• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Organizacja > Akta postaci > Tworzenie kart postaci > Nerissa E. Yaxley
Nerissa Edelgard Meabh Yaxley
Obrazek postaci
Dusza
Personalia rodziców
Aregon i Noelle zd. Avery
Aspiracje
Spokój i harmonia w codzienności, szczęście rodziny i bezpieczeństwo matki.
Amortencja
Morska bryza, zapach leżakującej whisky i bzu.
Różdżka
8 cali, łuska hipokampusa w wiązie.
Hobby, pasje
Nowinki modowe, polityka społeczna i cudze życia.
Bogin
Martwe ciało ojca, leżące na fotelu. Tuż obok fiolka z odciskiem jej szminki.
Umysł
Data urodzenia
09.07.1939
Miejsce urodzenia
Lindisfarne Castle, Holy Island, Northumberland
Miejsce zamieszkania
Londyn, kamienica na obrzeżach Camben
Język ojczysty
Angielski
Genetyka
Potomkini wili
Ukończona szkoła
Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Slytherin
Zawód
Salonowa kłamczucha, lwica na salonach, córka, studentka prawa
Czystość krwi
Błękitna krew
Status majątkowy
Bezdenna sakiewka
Ciało
23
160
50
Wiek
Wzrost
Waga
Jasno-błękitne.
Jasny blond.
Kolor oczu
Kolor włosów
Budowa ciała
Drobna budowa ciała z kobiecymi kształtami, które uwydatniane są przez często nabierane, ponadprogramowe kilogramy i nieregularnie uprawiany sport. Szersze ramiona i biodra rzucają się na tle wąskiej talii, nogi w porównaniu do reszty ciała wyjątkowo umięśnione.
Znaki szczególne
Kilka blizn na dolnej partii pleców, niosące się za ciałem, przygotowane specjalnie dla niej perfumy o zapachu konwalii i palonego drewna oraz liczna biżuteria z białego złota i pereł. Przy sobie zawsze ma jakąkolwiek torebkę - a w niej słychać charakterystyczny dźwięk obijających się fiolek.
Preferowany ubiór
Sukienki i spódnice, zwykle sięgające do kostek lub połowy łydek; podkreślające kobiecą figurę, ale wyzbyte dekoltów lub innej formy ukazywania ciała. Rodowa biżuteria współgra z nowinkami modowymi, takimi jak okulary przeciwsłoneczne i najmodniejsze odcienie sezonu, które przełamują staromodność.
Zajęty wizerunek
Annie Schröter
Obrazek postaci
❇❇❇

Z okien sypialni rozciągał się widok na rozległe połacie zieleni, ponoć uspokajającej. Pod drzwiami zebrały się przedstawicielki czterech trzech rodów, oczekując na pokrzepiający serce okrzyk dziecięcego pojawienia, rozległy w kościach płacz, który nie miał być pierwszym. Yaxley, Malfoy i Avery. Choć każda z nich nosiła inne nazwisko, jedno było pewne  - połączenie tych temperamentów tworzyło kolejne dziecię, ukazujące potęgę czarodziejów. Władza oparta na strachu pachniała chłodnymi korytarzami i zimnym kamieniem, który z przyjemnością przyjmował wilgoć poranków. Echo własnych kroków rozbrzmiewało głośniej niż krzyk, który nigdy nie odnalazł dla siebie miejsca w cichym, surowym posłuszeństwie. Każdy znał swoje role, mężczyźni pojedynkujący się w salach treningowych i kobiety, oczekujące kolejnego potomka rodu.




1939 - to nie jej oczekiwał świat

Modły niosły się pod niebiosa; dziecię to choć niosło krew wilą w sobie, powinno urodzić się synem  - nikt nie dopuszczał innej myśli, nikt nie akceptował możliwości, którą prezentowała cała trójka grających ten teatrzyk kobiet, nawet ta, która swym urokiem przywodziła spojrzenia mimo podeszłego wieku. Dwie babcie i siostra rodzącej, której ręce zaciskały się na dłoni matki w oczekiwaniu na narodziny dziecka. Nie widział tego ojciec, nie widzieli tego dziadkowie, pogrążeni w przekonaniu o słabości kobiety, która urodziła dotychczas same martwe dzieci, niespecjalnie skupiający swoje myśli w wizji, że wina kryła się w nich samych. Wreszcie płacz, ciała podniesione z krzeseł stojących pod drzwiami i panika idąca wzdłuż kręgosłupa - każda otrzymała tę samą myśl, która zakotwiczyła się natrętnie i nieakceptowalnie.


