• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Wrzosowiska Brecon Beacons
Wrzosowiska Brecon Beacons
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-09-2025, 12:55

Wrzosowiska Brecon Beacons
W samym sercu południowej Walii ciągną się wrzosowiska Brecon Beacons - rozległe, falujące połacie, które co roku barwią się na purpurowo i złoto. Mgła często przetacza się tu nisko, zasnuwając doliny i ukrywając ścieżki prowadzące na szczyty. Stare kamienne murki wiją się przez wzgórza, a ich linie znikają w nieskończoności. Na przestrzeni godzin krajobraz zmienia się dramatycznie - od jasnego blasku słońca po ciężkie, ołowiane chmury, które sprowadzają deszcz. Pasterze znają te wrzosowiska lepiej niż ktokolwiek, a ich stada owiec od wieków wydeptują wśród roślin te same ścieżki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Leonie Figg
Akolici
i dug my heels into the gravel, as evidence for you to unravel. can you find me?
Wiek
25
Zawód
magibotaniczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
13
Brak karty postaci
19-02-2026, 17:05
Uśmiechnęła się szczerze, zerknąwszy na Helgę odpoczywającą pod drzewem. - Dostać rekomendację hodowli w celu zakupu psa, przepraszam cię bardzo - sprostowała z chichotem. Obrana przez niego taktyka rozładowania napięcia wiszącego w powietrzu na szczęście zadziałała, Leonie poczuła się odrobinę pewniej, mimo że zderzenie z kapryśną magią wzbudzało w niej wstyd. W szkole nie miewała takich trudności ani w korzystaniu ze znanych zaklęć, ani z przyswajaniem nowych, w mig łapała nawet bardzo trudne zagadnienia, a potem uśmiechała się pod nosem, dumna z małej kolekcji osiągnięć. Dlaczego nie mogła tego powtórzyć? Przypomnieć sobie, jak tamta Leonie to wszystko robiła? Na domiar złego świadkiem jej żenujących popisów był drugi akolita, który przez jej nieudolność mógł uznać, że obraca się w organizacji z samymi niedojdami.
- To... Dłuższa historia, wiesz. Bardzo osobista - przyznała, rumieniąc się mocno. Nie opowiedziałaby mu o Colinie. O półrocznym więzieniu na samym dnie jawy, w miejscu czarnym, brudnym, lepkim i bolesnym. O zniszczonej przez niego różdżce albo zakopanej Merlin wie gdzie, w każdym razie - nieodzyskanej, spisanej na straty, ale nigdy nie do końca zapomnianej. Po ucieczce kupiła nowy drzewiec na Pokątnej, nie tłumacząc rodzicom, co się stało z pierwowzorem; Colin tylko raz pokazał jej różdżkę, którą jej odebrał, po to, by ją ukarać. Deptał po drewienku, groził, że je połamie, zadowolony ze szlochu i próśb, by tego nie robił, i potem zniknął za drzwiami piwnicy, nie mówiąc więcej ani słowa o losie artefaktu. Różdżka, którą Leonie dziś dzierżyła w dłoni, była przedmiotem, z którym nie nawiązała głębokiej więzi. Owszem, została przez magię wybrana, ale nic poza tym. Dlatego uważnie słuchała Neda i jego wyjaśnień - na szczęście bardzo cierpliwych -, mając nadzieję, że przełamanie się do treningów wreszcie pozwoli nadrobić im braki powstałe na przestrzeni ostatnich lat.
I zdawać by się mogło, że zaczęła współpracować z nową różdżką, ale niestety jedna jaskółka nie czyni wiosny. Dalej szło już tylko gorzej. Chwilowy entuzjazm Leonie opadł, jej wzrok sięgnął najpierw topoli i potem powrócił do oblicza aurora. Bogowie, ależ się przed nim wstydziła. Naprawdę wierzyła, że pójdzie jej lepiej, tymczasem wychodziła na mało rezolutnego gnoma ogrodowego. - Skoro mają duszę, może to nie takie głupie - obroniła się w kwestii rozmowy z artefaktem, obracając w dłoniach obłą rękojeść. Rineheart pewnie uzna to za bzdurę i dorabianie ideologii tam, gdzie jej nie było, ale zielarka naprawdę widziała w tym sens. - Jak z roślinami. Niby nie potrzebują naszego towarzystwa, głosu czy muzyki, ale zauważyłam, że gatunki, które to ode mnie dostają, rosną zdrowsze i silniejsze - wyznała, wykorzystując chwilę rozmowy, żeby pozbierać puzzle koncentracji. A nie było to łatwe, zarówno dla niej, jak i dla Neda. Leonie zamrugała ze zdziwieniem, kiedy magia dwukrotnie go zawiodła, a w sarnich oczach odbił się blask nadziei. Skoro nawet doświadczony i zaprawiony w akcji auror miewał problemy z magią, może nie musiała aż tak wyrzucać sobie słabizny?
Jednak potem przez powietrze pognała wiązka kąsającego pieczeniem zaklęcia, przed którym spróbowała się obronić. Poderwała ramię z topolą i dwukrotnie spróbowała przywołać tarczę protego maximy, dwukrotnie też zawodząc. W efekcie czar uderzył ją w pierś, a skóra zaczęła mrowić niezliczonymi iskierkami bólu, szczególnie tam, gdzie przylegały do niej materiały ubrań, dodatkowo drażniące zakończenia nerwów. Leonie odgięła rękawy swetra pod kurtką i skrzywiła się, nawet nie ukrywając grymasu. - Ech. Poszło mi dziś tak koncertowo, że mam nadzieję, że kolejnych lekcji będziesz wyczekiwał z radością, ekscytacją i szerokim uśmiechem... - wymamrotała i pokręciła głową, przykładając szpic różdżki do kości nadgarstka drugiej ręki. - Finite - spróbowała, później ponownie, a kiedy i to zawiodło, z jej gardła dobiegło zirytowane warknięcie. - Miałbyś ciekawsze starcie ze skrzelozielem. Ono by pewnie rzuciło jakieś totalum - westchnęła bezradna, godząc się z pieczeniem skóry, przypominającym typową pokrzywkę. Niech to będzie nauczka. - W podziękowaniu zrobię ci szarlotkę...

zt x2, dajcie spokój, co za hańba!!!
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:19 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.