• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Zatruty Strumień (Suffolk)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
11-07-2025, 00:35

Zatruty Strumień (Suffolk)
Zatruty Strumień to niewielka, ukryta wśród łąk i dzikich zarośli rzeczka w Suffolk, której wody płyną spokojnie, otulone miękkim światłem drzew i zieleni. Strumień meandruje leniwie przez miękkie dno porośnięte trawą, a jego powierzchnia często odbija niebo i chmury niczym lustro. Zapach unoszący się nad wodą jest specyficzny, ciężki do zidentyfikowania. Opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie mówią, że dawno temu do strumienia ktoś nieświadomie lub celowo wrzucił truciznę – może była to zemsta, może przypadek. Od tamtej pory woda nigdy nie wróciła do swojej dawnej czystości, a mieszkańcy okolicznych wiosek unikają picia z niej czy kąpieli. Mówi się też, że nocą nad powierzchnią strumienia pojawiają się tajemnicze, migoczące światła, które według legendy są duszami tych, którzy zostali skrzywdzeni przez zatrute wody. Naukowo wyjaśnia się, że źródłem zatrucia strumienia mogą być naturalne związki mineralne wypłukiwane z pobliskich skał i gleby, takie jak arsen czy żelazo, które w wyższych stężeniach wpływają na jakość wody. Jednak nic nie jest stuprocentową pewnością.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Drew Macnair
Śmierciożercy
the only way to get rid of temptation is to yield to it
Wiek
32
Zawód
zaklinacz, namiestnik Suffolk
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
40
OPCM
Transmutacja
14
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
12
2
Brak karty postaci
05-02-2026, 16:36
18 marca '56

Przedzierając się przez leśne zarośla tylko narastała we mnie chęć rozwiązania zagadki, która od dziesięcioleci niosła się legendą wśród okolicznych wiosek. Mieszkańcy przekazywali kolejnym pokoleniom różne wersje zdarzeń; jedni wieszczyli w zatrutych wodach strumyku kwintesencję ludzkich błędów, niejako karę natury za ingerencję w jej dobrostan, natomiast inni rozprawiali się o działaniu celowym, nie mającym nic wspólnego z przypadkiem. O ile pierwsza historia brzmiała niczym mit, tak druga raziła brakiem logiki, bowiem skażenie wód, których bieg wymykał się kontroli, było działaniem zbyt chaotycznym i lekkomyślnym, by uznać je za przemyślane. Źródło problemu nie miało dla mnie jednak większego znaczenia – gdzieś w głębi siebie, dość abstrakcyjnie, czułem, że powinienem je zbadać, być może nawet uzdrowić. Co dziwne, ta myśl naszła mnie nagle; zerwany senną marą wspomniałem opuszczony zagajnik i postawiłem go sobie za cel – może nie priorytetowy, acz zbyt istotny, by móc pozwolić mu sczeznąć w stercie innych zadań.
Strumień dał o sobie znać, zanim jeszcze go zobaczyłem - najpierw miękkim, jednostajnym szmerem wody, potem wilgotnym chłodem w powietrzu i zapachem, który osiadał w płucach ciężko i metalicznie. Każdy dźwięk zdawał się ostrzejszy; trzask łamanej gałęzi, szelest trawy pod stopami, cichy ruch owadów nad leniwie płynącą wodą. Kolory wokół nabrały nienaturalnej intensywności - zieleń stała się głębsza, niemal pulsująca, a odbijające się w tafli światło mieniło się kolorowymi smugami. Zatrzymałem się nad brzegiem z poczuciem, że natura nie tylko mnie otaczała, ale obserwowała, wciągała w swój rytm i domagała się uwagi, a jednocześnie zakazywała uzyskania odpowiedzi. Jak nigdy nie byłem wrażliwy na jej piękno, tak dziś, nawet w aurze nieco mrocznej, dostrzegałem jej największe walory.
-Jesteś- uniosłem spojrzenie na zbliżającą się czarownicę i posłałem jej lekki uśmiech.