Nerissa powinna być chłopcem, zamiast tego, jej wychudzone, sine od całodziennego porodu ciało zdobiły oznaki zawodu rodziny i nieporadności, z jaką na świat przychodzą kobiety według jej ojca. Niewaleczne i osłabione. Sam ślub z półwilą z rodu Avery był dla Aregona Yaxley’a poniżający, ale nie mógł nic powiedzieć, nie mógł zadecydować, z utęsknieniem spoglądając na ugodowe i łagodne żony starszych braci. Od dziecka czuł się pomijany, gorszy i w licznych rywalizacjach z braćmi i kuzynami, radził sobie obiektywnie gorzej  - szczególnie przez wzgląd na młodszy wiek. O męskich emocjach nie mówi się jednak zbyt wiele, toteż rozwijająca się w nim agresja i przemocowość określana była mianem trudnego charakteru. Sam Aregon, mimo zapatrzenia we własną pozycję w rodzie, dostał obiektywnie cenną zdobycz, godną dziedzictwa Yaxley’ów  - niosącą krew wili, manipulującą, świetnie znającą salonowe gierki; ideał, którego tak bardzo się bał w obawie o utratę kontroli. Oba rody ceniły ten sojusz, podkreślało wspólne działanie w zaświatku, ku chwale ojczyzny wymytej z brudnej krwi. Noelle nie akceptowała jednak przyszłego męża, widząc w nim karykaturę męskości i to właśnie słowa, które wówczas  - podczas ich pierwszego spotkania, będącego jednocześnie zaręczynami  - mu powiedziała, niosły za sobą boleści, które potem kryła za fałszywą ugodnością. Nie była skłonna do poddaństwa, wymusił więc je siłą. Posłuszeństwo było egzekwowane bez słabości.



Nerissa od dziecka nie potrafiła płakać  - a może nigdy w pełni jej na to nie pozwolono. Gdy dziecięce łzy spływały po policzkach, ojcowska pięść zaciskała się nerwowo, a matczyny pisk przepowiadający atak histerii, niósł kolejne, dramatyczne sceny sodomy, zamkniętej za szczelnymi drzwiami posiadłości. Każdy wiedział, jaki naprawdę był Aregon Yaxley; od prostytutek, które modliły się by tym razem ich nie wynajął, po samego nestora rodu, który notorycznie stopował jego wyjątkowo dręczycielskie i przemocowe zapędy. Zachowanie nestora nawet nie tyle kryło się to w stanowieniu o dobrze żony i córki mężczyzny, co w zatrzymaniu niepochlebnych słów wypływających z ust świadków wydarzeń. Yaxley’e, choć słynęli ze swych temperamentów, mieli być groźni, nie zaś obłąkani. Uśmiech na twarzy ojca Nerrisa widziała tylko raz, gdy mając osiem lat objawiła swoją magię  - ojciec był jednak na tyle pijany, że grymas ten mógł dotyczyć wszystkiego, nie rozerwanego spojrzeniem, babcinego naszyjnika z pereł. Paradoksalnie, dorastając w takim domu, dziecko - choć uczone na bycie drapieżnikiem -  cechowało się czujnością ofiary. Mapa sygnałów niczym konstelacja gwiazd; mikroruch dłoni, który zapowiada konsekwencje, ciszę, która oznaczała więcej niż słowa. Strach modelował ją jak rzeźbiarz, wycinając z niej spontaniczność, zaokrąglając ostre krawędzie wymagań i podwalin tego, kim powinna się stać. Stała się uważna aż do bólu, mądra zbyt wcześnie, poważna nie na swój wiek.



