• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Organizacja > Akta postaci > Zaakceptowane > Czarodzieje > Lorcan Lestrange
Lorcan Lestrange
Obrazek postaci
Dusza
Personalia rodziców
Locryn Lestrange, Alcyone Lestrange zd. Black
Aspiracje
Odkrywanie tajemnic wieków minionych
Amortencja
Kobiece perfumy, zioła; lawenda i mięta, powietrze po burzy
Różdżka
12 cali, sztywna, klon, włos z ogona testrala
Hobby, pasje
Historia Magii, zaginione w czasie magiczne artefakty, aktywność fizyczna, quidditch
Bogin
Obraz samego siebie w więziennych łachmanach – symbol utraty wolności.
Umysł
Data urodzenia
16.04.1926
Miejsce urodzenia
Kornwalia, Lestrange Manor
Miejsce zamieszkania
Kornwalia, Lestrange Manor
Język ojczysty
Angielski
Genetyka
Czarodziej
Ukończona szkoła
Slytherin, Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Evershire College - kierunek Lex Magica
Zawód
Historyk, podróżnik, poszukiwacz zaginionych artefaktów
Czystość krwi
Błękitna krew
Status majątkowy
Bezdenna sakiewka
Ciało
36
190
85
Wiek
Wzrost
Waga
Brązowe
Brązowe
Kolor oczu
Kolor włosów
Budowa ciała
Jest szczupłym, dobrze zbudowanym mężczyzną o ponad przeciętnym wzroście; szerokich barkach i mocno zarysowanym torsie. Porusza się lekko, a wyprostowana postawa świadczy o pewności siebie.
Znaki szczególne
Ciało poznaczone bliznami, charakterystyczny z lekka drwiący uśmieszek, obojętność spojrzenia.
Preferowany ubiór
Ubiera się stosownie do okazji, lubiąc łączyć elegancję z praktycznością przez pryzmat pracy, zwykle wybiera ciemne, bądź czarne kolory oraz nie stroni od skromnej biżuterii.
Zajęty wizerunek
Tobias Sorensen
Obrazek postaci

1926-1937 - dzieciństwo 

Wyczekiwany po trudach jesieni i srogiej zimie; sen o wiośnie się wreszcie ziścił, a na świat w rodzinie Lestrange przyszedł „ten drugi” – co dorastać miał w cieniu starszego i jego śladami pewnie podążać. Obraz ten niezawodnie kuszący dla ojca miał jednak swe skazy od samego początku, jakby artysta celowo popełnił sabotaż w swym dziele, tworząc niedociągnięcia, względem pierwowzoru. Bo choć podobni, to nie tacy sami. Braterska miłość bywała szorstka, nieprzyjemna, a nawet gorzka. Smak krwi na ustach momentami niosła, lecz w momentach próby i zagrożenia, to sylwetka brata stawała między nim, a gniewem ojca. Kochał go szczerze i prawdopodobnie wciąż kocha, nawet jeśli na tę relację padł cień tragedii.