-Rad jestem, że zdecydowałaś się mi pomóc w tej- zacząłem przenosząc wymowne spojrzenie na strumień -nietypowej sprawie- dodałem. -Nie wróżę gospodarczego przełomu, aczkolwiek nie mogę zrozumieć jak zatruta woda nie przedostała się do kolejnych zbiorników. Zdaję sobie sprawę, że bywam sceptykiem, ale jestem niemal przekonany, że ktoś kiedyś przyłożył do tego rękę- rzuciłem uzupełniając tym samym treść lakonicznego listu, jaki posłałem jej zeszłego dnia.
-Przejdźmy się- zasugerowałem jednocześnie wskazując drogę wzdłuż rzeczki. Wzrokiem starałem się odnaleźć jakiekolwiek charakterystyczne punkty, coś co odbiegało swym wyglądem, może kolorem, od otoczenia.
Metaliczny zapach nie tylko narastał - zaczął się zmieniać. Przestał być jednolity, jakby pod cienką warstwą rdzy i wilgoci kryło się coś jeszcze; nuta gorzka, niemal palona, drażniąca podniebienie w sposób, którego nie potrafiłem przypisać żadnej znanej mi substancji.
Woda płynęła spokojnie. Zbyt spokojnie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Antonia Borgin
Śmierciożercy
I can resist everything except temptation
Wiek
28
Zawód
zaklinacz, pracuje w Ministerstwie Magii
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
14
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
11
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
07-02-2026, 16:45
Choć daleko jej było do znawczyni leśnych ustępów, względem natury nie pozostawała również ignorantką. Pomimo swojego charakteru, ciszy i spokoju nie poszukiwała w gęstwinie ani w górach, lecz w czterech ścianach bezpiecznego domostwa. Komfort odnajdywała w stukocie obcasów na chodnikowych płytach, a nie w śpiewie ptaków; w gwarze rozmów - nawet tych wpuszczanych jednym uchem, a wypuszczanych drugim - niż w przeraźliwej ciszy, przecinanej jedynie dźwiękiem własnego oddechu. Podejrzewała, że każdy, kto znał jej wycofanie i widział niechęć względem ludzi, mógłby bez trudu wyobrazić ją sobie jako osobę odnajdującą ukojenie właśnie w naturze. To jednak zdawało jej się stratą czasu. Prawdziwym marnotrawstwem, jeśli nie stał za nim konkretny cel. Poszukiwania artefaktów, gdy nudą smakowało jej analizowanie tych dostępnych na sklepowych półkach. Zadania z ramienia Ministerstwa, gdy nawet Biuro Niewłaściwego Użycia Czarów musiało prowadzić swoje śledztwa. Albo - tak jak teraz - możliwość zysku. List otrzymany od namiestnika Suffolk nie nosił w sobie zbyt wielu szczegółów, prócz miejsca spotkania i enigmatycznej opowieści o zatrutym strumieniu, a właśnie ta lakoniczność sprawiała, że całość wydawała się podejrzanie interesująca.
Byli w ich magicznym środowisku ludzie, którym - dla własnego dobra - nie powinno się odmawiać. Antonia doskonale potrafiła odnaleźć się w tych społecznych koligacjach, nawet jeśli rzadko brała w nich udział całkiem… otwarcie. Z Drew znali się już wcześniej - zanim jego nazwisko na dobre zapisało się na kartach parlamentu - i wiedziała, że stoją po tej samej stronie barykady, bo choć poglądy bywały niczym druga skóra, te tożsame potrafiła rozpoznać niemal natychmiast. Nie sama więc namiestnicza pozycja czyniła z niego sojusznika, którego warto mieć u swojego boku, ale również oddanie sprawie, która ich łączyła.