Dzieciństwo barwiło się licznymi kłótniami i scenami, które wyryte były pod powieką dziecięcego umysłu. Matka, która nie potrafiła zaakceptować swojego męża; ojciec, który w obawie przed półwilim urokiem katował kobietę za najmniejsze sugestie dotyczące jej własnych decyzji i ona sama, dziecko uciekające w ramiona babci, która widząc roztrzęsione, dziecięce ciało, zabierała dziewczynkę na spacer, naukę tańca czy konną przejażdżkę, nigdy jednak nie mówiąc nic w stronę swojego syna. Aregon był przecież inteligentnym mężczyzną, wyjątkowo silnym i umiejętnie udzielającym się w polityce  - na tyle, by rozstawiać pionki i nigdy nie być zauważonym. Ceniono go za wybitną wiedzę z historii magii, wykształcenie, a w trakcie  spotkań z przedstawicielami wyższych sfer, był wyjątkowo szarmancki wobec płci pięknej. W takich chwilach chwalił się talentem córki do gry na fortepianie i wprost syrenim śpiewem; opowiadał o działalności żony i o niezliczonych opowiadaniach dla dzieci, które wydawała cyklicznie w tomikach o grubości porządnej encyklopedii. Niekiedy łapał córkę i żonę w taliach, przyciągając do siebie, aby te przyozdobiły jego osobę szerokimi, lśniącymi uśmiechami. Podwójne widzenie było w cenie i kształtowało się w niej od najmłodszych lat, aż po kres jej dni; jedno na pokaz, zgodne z oczekiwaniami. Drugie kobiece, wewnętrzne, ostre i  przenikliwe, oparte na intuicji, z którą rodziła się każda kobieta. Każe imperium oparte na lęku drży od własnego echa, które roznosi się po korytarzach - musiała być ponad tym, musiała wyzbyć się obaw, choć każdy dzień ważył o jej dalszym życiu. W trudach dziecięcego życia, nauczyła się uciekać: w sport, w książki, w własny, wyimaginowany świat, który kreował się w dziewczęcym umyśle, kiedy chowała się w garderobie przed kolejnym, matczynym atakiem magicznej histerii.




1950 - w domu węża

Slytherin był jedynym wyborem - tiara nie zawahała się ani sekundy, gdy dziecko, absolutnie niezainteresowane możliwościami szkoły, zasiadło na zbyt wysokim stołku. Nogi lekko zwisały, mogła nimi zamachnąć, zasiądłszy przed całą salą uczniów, ale nie było na to czasu  - ułamek sekundy zadecydował, że panna Yaxley trafi do domu, w którym  - jako jedynym  - mogła się znaleźć potomkini Yaxley’ów. Trafiła na swoje miejsce spokojnym krokiem, zasiadając koło znanych przyjaciółek z dzieciństwa, przedstawicielek innych, błękitnokrwistych rodów. Tak miał rozpocząć się rozdział pełen spokoju; panna Yaxley niechętnie wracała do rodowych posiadłości, w szkole zaś utrzymując się na granicy  - nie była ani złą uczennicą, ani wybitną. Radziła sobie za to z grą na fortepianie i śpiewem, te jednak nie były gloryfikowane w murach Hogwartu, pracowała nad nimi przede wszystkim w wakacje. Rozwijała w sobie, bardzo ambitnie, umiejętne kłamanie, które wielokrotnie przewyższały możliwości nawet jej matki  - lśniła uśmiechem i ciepłem, stawiając na piedestał wyimaginowaną wizję person rodzicielskich, które były tylko wytworem jej wyobraźni, a kiedy wiatr rozwiewał blond włosy, ukazywał pojawiające się na ramionach siniaki, chichotała łagodnie wskazując na umiłowanie do magicznych zwierząt. To była też geneza jej drugiej pasji, jaką okazały się magiczne stworzenia - poza historią magii, której uczyła się w obawie przed wściekłością ojca, często spędzała czas w stajniach i rezerwatach przyrody, gdzie szkicowała i opisywała zachowania zwierząt, mogąc uzupełnić budowaną narrację i pojedyncze ślady przemocy o wypadek przy pracy ze zwierzętami. Uwielbiała też pobyty nad jeziorami i morzem, szczególnie zaintrygowana możliwością jazdy na hippokampusach, które nigdy nie były na wyciągnięcie jej ręki, ale dzierżony rdzeń różdżki przyciągał ją do tych stworzeń. Od zawsze stroniła od zaklęć, jako dziewczyna - mimo rodowej historii - nie była zobligowana do pracy z czarną magią i zaklęciami ofensywnymi, a zaklęcia przypominały o atakach, które przeżywała w obecności mamy. Z drugiej strony, prym w zaklęciach wiedli jej kuzyni i to rodzinie absolutnie wystarczało - Nerissa przynosiła do domu plotki zasłyszane z wyjców koleżanek, podstawową wiedzę z transmutacji, aby móc modyfikować przybierane stroje i niechęć do brudnej krwi, o co pieczołowicie dbała będąca w murach Hogwartu rodzina.



