• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Thetford Forest (Norfolk)
Thetford Forest (Norfolk)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 23:27

Thetford Forest (Norfolk)
Rozległy kompleks leśny, pełen wysokich sosen i gęstych zarośli, które rozciągają się na wiele kilometrów. Ścieżki wiją się między drzewami, prowadząc w głąb cichej, spokojnej przestrzeni, gdzie światło słoneczne przebija się przez korony liści, tworząc migotliwe wzory na miękkim lesie. Powietrze jest tu rześkie, pachnie żywicą i wilgotną ziemią. Wśród drzew można usłyszeć śpiew ptaków, szelest liści i odgłosy dzikich zwierząt. Las to także dom dla wielu gatunków zwierząt; od saren i dzików po różnorodne ptactwo. W chłodniejsze dni, pod korą drzew można dostrzec ślady małych stworzeń, a w porze wiosennej las rozkwita feerią barw i zapachów. Liczne ścieżki i szlaki prowadzą przez las, zachęcając do długich wędrówek i odkrywania ukrytych zakątków. Miejscami las ustępuje pola, tworząc przestrzeń do odpoczynku i podziwiania nieba.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Ned Rineheart
Akolici
composed of both good and evil
Wiek
34
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
11
10
Brak karty postaci
14-02-2026, 22:06
Ned jeszcze nie miał okazji poznać Lizzy bliżej – pierwszy raz doświadczył jej w akcji dopiero podczas inauguracji nowego ministra. Teraz w Thetford Forest mógł faktycznie zaobserwować jak rzuca zaklęcia, jak reaguje na ataki, jak posługuje się obroną. Dzisiaj wszystko było w kontrolowanych warunkach, ale i w takich można było wygrzebać pewne cechy czy niedociągnięcia, które potem wychodziły podczas prawdziwej walki. Lizzy sprawiała wrażenie osoby bardzo skupionej i zaangażowanej, może chwilami nawet za bardzo, ale większość młodych kadetów mierzyła się z tym nadmiarem chęci i emocji. Dziewczyna uważnie słuchała jego słów i momentalnie dostosowywała się do jego uwag, nie kwestionowała ich ani nawet nie dawała po sobie znać żeby jej nie pasowały. Nie miał pojęcia jaka jest poza tą odgrywaną rolą wzorcowej kadetki, ale właśnie w tych rolach mieli spotykać się najczęściej i wspomagać się w walce, a to co dzisiaj widział dawało nadzieję na przyszłość.
Wątpił, żeby to była zasługa jego zdolności pedagogicznych, że Lizzy zaczęła tak dobrze rzucać zaklęcia ofensywne. Silne promienie śmigały na niewielkiej leśnej polanie, zapewne płosząc wszelką zwierzynę, która próbowała podejść bliżej. Ned nigdy nie palił się do pracy z kadetami – bez bólu oddawał tę pałeczkę starszym kolegom, odnosząc wrażenie, że nie sprawdziłby się w tej roli. Nie miałby do tego cierpliwości i męczyłoby go siedzenie w dusznej sali treningowej w czasie, który mógłby poświęcić na faktyczną pracę i działania w terenie. Poza tym (a może przede wszystkim?) nie chciał brać na siebie takiej odpowiedzialności – podejrzewał, że na każdą porażkę swojego podopiecznego patrzyłby przez swój pryzmat i zastanawiał się co sam mógł zrobić lepiej, żeby do tego nie dopuścić. Przekleństwo perfekcjonizmu.
