• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Cardiff > Głośne podwórko
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-06-2025, 22:03

Głośne podwórko
Za kamienicami przy Clifton Street rozciąga się długi, wąski plac o nierównej, ubitej nawierzchni. W deszczowe dni tworzą się tu kałuże, w suchsze – kurz osiada na wszystkim. Sznury z praniem przeciągnięto między ścianami budynków i drewnianymi słupkami – wiszą na nich koszule w kratę, flanelowe prześcieradła, dziecięce rajtuzy. W kącie stoi komórka na węgiel, oklejona gazetami i zabezpieczona cegłą zamiast zamka. Obok niej śmietnik z pokrywą od garnka i stos pustych butelek po mleku. Dzieci bawią się w klasy, rzucają kapslami i przeciągają sznurki, które służą im za linię do skakania. Pies sąsiadów, Reks, szarpie się na łańcuchu, ujadając na każdego, kto przejdzie zbyt blisko. Z jednego z okien leci wrzaskliwa kłótnia – o pranie, o radio, o dzieci. Ktoś trzaska drzwiami. Ktoś się śmieje. Ktoś gotuje zupę, a zapach niesie się aż na podwórko.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Keith Croft
Akolici
Wiek
23
Zawód
Pracownik restauracji
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
9
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
7
6
Siła
Wyt.
Szybkość
10
8
8
Brak karty postaci
04-01-2026, 16:14
19.04.

Dzień zapowiadał się spokojnie. W pracy wszystko szło jak po maśle, dostawa rano została ogarnięta, wszystko poustawiał na odpowiednich półkach, posegregowane i równo ustawił aby w momencie kiedy pani Hao przyjdzie na inspekcję nie będzie miała się do czego przyczepić. Mieli dzisiaj trochę ograniczoną ekipę, bo jedna z kelnerek się rozchorowała i leżała w domu z gorączką. Na szczęście ruch nie był jakiś wybitnie duży więc bez problemu poradzili sobie we trójkę jako, że musiał zająć miejsce kelnerki na sali. Przeważnie stał za barem i robił za kogoś w rodzaju szefa sali, ale roznoszenie dań po stolikach w ogóle mu nie przeszkadzało. Dzięki temu mógł na spokojnie przysłuchiwać się rozmową klientów. W końcu zaoferował się, że będzie miał oczy i uszy szeroko otwarte aby zdobywać przydatne informacje dla Akolitów.
W zasadzie ani się obejrzał, a jego zmiana dobiegła końca. Na tyłach kuchni zjadł szybki obiad, Qiang testował nowe menu więc wybrał go sobie na królika doświadczalnego. Croft próbował nowych dań i wyrażał swoją opinie na ich temat. Odkąd zaczął pracować w Krewetce jego dieta składała się przeważnie z dań serwowanych w restauracji, co w zasadzie wychodziło mu na dobre, bo czuł się dobrze i był w stanie utrzymać sylwetkę w dobrym stanie. Czasami jednak pozwalał sobie na zjedzenie gdzieś indziej aby przypomnieć sobie jak smakuje typowe, angielskie jedzenie. Po skończonej pracy skoczył szybko na górę żeby się przebrać i wyszedł z domu.
Miał zamiar zrobić małe zakupy, chciał zajrzeć na targ w poszukiwaniu ingrediencji do dwóch eliksirów, które chciał spróbować uwarzyć. Kiedy miał czas pochylał się nad książkami i recepturami chcąc poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. Jeśli chodziło o magię leczniczą również powtarzał to co już wiedział, ale zdawał sobie sprawę, że jeśli będzie chciał umieć więcej musi z tym poczekać na jego kolejne spotkanie z Jasperem. Spędził na targu dobrą godzinę szukając dobrej jakości składników, które przy okazji nie opróżnią jego portfela do końca. Finalnie był zadowolony z zakupów i postanowił jak najszybciej wrócić do domu by przysiąść do eliksirów.
Akurat skręcał w uliczkę, którą miał dotrzeć do restauracji, kiedy do jego uszu dobiegł dziecięcy płacz. Jako, że nigdy nie był obojętny na cudzą krzywdę od razu skręcił w alejkę między dwoma kamienicami. Po chwili znalazł się już na sporym podwórku. Pranie łopotało na wietrze rozwieszone między drzewem, a jedną ze ścian budynku, gdzieś w rogu podwórka stała komórka. Do jego uszu dochodziły odgłosy głośnych rozmów z mieszkań, w których okna były otwarte. Jednak nie to zwróciło jego uwagę, po prawej stronie, niedaleko drzewa zebrała się grupka dzieci, a jedno z nich zalewało się rzewnymi łzami. Ruszył ku nim szybkim krokiem pytając się co się stało. Jedna z dziewczynek przekazała mu, że bawili się w ganianego, kiedy chłopiec o imieniu Timmy uciekając przed złapaniem potknął sie o wystający kamień, po czym uderzył się mocno o pobliski wysoki krawężnik. Croft odłożył na bok torbę, po czym rozgonił dzieciaki aby móc się przejrzeć obrażeniom chłopca. Nie podobało mu się to jak mocno spuchnięte było jego kolano. Kilka zadrapań to dla niego nie problem, wystarczyło proste zaklęcie i byłoby po kłopocie. W tym momencie jednak nie za bardzo wiedział co zrobić. Dotknął lekko opuchniętego kolana na co Timmy zawył żałośnie, wiedział, że nie może go ruszyć z miejsca. Rozejrzał się bezradnie w około, dlaczego żaden dorosły nie zareagował na płacz dziecka? To było dla niego nie do pomyślenia.