Wiele dzieci łapało się na tą fałszywą sielankę, którą opowiadała zawsze taką samą, wyobrażoną we własnych odmętach umysłu i nigdy nie zaznaną; w wysublimowanym duecie piękna i uroku, wierzono historiom Nerissy bez najmniejszego mrugnięcia powiekami -  a ona, w trakcie dojrzewania ćwierćwilej mocy, zrozumiała, że jest to kierunek, który pomoże jej w pozostaniu w słodkiej ułudzie. Sama z siebie miała naturę kapryśną i knąbrną,  choć niewyzbytą dozy humoru, która łagodziła kąśliwy język; naturę daleką od waleczności przedstawicieli rodu Yaxley, niechętną do bezsensownej walki, ale lubiącą takowe prowokować. Doskonale czytała ludzi, punktowała i jeszcze lepiej potrafiła wpływać na ich opinie podprogowymi sygnałami, bo sztuka kłamania przeszła łagodnie w sztukę manipulacji  - nie tyle z chęci, co z braku wyboru. Dopóki to ona dzierżyła kontrolę, imię jej rodziny pozostawało nieskalane w czyichś ustach. Nawet w momentach słabości, jak podczas ataku histerii przed egzaminem na licencję na teleportację, najważniejszym było to, by krew i łzy zostały za zamkniętymi drzwiami rodowej posiadłości. Licencji nigdy nie uzyskała.


Właśnie ataki stanowiły największy problem, zarówno skazę na białej kartce, jak i uwydatnienie problemów, które kryły się pod blond kosmykami  -  a ją samą męczyły momenty, kiedy silniejsze zabicie serca czy niebezpieczeństwo wykipienia kociołka na lekcji alchemii generowało w niej nagły wybuch niekontrolowanych emocji. Eliksiry były pod tym względem najcenniejszą lekcją  - poza umiejętnością ważenia podstawowych eliksirów, które potem mogłaby wykorzystywać na uspokojenie nerwów, nauczyły ją też skupiania myśli maksymalnie na jednej czynności, co minimalizowała ataki choroby. Podobne wyciszenie dawała jej ucieczka od emocji; latem jeździła konno, zimą poświęcała godziny na uczenie się nowych figur na zamarzniętym jeziorze, co generowało zmęczenie - a zmęczone ciało i umysł, to mniejsza podatność na przypływ emocji. Wśród znajomych jej zachowanie było kojarzone z kapryśną kobiecością i ćwierćwilą naturą; ataki wydawały się tym bardziej przyciągające, bo generowały też silniejszą aurę, którą wodziła zgromadzonych wokół ludzi. Wśród rodziny, choroba to była słabość przeniesiona ze słabej matki, na słabe dziecko - ale gdy dla Noelle nie było już ratunku, nad Nerissą zdawano jeszcze pracować. Babcia Avery pilnowała, by dziewczynka poznała drugą stronę rodziny i aby udała się do magimedyka już przy pierwszych objawach, nigdy jednak nie wnikała w genezę problemu. 




1955  - niesubordynacja idealnej córki

Na dnie serca  rozwijał się romantyzm, na który nie miała prawa sobie pozwolić, a płeć przeciwna naturalnie ukazywała zainteresowanie młodą kobietą. Ona sama wahała się między chłodem a trzepotem rzęs; z jednej strony pragnęła ich spojrzeń i pracowała nad kontrolą własnego uroku, z drugiej obawiała się słów, jakie mogłyby trafić do uszu jej ojca i konsekwencji, które niosłaby za sobą taka informacja. To wytworzyło pierwszy dualizm, który niósł za sobą emocjonalną niestabilność i rosnący, nigdy nie ustający w niej lęk. Ten miał swoje ujście pod koniec Hogwartu, gdy serce młodej Yaxley zabiło mocniej do jednego ze szkolnych kolegów, a ich spojrzenia zdradzały to, co mogła wyczytać jedynie z niegodnych młodej kobiety książek, jakie  - na pozór starannie  - skrywała we własnej sypialni. Takowe dzieła trafiły jednak do dłoni ojca, wraz ze starannie chowanymi między stronami listami, które niewinni kochankowie między sobą wymieniali. Męska duma ubodła więc silniej; jego córka była niegodna , ojciec więc postanowił po raz pierwszy wziąć się staranniej za wychowanie, gdyż jak zwykł mawiać, matka była nie tylko nieudolną kobietą, ale i nieudolnym człowiekiem. Na dziewczęcym licu pojawiły się ślady krwi, posiniaczone ciało skryła w ledwie zakrywającej ciało piżamie a kolejny objaw histerii poskutkował nie tylko serią zaklęć, nieudolnie celujących w jej ojca i cztery ściany jej sypialni, co także wcelowanym w mężczyznę, ćwierćwilim urokiem, który spotęgował widniejące w jego oczach szaleństwo, które ona zdawała się odziedziczyć, czego jeszcze nie była świadoma.




