• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Edynburg > Balmoral Hotel
Balmoral Hotel
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-06-2025, 19:26

Balmoral Hotel
Wysoki zegar na wieży wybija pełne godziny, choć jego wskazówki zawsze wyprzedzają czas o kilka minut. Przed wejściem portier w ciemnym mundurze otwiera drzwi powoli, z przyzwyczajenia, nie teatralnie. Hol wypełnia zapach pasty do podłóg, starych książek i papierosów. Goście przechodzą przez marmurową posadzkę bez pośpiechu – starsze pary z walizkami z twardego płótna, młode kobiety w białych rękawiczkach, panowie w kapeluszach. Za recepcją pracuje mężczyzna w kamizelce, który zna nazwiska i spojrzenia. Obsługa mówi cicho i pozostaje zawsze chętna do pomocy.. Telefony dzwonią głucho zza drzwi. Balmoral nie jest kojarzony przepychem, ale pozostaje dość elegancki, a przede wszystkim daje schronienie tym, którzy cenią porządek i dobre standardy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Nathaniel Crouch
Czarodzieje
For a child, the loss of a parent is the loss of memory itself
Wiek
23
Zawód
Student prawa magicznego, lobbysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
06-01-2026, 14:43
Czy ona wiedziała czym była wojna?
Ta zuchwałość, która iskrzyła się w jej oczach, arogancja, której nawet on sam nie prezentował. Zaznała skutków przegranej wojny, którą jej rodzina sprezentowała temu krajowi. Przyniosła na te ziemie, swoimi wpływały wspierała jej kontynuację i pragnienie zwycięstwa. Terror i ból setek ofiar, które straciły życie dla idei, która powinna wszystko usprawiedliwić. Nie ważne były tamte ofiary, straty i zniszczenie – to ich cierpienie było najważniejsze.
Nie, nie odczuł wojny, bo jego rodzina jej nie zaczęła i jej nie przegrała. Teraz ona ponownie kusiła tamtą wizją świata, która przyniosła wtedy zgliszcza tamtym czasom. Mamiła wielkością czarodziejskiego świata, szarżowała obrazami magicznego zwycięstwa. Wizja nadal żywa wśród nich, wewnątrz rozrastała się w ich duszach i ciałach. Miał wrażenie jakby poiła go trucizną, której słodycz tuszowała śmiertelność trutki.
Przyjdź, zobacz, zobacz jakie to wspaniałe
Co miała do zaoferowania światu? Kolejną wojnę? Tego chciała? Powinien się jej zapytać? Nie będzie w niej walczyć, tacy jak ona nie nadają się do walk frontowych. Tacy jak on również, ale on czego innego chciał dla świata.
– Kwestia do zastanowienia – odparł, ustawiając usta w ten uśmiech, który nie zdradzał żadnego przesłania. Był koronacją niedopowiedzenia, nie dawał niczego i odparowywał resztę. Gdyż mimo pewnych wad, które odnajdywał w całym ideologicznym wernisażu było coś kuszącego w tej wizji.

Zmiana

Tak wiele chciałby zmienić, odwrócić lub transformować. W ich systemie zmiana była ciężkim wyzwaniem, który wymagał przekupstwa, chęci i wielu współpracy. Głosy, tylko ona się liczyły i potrafił z dokładnością do każdego nestora ustalić, gdzie winien ich szukać. Izby były podzielone, powodowało to, że reformy były prawie niemożliwe do wprowadzenia. Powszechny marazm i zastopowanie jakichkolwiek ruchów, wszystko stało. Wtedy przychodziły proste rozwiązania, rewolucje na ustach, która wkracza do domów i dusz.
Czy to grało melodie w duszy Oriany?
Przyglądał się jej, podążał wzrokiem za liniami jej ciała, za ciemnością jej oczu. Nie znał jej, była prawie obca i może w tym układzie najwspanialsza. Nie chciał jej poznawać, miał wrażenie, że ona również nie łaknęła wiedzy o nim. Nie wykazała zainteresowania, był krótkim pasażerem jej historii, który szybko przyszedł i równie szybko zostanie z niej usunięty. Teraz byli już w pokoju, kolejne nieznane miejsce, krótki przystanek i zaraz ruszą dalej. Jego usta wędrują po jej skórze, poznają i smakują, najbardziej ludzka z ich interakcji.

