• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Dorset, Corfe Castle > Jadalnia
Jadalnia
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
20-01-2026, 21:56

Jadalnia
Jadalnia lśni ciężką, niemal ceremonialną elegancją, gdzie rzeźbione drewno i złocenia tworzą ramę dla rytuału wspólnego stołu. Światło żyrandoli spływa na białe obrusy miękko, wydobywając połysk porcelany i szkła. W jadalni unosi się zapach wosku ze świec i drewna. Towarzyszy mu delikatna woń porcelany ogrzanej światłem i metalu sztućców, a gdzieś w tle czai się subtelna nuta przypraw i wytrawnego wina.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Amodeus Nott
Czarodzieje
well fed devils behave better than famished saints
Wiek
32
Zawód
Łamacz klątw; badacz run i artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
22
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
9
8
Brak karty postaci
24-02-2026, 13:46
Amodeus nie zdążył wykonać pierwszego kroku, gdy jego imię, wypowiedziane cicho, niemal na granicy oddechu, zatrzymało go skuteczniej niż jakiekolwiek polecenie. Zatrzymał się nie gwałtownie, lecz w sposób niemal niezauważalny, jak człowiek, który i tak spodziewał się, że ta chwila jeszcze się nie domknęła. Przez krótką sekundę stał plecami do stołu, czując na sobie ciężar spojrzeń, a jednak wsłuchując się wyłącznie w ton głosu siostry. Nie było w nim błagania, by został. Nie było paniki. Było rozpoznanie — to samo, które chwilę wcześniej zapadło w nim, gdy zrozumiał, że nie walczą już z argumentami, lecz z konstrukcją.
Odwrócił się powoli, bez pośpiechu, i patrzył, jak Iris mówi. W jej spokojnej determinacji było coś, co wytrącało z równowagi bardziej niż wcześniejszy wybuch. Kiedy wypowiedziała nazwisko Flinta, cisza zgęstniała, lecz nie była to cisza chaotyczna; raczej napięta i klarowna, jak powietrze przed burzą, która nie musi już wybuchać, by było jasne, że nadciągnęła. Amodeus nie przerywał jej, nie potakiwał, nie wzmacniał jej słów. Stał wyprostowany, nieruchomy, jakby jej stanowisko było naturalnym przedłużeniem jego własnego — innym tonem, lecz tą samą treścią.
Euphemia poruszyła się pierwsza. Jej dłoń, dotąd oparta spokojnie przy talerzu, zadrżała niemal niezauważalnie, zanim widelec opadł na porcelanę z dźwiękiem cichym, lecz zbyt wyraźnym w tej ciszy. Przez chwilę patrzyła w dół, jakby nagle dostrzegła w niedokończonym daniu coś, czego wcześniej nie widziała, a może po prostu próbowała zebrać myśli, które rozsypywały się szybciej, niż potrafiła je uporządkować. Sięgnęła po kieliszek, lecz nie upiła wina; szkło pozostało uniesione przez moment w jej dłoni, zanim odstawiła je z powrotem, jakby nawet ten drobny gest wymagał wysiłku. Zamrugała kilka razy, spojrzała krótko na dzieci, potem na męża, a w jej spojrzeniu było coś pomiędzy zmieszaniem a znużeniem — nie jawny sprzeciw, lecz rosnąca świadomość, że porządek, który przez lata współtworzyła, właśnie przestaje działać tak bezbłędnie, jak chciała wierzyć.
Augustus natomiast pozostał niemal niewzruszony. Siedział wyprostowany, z dłońmi splecionymi na blacie, jakby cała scena była jedynie niepotrzebnym odstępstwem od ustalonego planu wieczoru. Na jego twarzy nie pojawiła się złość ani urażona ambicja; jedynie lekka, ledwie dostrzegalna zmiana w spojrzeniu, świadcząca o tym, że sytuacja została odnotowana, sklasyfikowana i umieszczona na właściwej półce. Gdy w końcu przemówił, jego głos był równy, spokojny, pozbawiony emocjonalnego zabarwienia, jakby omawiał sprawę organizacyjną, a nie przyszłość własnych dzieci.
— Decyzja została podjęta i pozostaje w mocy — zaczął spokojnie. — Wasz sprzeciw nie zmienia faktów.
Nie podniósł głosu. Nie musiał. Wystarczyła pewność, z jaką wypowiadał każde słowo.
Potem, jakby cała wymiana była jedynie nieestetycznym epizodem, zwrócił się do żony.
— Kontynuujmy, moja droga.
Ton miał niemal uprzejmy, jakby powrót do posiłku był naturalnym następstwem tej rozmowy.
Amodeus patrzył na niego przez chwilę w milczeniu. Nie było w nim już gniewu, przynajmniej nie w tej formie, która domaga się wybuchu. Była chłodna jasność, która pojawia się, gdy człowiek przestaje oczekiwać zmiany. Odnalazł wzrokiem Iris i wystarczyło krótkie spojrzenie — nie rozkaz, nie prośba, lecz ciche potwierdzenie wspólnego stanowiska.
Otworzył drzwi jadalni i odsunął się nieznacznie, pozwalając jej przejść przodem. Gest był spokojny, niemal ceremonialny, jakby wychodzili z przyjęcia, które dobiegło końca w sposób uprzejmy i przewidywalny. Zanim przekroczył próg, rzucił jeszcze jedno, krótkie spojrzenie w stronę stołu — na matkę, która nie podniosła już sztućców, i na ojca, który sięgnął po nóż i widelec z niezmienną precyzją.
Drzwi zamknęły się cicho.
W jadalni świece paliły się dalej, jakby nic się nie wydarzyło, a kolacja trwała w milczeniu, które tym razem nie było wyrazem dyscypliny, lecz pęknięcia, którego nie dało się już przykryć żadną formą.


zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 20-03-2026, 02:38 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.