1956 - pierwsze wieści o zamążpójściu i skandal z niewinną w roli głównej

W murach posiadłości zapadła cisza, tępe spojrzenie młodej kobiety było objawem absolutnego wypalenia z emocji, które jeszcze przed kilkoma godzinami objęły władzę nad jej ciałem. Ledwie kilkadziesiąt metrów dalej rozgrywały się rozmowy, które zaważyć miały na jej losie  - ojciec, w szale i próbie nieudolnego utemperowania tego, co nigdy nie stanowiło ostrza w jego życiu, postanowił pozbyć się nieistniejącego problemu, zrzucając go na kogoś innego.



Nerissa Yaxley miała poślubić czterdziestoletniego Rowle’a.



Ostatni rok Hogwartu widniał pod próbują ukojenia nerwów; po pierwszych poważniejszych objawach magicznej histerii, rodzina zaopatrzyła młodą arystokratkę w zapas eliksiru uspokajającego, a ona sama starała się unikać silniejszych emocji, wszelkie konflikty rozwiązując kokieterią i pozornie miłym usposobieniem. Uczyła się starannie do egzaminów, próbując na tym skupić myśli, które ciążyły nieubłaganie w młodym umyśle. Brzydziła się swojego potencjalnego, przyszłego męża i choć pomysł ten widocznie podzielił opinię rodową, to opozycję stanowiły głównie kobiety, a kobiety nie miały znaczącego prawa głosu. O wszystkim zaważyła jednak chłodna kalkulacja  - na dwa dni przed egzaminami, społeczność magiczną obiegła plotka wysnuta ze słów starego Rowle’a, potencjalnego męża Nerissy, a to odbiło się szerokim, niepochlebnym echem. Jedni komentowali to jako słuszny ruch polityczny, inni  - mimo pozornego zrozumienia -  wytężali twarze w grymasie obrzydzenia na decyzję o takim mariażu, szczególnie, gdy o rękę młodej ćwierćwili starać się miało wiele innych, młodszych i równie dobrze postawionych kawalerów. To był też moment, kiedy mimo sprzeciwu ojca dziewczyny, o sprawie zadecydował nestor  - argumentując to koniecznością dalszej edukacji i niegotowością uczennicy Hogwartu do zamążpójścia tuż po szkole. Był to też moment, w którym pchnięto ją do codziennej pomocy nad młodszymi kuzynami i kuzynkami, w czym odnajdywała się wyjątkowo dobrze, mogąc w zaciszu rodowych posiadłości, z dala od spojrzeń innych członków rodu, wpajać dzieciom odrobinę miłości i zrozumienia, których ona sama nigdy nie otrzymywała. Był to jedyny rodzaj buntu, na jaki sobie pozwalała i jaki odebrano jej w momencie, gdy widząc ojca w drzwiach saloniku dziecięcego, atak histerii magicznej wcelował w będące obok niej, trzyletnie dziecko zaklęciem Lacarnum Inflamari, podpalając będące na dziecku tkaniny.