Iluzoryczna sielanka dzieciństwa pod diamentową kopułą kształtuje obraz od samego początku spaczony, a pozorna beztroska uchodzi, niczym tchnienie lata we wczesnojesienny poranek. Miraż ten stanowił punkt odniesienia w historii tego człowieka, niejako usprawiedliwiając jego arogancki i  momentami apodyktyczny styl bycia; choć okraszony szczyptą wrażliwości i współczucia, tak przygaszone, te cechy drzemią na dnie serca, jedynie momentami ukazując cień swej dobrej natury w zwierciadłach czekoladowych oczu, które od samego początku patrzyły poza horyzont z nieodgadnionym pragnieniem poznania, tego, co kryje świat. Ciekawość stanowiła jego piętę achillesową, bo nie ograniczała się ona wyłącznie do poznawania tajemnicy i historii skrytych w ciężkich tomiszczach wyciąganych z rodzinnej biblioteki. Ona – ciekawość; kierowała kroki chłopca ku temu, co nieznane, temu, co kryło się za pagórkiem, nawet jeżeli ostrzegano go, by nie oddalał się od rodzinnych włości, to zakazy te po wielokroć łamał; przyprawiając służbę, opiekunów i matkę o ból głowy. Nosił w sobie tę pierwotną radość, która jednak z biegiem lat coraz głębiej kryła się pod maską obojętności.
Bunt korzenił się w umyśle od najmłodszych lat z początku dyktowany dziecięcą przekorą, wobec surowości nakazów na bez mała każdej płaszczyźnie postępowania. Nawet jeżeli nigdy nie miał widocznie wybrzmieć i wybuchnąć czystym żarem, tak czuł na swoich barkach brzemię, którego ciężar momentami przygniatał i odbierał oddech. Akceptował to, bo lojalność wobec rodziny, była w nim od samego początku wyraźnie zauważalna.
Wychowany w duchu utartych zwyczajów i tradycji, które niosła siła nazwiska, pod okiem władczego i nieznoszącego sprzeciwu ojca; fundował obraz dzieciństwa skropionego młodzieńczymi wybrykami i chęcią zwrócenia na siebie uwagi. Tak jakby pragnął zaznaczyć za wszelką cenę fakt swojej egzystencji. Jednak na każdej płaszczyźnie przegrywał ze starszym bratem; był słabszy, wolniejszy i szybciej się męczył, a różnica lat między nimi dobitnie wskazywała na jego porażki, będąc przeszkodą nie do sforsowania. Objawienie magi przyszło wraz z siódmymi urodzinami, dość niespodziewanie i zaskakująco, lecz wiedziony dziecięcą ciekawością – bawił się nią, odkrywając podstawy, które z czasem doskonalił pod okiem rodziców, był to moment, który trwale zapisał się w jego pamięci. W późniejszym czasie jeszcze przed szkołą zaczął z własnej woli zagłębiać informacje, które jako dziecko jeszcze nie w pełni rozumiał, ale zdradzał ogromny entuzjazm do odkrywania magicznych sekretów.
Postać rodziciela zawsze potęgowała te widoczne niedociągnięcia i w jego życiu stanowiła synonim wiecznych konfliktów, niezgody i tarć charakterów. Niezależnie od okoliczności, jakby to niezrozumienie wpisane było w ich charaktery. Orędowniczką pokoju, kobietą utkaną z niezmąconych wód cierpliwości i wrażliwości, wobec młodszego syna była matka, która niezmiennie walczyła z tyranią ojca, wobec dzieci, zwłaszcza tą kierowaną w kierunku Lorcana, jakby potrafiła zrozumieć jego pragnienie, bycia „dostrzeżonym” przez ojca.