Sięgnął szybko do torby i na kolanie naskrobał szybko krótki, ale zawierający co trzeba list. Mała dziewczynka, Lucy, która wcześniej udzieliła mu informacji, przybiegła szybko z sową, a on wysłał list. Miał nadzieję, że Jasper zareaguje szybko. W oczekiwaniu na czarodzieja postarał sie aby ulżyć chłopcu jak najlepiej mógł, oparł go wygodnie i ścianę, po czym na szybko ułożył jego nogę tak by bolała jak najmniej.
- Będzie dobrze. - posłał mu pokrzepiający uśmiech, lekko gładząc go po włosach, chcąc go w ten sposób uspokoić.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Jasper Prince
Akolici
Wiek
38
Zawód
Uzdrowiciel, toksykolog
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
15
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
6
Brak karty postaci
08-01-2026, 03:58
Od pierwszego spotkania, starał się spotykać z Keithem jeszcze kilka razy by upewnić się o jego postępach—a gdy obowiązki im to uniemożliwiały (dyżury Jaspera nie zawsze były takie same jak zmiany Crofta w restauracji), przesyłał mu wskazówki i propozycje lektury listownie. Dlatego nie zdziwił go sam list od Keitha, ale treść już tak: po raz pierwszy Croft prosił go o coś tak pilnego.
Gdyby list Keitha zastał go w Londynie, od razu by odpisał... a konkretnie wysłał wyjca. Z doświadczenia wiedział, że przy rannym pacjencie i w stresującej sytuacji lepiej jest słuchać niż czytać, a werbalnie przekazałby Croftowi wszystkie instrukcje. Sowa byłaby też trochę szybsza niż kombinacja Fiuu i teleportacji, ale Prince nie musiał rozważać jak pomóc w tej sytuacji z dystansu. Szczęśliwie wiadomość o nieszczęściu chłopca zastała go w mieszkaniu Leonie, w Cardiff. Ostatnio coraz rzadziej bywał w Sennym Fruwokwiacie (wciąż składał tam zamówienia, ale sklep nie był już jedyną okazją do zobaczenia Leonie, więc Jasper nie szukał już błahych pretekstów by tam bywać), a coraz częściej w mieszkaniu Leonie i to właśnie tam zastała go sowa od Crofta. Dlatego nawet nie odpowiadał, a teleportował się we wskazane miejsce. Od Keitha wciąż dzieliło go kilkadziesiąt metrów, ale bez trudu zlokalizował swojego ucznia i dzisiejszego pacjenta—chłopiec płakał na tyle głośno, by nie dało się go przegapić.
- Jestem! - zameldował, dobiegając do tej dwójki. Na wyjaśnienia jakim cudem zjawił się tak szybko przyjdzie czas później, szczególnie, że był lekko zdyszany i czekały ich pilniejsze sprawy. - Gdzieś są jego rodzice? - upewnił się najpierw, nie leczyłby cudzego dziecka przynajmniej bez przedstawienia się. Ale byli tu sami, a pomimo otwartych okien kilku mieszkań na podwórku nie pojawił się żaden inny dorosły. Podobnie jak Keith, Jasper jeszcze się tym oburzy, ale na razie jego uwagę zaprzątnął mały pacjent.
- Cześć, jestem... jesteśmy uzdrowicielami. - zwrócił się do chłopca, starając się uśmiechnąć i zachować pewność siebie; ale Keith mógł zauważyć, że Prince wydał się lekko stremowany. Chyba nie rodzajem kontuzji, a samym dzieckiem. Jasper łapał wspólny język z córką swojego najlepszego przyjaciela, którą znał od jej urodzin; ale poza tym stykał się głównie z pacjentami. I może niechcący wkręcił samemu sobie, że nie mając dzieci może nie potrafić z nimi rozmawiać (mimo, że zawsze jakoś się udawało; może dlatego, że podświadomie traktował ich trochę jak małych dorosłych, nie wiedząc, że małoletni pacjenci lubią takie poważne podejście).
- Dobrze go ułożyłeś. - pochwalił Keitha. - Jak dawno temu zdarzył się wypadek? - zapytał obojga, przypatrując się opuchliźnie. Zmarszczył brwi w wyrazie zmartwienia—o ile połamane łydki czy przedramiona goiły się łatwo, o tyle kolano zawsze było obarczone ryzykiem, nawet kalectwa.
- Musimy unieruchomić nogę i rzucić Ferulę, by wyczarować szynę. - zadecydował. Unieruchomione w ten sposób kolano będzie można leczyć dalej, albo bezpieczniej przetransportować chłopca do Munga. - Zrobię to, ale pomożesz mi z pozycją. Potrafisz rzucić Cordi Serenitas? - zapytał Keitha. - Jeśli tak, zrób to. - zanim zajmą się kolanem, dobrze będzie zmniejszyć magią stres (a wraz z nim i ból) chłopca.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-01-2026, 09:38 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.