• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Ministerstwo Magii > Atrium
Atrium
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 23:12

Atrium
Ogromna, imponująca hala o sklepieniu tak wysokim, że zdaje się nie mieć końca. Podłoga z czarnego marmuru lśni, a po jej powierzchni przesuwają się złote zdobienia, które migoczą niczym płynne runy. Na środku atrium dominuje monumentalna Fontanna Magicznego Braterstwa – grupa rzeźb przedstawiających czarodzieja, czarownicę, centaura, goblina i skrzata, z których różdżek i dłoni tryskają strumienie wody, skrzące się w blasku setek magicznych lamp. Ściany atrium są wyłożone ciemnymi, połyskującymi kaflami, które odbijają sylwetki przemieszczających się czarodziejów niczym lustra. Wzdłuż jednej ze ścian rozciągają się liczne kominki połączone z siecią Fiuu, z których co chwilę wyskakują kolejni goście, otrzepując się z zielonego pyłu. Atmosfera jest tu wiecznie głośna, wypełniona rozmowami, stukotem pospieszających butów i teleportacyjnym trzaskiem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Nathaniel Crouch
Czarodzieje
For a child, the loss of a parent is the loss of memory itself
Wiek
23
Zawód
Student prawa magicznego, lobbysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
14-10-2025, 19:57
Interesy.
Jedno z jego ulubionych słów. Kiedyś zakładał, że musiało być pierwszym wyuczonym dźwiękiem w jego dziecięcych ustach. Najsłodsze, czarujące w swoim znaczeniu. Zawierające w sobie całe piękno kapitalizmu, ekstazę dobrego zarobku.  Gdyby może wszyscy kierowali się dobrem zysku, a nie wieczną ideologiczną walką z mugolami czy o czystość krwi wszystko byłoby znacznie prostsze.
Pieniądze były początkiem wszystkiego. To one dawały władze i wpływy, pozwalały na uzyskanie najlepszego wykształcenia, na stworzenie godnych następców. To one nadawały im znaczenie, był tego przekonany. Nie nazwisko, nie błękitność krwi czy drzewo genealogiczne rodziny – to złoto, które posiadali na koncie było wszystkim, decydującym aspektem. To w nich upatrywał ich przetrwania, nadawał im nadrzędną funkcję.
Interesy czasem wymagały poświęceń, lubiły spokój i ciszę gabinetów. Rozmowa przyśpieszała cały projekt, pchała wspólnotowość jednostek. Jedno osobiste spotkanie potrafiło przerwać impas stworzony dziesiątkami listów. Raphael mógł uznawać jego obecność tutaj za fatygę, nic jednak nie irytowało go równie mocno, co kolejne listy, które nic nie zmieniały.
– Jestem pewien, że akurat ty będziesz tak potrzebny w biurze, że Tobie to nie grozi –  stwierdził z pewnością, która igrała między obietnicą a ironią. Życzył mu tego, żeby stał się niezastąpiony w biurowych przestrzeniach. Osiągnął zawodowe szczyty, które ułatwią rodzinie życie, miał jednak podejrzenia, że dalekie było to od pragnień jego kuzyna. Musiałby najpierw zaangażować się w czynności zwane pracą, oddawać jej swój czas. Wiele zobowiązań, które mogły być trudne do spełnienia.
– Asystent jest osobą dorosłą, mam nadzieję? Nie wydajesz się odpowiednią osobą na niańkę – próbował sobie wyobrazić, jak miałby w ogóle wyglądać opisany przez niego proces. Czasem jednak bieg myśli Raphaela zdawał się tak chaotyczny, że wręcz zgubiony i nie mógł się w tym odnaleźć. Nie chciał zagłębiać się w interpretacje jego słów i opieki nad asystentem. Wywołałoby to tylko kolejną falę bólów głowy, jakby nie wystarczył popołudniowy kontakt z kuzynem. Czas było zakończyć owe przyjemności, zażegnać bezczynność ich dwójki. Obydwoje mieli miejsca, które wymagały ich obecności. 