1937-1945 - czasy szkolne

Hogwart i Slytherin był dla niego drugim domem swego rodzaju oazą wiedzy i poszerzania horyzontów. Atmosfera zamku budziła w nim niespokojne myśli o eksploracji; nieprzebytych, dotąd korytarzy. Poznawał to miejsce latami i z każdym rokiem potrafiło go czymś zaskoczyć. Mocno wrósł w mury tej szkoły i nawet w dorosłym życiu, zawsze ciepło wspomina lata edukacji.
Był wyjątkowo upartym i zawziętym uczniem, a jego pewność siebie, która wzrastała, poza murami domu w szkole osiągnęła szczytu. Jak na złość z łatwością przyswajał wiedzę, co jedynie podbudowywało jego poczucie własnej wartości, tak marniejącej we wczesnym dzieciństwie, gdy na podeście ojcowskich pochwał, zawsze stawał Atticus. Przez zamiłowanie do czytania i bogatą wiedzę wyniesioną z domu Historia Magii, była wśród jego ulubionych przedmiotów, to ona również dyktowała potrzebę dokształcania się i sięgania po inne kierunki, by poznać i zrozumieć. Stąd tak samo, jak u brata jego uwagę przyciągnęły Starożytne Runy, był to dla niego naturalny krok ku rozwojowi w dziedzinę, która w przyszłości jak się okaże stanie się jego domeną. Znacznie gorzej radził sobie na zajęciach z Eliksirów i Zielarstwa, gdzie cierpliwość i rozumienie roślin wydawały się kluczowymi elementami współgrającymi ze sobą; kulał pod tym względem, czując, iż nawet najwytrwalsza roślina i najprostszy eliksir, jest w stanie go pokonać. Owszem zaliczał te przedmioty, ale nie potrafił się w nich odnaleźć tak dobrze; jakby odkrywanie tajemnic wieków minionych było dla niego znacznie prostszym zadaniem.
Zamiłowanie do sportu, zawsze mu towarzyszyło, lecz nie przesłaniało horyzontu, tak jednak objawiło się awansem do drużyny na czwartym roku; ulokowany na pozycji ścigającego stanowił jeden z filarów drużyny i przyczynił się do jej sukcesów. Z quidditchem związany był do końca szkoły. Nigdy też nie zamykał się wyłącznie na quidditcha równolegle, przywiązywał wagę do rozwoju fizycznego, jak i umiejętności podstawowej samoobrony. W latach szkolnych, jak i w dorosłym życiu wielokrotnie wykorzystywał te zdolności, gdy przeciwnik był zbyt blisko, aby sięgnąć po różdżkę, a zwykła brutalna przemoc fizyczna stanowiła adekwatną odpowiedź na zagrożenie. Musiał przyznać sam przed sobą, że tego typu konfrontacje dawały mu podobny zastrzyk adrenaliny, co pojedynki magiczne.
Od piątego roku edukacji większą niż wcześniej uwagę przykładał do poznawania uroków i czarów ochrony przed czarną magią. Aktywnie biorąc udział w magicznych pojedynkach podczas, których poznawał nowe zaklęcia. Odnotowywał, znaczący postęp czując, że staje się lepszy od innych, to sprawiało, że coraz mocniej angażował się w zajęcia pozalekcyjne.
Wśród rówieśników wyróżniał się również zamiłowaniem do drobnych psikusów, temperamentny i czarujący już na trzecim roku potrafił zjednać sobie poniektórych profesorów, stając się ich ulubieńcem z czasem, coraz bardziej rozumiał zasady tej prostej manipulacji, jaką się posługiwał, biorąc ją za „dziecięcy urok”. Niektórzy z profesorów porównywali go do brata i widzieli w nim jego młodszą wersję, lecz w tych słowach nie odnajdywał tej samej negatywnej nuty, co w przypadku pana ojca.
Atticus z wiekiem stawał się dla niego pewnego rodzaju wzorem, stąd pragnął podążać jego śladami. Kochał brata, jak również młodsze rodzeństwo, lecz to z nim miał najmocniejszą więź. Dlatego też pewnie kroczył przetartym szlakiem w dalszym etapie edukacji.