Nim została studentką, a rodzina w obawie przed atakami upijała ją wprost eliksirami uspakajającymi, tak naprawdę błąkała się w tym kim była i co potrafiła. Pomysł o studiach pojawił się od razu, ale mimo dobrego zdania egzaminów w Hogwarcie, nie była przygotowana do egzaminów wstępnych na studiach. Oczekiwała z rekrutacją dwa lata, poświęcając ten czas na naukę starożytnych run i dopieszczenie wiedzy z historii magii - jej rodzina nie zaakceptowałaby innego kierunku, niż Lex Magica. W tym wszystkim mimo ambicji, które dzierżyła w krwi Yaxleyów i przynależności do Slytherinu, wahała się z tym kim była i kim być chciała. I było to przecież tak naturalne dla młodej osoby, ale jednocześnie nieakceptowalne przez nią samą, wyzbytą zdrowych wzorców w rodzicach. Z jednej strony, jak przystało na dobrze wychowaną kobietę, miała wiedzę o polityce i sztuce, całe życie niemalże pobierała lekcje gry na fortepianie, języka francuskiego i wiedzy o sztuce. Z drugiej strony, nigdy nie czuła się w czymkolwiek dobra  - nie miała wyjątkowych talentów, nie była w niczym wybitna i to właśnie ta cecha, przeciętność, pozwalała jej przetrwać w murach posiadłości z opresyjnymi rodzicami. Rozdarta pomiędzy perfekcjonizmem matki, która nie potrafiła jej bronić i szaleństwem ojca, nie spełniała żadnej roli i nie było nic, w czym mieliby oddziaływać na nią presją. Była po prostu ładna i miła, prosta i nieskomplikowana na pozór  - a od takich osób nie wymagano wiele. Ale była to forma sztuki przetrwania, przeżycia w miejscu, w którym posiadanie emocji było karane, a ich brak odbierany za siłę. Potomkowie Edmunda Yaxleya nie mogli się bać, nie mogli ukazywać skruchy czy empatii - ale nie byli ślepi, zauważając korelację między zachowaniem Aregona, a reakcjami Noelle i Nerissy.




1959 - w Lex Magica, próby bycia sobą

Studia Nerissy miały być przykrywką i formą ratowania tego, co ze zgniłej gałęzi rodu zostało. Na ten pomysł wpadł brat nestora i jednocześnie dziadek ćwierćwili, kiedy pojedyncze plotki o prześwitujących pod makijażem siniakach dochodziły do jego uszu. Nie nawykł do ingerowania w konflikty rodzinne swoich dzieci, ale nie mógł pozwolić na uszczerbek na dobrym imieniu rodziny ponownie  - Nerissa miała więc zostać studentką magicznego prawa, idąc w ślady ojca, a przy okazji brylując wśród młodych i możnych czarodziejów, zdobywając tym samym pozycję dla rodziny w przyszłości. Yaxley, choć nie dzierżyli Ministerstwa nazwiskami przy znamienitych pozycjach, to trzymali w garści wiele kierujących nim ludzi. Nie była złą uczennicą, dodatkowo pokrycie finansowe ze strony rodziny pozwoliło na to, by czarownica znalazła się na uniwersytecie, co ani nie stanowiło dla niej pozytywu, ani nie była zawiedziona takim pomysłem. Choć przez lata przygotowywała się na ten moment, to w momencie otrzymania wyników rekrutacji, niekomfortowo czuła się z okazywaniem emocji.



Cała historia zdawała się łączyć w całość ze wcześniejszą narracją, a brylująca na salonach Nerissa była cennym źródłem informacji, ucząc się działania wśród szeptów i łapiąc za serca nie tylko urodą i ćwierćwilim urokiem, co także wykształceniem i obyciem wśród socjety. Nie była zapamiętywaną na lata studentką, dryfowała na poziomie akceptowalności w nauce, zamiast tego interesując się nowinkami modowymi i pasjami, które dalej tkwiły w niej żywo i wreszcie mogła się do nich przyznawać, gdy u jej boku pojawiały się prawdziwe przyjaźnie. Była w tym wreszcie prostota i oddech młodości, którą musiała dotychczas trzymać na wodzy; zakupy z koleżankami, wyjścia na kolacje i uczenie do egzaminów, a wszystko to okraszone własnym pokojem w domu kuzyna. Na czas studiów zamieszkała poza rodzinną posiadłością, pomagając w opiece nad dziećmi; w niedopowiedzianym pakcie między nestorem i dziadkami, próbując tym samym powstrzymać rozwój choroby, która u jej matki przybrała rozmiar klęski i doprowadzała Noelle do szaleństwa. Był to więc moment, w którym pierwszy głęboki wdech zagościł w płucach kobiety, a nabyte niegdyś rany goiły się spokojnym tempem. Choroba nie postępowała, zatrzymała się w fazie, w której  pracą nad sobą, Nerissa była w stanie funkcjonować lepiej niż jej matka, która coraz częściej zostawała zamknięta w czterech ścianach. Nie hamowała tylko choroby, ale i ćwierćwile kaprysy, choć to było wyjątkowo trudne i nie nabyła do teraz w tym perfekcji.