– Jakże przyjemne spotkanie – zauważył, odczuwając, że zbliżał się moment pożegnania. Był pewien, że intensywna praca czeka na jego kuzyna, a on miał niedługo wizytacje u Caspiana i jego przegląd jego nowych pomysłów. – W czasie mojego letniego stażu w Ministerstwie będziemy mieć nawet więcej okazji do spotkań.
Uśmiech przyozdobił jego twarz, był pewien, że paranoja jego kuzyna, która była niewiadomego pochodzenia, ponownie się obudzi. Nie wiedział skąd przybyła, ta podejrzliwość i pytania, które powstawały w jego głowie. W czasie stażu będzie mógł znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Poklepał kuzyna po ramieniu, w serdecznym geście pożegnania, który był teatrem dla publiki.

zt x 2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
11-11-2025, 16:17
20 marzec 1962r.


Ciągle w biegu. Tak ostatnio swój świat widziała Almyra. Ciągle coś się działo, ciągle gdzieś się spieszyła, ciągle gdzieś musiała zdążyć. Zaczynało ją to męczyć, coraz częściej czuła się przytłoczona. Zarówno przez wydarzenia, które niedawno miały miejsce, jak i tę ogólną niepewność, którą odczuwała dookoła. To wszystko było męczące. Do tego aż stopnia, że nawet świat muzyki - do tej pory jej strefa komfortu - nie potrafił zająć jej myśli na długo. Starała się tego nie pokazywać na zewnątrz. Chować to, że sama powoli zaczynała odczuwać niepewność, której nie znosiła. Wystarczy jej, że widziała ją u innych. Swoją chciała schować jak najgłębiej się da. I jak najdłużej jej nie pokazywać. Po co, skoro inni byli bardziej przejęci, a niektórzy okazywali to aż nad wyraz, jak dla niej? Nie chciała dokładać nerwów do tego kociołka, dlatego zawsze starała się uspokajać wszystkich. Tylko nie siebie.
Dzisiaj jednak chciała zrobić coś dla swojej osoby. Napisała do Melusine, czy może ta nie miałaby ochoty na krótkie spotkanie. Może nawet jakiegoś drinka? Albo chociaż kawę czy herbatę. Wiedziała, że jej droga przyjaciółka w tym momencie miała sporo na głowie i mogła równie dobrze nie wyrobić się na spotkanie, ale Almyry to nie zniechęciło. Dlatego od razu po swojej pracy, trzymając jeszcze nuty w rękach i przyciskając je do klatki piersiowej, ruszyła z teatru do Ministerstwa Magii. Piechotą, bo potrzebowała się przewietrzyć i nabrać nieco dystansu. Dzisiaj ewidentnie nie mogła dojść do ładu i składu, palce jej się plątały i chyba była bardziej zła na siebie, niż kierownik. Zdecydowanie ciężej znosiła, jak coś nie szło po jej myśli.
Chciała poczekać na przyjaciółkę w atrium Ministerstwa. Nie pchać się nigdzie, nie szukać specjalnego miejsca czy przeszkadzać jej w pracy. Jeśli Rookwood będzie miała taką możliwość, na pewno tutaj zajdzie. Warren zapomniała jednak, jak wiele ludzi o tej porze (lub w ogóle) znajduje się w tym miejscu. Dlatego też, chcąc stanąć nieco z boku, musiała przeciskać się przez tłumy. W końcu udało jej się znaleźć nieco spokojniejsze miejsce, niedaleko fontanny, ale nadal nie w centrum tego szalonego zgiełku. Odsunęła od siebie nuty, w jedną dłoń łapiąc pióro i wyciągnęła notatnik. Chciała przestudiować papiery wzrokiem i zapisać sobie, nad czym konkretnie miała popracować, co sobie przyswoić, co jej sprawiało trudność. Wtem jednak ktoś przebiegł obok niej, jakichś dwóch młodszych chłopaków. Jeden z nich potrącił ją ramieniem i dziewczyna straciła równowagę. Opadła na kolana, upuszczając wszystko, co miała w dłoniach, przez co nuty rozsypały się wokół niej. Narobiła jedynie bałaganu i mimo tego, że kolana i dłonie bolały po zderzeniu z posadzką, miała jedynie w głowie myśl o zrobieniu problemów. Wstyd. Przepraszając co po niektóre osoby, które w pędzie rzucały jej zniesmaczone spojrzenia, zaczęła szybko wszystko zbierać.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
12-11-2025, 19:26
Dziś o dziwo wyszedł o czasie, a przecież nigdzie się nie spieszył, nie mial zaplanowanego spotkania ani nie musiał nigdzie gnać. Jakby przeczucie nakazało mu dzisiaj wyjść o czasie z pracy. Skończył swoje zadania i nie szukał niczego więcej, od tak, po prostu. Widział zdziwione spojrzenia w windzie, rzadko kiedy wychodził z innymi, co w końcu do niego dotarło właśnie w tej chwili.
