• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Colchester (Essex)
Colchester (Essex)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 22:53

Colchester (Essex)
Miasto położone w hrabstwie Essex, o wyraźnie zaznaczonej historii sięgającej czasów rzymskich. Układ miasta łączy zabytkowe centrum z nowszą zabudową mieszkalną i handlową. W centralnej części znajdują się wąskie ulice, place oraz pozostałości rzymskich murów, a także zamek wzniesiony na dawnych fundamentach rzymskiej świątyni. Otoczenie centrum stanowią dzielnice mieszkalne, parki i tereny zielone, które stopniowo przechodzą w obszary podmiejskie. Miasto jest dobrze skomunikowane, z wyraźnym podziałem na strefy historyczne, administracyjne i handlowe. Colchester sprawia wrażenie miejsca uporządkowanego, łączącego współczesne miasto z widocznymi śladami swojej długiej historii.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Clara Ashford
Czarodzieje
We are gonna fly in the blue sky. We are gonna fly...
Wiek
25
Zawód
Pisarka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
8
7
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
8
Siła
Wyt.
Szybkość
6
8
9
Brak karty postaci
04-04-2026, 22:02
Moje podwójne życie nie do końca poszło tak, jak planowałam na początku. W środowisku autorskim miałam widnieć jako C. Morley. Mężczyzna, bo przecież kobiety nie piszą kryminałów. I z początku wszystko układało się dobrze, ale potem prawda wyszła na jaw i miałam wrażenie, że pół Anglii oszalało dowiadując się, że jestem kobietą. Jednak swojego nazwiska nie sprostowałam, nie chciałam, aby moja rodzina była ze mną kojarzona. Aby moje prywatne życie, było mieszane z tą drugą twarzą. Tam gdzie trzeba było byłam C. Morley, wszędzie indziej gdzie czułam się komfortowo - byłam po prostu Clarą. Nie wiedziałam co mnie podkusiło, aby przedstawić się mężczyźnie swoimi prawdziwymi personaliami, powinnam mu powiedzieć, że jestem panna Morley i nie wpuszczać go w swoją prywatną sferę. Nie wiem co się stało, co mnie ku temu skłoniło. Ale stało się i musiałam z tym dalej funkcjonować. Jakoś z tego wybrnąć. Ja jeszcze nie wiedziałam jak, ale C. Morley może coś wymyśli.
Przede wszystkim postanowiłam mieć go przy sobie blisko, w sensie utrzymywać przyjazne relacje. Stąd też zgoda na spacer, prośba, aby wybrał za mnie herbatę. To tworzy relację, a ona była ważna po to, by mnie polubił i nie chciał sprzedać moich personaliów przy pierwszej możliwej okazji. Wywróciłam więc lekko oczami, gdy mówił o zanudzaniu. Oczywiście nie mogło zabraknąć uśmiechu na ustach, tak, aby nie pomyślał sobie nic złego. Miał to być gest przyjazny, ale dający mu bez żadnego słowa znać, że zdecydowanie przesadza. Ludzie tak robili, właśnie przewracali oczami. Nie wiem kiedy i od kogo się tego nauczyłam, ale działało chyba zawsze. I byłam przekonana, że i na Mitcha podziała.
- Ale ja przecież nic nie mówię - zaprzeczyłam szybko z rozbawieniem słysząc jego wyjaśnienie na temat rodzynek. Jakby to była teraz taka najważniejsza rzecz na świecie.
Nie mogłam go rozgryźć. Był bardzo miły, ale aż za miły. Tłumaczył mi rzeczy, takie najprostsze, jakby to było bardzo ważne. Ale myśmy ledwo się poznali, naprawdę nie musiał mi wyjaśniać w jakiej formie rodzynki lubi, a w jakiej nie. Nie wiem czy ja bym się tłumaczyła z rodzynek, gdybym ich nie lubiła, a on by je lubił. Nie wiem czy bym się tłumaczyła z czegokolwiek, przecież ledwie znałam jego imię i czym się zajmuje. Wychodziłam z założenia, że to czy lubię słodzoną herbatę czy nie, nie będzie leżeć w zakresie jego zainteresowań.