Czas spędzony poza służbą dawał się we znaki. Ruchy nie były jeszcze tak szybkie jak przed wypadkiem – czasem coś się blokowało, drobny ból jak ukłucie szpilką, najpewniej nawet niewidoczny dla postronnego czarodzieja, ale dający się Nedowi we znaki. Na tym poziomie walki nawet taki drobiazg mógł mieć znaczenie i tak było tym razem. – Protego – znajoma inkantacja, znajomy ruch nadgarstka, ale czegoś zabrakło – przed Rineheartem zmaterializowała się blada tarcza, która nie miała szansy wchłonąć tak potężnego ataku. Nie miał czasu zrobić nic więcej: ani skomentować udane zaklęcie, ani nawet dać upust złości. Ciało momentalnie skamieniało i runął na ziemię, czując chłód bijący od wilgotnej ziemi. Gdyby mógł, przekląłby soczyście, ale pozostało mu tylko czekać aż Evans postanowi zdjąć z niego urok albo zaklęcie samo straci na mocy. Bycie zależnym od młodej kadetki było wręcz uwłaczające, szczególnie, że to już nie pierwsza nieudana obrona tego dnia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Lizzy Evans
Zwolennicy Dumbledore’a
have a kind heart, fierce mind & brave spirit
Wiek
19
Zawód
Kadetka aurorska
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
6
10
Brak karty postaci
17-02-2026, 16:03
Odnalezienie odpowiedniego balansu pomiędzy postacią wzorowej kadetki a zwykłą Lizzy było o tyle trudne, że naprawdę zależało jej na kursie. Początkowo zależało na tym, aby w ogóle mieć szansę się na niego dostać. Teraz — zależało na tym, aby go ukończyć, a już najlepiej ze wzorowymi wynikami. Nie wiedziała jeszcze, co pocznie z wizją, czy też wspomnieniem kursu, jeżeli wreszcie uda się jej przywdziać aurorski mundur. Chyba będzie żyć tym wspomnieniem, jako jednocześnie najgorszego i najlepszego czasu w jej życiu. Momentami miała wrażenie, że do szkolenia zgłaszają się wyłącznie młodzi ludzie po niedawno zakończonej edukacji wcale nie dlatego, że nie było starszych kandydatów do zawodu. Starsi po prostu mieli mniej werwy, zdecydowanie bardziej unormowane wizje tego, co powinno się dziać w pracy i... Cóż, świadomość swojej wartości, która w trakcie kursu była wystawiana na nieludzkie niemal próby prawie codziennie.
Kończąc ciągnące się przemyślenia, kolejne zaklęcie sięgnęło aurora Rinehearta. Fakt, że znów nie zdołał wyczarować tarczy obronnej Lizzy przyjęła z rosnącym sceptycyzmem. Zmarszczyła nawet nieco nosek i przechyliła głowę w bok, przyglądając się, niemalże w zwolnionym tempie, jak ciało aurora kamienieje, a on sam traci pozycję pionową na rzecz poziomej. Musiał robić to specjalnie, aby wzmocnić pewność siebie kadetki. Nie było bowiem innego wytłumaczenia na to, że po raz kolejny nie wyczarował tarczy i pozwolił jej oglądać pełne skutki rzucanych, trudnych przecież, uroków. Nie wierzyła, że auror mógł mieć po prostu gorszy dzień. To na pewno była mistyfikacja, a zwycięstwo w wyniku spisku nie smakowało już tak dobrze, jak na samym początku, gdy myślała, że wyszła z pojedynku zwycięsko przez swoje umiejętności.
— Finite Incantatem — wypowiedziała mechanicznie, bez cienia radości. Ned mógł odnieść wrażenie, że robiła tak dlatego, aby jeszcze bardziej nie wcierać soli w rany na dumie aurora, ale tak naprawdę Lizzy naprawdę była przekonana, że Ned specjalnie dał jej fory. Korzystając z momentu, w którym czucie powracało do aurorskiego ciała, podeszła do mężczyzny niespiesznie (dając mu tym samym moment na doprowadzenie się do porządku, jak tylko chciał). Wyciągnęła w jego kierunku rękę, aby pomóc mu w powstaniu z miejsca. Dopiero gdy znów spotkali się w pionie Lizzy cofnęła rękę i schowała różdżkę do specjalnie przygotowanej kabury przypiętej do paska. — Niech mi pan obieca, że następnym razem nie będzie dawał mi fory, dobrze? — poprosiła, wreszcie pozwalając sobie na uśmiech. Ned z kolei mógłby odetchnąć, że jego wizerunek w oczach kadetki pozostał nienaruszony.

| z/tx2?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.