Czuł się trochę jakby to był sen, jeden z tych proroczych, gdzie nie do końca rzeczywistość była dla niego realna i namacalna. To znów musiało się zdarzyć, mial wizję na jawie i się jej poddał. Lecz w tej chwili trudno mu było określić, co w tej wizji było. Za bardzo zlała się z rzeczywistością, jakby po prostu nałożyła się z tym co się działo. Scamander nie widział już sensu by wracać do Departamentu Tajemnic, postanowił wykorzystać ten czas na wyprawę na Pokątną. Już dawno nie odwiedzał tamtejszych księgarni i przydałoby się wybrać do sklepu z artykułami piśmiennymi.
Droga do holu głównego była długa, Gethen kilka razy złapał się na tym, że odpływał myślami i co rusz słyszał melodię wygrywana na klawiszach fortepianu. Słyszał wyraźny dźwięk klawiszy, raz składał się w melodie Chopina, a innym razem był to Debussy, jego palce lekko drgały w wyobraźni odnajdując bezbłędnie odpowiednie klawisze.
Dzyń!
Winda zatrzymała się i ludzie zaczęli wychodzić, Gethen stal w rogu windy i ocknął się w ostatniej chwili, by wyjść zanim drzwi zaczną się zasuwać. Wyszedł i pierwszy krok skierował ku wyjściu z Ministerstwa, ale postanowił przejść się w kierunku atrium, w końcu się nie spieszył, a cos mu podpowiadało, że lepiej poświęcić tych parę minut na krotki spacer. Na zewnątrz pewnie lało, albo przeczucie ostrzegało go przed zatorem w metrze, lub cokolwiek innego.
Tłum był niesamowity, tak jak zawsze o tej porze, dlatego Scamander rzadko kiedy wychodził z pracy wtedy, kiedy wszyscy inni to robili. Teraz doszedł do wniosku, że było to bardzo sprytne z jego strony i lepiej zachować ten zwyczaj. Ale po chwili minęło go dwóch wyrostków, którzy biegiem przeciskali się przez ludzi i gdy obejrzał się, dostrzegł unoszące się kartki w powietrzu. A kiedy opadły pod jego stopami, zauważył, że nie były to zwykle listy czy inne dokumenty. To były nuty.
Scamander pochylił się, by sięgnąć po najbliżej upadłą stronę, potem po druga i trzecią aż w końcu spojrzał na dziewczynę, która musiała to wszystko wypuścić, kiedy upadała.
W głowie Scamandera rozbrzmiały znajome dźwięki, znał te nuty. To był Chopin i jego sławny Polonez As-dur op. 53. Melodia zawirowała wokół niego rozbrzmiewając i na chwile mrożąc czarodzieja w miejscu. Wizja znów rozmazała jego postrzeganie rzeczywistości, splatając się znów w czasie rzeczywistym z przeczuciami. To dlatego dziś ciagle słyszał dźwięki fortepianu, dlatego prześladowała go ta melodia. A po chwili nuty rozwiały się i skupiając wzrok na dziewczynie szybko do niej podszedł, zdając sobie sprawę, że stoi tuż obok bezmyślnie.