Pokój był ich sceną, oni aktorami.

Znali swoje rolę, chyba winien być tajemniczy i konformistyczny? Tego oczekiwała? Nie człowieka, a pewnej kreatury, która spełni zachcianki jej umysłu. Czy patrząc na niego w ogóle go widziała? A może własne wyobrażenie, gdyż miała przecież swoje opinie na jego temat. Oceniała go, z każdym słowem i tchnieniem.

Oriano, masz genialny umysł, ale doprawdy, czasem za dużo myślisz

Ah, błąd, złamanie schematu. Nie powinien, nawet jeśli jej słowa zupełnie niszczyły atmosferę i zabierały przyjemność z momentu. Nie, nie chciał rozmawiać o władzy w czasie seksu. Nie był tą osobą, pomylili się jej odbiorcy. Może po raz pierwszy w czasie tego wieczoru był z nią po ludzku prawdziwy, pokazał swoją twarz i było to błędem. Zarazem może słusznością, gdyż tylko ukazywało to, jak bardzo nie byli dla siebie odpowiedni.
Słowa, które nie miały być krzywdzące, raczej były komunikatem, który nie został łaskawie przyjęty. Lekcje nauczona, zapamięta. Byli sobie zbyt obcy, by takie poufałe żarty były odpowiedną drogą. Oddawał jej kontrolę, akceptował jej prowadzenie, lecz chyba nie oczekiwała poddaństwa? Kiedy ona mówiła stop, on się cofał. Zdawało się jednak jakby chciała więcej, walki o dominacje, której nie miał zamiaru jej dać. To tylko zabawa wieczoru, nic więcej.
Oddalił się kilka kroków, ponownie się jej przygląda. Czy teraz widzi prawdziwą Orianę? Ta kokietująca i kusząca dama, która wodziła go na pokuszenie była iluzją czy kreacją wieczoru? Czego chciała od tego wieczoru? Ich motywacje zmieniły się między jednym pocałunkiem i drugim, scena została zniszczona. Złość zasiadła w jej oczach, zburzenie umocniło rysy. Emocje, których nie ukazywała w czasie wieczoru odnalazły drogę do jej umysłu. Po raz pierwszy coś czuła, był pewien, że to akurat było prawdziwe.

Zabawnym było, jak bardzo do siebie nie pasowali i dopiero teraz do odkrywał.

Groźba, doprawdy Oriano, tak traktuje się randki i zakończenia zabawy? Kolejne raz pragnienie ukazania dominacji? Zawładnięcie sceną? Posiadania ostatniego słowa? Miał trzy lata doświadczenia z tego rodzajami gier, nie miał zamiaru wciągnąć się w kolejną. Może przed Melusine byłby bardziej skory do tego rodzaju rozgrywki. Ten wieczór miał być jednak przyjemnością, a nie sceną walki.
Powinien odpowiedź, że ojcowskie gardło dawno było w grobie, lecz nie miała więcej prawa do wiedzy na jego temat. On sam przybrał maskę, zniknęła krótka chwila szczerości. Znowu był aktorem, Nathanielem Crouchem wyobrażonym. Nie zasługiwała na nic więcej.
– Ta groźba była niepotrzebna, Oriano – oznajmia, gdy ona szykuje się już do wyjścia. Była również nieskuteczna, prawie śmieszna. Obydwoje wiedzieli na czym stoją i na ile mogą sobie pozwolić. – Wystarczyło powiedzieć, że moja słowa Cię uraziły.
Zachować się dojrzale, wybitnie trudne zadanie. Był jednak wdzięczny, że został wyeksponowany na to zjawisko. Zapamięta je, w swojej głowie wspomnieć istotnych. Nie jej kokieterie, lecz jej gniew i pragnienie ataku. Mówiło to o wiele więcej o człowieku niż wszystkie słowa, który spłynęły z jej ust, gdy alkohol ścielił ich języki. Podszedł do okna, w głuchej ciszy pokoju jego oddech zdawał się ogłuszająco głośny.

zt <3333
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 10-01-2026, 09:38 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.