• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Cardiff > Plac zabaw
Plac zabaw
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-06-2025, 22:44

Plac zabaw
Mały plac, wbity między tył kamienicy a zniszczony mur, który kiedyś coś oddzielał, ale teraz już nie wiadomo co. Dwie huśtawki na żelaznej ramie, farba łuszczy się płatami, łańcuchy skrzypią przy każdym ruchu, pod spodem twarda ziemia, gdzieniegdzie gołe błoto. Piaskownica jest już trochę zaniedbana, pęki nieskoszonej trawy wyłażą spomiędzy jej drewnianych ram. Ktoś przyniósł tu cegły i poustawiał w rzędzie, żeby było na czym siedzieć. Dzieci bawią się tu w dzień, wieczorem zostają butelki, pety, czasami nawet stary materac wyżarty przez mole. Latem słychać śmiech, zimą panuje tu jednak cisza, tylko czasami ktoś zostawia ślady swoich butów. Pobliska kamienica patrzy z góry, przez brudne okna i stare zasłony. Czasem ktoś z nich wygląda, ale nigdy na długo. Huśtawki się ruszają nawet wtedy, gdy nikt na nich nie siedzi — od wiatru, od wspomnień, albo tak po prostu. Bo mechanizm jeszcze działa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Keith Croft
Akolici
Wiek
23
Zawód
Pracownik restauracji
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
9
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
7
6
Siła
Wyt.
Szybkość
10
8
8
Brak karty postaci
20-02-2026, 17:56
Kiedy opuszczał mury szkoły wiedział, że Lillie sobie poradzi. W pierwszych latach szkoły była cichą myszką, nieśmiałą i nie chcącą się rzucać w oczy. Z każdym rokiem jednak nabierała pewności siebie, wiedziała jak postawić na swoje, a poza tym wyznaczyła sobie cel, do którego dążyła. Nie chciał sobie przypisywać jakiś zasług w tym temacie, bo wychodził z założenia, że to wszystko osiągnęła sama. Miała osobowość, której nie dało się nie lubić, a kiedy pozwoliła sobie aby pokazać ją innym, zyskała wiele znajomości. Cieszył się, że sobie radzi i mając tą pewność opuszczał szkołę z lekkim sercem. I nadal szło jej świetnie, osiągnęła sukces w Qudditchu, była świetną ścigającą, nie ważne, że nie widział jej jeszcze w akcji, pamiętał ją z czasów szkolnych, więc był o tym przekonany. Wiedział, że zajdzie daleko z takim podejściem i bardzo jej kibicował.
- No może coś w tym jest, ale nie można niestety pominąć faktu, że na uniwerku uczą rzeczy, do których ja niestety nie mam dostępu. - pokręcił głową - Ale to nic, bo dam z siebie wszystko i zdobędę wiedzę, która będzie mi potrzebna aby pomagać innym najlepiej jak to możliwe. - uśmiechnął się do niej łagodnie.
Pamiętał doskonale bajkę, którą Jasper opowiadał małemu chłopcu, któremu razem pomagali jakiś czas temu. Morał był prosty, nie ważne jak dużą wiedzę myślisz, że masz, sytuacja bardzo szybko może cię zweryfikować. W stresie, pod wpływem adrenaliny i totalnie nowej sytuacji można wiele zapomnieć, mieć problem nad zapanowaniem nad swoimi nerwami, to było normalne. Keith jednak wychodził z założenia, że dużo może się nauczyć w praktyce, więc im częściej zdarzą mu się sytuacje kiedy będzie musiał reagować szybko, tym więcej się nauczy.
No i właśnie nadeszła taka chwila. Nie spodziewał się w żadnym razie, że ten wieczór się tak skończy. Nie zmieniało to jednak faktu, że zareagował automatycznie. Nie chciał i nie mógł jej tak zostawić. Po wstępnych oględzinach nie stwierdził żadnych poważnych obrażeń, ale z całą pewnością mocno upadła i pewnie z czasem zaczną ją boleć plecy i tyłek. Martwił się jednak o jej głowę. Tam na pewno pojawi się duży siniak i pewnie też spuchnie. Miał zimną dłoń, więc przyłożył ją do miejsca, które było najbardziej ciepłe, czyli to, w które się uderzyła.
Kiedy oparła się o niego, przez moment patrzył na nią w milczeniu, po czym uśmiechnął się delikatnie.
- Oczywiście, że możesz. - powiedział cicho i po chwili delikatnie objął ją ramieniem.
Cieszył się, że go posłuchała. Gdyby teraz się za szybko podniosła i chciała dalej być tą żywą i energiczną Lillie, którą znał, a wtedy mogłoby się skończyć mocniejszymi zawrotami głowy, mogłoby się jej zrobić słabo, a nawet mogłaby zwymiotować. Wolał uniknąć takiej sytuacji, dla niej dobra. Obejmował ją ramieniem, lekko gładząc ją po nim dłonią, drugą dłonią nadal chłodząc jej głowę.
- Następnym razem zorganizujemy ci jakieś delikatne lądowanie, może jakąś gąbkę albo pianę, żebyś sobie nic nie zrobiła. - powiedział z rozbawieniem.
W ogóle go nie dziwiło, że chciałaby to powtórzyć. Nawet jeśli lądowanie było fatalne, to kiedy tak leciała, mimo wszystko patrzył na nią zafascynowany. Posiedzieli tak trochę, dopóki nie upewnił się, że na pewno nie jest jej nic poważnego.
- Odprowadzę cię do domu. - powiedział spokojnie podnosząc się z ziemi - A teraz tylko mi tutaj raz, że nie panikuj, a dwa nie kwestionuj moich decyzji. - posłał jej delikatny uśmiech, po czym złapał ją odpowiednio i wziął na ręce - Złap się za szyję. - poprosił, poprawiając ją sobie na rękach.
Była lekka jak piórko, nawet jeśli miała zamiar mu zaraz chcieć wybić to wszystko z głowy. Pracować fizycznie, więc nie był słabeuszem.
- Odstawię cię do domu. - uśmiechnął się do niej, po czym trzymając ją na rękach ruszył w kierunku jej mieszkania.

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.