• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > New Forest (Hampshire)
New Forest (Hampshire)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-10-2025, 21:00

New Forest (Hampshire)
New Forest to rozległy, stary las w południowej Anglii, pełen dębów, buków i wrzosowisk. Wśród drzew wędrują dzikie konie, jelenie i rozmaite magiczne stworzenia. Splątane ścieżki nierzadko prowadzą do ukrytych polan i małych stawów porośniętych trzciną. W pobliżu wioski Burley można natknąć się na dawne kamienne kręgi i zapomniane, zarośnięte kapliczki wykorzystywane do pradawnych rytuałów. Las bywa mglisty, wilgotny i chłodny nawet latem, a jego gęste zarośla dobrze tłumią dźwięki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Varya Borgin
Czarodzieje
Wiek
22
Zawód
łowczyni
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
4
OPCM
Transmutacja
5
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
19
13
Brak karty postaci
15-02-2026, 22:15
Swoją pracę wykonywałam porządnie, od początku do końca. Nauczyłam się jakiejś niesamowitej koncentracji, nauczyłam się posiadać oczy z tyłu głowy i z szmerów wyłapywać warianty dla bliskiej przyszłości. Taki przecież powinien być łowca, bo to on wkraczał na obce terytorium, on wciskał buta na czyjąś ziemie, w jakąś zwierzęcą norę – a przecież żyjące tam istoty znały zakamarki znacznie lepiej od niej. Lata doświadczeń stawały się wzrastającym mnożnikiem sukcesów, choć kij ten miał dwa końce. Coraz mocniej odczuwałam potrzebę wyzwań przerastających już jej rutynę, wykraczających poza standardowe schematy, bardziej niebezpiecznych. Tak, by adrenalina solidnie wzburzyła krwią, tak by, tułaczka przez las oprócz ofiary przynosiła również rany – symbole dobrych łowów i wymagających przeciwników. Nieobliczalność wrogów i ich siła stanowiły bowiem najlepszy trening, niezmąconą okazję do przekraczania granic własnych możliwości. Ekstremalne warunki pieściły mą naturę, przypominały mi, że wciąż miałam nad czym pracować, że wiele pozostawało jeszcze do zdobycia.
Ale zgraja kapturów padała, jeden za drugim miękła rozczłonkowana w tych wysokich trawach u podnóża drzewa. Melodia zwierzęcej agonii stawała się każdorazowo dowodem dominacji, ostatnim przystankiem przed ostatecznym zwycięstwem. Nie robiłam tego dla niego, a przynajmniej nie to był mój największy cel. Kimkolwiek pozostawał ten nieznajomy, korzystał, bo sam w osłabieniu i ewidentnym niedoświadczeniu zapewne w końcu wpadłby w zastawioną dwa tuziny kroków stąd pułapkę kapturków. Albo musiał liczyć na szczęście. Te zwodnicze stwory tylko z pozoru wydawały się łatwe do przechytrzenia, szczególnie gdy atakowały całą zgrają. Lecz to już był ich koniec.
Odwróciłam z opóźnieniem twarzy w stronę mężczyzny. Wlazł na drzewo, mądrze. Zaimponowałaś mu, Varyo. Dziwnie poczułam się z podobną myślą. Wydawał się szczery, w dodatku już nic nam nie groziło, więc wcale nie musiał tego mówić. Mógł odejść bez słowa. Oswajałam się przez chwilę z jego stwierdzeniami. Nauka strzelania z kuszy. – Późna decyzja, lecz dalej rozsądna, o ile jesteś sprawny. Powinieneś bardzo dużo ćwiczyć, jeśli… naprawdę tego chcesz – przyznałam, mimowolnie dopuszczając przed własne wejrzenie całe lata praktyki, tysiące godzin w terenie, kalendarium ran, porażek, własnej zguby i własnej dumy. On nie był już najmłodszy, przegapił wiele lat, ale do strzelania do ptaków czy jelenia wcale nie potrzebował dwudziestu lat nauki. Tak sądziłam.
Cassius Avery.
– To nie był spektakl, Cassiusie Avery – odpowiedziałam z powagą, dokładnie wymawiając poznane personalia. Potem poczułam pewne skonfudowanie. Mówić czy nie mówić? Chciał tego, czy wolał nigdy nie poznać mojego imienia? Nie rozumiałam, wydało mi się to wręcz kuriozalne. Nie odnajdowałam większych powodów, by się wstrzymywać przed podzieleniem się własnym nazwiskiem, nawet jeśli ten mężczyzna przedstawił się fałszywym. – Przecież nigdy więcej mnie nie spotkasz – wyraziłam ostrożnie, szukając dalej sensu jego niespotykanych wyborów. Wyłożyłam prawdę, która w tym układzie wydała się najbardziej prawdopodobna. Uważał inaczej? Jeśli zamierzał mnie szukać, powinnam uświadomić go, jak durny to był pomysł i jak bardzo nie znosiłam, kiedy ktoś się za mną skradał, ale…
Opuścił drzewo, gdy ja wciąż porządkowałam dość wzburzone myśli. Pozostałam tam jeszcze może przez kwadrans, dając mu wolną drogę, pozwalając, by ślady po Cassiusie Avery’m wreszcie tak po prostu rozpłynęły się w powietrzu. A potem zeskoczyłam z gałęzi, aby zebrać te wszystkie kapturki. Znałam handlarza, który dobrze zapłaci za taki łup.


zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.