- Wszystko w porządku? Zgubiła panienka nuty. - Podał jej dłoń, by mogla się na nim wesprzeć przy podnoszeniu. Część ze wspomnianych nut znajdowało się w jego dłoni, a reszta leżała u stóp Almyry.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#14
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
14-11-2025, 09:51
Jakby tylko miała chwilę czasu, zaraz by dogoniła tych dwóch i ich solidnie opieprzyła. Jeśli by dała radę, bo z jej w wątłą posturą raczej marna szansa, by ich dogoniła. Starała się czym prędzej zebrać wszystko, co upuściła. Przez chaos, który w tym momencie nad nią zapanował, nie patrzyła na to, czy te nuty gniotła w dłoniach, czy któraś z kartek się rozerwała. To nic. Najważniejsze było dla niej w tym momencie jak najszybciej zebrać porozrzucane kartki papieru dookoła i zebrać się do kupy. A w sumie najlepiej stąd wyjść i opuścić to miejsce. Nie chciała narobić większego wstydu ani sobie, ani Melusine, gdy ta by się z nią spotkała. Rookwood zawsze dla niej była damą, na pewno nie potrzebowała rozgłosu, że jej znajomi to szałaputy i przewracają się robiąc dookoła bałagan. Oczywiście, nie była to jej wina, jednak...
Nie zwracała większej uwagi na ludzi dookoła. Wiedziała, że każdy może być zajęty swoimi sprawami, a ona nie chciała by ktokolwiek tracił na nią czas. Ludzie mieli ważne sprawy do załatwiania, zwłaszcza tacy, którzy przychodzili do tego miejsca. Na pewno niektóre były bardzo ważne. A ona? Przyszła tutaj, tak naprawdę z zachcianki.
Zebrała już prawie wszystkie nuty. Została zaledwie jej garstka na ziemi, dorwała również wcześniej wyciągnięte pióro, gdy usłyszała czyiś głos obok. Uniosła szybko głowę, kierujac spojrzenie wprost na twarz nieznajomego. Przez sekundę dwie tylko na niego patrzyła, jakby będąc w szoku, że ktokolwiek zwrócił na nią uwagę. Bardziej, niż rzucając ukradkiem spojrzenia, jakby chcieli od siebie odsunąć możliwość wyciągnięcia do kogokolwiek dłoni z pomocą.
- Ach... T-tak. - dorwała jeszcze jedną kartkę obok, po czym delikatnie, nienahalnie położyła dłoń na jego. Lekko się na niej wsparła i podniosła się do pozycji stojącej. Zabrała dłoń po kilku sekundach - starała się nie trzymać jej za długo, niektórzy nie życzyli sobie zbyt bliskiego kontaktu i Almyra nie chciała nadużywać pomocy od mężczyzny. - Przewróciłam się i rozsypałam nuty. Nie wiem, jak ktoś w tym tłumie może biegać, to nie rozsądne, o krzywdę nietrudno... - rzuciła spokojnie, posyłając mężczyźnie delikatny uśmiech, po czym rozejrzała się dookoła. Zauważyła nuty w dłoni swojego 'wybawiciela'. - Ach! Dziękuję za pomoc. I przepraszam za bałagan, zaraz to posprzątam i odsunę się na bok, nie będę robić większego zamieszania... - schowała szybko pióro w torbie, którą miała przy sobie, poprawiła płaszcz oraz włosy, po czym schyliła się, zbierając jakieś niedobitki papieru.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#15
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
19-11-2025, 18:40
Tłok, przepychanie się i wzajemne potrącanie w holu Ministerstwa był czymś normalnym. Dla Scamandera było to kolejne miejsce po dworcach kolejowych i targowiskach, gdzie nie znosił przebywać dłużej, niż to potrzebne. Gethen wolał przestrzeń i wolność od obecności drugiego człowieka, taki metr przestrzeni to było minimum. A dziś ciężko było marzyc o chociażby dziesięciu centymetrach. A skoro dał się juz tutaj wciągnąć, no to musiał jakoś to przecierpieć i kierować się raczej do wyjścia, może na Pokątnej nie będzie takiego ruchu. Rodzące się w głowie plany na zakupy i spędzenie odrobiny czasu w księgarni napawały go chęcią do działania.