1945-1950 - studia, poznawanie czarnej magii, zostanie akolitą

Świadomość dalszego rozwoju kroczyła z nim przez ostatnie lata edukacji w Hogwarcie, stając się w pewnym momencie obsesją, na punkcie której zafiksował się w zupełności, tak aby osiągnąć jeden, ściśle określony cel – dostać się na: Evershire College. Poświęcił się temu, zaniedbując w pewnym momencie, nawet sport, który był jedynym oderwaniem od tej ciągłej pogoni za wiedzą. Chciał spełnić oczekiwania ojca, bo od zawsze pragnął być zauważalny. A dotychczas jego osiągnięcia ulatywały, jak dym zgaszonej świecy na wietrze – bez wyrazu, bez jakiegokolwiek szczerego komplementu ze strony pana ojca. Wyłącznie matka dostrzegała jego usilne starania – wspierała go i doradzała, a z przedmiotów, które stanowił, o jego słabości osobiście dokształcała w okresach wakacyjnych i przerwach świątecznych. To w jej notatnikach pierwszy raz również głębiej zaznajomił się ze sztuką: legilimencji, którą już wówczas zaczął zgłębiać w teoretycznym zakresie, a notatki i księgi wyciągnięte z biblioteki stanowiły idealną podstawę pod zrozumienie tej sztuki.
To poświecenie przyniosło oczekiwane skutki, a studia na kierunku Lex Magica stawały się realnym potwierdzeniem, że nie odbiega od brata, ba w niektórych aspektach go przewyższał. Jednocześnie dawało rodzinie kolejny powód do dumy, nawet jeżeli opłaty za uczelnie były wysokie, tak w żadnym stopniu nie mogły zaszkodzić rodowym finansom. 
Pogłębianie wiedzy w tematyce, która była mu bliska stawało się czymś, co go absorbowało. Życie prywatne zeszło zupełnie na margines, to nauka stanowiła dla niego w tamtym czasie największą pasję i napęd. Silnie ukierunkowany zwłaszcza w Historii Magii i Starożytnych Runach w tamtym czasie było cichym zalążkiem marzenia, jakie chciał zrealizować po ukończeniu edukacji. A pójście śladami przodka i zostanie poszukiwaczem magicznych artefaktów, stawało się dla niego coraz bardziej namacalnym do spełnienia. Uważając jednocześnie na to, by podstawy wykształcenia zadowalały rodzinę, tak przy wyborze przyszłego zawodu pragnął walczyć o akceptację. Zwłaszcza że w rodowym skarbcu, jak i pozostałych posiadłościach posiadali magiczne artefakty i zapiski sprzed wieków o poszlakach i poszukiwaniach. Wiedział, jak istotną rolę mogłyby one odgrywać w umacnianiu pozycji rodziny na arenie krajowej. A rozsławianie nazwiska poprzez odkrycia historyczne dodatkowo zwiększało prestiż. Dlatego powoli i sukcesywnie przygotowywał grunt pod tę decyzję; skrupulatnie siejąc ziarna.
Akolici i czarna magia; poglądy, jakimi karmili się w rodzinie, które zapisane mieli w swoim DNA. Dodatkowo sytuacja na arenie geopolitycznej budowała atmosferę niepokoju, a przez to sprzyjającą, ku takim poglądom, zwłaszcza gdy nadzieja na sukces niemal zgasła po przegranej Grindelwalda, tak dla kogoś, kto wychowywał się ze świadomością bycia „lepszym”, był to naturalny kierunek i dodatkowa motywacja, by słuszną sprawę poprzeć. W swoich wypowiedziach wielokrotnie zdradzał poparcie dla konserwatywnej idei, a brat – skuteczny manipulant i siewca intryg – wykorzystał młody umysł podążający śladem wizji dającej czarodziejom ich naturalne miejsce w świecie. Atticus wprowadził go w to środowisko, widząc w nim kogoś, kto podziela jego poglądy. To za jego sprawą pojawiał się na spotkaniach Akolitów, nim to jednak nastąpiło rozmawiali; wielokrotnie o porządku panującym na świecie i idealnej wizji społeczeństwa, konieczności napraw i ugruntowania pozycji czarodziejów. Przekonania Lorcana były naleciałością dyskusji w rodzinnym gronie, ale i przekonaniem samego siebie, co do słuszności adekwatnych działań. Nawet jeżeli brawura młodego umysłu, nieco zaślepiała go w tych kwestiach. Tak chciał podążać tą drogą. Pierwsze spotkania, pierwsi poznawani ludzie. Aura tajemnicy, braterstwa i pewnego mistycyzmu sprawiały, że młody człowiek mimowolnie przyklaskuje, temu wszystkiemu nie sięgając głębi, bo „dla większego dobra” czasem należy zboczyć ze ścieżki moralności, by zatracić się w tym, co zakazane.
Nigdy wcześniej nie zgłębiał czarnej magii, chociaż ich rodzina nie stroniła od tego, tak po przystaniu do akolitów, coraz częściej księgi historyczne zmieniał na te traktujące o tajnikach arkanów zakazanych. Rodzinna biblioteka była studnią, z jakiej czerpał, a brat stawał się w tym zakresie nawigatorem i jednym z pierwszych nauczycieli, lecz nie jedynym.
Spotkania w zamkniętym gronie i długie rozmowy w niewielkich grupach doprowadziły go przed oblicze człowieka, który w pierwszych chwilach budził naturalny lęk swoją osobą; w kolejnych ciekawość, a kiedy rozmowa płynnie przechodziła przez tematy bliskie i obce Lorcanowi, człowiek ten mówiący z akcentem wschodnim, coraz bardziej w swej dyplomatycznej stanowczości wywierał presję oczekiwań, jakby pragnął na własnej skórze przetestować nowego akolitę, zaszczepiając w nim dawkę swojej wiedzy o czarnej magii; ucząc z przerwami.




