• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 04.11.1958 | On the edge of oblivion
04.11.1958 | On the edge of oblivion
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
28-01-2026, 17:38

On the edge of oblivion
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
07-04-2026, 16:17
Nie była naiwna – to oczywiste, że każda sympatia miała swoje granice. Nawet dla swojej pracy, dla swojej misji – elementu życia, który wraz z mężem znajdował się na podium wszelkich jej sympatii – nie była w stanie dokonać wszystkiego. Nie oddałaby życia za swoje projekty – bo cenniejszym dla ich rozwoju było chyba jej niezmienne trwanie.
Jej sympatia też miała swoje granicę i nawet jeżeli nie powie tego teraz wprost – to, że nie doniesie o tym wszystkim jego bratu, w którym oboje miewali przez historię relacje takie i owakie… Było chyba świadectwem jakiejkolwiek sympatii – tajemnice nieokraszone przysięgami miało się ludźmi, którym można było zaufać chociaż w najmniejszym stopniu. Lorcan Lestrange nie dał jej do tej pory powodów (innych od przegniłego nazwiska) do wątpienia w jego szczerość.
– Zatem zakładasz, że granice mojej sympatii nie sięgają tak daleko, by pokryć swoim bezpiecznym zasięgiem twoją drobną tajemnicę? – wzdycha. Być może miał ją za nieco bezduszną i być może miał rację – zwykła czasami podejmować decyzje nakierowane wyłącznie na zysk i być może w sytuacji tej zyskiem byłoby opamiętanie się Lorcana. Wątpiła raczej w to, że Atticus byłby w stanie zaproponować bratu jakiekolwiek wsparcie – surowe (i nieoczywiste) czy też nie. Bywał chyba jeszcze mniej czuły i wybaczający od niej samej. – Bo zagroziłam ci bezpośrednio czymś, co mógłby zrobić każdy, który rozpoznałby cię tutaj i połączył z odpowiednim nazwiskiem? Nie doniosłabym mu – będąc szczerą – ale gdybyś po którymś kopniaku stracił przytomność i trafił do szpitala – nikt nie zastanawiałby się nad tym, kogo z najbliższej rodziny należało poinformować – uśmiecha się trochę podle, ale chyba poirytowała się tym, jak chętnie kładł nacisk na sympatię, jakby nie okazała jej mu dziś wyjątkowo dużo. – I nie zrobiłam tego tak jak ty, grożąc mi elegancką prośbą? Nawet zbity, podchmielony i emocjonalnie rozstrojony masz jeszcze w sobie tyle zawzięcia, by szczerzyć kły?
Skutecznie odczytała jego ostrzeżenie? Czy właśnie przystąpili do negocjacji o bezpieczeństwo własnych hultajstw? Czy może udowodnili sobie wzajemnie, że sympatia ta istnieje i w związku z nią – będą dbać o własne interesy i nie naprawiać sobie życia na siłę?
Zawód Lorcana wymagał chyba miłości do tajemnicy i symboliki. Jako człowiek podróżujący po świecie w poszukiwaniu odłamków podrzuconych im przez przeszłość, był przecież więźniem domysłów. Rozumiała jego podejście i jego sympatię ale jej nie podzielała. Od dzieciństwa lubiła historię, jednak w księgach szukała raczej pominiętych odpowiedzi na zadawane wciąż pytania, niż przyjemności z jej poznawania.
– Ufam ci. W granicach rozsądku – kwituje jego niechęć. Przywróciła mu siły, poskładała do kupy w stopniu pozwalającym na szybszą regenerację i pozwoliła by… Odzyskał kolory. Z jednej strony nie znosiła obcowania z mężczyznami takimi jak Lestrange – nieskorymi do ugięcia się i charakternymi. Z drugiej była chyba niezdrowo przyzwyczajona do otaczania się właśnie nimi. Od męża, poprzez przyjaciół, współpracowników – wszyscy o wyraźnym poczuciu własnej wartości, o ambicjach niezmierzonych, o charakterach wpisujących się w surowe, męskie rysy. Wciskała się między nich skutecznie – ale nie bez tarcia. Nic więc dziwnego, że ścierali się nawet teraz. – I darować sobie możliwość nastawienia nosa kolejnemu reprezentantowi waszej szlachetnej dwudziestki ósemki? – zadrwi z nich jeszcze wielokrotnie – zbyt wiele razy znosząc niegdyś upokorzenie krwi niewystarczająco czystej. Przyjmuje podziękowania, nawet jeżeli ich nie oczekiwała – a potem odmawia pomocnego ramienia. Chociaż darzyła go sympatią – nie miała obecnie ochoty na jego bliskość i poufałość.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 21:19 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.