Niestety to działanie zostało zakłócone przez mały wypadek młodej kobiety. I może by tym się za bardzo Gethen nie przejął, gdyby nie latające w powietrzu nuty. Oczywiście pomógłby jej tak czy siak, w końcu stal najbliżej i po prostu ludzki odruch nakazywał wsparcie kogoś w opalach. Ale nuty, to one sprawiły, że Scamander wstrzymał oddech, a w jego głowie wybrzmiały dźwięki i po chwili narodziło się wiele pytań. A najważniejsze brzmiało: czy ona gra?
Pomógł podźwignąć się Almyrze z podłogi. Zaciekawione spojrzenie Scamandera wędrowało po kartkach, które ściskała w dłoniach i w końcu natrafiło na jej twarz, mila, otoczona jasnymi włosami a w niego wpatrzone były duże, brązowe oczy. Uśmiechnął się odrobine zakłopotany potrząsając głową i odwracając wzrok w ślad, gdzie zniknęły urwisy, które przewróciły Almyrę.
- To bardzo nierozważne, można zrobić komuś krzywdę. - Poprawił okulary i wrócił spojrzeniem do dziewczyny, po czym podał jej nuty. - Albo komuś cos zniszczyć.
Dał Almyrze chwile na to, by zebrała swoje rzeczy i doprowadziła do ładu i składu. Pewnie juz by odszedł, ale nurtowało go pewne pytanie i dlatego postanowił jednak zostać.
- Proszę mi wybaczyć, nie chciałbym być wścibski, ale czy panienka gra? - Kilka chwil mu zajęło, by w końcu wyartykułować pytanie. Zazwyczaj Scamandera nie bardzo obchodzili obcy ludzie, póki nie wchodzili mu w drogę, lub sytuacja nie zmuszała go do interakcji. Teraz po prostu ciekawość i pewna ekscytacja, że być może spotkał kogoś umuzykalnionych zdolnościach. A w życiu Scamandera było kilka rzeczy, obok których nie mógł przejść obojętnie, a jednym z nich była właśnie muzyka. - To są nuty na fortepian, Chopin.
W umyśle Scamandera od razu pojawiły się dźwięki, znał ten utwór i grał go nie raz na domowym instrumencie ustawionym w bawialni. Muzyka klasyczna zawsze była obecna w jego życiu, to matka tak pięknie grała i uczyła go od małego. Chodził na lekcje gry i nigdy nikt nie narzucał mu na barki ambicji, aby był muzykiem, ot robił to bo chciał i raczej grał tylko dla siebie teraz albo dla przyjaciela, kiedy siadali w salonie w Reading i w końcu dopadała ich melancholia tak silna, że dusza pragnęła chwili wytchnienia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#16
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
15-12-2025, 19:45
Każde spotkanie z podłogą nie należało do najprzyjemniejszych. Zwłaszcza te niespodziewane. Bo Almyra totalnie nie spodziewała się tego, że ktoś na nią wpadnie i ją przewróci. Jeszcze w tak zatłoczonym miejscu, jak atrium Ministerstwa Magii. Jedyne, co poczuła Almyra, to wstyd, że tak łatwo dała się przewrócić, narobiła rabanu i ludzie musieli jej albo pomóc, albo przejść obok, spiesząc się ze swoimi sprawami. A jej było naprawdę wstyd. Ludzie mieli swoje sprawy, często się gdzieś spieszyli, a ona musiała narobić bałaganu...