1952-1955 - ślub z Persephone Burke i wspólny rozwój kariery

Próba niejakiej rekonstrukcji tego, co tliło się głęboko w chłopaku o czekoladowych oczach przyszła niespodziewanie i jak burza w lipcowe upalne popołudnie uderzyła z mocą, która porwała na zatracenie. Ulotna jak sen; zaskakująco niewinna emocja zakwitła na dnie serca. Zauroczenie, a później miłość zauważalnie odbiły się na jego osobie; dekorując jego świat kolorami, których istnienia wcześniej nie dostrzegał, tym samym wlewając odrobinę ciepła do tego nieprzyjemnego mrocznego królestwa, w jakim do tej pory bytował. Rzutowała na jego decyzjach, ale w zupełnie odmienny sposób, niż do tej pory znał. Persephone Burke nauczyła go walczyć o siebie na arenie rodzinnej; znacznie subtelniej, ale jednocześnie efektywniej, niż do tej pory to czynił. Aprobowana przez rodzinę wybranka stała u jego boku pewnie, a w jej onyksowych oczach jawiła się determinacja oraz pasja, którą wspólnie mieli rozwijać, jako małżeństwo. To ich połączyło nierozerwalną nicią.
Partnerstwo szybujące na płomiennym uczuciu, wzajemna rywalizacja i podróże. To małżonka i jej rodzina naciskali na Locryna, by ścieżka jego syna wiodła w kierunku magicznych artefaktów i historii. Przekonując go, że może trwale zapisać się w historii najnowszej.
Jego wiedza i ambicja zasilana ich doświadczeniem, a także; głód poszukiwań i rozwiązywania zagadek sprzed wieków ujawniały, jaki drzemał w nim entuzjazm. Ich siatka powiązać, częstokroć na granicy prawa lub wykraczających. poza te granice zaczynała być dla Lorcana nowym teatrem działań, który poznawał coraz lepiej z każdym rokiem małżeństwa. 
Podróże po świecie głównie Europie; północnej i południowo-wschodniej, stawały się bramą dla pozyskiwania nowych kontaktów. Łącząc pracę z pożytecznym również; szukał sprzymierzeńców, wśród najbardziej renomowanych czystokrwistych rodzin w Europie.
Wyjazdy wraz z żoną na kilka tygodni, czasem miesięcy łączyły w sobie odkrywanie i badania. Często też sztuką negocjacji pozyskiwali artefakty. Jej doświadczenie w tej kwestii oraz znajomość klątw, budowały obraz wzajem uzupełniający się w tej relacji – miłość i przyjaźń, były wypadkową wspólnej pasji.
Dzięki owocnej współpracy z rodziną Burke; poznawał kolejne tajniki czarnej magii i czarnomagicznych artefaktów. Chociaż skrytość leżała w genach tego rodu, to przez uchylone drzwi powoli chłonął wiedzę, jaką zechcieli się z nim dzielić.
Zrozumiał w tym czasie, jak silną monetą potrafią być informacje: złoto, kosztowności, klejnoty – to czasem nic w porównaniu do sekretów skrywanych przed światem.
Poza interesami i pracą wywiadowczą dla Akolitów na swoim koncie powoli zapisywał sukcesy. Odkrycia zaginionych na przestrzeni wieków magicznych osad i ruin, a także eksplorował katakumby z czasów starożytności i średniowiecza na terenach Norwegii, Rumuni, Bułgarii i Cypru; w tym odnalazł kilka drobnych artefaktów, o tajemniczych właściwościach, które zostały ulokowane w rodzinnym sklepie jego żony.
Rozwijał się w swej dziedzinie, a wyłącznie brak potomka, mógł niepokoić,  ale wydawało się, że ciągle mieli czas.




