• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Południowy Londyn > Dom Trzech Braci
Dom Trzech Braci
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-06-2025, 16:01

Dom Trzech Braci
Na uboczu portowych doków stoi opuszczona willa znana jako Dom Trzech Braci. Jej ceglana fasada, teraz omszała i popękana, zwrócona jest w stronę szarej wody, nad którą górują zardzewiałe dźwigi i porzucone barki. Drzwi wejściowe są zabite deskami, a przez częściowo wybite szyby widać wnętrze pełne kurzu, pokruszone marmurowe schody i zawilgocone świetliki. Wokół domu rozciąga się zaniedbany ogród, w którym dawne alejki zarosły chwastami, a stara studnia z drewnianą przykrywką skrzypi przy każdym podmuchu wiatru. Mówi się, że trzej bracia – niegdysiejsi właściciele tego domostwa i marynarze – zniknęli bez śladu, a teraz duchy ich kroków wypełniają mroczne korytarze, głośno tęskniąc za morzem. Niektórzy czarodzieje z tych okolic dywagują, że owi trzej bracia to bracia Peverell, znani z legend o Insygniach Śmierci. Jak dotąd jednak nie udało się znaleźć potwierdzenia dla tych teorii, a czarodziejska społeczność raczej z przymrużeniem oka spogląda na podobne plotki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
16-02-2026, 17:10
Zawsze było tak, że ludzie się zmieniali. Ale czy zmieniali się aż tak, by wszystko było zupełnie inne? Nie sądziła, by tak było. Ale mimo to i tak doskonale wiedziała, że całą swoją relację będą musieli zbudować od nowa, rzecz jasna o ile chęć ku temu będzie po obu stronach. Oboje mieli swoje sekrety, swoje życia, oboje musieli na nowo znaleźć jakiś punkt wspólny, który pozwoliłby na choćby częściowe przywrócenie tego, co ich łączyło kiedyś. Nylah nie zamierzała w żadnym wypadku podrywać Henry’ego, z takich zabaw wyrosła już dawno. O wiele bardziej ceniła go jako przyjaciela niż potencjalnego kochanka.
- Coś jest w tym, co mówisz. – uśmiechnęła się delikatnie, rozważając jego słowa. – Najważniejsze jest właśnie mieć kogoś, kto będzie obok. Komu bez strachu będzie można powiedzieć, co leży na duszy. A czasem zwyczajnie posiedzieć i milczeć. – przyznała mu rację, któryś z kolei raz żałując serdecznie, że nie mogła sobie pozwolić na to, by być w pełni sobą.
Ale też nie mogła całkowicie zmienić swojego charakteru, a prowokacja Teyssiera skończyła się dokładnie tak, jak mężczyzna mógł tego chcieć – podjęciem metaforycznej rękawicy i pozbycia się bluzki, rzecz jasna tylko po to, by znaleźć to koszmarne stworzenie wędrujące po jej ciele. A że jej gest był dużo bardziej teatralny niż powinien? No cóż, była w końcu wnuczką wili – one słynęły z teatralnych gestów, Nylah nie różniła się aż tak od swojej przodkini. I rzecz jasna natychmiast prychnęła, kiedy Henry się odwrócił.
- Hej, panie przyzwoity, pomóc miałeś! – wypomniała mu od razu, bo wcale nie chodziło o to, by się na nią gapił, tylko o to, by zabrał pająka. Wbrew pozorom Nylah wcale chętnie nie rozbierała się przed innymi, chyba że już naprawdę nie miała innego wyjścia, jak teraz. Inna rzecz, że duma nie pozwalała jej na cokolwiek innego, jak pełne wyzwania spojrzenie rzucone mężczyźnie, inaczej nie byłaby sobą przecież. Ja nie dam rady? Potrzymaj filiżankę.
- Ale on po mnie łazi! – oburzyła się na myśl, żeby nie dawać stworzeniu satysfakcji. Niech się udławi tą satysfakcją! Fuknęła pod nosem, ale stanęła w bezruchu czekając, aż Henry zabierze to paskudztwo. Okropne paskudztwo zresztą.
- Jakbyś miał takie przeżycia, jak ja, to też byś… eskalował. – prychnęła, odbierając od mężczyzny bluzkę. – Dziękuję. – strzepnęła ciuch i bez zbędnego przedłużania założyła koszulę, zgrabnie zapięła guziki, poprawiając nieco wymięty element garderoby. W ślad za koszulą poszła marynarka i można było uznać, że Nylah wyglądała plus minus tak, jak przyszła.
- Jeśli chcesz pogadać, zawsze możesz wpaść do Arkadii. – zaśmiała się, by zaraz potem lekko się skrzywić. Co tam robiła… Kiedyś, w Hogwarcie powiedziałaby mu bez wahania. Teraz? – Jeśli znasz miejsce, które nie ma uszu, to czemu nie. I pewnie prędzej czy później na siebie wpadniemy, bo mam w zwyczaju współpracować przy łamaniu klątw z aurorami. – uśmiechnęła się szeroko. – Żałuję tylko, że niczego tutaj nie znaleźliśmy. Ten dom był naprawdę obiecujący. – przymrużyła delikatnie oczy.
- Ale zostawisz między nami tego pająka, dobrze? – zrobiła błagalną minkę, choć Henry raczej nie należał do tych, co kłapią wszem i wobec dziobem. A przynajmniej tak było kiedyś. – Trzymaj się, Henry. Do zobaczenia. – pożegnała się, przytulając go krótko na pożegnanie i skierowała w stronę centrum Londynu, z żalem jednak opuszczając domostwo.

