• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Zachodni Londyn > Salon Mody "Vellum & Velvet"
Salon Mody "Vellum & Velvet"
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 23:13

Salon Mody "Vellum & Velvet"
Znajduje się w bocznej alei niedaleko Kensington High Street. "Vellum & Velve" to kameralny, elegancki salon mody mieszczący się w narożnej kamienicy o kremowej fasadzie z delikatnie złoconymi detalami. Wystawa okienna nie rzuca się w oczy krzykliwą ekspozycją – w jej centralnym punkcie często znajduje się tylko jeden manekin. Jest oszczędna, podświetlona, otoczona półprzezroczystymi zasłonami i świeżymi kwiatami. Subtelny szyld z nazwą salonu jest wytłoczony ręcznie, na fakturowanym czarnym szkle, z literami w stylu art déco. Wnętrze lokalu to połączenie wysokiej estetyki, rzemieślniczego kunsztu i atmosfery salonowego spokoju: drewniane podłogi, dywany w odcieniach bordo i butelkowej zieleni, miękkie światło z lamp sufitowych w mlecznych kloszach. Muzyka jazzowa przygrywa w tle,  powietrze pachnie bergamotką i lawendą. Na pierwszym planie znajduje się część butikowa, z kolekcją ręcznie szytych ubrań: głównie wieczorowych sukni. kostiumów z weluru i wełny, płaszczy i wybitnych dodatków.  Ubrania są tworzone na zamówienie lub w krótkich, unikatowych seriach. Materiały sprowadzane są prosto zza granicy. Za kotarą, w tylnej części lokalu, znajduje się prywatna pracownia krawiecka.  Salon cieszy się coraz większą sławą.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Anastasiya Trubetskoy
Czarodzieje
si tu n'existais pas déjà
je t'inventerais
Wiek
29
Zawód
utrzymanka i matka
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
5
15
Siła
Wyt.
Szybkość
10
5
10
Brak karty postaci
05-04-2026, 23:50
Była kapryśna, wiedzieli o tym wszyscy; i w tymże właśnie kaprysie, w gestach z pozoru niewiele znaczących czy słowach podobno nieważnych, nad wyraz łatwo było jej znaleźć gorzkie, krzywdzące prawdy o rzeczywistości. Wszystkie te, które niewygodnie kłębiły się w jej głowie, ilekroć tępo wpatrywała się w sufit przed snem, wsłuchując się niemo w równy oddech śniącego obok syna; wszystkie te, które wrzuciły ją w brzydki układ nieszczęść, niepowodzeń i żalu, władających jej życiem od zawsze. Walczyła z nimi każdego dnia, wysoko unosząc podbródek, szukając uśmiechu w powierzchownych wyrazach przyjemności, wreszcie też sycąc się iluzjami, podtrzymującymi ją w ramach względnej stabilności; ilekroć ktokolwiek próbował ją jednak z nich wyrywać ― przypominając niechlubnie o tych obrzydliwych aktach osobistych porażek ― prędko traciła rezon, wchodząc w tryb niestosownej ofensywy.
Bo Antonia, poza świadomością jej trudnego związku z Augustusem, nie znała pozostałych jej potknięć ― tych związanych z dzieciństwem, młodością, wreszcie i dorosłością. A miała ich co najmniej kilka ― poukładanych w krwioobiegu, jako te żenujące świadectwa nieporadności jej lub jej bliskich, które łatać musiała omamami, że codzienność wyglądała inaczej.
Jeszcze tam, w Rosji, gdy biedę i skromność ubierała we wspomnienia o dawnej potędze jej rodziny, zwyczajną soliankę zamieniając w głowie na strzelający pod językiem kawior.
Później tam, w Paryżu, gdy dyskwalifikacja z zawodów zamknęła jej drzwi do wielkiej, sportowej kariery, a rzekomy ukochany pozbył się jej z tą samą chwilą, udowadniając tylko, jak instrumentalnie o niej myślał; marzenia ulokowała więc gdzie indziej, z wielkimi nadziejami przenosząc się do obcego kraju, w obce miejsce, gdzie szukała obydwóch zastępstw dla tego, co straciła we Francji ― bez powodzenia na lodzie i bez powodzenia w relacjach, co Rookwood od lat jej skutecznie uzmysławiał.
