• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Dzienniki > Dziennik Thalii
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Thalia Wellers
Zwolennicy Dumbledore’a
I disgust you, repulse you, oh babe we’re the same
Wiek
32
Zawód
żeglarka, przemytniczka
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
10
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
13
7
Brak karty postaci
06-01-2026, 23:00
Dziennik Thalii


I

Cień
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Thalia Wellers
Zwolennicy Dumbledore’a
I disgust you, repulse you, oh babe we’re the same
Wiek
32
Zawód
żeglarka, przemytniczka
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
10
15
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
13
7
Brak karty postaci
06-01-2026, 23:02

Cień
1937

Gniew buzował w jej żyłach, niemal od zawsze od kiedy pamiętała.
Byle rzeczy wyprowadzały ją z równowagi, nie pozwalając jej na proste, spokojne spojrzenie na świat. Inne dzieci szybko przyzwyczajały się do codzienności jaką było poświęcenie się prostocie i nie zadawanie zbyt wielu pytań, bycie wdzięcznym za prostą pomoc, które otrzymywały albo ciche wsparcie siebie nawzajem, pozwalając aby życie, w którym nie mają nic do powiedzenia, wyznaczyło ich kurs emocji, przyszłości, nadziei. Ale nie ona, nie Lavinia, nie dzikie dziecko, które niczym zwierzę cofało się w kąt tylko po to, aby obnażyć swoje kły i być gotowym do skoku i ugryzienia, chętnym do walki z całym światem, nawet jeżeli nikt tego nie potrzebował oprócz niej.
Czym w końcu świat był, jak nie wszystkimi przeciwnościami losu? Czy gdyby świat był sprawiedliwy, to byłaby w tym miejscu, pełnym zakurzonych mebli, zabawek z drewna dawno przeżartych przez korniki, materacach tak twardych że można było chować ubrania między nie, aby było nawet porządnego posiłku który nie smakowałoby jakby musieli obgryzać ściany i mieliby deser.
A teraz lekcja, w twardych drewnianych ławkach, gdzie ciężko nawet było rozłożyć skromną ilość przedmiotów do pisania, zeszytów najsłabszej jakości czy prostego pióra. Uwaga musiała być skupiona na wszystkim, co zapisywano na tablicy. Spojrzenie kierowała po pozostałych dzieciach, w ciszy skupionych na przepisywaniu kolejnych zagadnień, słów, które wydawały się jej niezrozumiałe. Czy ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy może tylko inni uważali aby nie przysporzyć sobie kłopotów? Nie mogła tak siedzieć, pozwalając sobie na wątpliwości i zwątpienia.
Ręka wystrzeliła w górę, pozostając tam dłuższą chwilę kiedy wychowawczymi w uporczywym milczeniu ignorowała jej zachowanie, najpewniej przygotowana na nierozsądne pytanie które miała zadać najmniej przyjemna z uczennic. Ale młoda, rudowłosa dziewczynka wiedziała lepiej, niż gdyby miała oczekiwać na rozmowę z nieprzymuszonej woli nauczycielki. Dopiero zgrzyt krzesła zwrócił uwagę kobiety która niemal odruchowo ścisnęła trzymaną w dłoni długą, drewnianą linijkę.
- Lavinio. Czy istnieje powód, dla którego przerywasz lekcję? – Każde słowo cedzone było niczym ostrzeżenie, które już teraz powinno dać dziewczynce powód powrotu na jej miejsce. Ale błękitne oczy wpatrywały się w kobiecą sylwetkę z determinacją, pewną dozą niechęci i budującym się gniewem.
Gniewem.
- Nic nie rozumiem. Nie tłumaczy pani w ogóle, tylko pani pisze o…rzeczach. – Machnięciem ręki wskazała na tablicę, wypisaną starannym pismem która dla niej mogłaby nawet być urzędowym pismem które widziała przekazywane pomiędzy ludźmi. Nic, co by ją obchodziło, a tym bardziej nic, czego chciałaby się uczyć.
Stukot obcasów i nagle wysoka kobieta znalazła się przy niej, spojrzenie ciemnych oczu wbijając w młodszą postać. Lavinia stała dumnie, ale oprócz gniewu pojawiło się coś jeszcze, coś innego co ściskało jej żołądek i nie pozwalało jej na złapanie oddechu. Może dlatego potrzebowała gniewu, tej fali ognia która pozwoliła jej trzymać się kurczowo z dala od chłodu strachu? Czegokolwiek, co mogłoby ją uratować?
- Lavino. Wracaj na miejsce. – Kolejne upomnienie, znając Dorothy MacCarthy, pewnie ostatnie. Ale czy sprawiedliwe było, aby teraz porzucić swoją misję, dostać swój drobny kawałek sprawiedliwości na tym świecie? Coś, co można by było po prostu jej wyjaśnić? Drobną rzecz która nawet nie wymagała zbyt wiele.
- Nie! Chcę wiedzieć o czym mówimy! Czemu nic pani nie umie wyjaśnić, znowu-
Świst w powietrzu dobiegł ją prędzej niż ból, który poczuła na twarzy. Zadrżała, czując rozlewające się pieczenie na policzku, w który przed chwilą trafiła ciężka, drewniana linijka. Przez parę bić serca trwała w miejscu, zastanawiając się, co się właśnie wydarzyło, powstrzymując łzy które cisnęły się jej do oczu i chęć zwinięcia się pod ławką, mając chęć zniknięcia z oczu wszystkim. Ale pod tym wszystkim czekało się coś jeszcze, coś bardzo znajomego, co pozwalało jej twardo podnieść spojrzenie w stronę stojącej przed nią kobiety.
Gniew.
Nie poczuła nawet drżenia szyb, nie usłyszała żadnego hałasu, aż do momentu gdy wraz z hukiem odłamki szkła poleciały we wszystkie strony, niczym spadające gwiazdy wypełniając pomieszczenie błyskiem. A także hałasem i bólem, Poczuła coś kolejny razem, tym razem w kąciku swoich ust, a posmak krwi na ustach wprawił ją w panikę, otrzeźwiając ją skutecznie, zwłaszcza kiedy spojrzenie skierowało się w stronę przerażonych dzieci, chowających się pod ławkami przed innymi odłamkami które mogły na nie spaść.
A więc zrobiła to, co wydawało jej się jedynym słusznym wyborem, czymś, co miała zrobić nie pierwszy raz i nie ostatni. Wyborem, który miał dyktować jej życie, gdy tylko gniew sięgał w niej zenitu, przejmując kontrolę nad jej rozsądkiem, emocjami i nad tym, co mogła zrobić wobec innych.
Odwróciła się i uciekła.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:46 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.