Nie mogła nic poradzić na to, że jej instynkt przetrwania zawsze szukał sposobów, by uszczknąć coś dla siebie; że doskonale wiedziała, w którym momencie warto się odezwać, a w którym zatrzymać słowa wyłącznie dla siebie. Ludzie mogli dostrzegać w tym chęć manipulacji, ale daleko było temu do jawnej intrygi - bliżej raczej do wypracowanego sposobu bycia, do prowadzenia uważnej rozgrywki, w której nie chodziło o pociąganie za cudze sznurki, a o to, by samemu nie dać się na nich zawiesić.
Więc zjawiła się - po części kierowana zwykłą ciekawością, po części długofalowym zyskiem, który nosiła gdzieś z tyłu głowy - i wcale nie tym najbardziej oczywistym, wynikającym z próżności, choć nie sposób było zaprzeczyć, że Macnair był mężczyzną, na którym spojrzenie potrafiło zatrzymać się dłużej, niż wymagała tego grzeczność. - Jestem - skwitowała krótko, traktując te słowa zarówno jako potwierdzenie obecności, jak i przywitanie, oddając mu je w tej samej formie. Kącik ust uniósł się w niemal niedostrzegalnym uśmiechu, gdy wspomniał o gospodarczym przełomie - prawda była bowiem taka, że nawet gdyby faktycznie miał nadejść, nie potrafiłaby się nim zainteresować wystarczająco mocno.
Ruszyli wzdłuż strumyka, którego szum zdawał się kojący aż do przesady, niemal nachalnie zachęcający. Ile osób dało się zwieść temu dźwiękowi, przywołującemu w wyobraźni słodki smak źródlanej wody, tylko po to, by chwilę później paść martwym na ściółce, po której teraz przyszło im kroczyć? Duszny, drażniący zapach unoszący się w powietrzu mógł być jedyną podpowiedzią co do prawdziwych efektów przepływającej obok nich wody. - Rozumiem, że nic nie blokuje przepływu wody do kolejnych zbiorników? - zapytała, choć odpowiedź właściwie narzucała się sama. - Więc podejrzewasz, że zatrucie jest miejscowe i ktoś celowo ulokował je tylko w tym rejonie? - zawiesiła głos na moment. - Nałożył przekleństwo? - było to bardziej niż prawdopodobne. Ukryte runy mogły skupiać klątwę w ściśle określonym obszarze, nie pozwalając jej rozlać się dalej, a jednocześnie czyniąc ją trudniejszą do wykrycia. - Jakieś wzmianki w namiestniczych papierkach? - dodała, a kącik ust znów drgnął jej w uśmiechu. Jako namiestnik miał teraz dostęp do wszystkiego, co powiązane było z hrabstwem, ale wątpiła, by wśród oficjalnych raportów znalazło się cokolwiek naprawdę użytecznego. Odpowiedzi należało szukać gdzie indziej - w podaniach mieszkańców, w lokalnych manuskryptach, w opowieściach, które nigdy nie trafiały na pergamin opatrzony pieczęcią. Choć podejrzewała, że gdyby miał takowe, to raczej nie prosiłby jej o pomoc.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Drew Macnair
Śmierciożercy
the only way to get rid of temptation is to yield to it
Wiek
32
Zawód
zaklinacz, namiestnik Suffolk
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
40
OPCM
Transmutacja
14
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
12
2
Brak karty postaci
Wczoraj, 17:51
Anotnia, jako towarzyszka dzisiejszego spotkania, nie była wyborem przypadkowym. Zależało mi na rzetelnej ocenie ewentualnego zagrożenia, a doskonale wiedziałem, iż czarna magia nie była dla jej sztuką tajemną czy znaną jedynie z kart starych ksiąg. Była biegła w tej dziedzinie, podobnie jak w runicznych znakach składających się w przekleństwa – a wszak takowych w trakcie dzisiejszej wyprawy spodziewałem się najbardziej. I oczywiście mogłem poprosić o to Lucindę, jej wiedza o klątwach była nieoceniona, lecz ukierunkowana głównie na ich ściąganie, niżeli nakładanie, a priorytetem było poznać samą naturę mrocznej mocy – jeśli oczywiście takowa w ogóle obejmowała zatruty strumień. Nadto panna Borgin przejawiała niemałe umiejętności w zakresie magii leczniczej, które również mogły okazać się przydatne, bowiem jeśli plotki były prawdziwe to sama woń potrafiła zawrócić w głowie i to o wiele mocniej, niżeli po opróżnieniu buteleczki ognistej.