1956 - śmierć młodszego brata

Informacje o śmierci najmłodszego brata przyjął niezwykle chłodno, jego świat nie drgnął w posadach. Pozornie wyglądało, jakby wcale go to nie obeszło, lecz prawda była zgoła inna. Czuł na sobie ciężar odpowiedzialności za to, co mógłby zrobić, aby tej tragedii zapobiec. Analizował tygodniami ich rozmowy, korespondencję, dręczony wyrzutem bezradności, wobec tego, co się wydarzyło. Świadomy kaprysów ojca, jaki ten był, mógł poświęcić bratu znacznie więcej czasu – mniej wyjazdów, więcej rozmowy, czy marnych prób negocjacji z Locrynem, by ten nie naciskał i dał choć trochę swobody.
Noah – oczko w głowie pani matki; najwrażliwszy z naszego rodzeństwa, pierwiastek dobra uchowany w mrocznych, chłodnych murach rodzinnej rezydencji. 
Odszedł niezrozumiany, pozostawiając po sobie pustkę i żal.





1958 - tragiczna śmierć ukochanej i odkrywanie tajników Legilimencji

Pozorny spokój, jak się przekonywał na własnej skórze bywa niezwykle kruchy i ulotny. To przypomnienie o śmierci sprawiało, że człowiek zaczynał kwestionować swoje dotychczasowe życie i dokonywał zmian. Taką podjęła Persephone, która, chociaż uwielbiała podróżować, zwiedzać i badać starożytne ruiny, a w ich zakamarkach odnajdywać magiczne artefakty, to jednak w dłuższej perspektywie męczyło ją te zajęcie i nie miała tyle cierpliwości, co Lorcan, który po śmierci brata zdawał się pochłonięty swoją pracą jeszcze bardziej, niż wcześniej. Kobieta zrezygnowała ze wspólnych wyjazdów i zaczęła pomagać w rodzinnym sklepie: „Borgin & Burke” tam mogła wykazywać się swoją wiedzą i błyszczeć przed klientami, miała do tego wrodzony talent.
To jak się okazało było również jej przekleństwem.
Obsesja.
A może czyste szaleństwo?
Zauroczony mężczyzna, ogłupiały na punkcie Persephone zaglądał do sklepu regularnie, zbyt często, nazbyt interesował się jej osobą, miast oferowanymi dobrami. Chociaż ta nie zdradzała najmniejszego zainteresowania, ten nic sobie z tego nie robił i w dalszym ciągu odwiedzał sklep regularnie, ale w odstępach czasowych. Lód w onyksowych oczach jednakże pozostawał niewzruszony, a postawa kobiety była bardziej niż wymowna. Było jasne, że jeszcze jeden raz pojawi się w sklepie, a granica zostanie przekroczona.
Nigdy nie zdradziła się przed Lorcanem z tym problemem – znała jego temperament i domyślała się, co mógłby zrobić. Świadoma, że porzuciłby wszystko i na własną rękę spróbowałby zniechęcić amanta do kolejnych wizyt.
Nie powiedziała mu, bo nie chciała go odrywać od tego, co tak bardzo kochał – swojej pracy. 
I ten brak zaufania, a może właśnie miłość zadecydowało o tym, co się stało.
Jej ciało odnaleziono pewnego późnojesiennego wieczoru w zaułku nieopodal miejsca pracy. Winny nie stawiał oporu, gdy służby po niego przyszły. Zupełnie tak jakby był pogodzony z tym, co go czekało w Azkabanie.
Ten cios uderzył Lorcana znacznie mocniej, niż strata najmłodszego brata. Zrozumienie tego sprawiało mu dodatkową falę cierpienia, której nie potrafił kryć przed samym sobą, ani przed Atticusem. W tygodniach żałoby, te tragedie ich jeszcze mocniej zbliżyły, nawet jeżeli wiele niewypowiedzianych słów zawisło między nimi w głuchej ciszy.
Umysł po raz kolejny zalała fala złośliwych myśli sugerujących, że mógł temu przeciwdziałać. Wyrzuty sumienia uderzały w tę odsłoniętą i zranioną wrażliwość, która wystawiona na próby ugięła się pod ciężarem straty. Wiedział, że gdyby zaczął działać wcześniej, gdyby potrafiłby przeniknąć umysł żony i odczytać emocje, które ta kryła przed nim, czy też jakby rozumiał myśli Noah, to nie dopuściłby tragedii, a przynajmniej łudził się, tą wiarą. Wszystko to kumulowało się w nim budząc motywację do nauki legilimencji, o której już w przeszłości czytał. Wiedzę teoretyczną posiadał z notatek matki, którą poprosił o pomoc w nauce. Szło mu topornie; przesiąknięty do szpiku żalem i złością nie potrafił jasno myśleć, lecz z czasem, kiedy umysł odnajdywał zatracony spokój podczas kolejnych wypraw, testował swoje umiejętności na ludziach, którzy próbowali go oszukać lub w inny sposób wykiwać. Z biegiem miesięcy jego postęp stawał się zauważalny, choć wciąż pozostawało wiele do poprawy, tak czuł się znacznie pewniej w odczytywaniu ludzkich myśli. Determinacja płonęła w czekoladowych oczach jasnym blaskiem człowieka, który za wszelką cenę osiągnie zamierzony cel niezależnie od trudności.
Z wiekiem i przeżytymi przygodami, był coraz bardziej świadomy możliwości korzystania z legilimencji – używał jej w momentach kluczowych, gdy potrzebował odszyfrować myśli drugiej osoby. Starając się przy tym wykorzystywać swój urok osobisty i inne atuty grał kartami, które stanowiły o jego przewadze. Czasami wykorzystywał tę umiejętność do sięgania po wspomnienia z przeszłości osób, z jakimi współpracował, by przekonać się, czy informacje pokrywały się z rzeczywistością. Była to jego kontrola, jakiej nie lubił tracić, zwłaszcza jeżeli pracował z nowymi ludźmi.