Rozkwitała bez ojca, co zauważał każdy członek rodu. Potrafiła śmiać się szczerze, wodzić za nosy młodych kawalerów, pomiędzy którymi nestor miał wybrać jej męża, a niektórzy profesorowie wskazywali, że w porównaniu do pierwszych lat studiów, z czasem zaczynała radzić sobie dobrze. Nie aspirował nigdy do znawcy prawa, ale jako kobieta nie powinna zajmować się głównymi zainteresowaniami rodziny - zaklęciami przymuszającymi i klątwami. Jednocześnie, podjęte studia, ukazywały ambicje, których od niej oczekiwano; mądra kobyła rodzi mądre źrebięcia, nawet wśród konserwatywnych poglądów i kobiecych ról, nie było miejsca na sprzedanie kobiety niewyedukowanej i podatnej na manipulacje. Wszakże, nawet po ślubie, powinna zostać lojalna wobec panieńskiego rodu. Niewiele jej kuzynek podejmowało studia, większość z nich zostawało w jej wieku żonami i matkami, ale kontrowersje w małżeństwie jej rodziców odsunęły takie myśli na drugi plan, chcąc odratować możliwe upadającą reputację jej ojca. Był w tym chłód emocjonalny, którego uczyła się od dzieciństwa -  silniejsze emocje spisywała notorycznie na kartkach, które potem porzucała w gąszczu płomieni. Bezwzględność cechowała ją wobec dorosłych, w przypadku zwierząt i dzieci miała dozę wyrozumiałości, jak gdyby doświadczenia z dzieciństwa przypominały jej o słabości takich istot. Pamiętała bat uderzający o ciała koni i poderżnięte gardło nieumiejętnie postrzelonej sarny; spoglądała na to bezemocjonalnie, z wyuczonym spokojem, ale nigdy nie miała w tym akceptacji. Posłuszeństwo narzucało się, ale w czym była przyjemność wygranej, gdy rywalizowało się ze słabszymi?  To było niemęskie, to było słabe i niegodne Yaxleya, a taki właśnie był jej ojciec.




1962 - śledztwo umorzono

Wieść o śmierci ojca doszła do Nerissy przy wieczornej kolacji, kiedy zmarnowane, matczyne ciało gładziło zaokrąglony już, ciążowy brzuch. Oficjalnie, to jego ciało nie wytrzymało pojedynku i ilości alkoholu, nieoficjalnie zaczął stanowić niebezpieczny grunt wśród rodziny, gdzie podważał opinie nestora i ojca, stając przeciwko męskiej linii rodu. Poczuwał się, jak wspomniał Oswald Yaxley. Zmowa milczenia i cicha ulga, spojrzenie unikające osoby młodej ćwierćwili, absolutny brak współczucia na dnie tęczówek kogokolwiek przy stole. 



Pamiętała doskonale ten dzień. Flakonik znalazł się na jej biurku w sylwestra, kątem oka widziała tylko opuszczającą jej pokój posturę babci. Tydzień wcześniej w siedzibie rodu zawrzało od informacji o ciąży Noelle i oficjalnym stwierdzeniu Aregona, że władza, którą dzierżył, nie była dla niego wystarczająca. W swoich wizjach pragnął zostać parlamentarzystą i prawą ręką nestora, który stronił od jego opinii. Był problemem, o którym nie mówiono głośno. Był katem, który nie przeszkadzał, dopóki nie zasięgnął dalej i nie próbował zbuntować się przeciwko decyzji głowy rodu. Dlaczego padło na nią? Być może była w tym symbolika, a może wygoda? Może próba wydobycia z jedynego dziecka Aregona siły, brutalności i lojalności wobec rodu niż przynależności do ojca? Może był to test, czy godna była noszenia nazwiska Yaxley, gdzie nie liczył się stopień pokrewieństwa a bezwzględne oddanie większości rodu? Tak naprawdę sama nie wiedziała i choć w pierwszym momencie jej serce zabiło silniej, wręcz przeraźliwie boleśnie obijając się o żebra, następnie poczuła tylko ulgę. Przygotowania do kolacji noworocznej przebiegały jak co roku, kuzynka zaciskała kobiecy gorset, usta barwiła delikatnym odcieniem różu. Założyła sukienkę, która była prezentem od ojca -  miała założyć ją na zapoznanie z jego wspólnikami,  olśniewać ich urodą i grać idealną pannę, której uroda zaćmiewała logikę umysłu. Dopóki zgrywała idealną, milczącą i oddaną laleczkę, wszystko było w porządku a opresyjność ojca tyczyła się tylko jej matki, w pewien sposób profilaktycznie -  aby Noelle nawet nie pomyślała, że może od niego uciec. Pytane przez rodzinę matki, obie uśmiechały się promiennie - niegotowe, by przyznać się do przeżywanego piekła.