-Wyjątkowo punktualnie- wygiąłem wargi w lekkim uśmiechu, bowiem uważałem tę cechę za niezwykle cenną. Wielokrotnie przyszło mi oczekiwać na umówione wcześniej spotkania, co – w mym mniemaniu – było wyrazem kompletnego braku szacunku wobec czyjegoś czasu. Upływających minut, których nie dało się odzyskać, by wykorzystać w korzystniejszy sposób tudzież kupić; nie bez przyczyny powiadano, że to właśnie on był najdroższą z walut – równie niedostępnych, co upragnionych. Oczywiście zdarzały się sytuacje nieprzewidziane, nie wszystko wszak mogliśmy zaplanować co do jednego kroku, aczkolwiek najczęściej stała za tym zwykła próżność i egoizm, podszyty cichym przekonaniem, iż świat winien dostosować się do czyjegoś tempa. Czas nie był jednak niczyim dłużnikiem - płynął obojętnie, a ja nie miałem w zwyczaju pozwalać, by ktoś rozporządzał nim za mnie. I jak kiedyś mój głos nie był na tyle silny, a portfel pełny, by się temu sprzeciwić, tak dziś mogłem otwarcie krytykować oraz przede wszystkim zignorować podobne osoby.
-Nie, nic nie powinno go blokować, dlatego jest to co najmniej dziwne zjawisko- odparłem z przekonaniem w głosie. -To tylko przeczucie, trudno mi to inaczej wytłumaczyć. Ledwie kilka mil dalej woda jest zdatna do spożycia, mało tego korzysta z niej lokalny młyn- zerknąłem na nią z ukosa i wymownie przechyliłem głowę w kierunku brzegu, po czym sam wbiłem w niego wzrok. -Zauważ, że nurt jest silny. Ona już dawno powinna się oczyścić. Każda naturalna toksyna zostałaby rozproszona w ciągu kilku godzin, a tu jednak skażenie nie znika. Utrzymuje się, jakby było związane z tym miejscem lub jakby coś ją wyzwalało w konkretnym punkcie granicznym- rzuciłem, by po chwili ruszyć wolno przed siebie. Chciałem zbliżyć się nieco do strumienia, bowiem z bezpiecznej odległości trudno było dostrzec jakiekolwiek anomalie tudzież symbole runicznej sztuki. -Czujesz ten zapach?- spytałem odwracając się przez ramię. Miałem wrażenie, że z każdym krokiem metaliczna woń staje się coraz intensywniejsza – coraz bardziej drażniąca, ale przy tym abstrakcyjnie kojąca. Kompletna sprzeczność, którą tak samo trudno było zrozumieć, jak i zaniechać zakrywając twarz materiałem. -Myś- przerwałem nagle, gdy tuż pod moją stopą rozległ się głuchy, wilgotny trzask. Dźwięk nie przypominał łamanej gałęzi, lecz pęknięcie napęczniałej struktury, która zapadła się pod ciężarem z miękkim hukiem. Dopiero wtem dostrzegłem roślinę - jej owoc połyskiwał kusząco swą czerwienią, a mnie, niemal wbrew rozsądkowi, ogarnęła nagła, niepokojąca potrzeba spróbowania go, tak silna, że nie zauważyłem nawet, iż część łodygi spoczywała zanurzona w wodzie. Rozdarcie uwolniło coś w powietrzu - ledwie widoczny pył, który rozszedł się wokół nas sprawiając, że momentalnie ogarnęła mnie błogość; cholernie niebezpieczna lekkomyślność. -Wyglądają apetycznie- rzuciłem zrywając garść czegoś przypominającego przerośnięte porzeczki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.