Gdy zeszliśmy na temat książki i czerpania przeze mnie inspiracji już wiedziałam po co było to wszytko. Dlatego też, między innymi, moja odpowiedź była taka wymijająca. Nie chciałam nic zdradzać kiedy ułożyłam sobie w głowie dlaczego mnie tu zaprosił i czego chciał. Mitch jednak zdawał się nie zauważyć zmiany tonu czy wyrazu twarzy. Nagłego przypływu obojętności. Wyglądał na rozbawionego swoim przebłyskiem, nazwaniem siebie artystą. Zmarszczyłam lekko brwi, starałam się jednak uśmiechnąć uprzejmie. Nie chciałam go urazić.
Zdziwienie na jego twarzy pojawiło się nagle, a po zdziwieniu niemal dostrzegłam malującą się refleksję. To był ten moment kiedy zauważył, że ja nie żartuję i odkryłam po co mnie tu naprawdę ściągnął. Wierzyłam w to szczerze, że chciał po prostu mojego autografu i nic więcej. Albo może wręcz przeciwnie, może coś więcej przy okazji też chciał? I tak jak po moich słowach na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, tak po jego słowach zdziwiłam się ja. Bo zaprzeczył i to bardzo żywo i mocno przekonująco. Przyjrzałam mu się uważnie i przez krótką chwilę analizowałam jego słowa, ton i to w jaki sposób je wypowiedział. Mówił naturalnie, nie robił przesadnych pauz i nie próbował kontrolować słów, które wypowiadał. Utrzymywał przez cały czas ze mną kontakt wzrokowy, nie dotykał też twarzy, a to czasami wskazywało no kłamstwo. Miałam mętlik w głowie.
Zacisnęłam usta, ale widać było jak napięcie w ramionach opadło. Zaczerwieniłam się i nie wiedząc co zrobić z rękoma przesunęłam na bok wyciągnięty przed chwilą przenośny zestaw do pisania. Sięgnęłam po swoją filiżankę i upiłam z niej łyk.
- Przepraszam - bąknęłam tylko odstawiając filiżankę. -Kiedyś już miałam taką sytuację. Bardzo dobra herbata.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że patrzą się na nas ludzie. Trzy stoliki obok siedziała para, kątem oka dostrzegłam jak kobieta szepcze coś do mężczyzny z którym siedziała, a następnie wskazywała na mnie palcem. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały uśmiechnęłam się do niej uprzejmie i nawet pomachałam. Kobieta wyglądała na bardzo zadowoloną. Cała się rozpromieniła. To było bardzo miłe. Zerknęłam znowu ma Mitcha nie bardzo wiedząc co mam powiedzieć.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
14-04-2026, 20:26
W zasadzie sam do końca nie wiedział czemu tak się jej zaczął tłumaczyć. To było zdecydowanie nie w jego stylu. Normalnie był pewnym siebie facetem, znającym swoją wartość i wiedzącym czego chce od życia czy sytuacji w jakiej się w danym momencie znalazł. W towarzystwie tej kobiety było jakoś inaczej. Jakby za wszelką cenę próbował się usprawiedliwiać, jakby robił wszystko by tylko go polubiła i nie wzięła za głupka. Nie miał pojęcia skąd to wszystko się w ogóle bierze. Przecież dopiero co się poznali, a w zasadzie się poznawali, nie powinien jej się tłumaczyć ze wszystkiego co robił. Miał wrażenie, że wychodzi raz, że na głupka, a dwa, że wygląda to wszystko sztucznie. Zwłaszcza w momencie kiedy przewróciła oczyma, ale po chwili uśmiechnęła się delikatnie. Jakby chciała mu dać znać, żeby już się zamknął. Musiał zdecydowanie wziąć się w garść. To nie było naturalne z jego strony. Zaczął się nawet zastanawiać czy to wszystko nie miało coś wspólnego z tym, że w zasadzie chyba nigdy nie spotkał się z kobietą nie mając w stosunku do niej żadnych zamiarów. Przeważnie kiedy zapraszał gdzieś kobietę, to zawsze gdzieś tam z tyłu głowy miał plan, że może potoczy się to jakoś dalej, że będzie z tego coś więcej. Nie ze wszystkimi naturalnie, były takie znajomości tylko na jedną noc, ale czasami jednak jakaś kobieta zwracała jego uwagę bardziej. W przypadku Clary tak nie było, a w każdym razie starał sobie to w mówić. Oczywiście, była bardzo urodziwą kobietą, jej oczy mu się bardzo podobały, była również tajemnicza i na wiele sposób przyciągającą. Wmawiał sobie, że po prostu chciał ją lepiej poznać, że zaciekawiła go w inny sposób niż dotychczas robiły to kobiety.