Może dlatego, gdy mężczyzna do niej podszedł i jej pomógł, starała się mimo wszystko zebrać szybko z ziemi. Odebrała nuty od niego i chwilkę jej zajęło, by wszystko ułożyć w kolejności - wolała to zrobić teraz, bo miała wtedy pewność, że wszystkie strony ma. Że żadna się nie zniszczyła, nie zniknęła między nogami czarodziejów i nie będzie musiała na szybko załatwiać sobie nowych nut.
- Mam nadzieję, że nikomu nie zrobią krzywdy. - powiedziała spokojnie, kończąc sprawdzać kolejność kartek. Wszystko było. Niektóre trochę pogniecione, ale to nic, to się naprawi. Najważniejsze, że wszystko miała.
Wzięła głębszy wdech i odetchnęła z ulgą. Wtedy doszło do niej pytanie mężczyzny naprzeciw. Skierowała na niego spojrzenie, nieco zaskoczone jego pytaniem. Mrugnęła raz, drugi powiekami, a po chwili na jej twarzy wpłynął ciepły uśmiech, nie wymuszony.
- Tak, gram. - powiedziała spokojnie, unosząc jedną dłoń wyżej i zakładając niesforne kosmki blond włosów za ucho. Skinęła powoli głową. - Tak, Chopin. Jego muzyka mnie bardzo uspokaja, więc w wolnych chwilach, gdy po pracy moje dłonie nie są zbyt zmęczone, łapię właśnie za jego muzykę. - odpowiedziała, może aż nad to ze szczegółami, niż mogłaby, ale uwielbiała Chopina. Było kilku takich kompozytorów, których muzykę uwielbiała Almyra. A jeśli była w stanie ich kompozycje zagrać na fortepianie - tym bardziej miała do nich sentyment. Przechyliła delikatnie głowę w bok, zerkając z zainteresowaniem w stronę mężczyzny. - Pan również gra?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#17
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
05-01-2026, 23:28
Pech widocznie nie tylko trzymał się Scamandera, dzisiaj obrał sobie za cel kogoś innego w zatłoczonym Atrium. Ale przynajmniej mógł pomoc dziewczynie pozbierać się z podłogi. Przydałoby się palnąć tych chuliganów zaklęciem unieruchamiającym i wystawić im konkretne grzywny, czy cos w tym stylu. Scamander nie znosił, kiedy zakłócano spokój i na dodatek narażano kogoś na wypadek. Scamandera raczej dotykały wypadki innej natury, to on wpadał na różne przedmioty, czasami na ludzi i potem się gęsto tłumaczył. Ileż to już razy wylądował w Mungu z rozbitym nosem, czołem albo rekami i nogami. Niedługo wyślą go na badania do magipsychiatry, sprawdzic, czy aby nie robił tego celowo. Ale takie to już było życie pechowca.
Zbierając nuty z podłogi Scamnader starał się nie pozapinać kartek i ułożyć je w prawidłowej kolejności. Grał nie raz ten utwór i nie zajęło mu to wiele czasu, by oddać dziewczynie chociaż ten fragment w odpowiednym ułożeniu. Obserwował Almyrę, kiedy upewniała się, czy wszystko zebrali i sam tez rzucił okiem wokół. Chociaż nie był mistrzem spostrzegawczości, to przynajmniej się starał.
- Ochrona powinna się nimi zająć, to nie Howart, żeby biegać po korytarzach. - Westchnął, chociaż nigdzie nie powinno się tak biegać w miejscach publicznych.
- Nic się nie zapodziało? - Zagadnął widząc, że Almyra skoczyła przeglądać nuty.
Po chwili Almyra przyznała, że gra. Na ustach mężczyzny pojawił się ciepły uśmiech, milo było spotkać kogoś, kto również potrafił grac na instrumentach. Pokiwał głową na jej słowa o wpływie muzyki na nerwy i zmęczenie. On robił tak samo, kiedy wracał do Reading i czul się wyjątkowo przeciążony, siadał do fortepianu i grał, co mu myśli podsuną.
