uniósł na Moirę pytające spojrzenie. Po chwili ciszy nie można było odnaleźć na jego twarzy żadnych oznak negatywnych myśli. A łagodny uśmiech tylko się pogłębił i nabrał sentymentalnego wyrazu.
- Bo to moje miejsce na ziemi. - Odparł z żartobliwą nutą. A potem rozwinął myśl. - Mieszkam tam od zawsze i trudno mi wyobrazić sobie, żeby porzucić to miejsce. Odziedziczyłem ten dom po rodzicach i czuje się tam najlepiej. Poza tym nie ma tam tak dużo magii, wiec kiedy migrena atakuje, nie staje się ona aż tak bardzo dokuczliwa jak w Londynie. - Wyjaśnił cierpliwie a kwestia niewygody widocznie nie musiała być aż tak dla niego męcząca. - Przyzwyczaiłem się już do tego. Zawsze mam ze sobą książkę, więc czas spędzony w pociągu spędzam na czytaniu. A jeśli przegapię ostatnie połączenie, to wtedy po prostu nocuje w tym samym hotelu nieopodal ministerstwa. Trochę do tej systematyki dochodziłem, ale finalnie wciąż wolę tak, niż przeprowadzać się do centrum.
Gethen posiadał zdolność teleportacji, lecz używał tego tak rzadko, że praktycznie nigdy. Nie był nawet pewny, czy jego licencja wciąż jest aktualna.
- Może chciałabyś mnie kiedyś tam odwiedzić? - Odezwał się po chwili ciszy z niepewnością w glosie. - To bardzo spokojne miejsce, otoczone ogrodami i nieopodal jest jezioro. - Skoro Moira zapraszała go juz po raz kolejny, w końcu mógł w jakiś sposób się zrewanżować.
Tiara przydziału nie miała żadnych watpliwości na temat tego, gdzie przydzielić Gethena. Był on Krukonem z krwi i kości, a jego akty niesubordynacji w stosunku do regulaminu wskazywały jedynie na jego silną potrzebę poszerzania wiedzy i odkrywania tego, co niewiadome i w pewien sposób zakazane.
Uśmiechnął się z rozbawieniem na słowa Moiry na temat tego, jakim prefektem była. Postanowił jednak tego nie komentować, widząc że kobieta spogląda z nostalgią na okładkę albumu. Uznał, ze lepiej będzie pozostawić temat przeszłości w spokoju, skoro nie kojarzy się to ani jej ani jemu zbyt pozytywnie.
Scamander wyprostował się, czując jak Moira obejmuje jego ramię. Na pewno przyjecie przez nią jego pomocy podziałało na jego męskie ego, zwłaszcza że ostatnio na takie gesty z jego strony reagowała raczej podejrzliwie.
- Spokojnie, nie mam zamiaru nas teleportować. - Delikatnie nakrył dłoń Moiry własną w geście uspokojenia. Po czym wyciągnął z kieszeni szaty różdżkę i wycelował ja w kierunku ogromnego lustra. - Alohomora. - Wyszeptał z odpowiednia intonacją i wykonał odpowiedni gest. Różdżka historyka zabłysła i drobinki magii rozproszyły się wokół niej na podobieństwo pióra, by potem powędrować w kierunku lustra. Wielka rama wielkości drzwi skrzypiela i odsunęła się ukazując korytarz w którym jarzyły się magiczne światełka. - Tędy bez problemu przejdziemy na czwarte piętro, a potem pod schody naszej wieży. - W pewien sposób był zadowolony z siebie, że mógł się czymś popisać przed Moirą. A skróty i tajne przejścia w Hogwarcie był jego mocną stroną.

Rzut na zaklęcie: Alohomora 20
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 15:51
Chyba zatem nie rzucał słów na wiatr – chyba byli umówieni.
Nie widziała przeszkody w tym, by wiecznie chorujący Gethen pojawił się w szpitalu i nie widziała większej trudności w wyjaśnieniu ludziom jego obecności – nie po tak wielu latach pracy w tym miejscu i po zbudowaniu sobie odpowiedniej renomy.
– I mieszkasz tam zupełnie sam? Nie przykrzy ci się? – dopytuje, bo chociaż zawsze docenia czas sam na sam ze sobą, chociaż bardzo lubi ciszę i spokój, chociaż zatapia się w lekturze i pracy najchętniej za zamkniętymi drzwiami gabinetu czy czytelni… Lubiła Londyn. Nawet ten śmierdzący mugolską spaliną czy nisko zawieszonym smogiem. Lubiła pędzący świat – to jak maleńki wydawał się człowiek w miejskiej machinie. Lubiła mieć wybór – kilkanaście barów i restauracji przy jednej ulicy w Soho czy kilkanaście butików w Royal Arcade. Ona mogła mieszkać właściwie gdzie chciała – z możliwością teleportowania się przy pomocy sieci Fiuu. Wydawało jej się, że Gethen wybrał mniej wygodne życie na własne życzenie. Może miejsce było tego warte? – Kto zajmuje się tobą gdy masz atak? – to chyba ważne medycznie pytanie. Wcześniej nigdy tego nie dociekała – wcześniej nie trafiał do niej z tą dolegliwością, a chociaż pewnie nie powinni rozmawiać o tym teraz – kiedy oboje wracali wspomnieniami do murów dawnej szkoły. Albo właśnie powinni? W końcu temat przeszłości wcale jakoś jej nie leżał.
Tak samo jak pytanie o odwiedziny… Leżało równie dziwnie. Było pytaniem zupełnie normalnym, zupełnie na miejscu, skoro poznali się prywatnie, a i pewnie zwyczajnie… Miłym.
– Może znajdę trochę wolnego czasu – obiecuje, nic nie obiecując. Może mogłaby poświęcić koniec któregoś tygodnia byle odciążyć niańkę i zabrać syna na wycieczkę? Chłopiec robił się coraz to bardziej otwarty i głodny jej uwagi, a Sanderson nie chciała okłamywać go co do tego gdzie się wybiera. Tłumaczenie, że mamusia ma naprawdę dużo pracy było wytłumaczeniem dobrym – bo zwykle bardzo trafnym. W tym wypadku byłoby jednak zwykłym oszustwem; nie chciała oszukiwać trzylatka. – Mam trochę… Zobowiązań. Znajdziemy jakiś termin. Postaramy się.
Zaciska palce na łokciu mocniej, w ramach przypieczętowania pewnej obietnicy, ale potem prędko spogląda ku ustawionemu nieopodal zwierciadłu, mimowolnie przyglądając się swojemu odbiciu przez krótki moment, nim to odsunie się pod wpływem zaklęcia Scamandera.
– No proszę – mówi zaskoczona, unosząc spojrzenie na twarz mężczyzny. Nie umyka jej to, że towarzysz późnego wieczoru wydaje się w pewien sposób dumny ze swojego popisu. – Idź przodem, nie chcę zostać pożarta w ciasnym korytarzu… – droczy się, bo chyba wcale nie chce puścić do przodem. Skoro szli pod rękę – dalej iść będą pod rękę. – Albo chociaż zbierzesz na siebie zagubione pajęczyny… – uśmiecha się nieco szerzej, kiedy podążają wyznaczoną przez historyka drogą.
I tak chętnie niebawem zakończy ten wieczór, a przypieczętowanie go wizytą na wieży było miłą wizją, gdy od jutrzejszego poranka… Trafi na niemal całodzienny dyżur. I to nim jeszcze zdąży poinformować o tym listownie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 10-02-2026, 08:11 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.