W końcu tu, w Anglii, gdzie swój alkoholizm długo nazywała eufemizmami, gdzie sprytem chciała wymazać wstyd dawnych lat, zyskując lokalne nazwisko byłej gwiazdki quidditcha, którą przynajmniej z początku naprawdę obdarzyła głębokim uczuciem; to samo czyniła w chwilach, gdy ledwo wiążąc koniec z końcem zaglądała niechlubnie do cudzej kieszeni albo uwodziła mężczyzn bynajmniej ją na poważnie nieinteresujących ― byleby tylko opłacili czynsz za jej mieszkanie, byleby tylko miała z czego ugotować obiad sobie i swojemu dziecku, byleby tylko uszczęśliwić tego małego chłopca, który pokochał ją dotąd bezwarunkowo.
Nie dlatego, że była kruchym przedmiotem, który ktoś wypełniał swoimi ambicjami lub oczekiwaniami; nie dlatego, że była przedmiotem w walce o wielkie pieniądze czy sławę; nie dlatego, że była nadludzko pięknym przedmiotem cudzych fantazji i namiętności.
― M-mnie też obchodzi, Toniu ― odparowała natychmiast trochę jąkliwie, bo już rozpływała się od naporu gorąca, bo już wewnętrznie było jej tak strasznie, gdy znowuż stawała oko w oko z nieładną prawdą, gdy znowuż ktoś postanowił zakpić z niej publicznie. ― Nie obrażam cię i wcale nie chciałam, po prostu... ― tu przerwała, zbierając włosy z czoła i naprawdę żałośnie rozpadając się w gniewie i smutku ― teraz pewnie już bardziej w tym drugim, bo kolejne łzy pociekły jej po policzku. ― Po prostu mam go tak okropnie dość, a zarazem wierzę, że się w końcu zmieni, ciągle mi to obiecuje, i... ― tu pociągnęła nosem, ale wkrótce znalazła w torebce chusteczkę. ― I pomimo tego wszystkiego nadal go kocham, no a poza tym to też twój kuzyn, do cholery, nie powinnaś z niego drwić ― kontynuowała nieskładnie, kątem oka dostrzegając własne oblicze w lustrze, czego pożałowała od razu, więc po głębokim westchnieniu doprowadziła się z powrotem do porządku, zasiadłszy na pobliskiej pufie. Ostatni jej argument nie był, być może, przekonujący, ale wspomnieniem rysowała teraz przed oczyma jedną ze swoich starszych sióstr, która w chwilach jej największych sukcesów nie odzywała się wcale, by po aferze w zawodach posłać jej nagle gorzki list, uwikłany z kpin i pretensji, otwarcie wyszydzający jej talent, jakby na łyżwach bynajmniej nie potrafiła nigdy jeździć. W istocie od zawsze zazdrościła jej po prostu urody, tego przeklętego genu ― i temu też miała okazję dać w końcu upust. ― Każdy popełnia błędy, tylko o jednych słyszy się więcej, niż o innych... O tych jego słyszeli wszyscy ― spróbowała go usprawiedliwić, choć właściwie nie wiedziała już w jakim celu ― przecież miała go zaraz oficjalnie rzucić, przecież miała zaraz pozbywać się kolejnej nieplanowanej ciąży. Może czyniła to już z przyzwyczajenia? Skwitować całość miał uroczy Charlie, bez pytania ładujący się jej na kolana i niemo przytakujący rzuconej przez matkę propozycji; czule objął ją nawet na chwilę, przypominając, że mogła w nim, tak po prostu, znaleźć pokrzepienie ― i choć nie planowała się wtrącać pomiędzy postępujące warknięcia obydwóch panien Borgin, rzuciła mimowolnie:
― Tylko na to zasługujesz, Varya. Na bycie ubóstwianą. Mówię to jako starsza i bardziej od ciebie w tych sprawach doświadczona kobieta... Bo nie chcę, żebyś naiwnie uległa deklaracjom faceta, który na ciebie nie zasługuje. Bo obie ― ja i Tonia ― nie chcemy, żeby niepewność pozwoliła jakiemuś palantowi cię wykorzystać. ― Bo ja, choć wierzyłam w siebie bardziej niż ty wierzysz w siebie, dokładnie taki błąd popełniłam. ― Ty masz rządzić, rozumiesz? Ty masz rozstawiać ich po kątach, ty masz być spełnioną po randce ― podsumowała innymi, łagodniejszymi słowami, przewodnią myśl starszej ciemnowłosej, obierając batonika z folii i przekazując go w niezdarne ręce malca. ― Tylko nie umaż się cały czekoladą, Charlie...
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 22:56 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.