- Chopin to ciekawy wybór. - Przyznał z zainteresowaniem. - Jego kompozycje są bardzo różnorodne i pełne emocji. - Złapał w dłonie pasek od torby, zachowując pewien dystans od młodej kobiety. Nie chciał się jej za bardzo narzucać, gdyby nie nuty, zapewne odszedłby już dawno w swoja stronę.
- Tak, tak dla siebie głównie, w domowym zaciszu. - Potrząsnął kędzierzawą głową z lekkim zakłopotaniem. Nikt, kto grał dla siebie raczej nie nosił nut ze sobą, także Gethen zakładał, że spotkał kogoś, kto zajmuje się tym zawodowo. - Te nuty wyglądają na zawodowe, prawda? - Kiedy już Scamandera cos zainteresowało, to potrafił być dociekliwy i zadawać pytania.
Gestem wskazał dziewczynie, by stanęli odrobinę na uboczu, by znów nikt na nich nie wpadł. Sam nie chciał tez paść ofiara potracenia prze kolejnego biegacza albo co gorsza, kogoś kto nie znosi stawania mu na drodze.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#18
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
08-01-2026, 18:12
Almyra przez chwilę rozglądała się dookoła, patrząc czy aby na pewno zebrała wszystkie strony i czy aby na pewno niczego nie zgubiła więcej. Spojrzała też na swoje dłonie, przyciskając łokciem nuty do ciała. Nic sobie nie zrobiła. Wszystko było w porządku - byłaby chyba większa tragedia, gdyby sobie zrobiła krzywdę, niż nutom... Ale nie, wszystko ok.
- Myślę, że przy tym tłoku ludzi, co tutaj jest, to ciężko byłoby ochronie zająć się tymi chłystkami... tak na już. - powiedziała, rozglądając się dookoła i uśmiechnęła się niepewnie. Przełożyła nuty do dłoni i spojrzała jeszcze raz na strony. - Nie, wszystko się zgadza, żadnej strony nie brakuje.
Warren spojrzała na Gethen i przechyliła głowę w bok. Nie do końca w pierwszym momencie wiedziała, skąd taki nagły ciepły uśmiech na jego t3warzy, ale nie będzie przecież pytać - zresztą, do twarzy było mężczyznie z uśmiechem. Odwzajemniła uśmiech i rozejrzała się dookoła. Ludzi w ogóle nie ubywało, do czego Almyra nie do końca była przyzwyczajona, mówiąc szczerze - raczej wolała nieco mniej zatłoczone miejsca.
- Można się wiele nauczyć na Chopinie. - słysząc jego uwagę, wróciła spojrzeniem brązowych tęczówek do jego twarzy i uśmiechnęła się nieco cieplej. Lubiła grać Chopina, chociaż nie tylko. Ten kompozytor jednak był jej zdecydowanie bliższy, zwłaszcza po dwuletnim kursie gry na fortepianie we Francji. Dużo go wtedy grała i lubiła nawet czasami za niego złapać tak po prostu. - Dobry do nauki gry z emocjami, ale czasami to tylko pozory i trzeba uważać.
Na jego słowa, że sam grywa, w oczach dziewczyny pojawił się pewien błysk. Założyła ze sobą dłonie i uśmiechnęła się nieco szerzej.
- Wspaniale! Każda gra jest super. - widać było, że tak samo myśli i jest szczera ze swoim podejściem. - Zawodowe? Yyy, jestem pianistką... w teatrze Arcadia. I czasami grywam gościom w pubie mojego starszego brata, Sół i Mgła. Takie... umilanie im pobytu.
Skinęła powoli głowę i faktycznie odsunęła się nieco w bok. Naprawdę już jeden zaliczony upadek jej wystarczył, zdecydowanie. Nie musiała znów być na trasie jakiegoś biegacza, bo tym razem naprawdę by sobie krzywdę zrobiła. Uniosła prawą dłoń w górę i poprawiła nieco fryzurę, chowając niesforne kosmki włosów za uszy. Uśmiechnęła się lekko do Gethena.
- Almyra Warren jestem.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 10:14 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.