- Tak
wiem, po prostu… - zaczął, ale po chwili uśmiechnął się łagodnie i machnął ręką - Masz racje, nie ważne. - pokręcił głową opadając plecami na oparcie krzesła.
Po chwili jednak znowu się wyprostował. Zaczął pluć sobie w brodę, że nie wyłapał wcześniej zmiany w jej minie i zachowaniu. Tego zobojętnienie na jego zachowanie czy osobę. Przecież gdyby chciał jej autograf to by po prostu do niej napisał albo coś. Ale tak nie było, ba, nawet mu to przez głowę nie przeszło. Owszem, jej książka była niezła, w żadnym razie nie negował jej talentu pisarskiego, ale jednak nie był on fanem prozy, zdecydowanie wolał literaturę naukową, fachową, traktującą o architekturze i budownictwie. Z resztą chyba nigdy nie chciał od nikogo żadnego autografu, nie zależało mu na tym, nie ważne o co chodziło. Cieszył się po prostu dobrą lekturą, która pozwoliła mu oderwać chociaż na chwilę głowę od pracy.
Chyba dotarło do niej, że mówi jak najbardziej poważnie. Teraz nie spuszczał z niej wzroku nawet na moment. Zrozumiała, że był z nią do tej pory szczery, że nie miał żadnych ukrytych motywów, bo po co miałby je w ogóle mieć? Chociaż jednocześnie zaczął się zastanawiać jak wiele miała takich sytuacji w przeszłości. Zrozumiał już, że Clara Ashford była odmienną osobą niż C.Morley, ale ile tak naprawdę osób wiedziało, że tak naprawdę nazywa się Clara? Ile osób znało prawdziwą ją? Nie autorkę książki zdobywającej z każdym dniem coraz większą popularność. Fani widzieli ją przez pryzmat jej dzieła, to było zrozumiałe, ale pewnie mało kto zastanawiał się jakim była naprawdę człowiekiem. Jakie były jej marzenia, jakie były małe rzeczy, które sprawiają jej przyjemność? Jaką lubiła herbatę czy wolała sernik z rodzynkami czy bez? To były małe rzeczy, dla niektórych może nie ważne, ale tak naprawdę, w pewien sposób pozwalające poznać człowieka tak naprawdę.
- Przykro mi, że takie sytuacje cię spotkały w przeszłości. - odezwał się w końcu patrząc na nią łagodnie - Zapewniam cię jednak, że ja nie mam złych zamiarów. - pokręcił lekko głową sięgając po filiżankę z herbatą, tym razem już dmuchając napar aby znów się nie poparzyć - Wtedy, w sklepie, wydałaś mi się po prostu ciekawą, wartą poznania osobą, dlatego zaprosiłem cię tutaj dzisiaj. Żadnych ukrytych motywów związanych z tym, że jesteś autorką książki. Dobrej książki, że pozwolę sobie dodać. - w końcu uśmiechnął się do niej łagodnie, a nawet puścił jej oczko - Prawda? Mówiłem, że mają tutaj dobre herbaty, a jak ciasto?
Nie chciał by to spotkanie nagle stało się niezręczne ze względu na jedną sytuację. Miał nadzieję, że uda im się wrócić na wcześniejsze tory rozmowy i kto wie, może powie mu coś o sobie więcej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 21:18 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.