1962 - plany ponownego ożenku

Praca pochłonęła go na powrót, tym razem jechał w świat z ciężarem na sercu, który o sobie przypominał, by z czasem pozostawać echem żalu, niesionym na skrzydłach przeszłości. Bywały momenty, gdy wracały wspomnienia, wówczas noce spędzał w barach lub kasynach. Uciekając przed wyrzutami sumienia, bo nawet jeśli rozsądek upewniał go w tym, że nie mógł nic zrobić, tak cichy głos krytyki stawiał na nim wyrok. Podróżował wiele, czasem po starej znajomości wyświadczał rodzinie zmarłej żony przysługi w tematyce magicznych artefaktów. Jednak największą przyjemność odnajdywał w zakopywaniu się w swoich badaniach i próbach eksploracji, kolejnych zapomnianych przez świat miejsc w najdzikszych regionach Europy. Dbał równocześnie o fizyczność, gdyż ten aspekt w ostatnich latach zaniedbał.
Jego nazwisko, co jakiś czas przewijało się w kuluarach towarzyskich za sprawą kolejnych przygód. Przynosił dumę rodzinie, nawet ojcu zdarzało się go pochwalić, co wcześniej przytrafiało się sporadycznie, niezależnie od rangi osiągnięcia.
Pewny siebie i charyzmatyczny, nawet jeżeli pozornie wyglądał na obojętnego; budował wrażenie człowieka bywałego i oczytanego. Jednocześnie jego życie było, nieco inne niż wcześniej, a emocjonalny rozgardiasz panujący na serca dnie w minimalistycznym wyrazie tłumił poszukiwaniami doznań i wrażeń, sięgając po więcej; od siebie dawał, znacznie mniej. Jakby obawiał się zobowiązania i zarzucenia kotwicy na dłużej. Bo strata bolała, tak samo odrzucenie i niespełnione oczekiwania.
W tej „ucieczce” nie trwał jednak wiecznie, czego osobiście żałował.
1962 rok miał wiele zmienić w jego życiu. 
W grę wchodziły uzgodnienia rodzin za plecami ich dzieci. Jakby polityczne intrygi, stare przyjaźnie i interesy były najważniejsze.
Lestrange od lat przyjaźnił się z Rookwoodem, ten rozwijał skrzydła w polityce, zawierał nowe sojusze i budował pozycję, mimo iż  nie mógł poszczycić się tak dobrym rodowodem, co jego przyjaciel, tak od wieków panowały w tej rodzinie podobne wartości co u Lestrange, a czystość krwi stanowiła bezdyskusyjny filar porozumienia między rodzinami. Wspólne interesy między nimi nie były nowością, tak samo, jak ich wieczorne spotkania, często przeciągające się do wczesnych godzin porannych. Stary Locryn korzystał na tej znajomości od samego początku częstowany informacjami, które dawały mu przewagę w interesach, jak i polityce Rookwood wspierał go na każdej płaszczyźnie, mimo stosunkowo gorszej pozycji panowie odnajdywali wspólny język w czynionych planach. Co więcej, podobne przekonania i korzystne interesy oraz intrygi zbliżały w sposób oczywisty, doprowadzając do momentu, w którym ich rodziny miały się skonsolidować bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
To przedsięwzięcie było planowane od dłuższego czasu - pierwotnie był wyłącznie niespełnionym zamysłem, lecz z czasem stał się namacalną okazją, którą chcieli obaj wykorzystać.
Widmo utraconej wolności ponownie zaczęło ciążyć na barkach Lorcana po liście ojca, w którym oświadczał plany wobec jego przyszłości i nakazywał niezwłoczny powrót do kraju. Był to cios, jakiego oczekiwał, bo cisza przed burzą, trwała zbyt długo.