I w tamtym momencie, podając ojcu kieliszek tuż przed wspólnym tańcem, istną popisówą na miarę ich świata, wszystkie te chwile wróciły do niej ze zdwojoną siłą. Ból, krzyki, ataki matki, które w porównaniu do jej własnych, nie były już do odratowania. Strużki krwi spływające po matczynej koszuli nocnej, kiedy kolejne, silne ataki histerii doprowadzały do poronień. Wreszcie słowa, które kierował do niej po alkoholu, przesuwając palcami po ramieniu. Piękna, kobieca, jego własna. Głupia, słaba, bezużyteczna. Pierwsze łyki uniemożliwiły mu ruch, poprowadziła więc ojca do fotela w pokoju obok, siadając na jego kolanach tak, jak wtedy, gdy próbował pokazać ją światu. Dłoń wędrowała wzdłuż pleców, nie była pewna czyje imię mamrotał,  zaciskając dłoń na udzie. I kolejny łyk, pij tato, panika podświadomie sięgająca głębiej w jej ciele, kiedy przechylała kieliszek, wlewając truciznę do jego ust. Gdy ojciec omdlał a ona podniosła się z męskich kolan, spodziewała się ataku histerii, obawiała się paniki, która wprawiłaby ją w szaleństwo - zamiast tego pewnym siebie krokiem weszła na salę balową, obdarzając rodzinę szerokim uśmiechem, który nie umniejszał pustce w błękitnym spojrzeniu. Salę obeszła cisza, na twarzy Oswalda Yaxley'a zaistniał uśmiech, którego nie spodziewał się nikt tego wieczoru. Ledwie w kącikach ust, spokojny i dumny. Nie potrzebowała przymusu -  była lojalna.
- Zatańczmy, nestorze.
Odrzekła, a mężczyzna skinął głową, wyciągając do kobiety pomarszczoną, objętą licznymi bliznami dłoń. Bez muzyki, bez szmeru rozmów, w trzasku centralnie umiejscowionego kominka.
- Posłuszeństwo się narzuca, Nerisso.
Wyszeptał jedynie, świadom, że siły Yaxleyów w ćwierćwili nie złamie żadna tkliwa historia.
A jej pozostały tylko bezsenne noce i krzyk, który niósł się nocą. Jej pozostało serce kołatające nerwowo, jej pozostał płacz, którego nic nie potrafiło powstrzymać. Stała na sztywnych nogach nad ojcowskim grobem i choć wydawać by się mogło, że dźwigała ciężar swojego wyboru z bezwględnością godną jej rodziny, to każdy fragment młodej duszy rozpadał się bezpowrotnie.




0
Pozostało PP
mind
0
Pozostało PM
2
2
0
OPCM
Uroki
Czarna magia
2
0
6
Transmutacja
Magia lecznicza
Eliksiry
10
10
15
Siła
Wytrzymałość
Szybkość
Ścieżka III — Opieka nad magicznymi stworzeniami
Wiedza i zrozumienie magicznych stworzeń
Ścieżka V — Starożytne runy
Wiedza o runach północnoeuropejskich
Ścieżka VIII — Historia i kultura magiczna
Historia cywilizacji
Znajomość obyczajów i etykiety
Ścieżka X — Polityka i prawo
Znajomość prawa i regulacji
Ścieżka XIII — Szpiegostwo
Skradanie się
Ścieżka XVI — Społeczeństwo i wpływy
Sztuka kłamstwa i oszustwa
Urok osobisty
Odczytywanie emocji i czujność
Ścieżka XVII — Artyzm i twórczość
Muzyka i śpiew
Malarstwo i rysunek
Ścieżka XVIII — Sport
Taniec
Jeździectwo
Łyżwiarstwo figurowe
Ścieżka XX — Poliglotyzm
Język francuski

drzewko

Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Nerissa Yaxley
Zarejestrowani
(lying) honestly
Wiek
23
Zawód
salonowa kłamczucha
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
2
0
OPCM
Transmutacja
2
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
6
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
15
Brak karty postaci
04-02-2026, 18:12
gotowa karta
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nerissa Yaxley
Zarejestrowani
(lying) honestly
Wiek
23
Zawód
salonowa kłamczucha
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
2
0
OPCM
Transmutacja
2
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
6
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
15
Brak karty postaci
07-02-2026, 13:08
Podbijam się
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.