Nylah z tematu
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Henry Teyssier
Zwolennicy Dumbledore’a
there's no man as terrified as the man who stands to lose you
Wiek
22
Zawód
auror, poczatkujący klątwołamacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
13
10
Brak karty postaci
21-02-2026, 09:08
Poddawali się wiatrowi zmian, ale Nylah miała rację — mogli teraz zbudować zupełnie inną relację. Może wizyta w Domu Trzech Braci była ku temu pierwszym krokiem. Henry musiał przyznać, że przez lata brakowało mu jej obecności, dzisiejsze doświadczenia przypominały mu bardzo wyraźnie, że gdy byli razem. zawsze dochodziło i jakiejś nieprzewidzianej sytuacji, okraszonej pokaźną dawką śmiechu. Żałował jedynie, że niczego tutaj nie znaleźli. Dom wydawał się pusty, opuszczony — nawet pozbawiony wspomnień. Chociaż wcale tak daleko nie zaszli. Nie wspięli się po schodach prowadzących na piętra, jednak wnioskując z rzuconego przez niego czaru wykrywającego złe moce, mogło na nich tam czyhać jedynie o wiele więcej pająków.
Uśmiechnął się na jej słowa, dokładnie to miał na myśli. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach — mógł zastanawiać się jak dziewczyna podchodziła do wyboru mugolaka na stanowisko ministra. Przecież pochodziła z błękitnokrwistej rodziny. Zdążył zauważyć, że przedstawiciele tych rodów raczej kręcili nosem na to, co obecnie działo się w magicznym świecie. Nie do końca rozumiał ich stanowiska. jednak nie zamierzał się w to teraz zagłębiać. Może nie dzisiaj, może na dyskusje na podobne tematy przyjdzie czas następnym razem.
Z dalszym rozbawieniem obserwował jej gorączkowe poczynania, a w końcu i malującą się na twarzy ulgę. gdy pająk przestał już ślizgać się swoimi sześcioma odnóżami po jej gładkiej skórze.
Jakbyś miał takie przeżycia, jak ja, to też byś… eskalował. Uniósł lekko brew, przyglądając się jej uważnie, ciekawy, co kryło się w tych pozornie niewinnych słowach, Czy to temat na kolejną rozmowę? Wydawało się, że trochę się ich nagromadziło. A sugestia o spotkaniu w miejscu, które nie miały uszu jeszcze bardziej go zaintrygowała.
— Jestem przekonany, że niedługo znowu na siebie trafimy —przyznał. — Dawno nie byłem w Arkadii. — Musiał przyznać, że oddawanie się sztuce nie należało do jego największych hobby, chociaż nie był zupełnym ignorantem. — Też żałuję, może następnym razem uda nam się trafić na bardziej satysfakcjonujące miejsce.
Wykonał gest jakby zamykał usta na suwak, tym samym obiecując jej milczenie.
— Trzymaj się, Nylah - odparł. — Widzimy się niedługo.
Został jeszcze chwilę na miejscu i pokręcił się po parterze. Nie dostrzegł tam jednak nic interesującego, więc po kilku minutach również skierował się w stronę centrum Londynu. Zamierzał zajrzeć do Ministerstwa, czekał na niego raport, którego napisanie odkładał zdecydowanie zbyt długo.

/ zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 20:59 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.