0
Pozostało PP
mixed
0
Pozostało PM
10
14
8
OPCM
Uroki
Czarna magia
0
0
0
Transmutacja
Magia lecznicza
Eliksiry
10
10
9
Siła
Wytrzymałość
Szybkość
Ścieżka V — Starożytne runy
Wiedza o runach północnoeuropejskich
Inne starożytne systemy zapisu
Ścieżka VIII — Historia i kultura magiczna
Historia cywilizacji
Znajomość obyczajów i etykiety
Mitologia i folklor
Analiza i interpretacja starożytnych tekstów
Archeologia i badanie artefaktów
Ścieżka X — Polityka i prawo
Znajomość prawa i regulacji
Ścieżka XI — Ekonomia i handel
Rozpoznawanie wartości przedmiotów dotyczących profesji postaci
Ścieżka XII — Przestępczość
Przemyt i czarny rynek
Ścieżka XIII — Szpiegostwo
Unikanie pułapek i zabezpieczeń
Skradanie się
Ścieżka XIV — Odkrywanie świata
Eksploracja ruin i starożytnych miejsc
Kontakt z tubylcami i istotami magicznymi
Ścieżka XVI — Społeczeństwo i wpływy
Zastraszanie i manipulacja
Odczytywanie emocji i czujność
Sztuka kłamstwa i oszustwa
Ścieżka XVIII — Sport
Walka wręcz
Ścieżka XX — Poliglotyzm
Łacina
Staronordycki
Ścieżka XXI — Magiczna umiejętność
Legilimencja

drzewko

Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
29-12-2025, 20:46

Witamy na forum Serpens!

Mistrz Gry utworzył dla Ciebie osobisty dział, w którym została umieszczona Twoja skrytka bankowa. Udaj się do niego i opublikuj temat z sowią pocztą oraz umieść tam swój prywatny kuferek. Na start otrzymujesz też od nas skromny prezent – znajdziesz go w swoim ekwipunku.

Możesz już rozpocząć zabawę na forum! Zachęcamy, abyś sprawdził, co Ci się przyśniło, rozeznał się w aktualnych wydarzeniach oraz spytał, kto zaczyna.

Odtąd Twoje słowa, decyzje i sojusze mają znaczenie. Uważaj, komu zaufasz — wężowe języki są zdradliwe. Dobrej zabawy!

Karta zaakceptowana przez: Vincent Rineheart

    Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-01-2026, 00:21

Lorcan Lestrange

Ekwipunek

pozostałe przedmioty spoza automatycznego ekwipunku

darmowa sowa pocztowa

Historia rozwoju

[10.01.2026] zatwierdzenie karty postaci, +1 Szybkość
    Odpowiedz
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.