W roku 1679 pochodzący z okolic Algieru, kabylski pirat – Badis Ouali – zrobił na swojej załodze olbrzymie wrażenie – wybuchając magią, której nigdy nie opanował, a która pojawiła się w jego ciele – czyniąc go pierwszym czarodziejskim przodkiem rodziny o, jak się potem okazało, sporym przywiązaniu do swojego magicznego dziedzictwa. Ale wrażenie, chociaż rzeczywiście ogromne, nie jest wrażeniem dobrym; Badis umiera jeszcze tego samego dnia, nabity na ostrze przez przerażonego członka załogi. Liczba wymienionych demonich imion jest długa, ale Badis nie usłyszy ich już nigdy. Tak samo nigdy nie pozna bliżej syna, który tak jak on zostanie czarodziejem, tym razem trafiając już na nauki do Beauxbatons. Ifrit Ouali rozpoczyna magiczne dziedzictwo. Historia jego imienia i nazwiska zmienia się przez pierwsze lata, ale nie przeczytasz tego w żadnych archiwach. Urodzony jako Lekbir Ouali – ale matka porzuca go, nazywając synem demona. Przyjęty pod opiekę starej czarownicy wychowywany jest ciężką ręką pod imieniem i nazwiskiem Naim Argaz. Nie pozostaje jednak obojętny na wspomnienie swojego ojca. Gdy wraca do Algieru, tak jak przodek – pracuje na statku. Jest dobrym nawigatorem, czyta gwiazdy jak książki, pozostaje chyba najlepiej wykształconym człowiekiem na łajbie. Porywa czystokrwistą, francuską czarodziejkę – dwa lata młodszą koleżankę ze szkoły. Założy z nią rodzinę częściowym przymusem, nazywając się już jednocześnie Ifritem Ouali, nawiązując bezpośrednio do opowieści o ojcu.
A rozwój rodziny idzie dobrze. Kolejnym synom, wnukom i dalszym potomkom udaje się często żenić się dość intratnie. Część wciąż pływa na statkach, część dołącza do rodzinnych biznesów teściów, część poznaje tajniki astronomii, numerologii czy wiedzę o starożytnych językach czy systemach zapisu. Ciężko stwierdzić, jak dużo w ich historii odnaleźć można ciężkiej pracy – ci bywają prędzej szczęściarzami, którym odmówić nie da się również pewnego sprytu, podszytego ewidentnym brakiem skrupułów.
Pozostają związani z mugolskim światem raptem kilka pokoleń – potem odrywają się od niego zupełnie, czując irytację francuskim kolonializmem w latach 30 XIX wieku. Stają się ważną rodziną w algierskim, czarodziejskim społeczeństwie. Nigdy nie interesują się władzą bezpośrednią, jednak dzięki zgromadzonemu majątkowi – umieją wpłynąć na decyzje władz na swój własny, lisi sposób. Nawet pomimo znajomości języka francuskiego – nigdy nie posyłają już dzieci do Beauxbatons, chyba na znak protestu. W nowych warunkach nieco częściej trafiają przed oblicze sprawiedliwości, ale nawet pomimo łatki problematycznych – wciąż pną się do góry po społecznej drabinie – gromadząc coraz większe majątki i dorabiając się coraz mniej rozrzedzonej czystości krwi. Pierwsze pokolenie czystokrwistych Ouali rodzi się w roku 1892. Wtedy właśnie rodzi się Amayas Ouali – mój dziadek.
drzewko


