• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Colchester (Essex)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 21:53

Colchester (Essex)
Miasto położone w hrabstwie Essex, o wyraźnie zaznaczonej historii sięgającej czasów rzymskich. Układ miasta łączy zabytkowe centrum z nowszą zabudową mieszkalną i handlową. W centralnej części znajdują się wąskie ulice, place oraz pozostałości rzymskich murów, a także zamek wzniesiony na dawnych fundamentach rzymskiej świątyni. Otoczenie centrum stanowią dzielnice mieszkalne, parki i tereny zielone, które stopniowo przechodzą w obszary podmiejskie. Miasto jest dobrze skomunikowane, z wyraźnym podziałem na strefy historyczne, administracyjne i handlowe. Colchester sprawia wrażenie miejsca uporządkowanego, łączącego współczesne miasto z widocznymi śladami swojej długiej historii.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
16-02-2026, 20:04
04.05.

Jak na razie odpoczywanie szło mu nieźle, chociaż jednocześnie się tym trochę męczył. Nie był przyzwyczajony do bezczynności, ale w końcu sam to na siebie narzucił. Potrzebował tych kilku dni wolnego i starał je sobie jakoś zająć, w każdym razie czymś innym niż pracą, chociaż korciło go wielokrotnie aby udać się do pracowni albo chociaż rzucić okiem na zalegające projekty. Nie zrobił tego i dzielnie trwał w postanowieniu, że będzie odpoczywał. Spacerował korzystając z ładnej pogody, rysował i nadrabiał zaległą literaturę. Zwłaszcza jedną, którą nabył bardzo niedawno. Po wydarzeniach w sklepie z artykułami piśmienniczymi i odprowadzeniu panny Ashford do kominka w Dziurawym Kotle, od razu wrócił do Esów i Floresów. Zlokalizowanie książki z nazwiskiem jakim nazwała nowo poznana kobietę fanka, nie było ciężko zlokalizować. Stała prawie na wejściu, cały stojak z kilkunastoma egzemplarzami ładnie oprawionych książek, na których, złotym, ładnym pismem widniało nazwisko autora C. Morley. A raczej autorki jak się okazało. Chwycił więc książkę bez mrugnięcia okiem i poszedł z nią do kasy. Teraz w końcu miał czas by ją przeczytać. Okupował kanapę w salonie, a kiedy pogoda dopisywała, to ławeczkę w ogrodzie i z kubkiem kawy lub herbaty powoli zagłębiał się w powieść spisaną ręką panny Ashford…a może C.Morley? Ciężko było powiedzieć, bo czytając książkę miał wrażenie, że pisała ją kompletnie inna osoba niż ta, którą poznał w Londynie tamtego popołudnia. Czytało się to jednak bardzo przyjemnie i nawet nie wiedział kiedy mu mijał ten cały czas, który jej poświęcał. Teraz był tym bardziej ciekawy jej autorki. Podczas ich krótkiego spotkania zdążyła wzbudzić jego zainteresowanie swoją osobą, wydawało mu się więc, że nie zaszkodzi jej poznać bliżej. Nie miał zamiaru od razu się na nią rzucać czy coś w tym stylu, ale przecież zwykła rozmowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda?
Wystosował do niej więc list z zaproszeniem na kawę, tłumacząc swoją decyzję tym, że nadal miał wyrzuty sumienia odnośnie plamy na jej spódnicy, której niefortunnie był sprawcą. Kiedy przyszła pozytywna odpowiedź, przyjął ją z zadowoleniem i od razu odpisał z propozycją miejsca i godziny. Co prawda równie dobrze mogliby się spotkać gdzieś w Londynie, ale Macnair miał pewnego rodzaju słabość do Colchester i odnosił wrażenie, że panna Ashford również znajdzie w tym miasteczku jakiś urok. On lubił w nim przede wszystkim architekturę, pomieszanie nowoczesności ze starożytnością, które nie kolidowało ze sobą w żaden sposób. Z przyjemnością poznałby człowieka, który odpowiadał za to wszystko, był przekonany, że mógłby z nim przeprowadzić bardzo ciekawą rozmowę.
W dniu spotkania pojawił się w miasteczku trochę wcześniej. Chciał się jeszcze przespacerować starówką i przez to, że zatrzymał się na dłużej przy jednym ze starych budynków i zaczął go szkicować o mało się nie spóźnił. Na szczęście szybko się zreflektował i udał się prosto do kawiarni. W środku panowała miła atmosfera. Chociaż na dworze było już coraz cieplej to w kominku lekko tlił się ogień, w powietrzu roznosił się przyjemny zapach domowych wypieków i kawy. Kilka stolików było zajętych, ale na szczęście znalazł wolny na prawo od wejścia. Ściągnął skórzaną kurtkę i powiesił ją na oparciu krzesła. Ubrał na siebie dzisiaj ciemną koszulę i wcisnął je w czarne spodnie. Nie stroił się jakoś specjalnie, jego codzienny strój w zasadzie nie różnił się bardzo od tego co miał na sobie tego dnia. Preferował raczej luźny styl, ale kiedy sytuacja tego wymagała to naturalnie ubierał się adekwatnie. Usiadł w końcu przy stoliku i czekał. Miał nadzieję, że Clara się pojawi, nie był przyzwyczajony do bycia wystawionym do wiatru. Rozglądał się po kawiarni, a za każdym razem gdy słyszał charakterystyczny dzwoneczek gdy drzwi się otwierały kierował ku nim spojrzenie. I w końcu, po kilku minutach zobaczył ją w drzwiach. Uśmiech automatycznie pojawił się na jego ustach, po czym podniósł się z miejsca, jednocześnie lekko unosząc dłoń aby dać jej znać gdzie siedzi.
- Miło panią widzieć. - powiedział spokojnie kiedy do niego podeszła - Cieszę się, że przyjęła pani moje zaproszenie. - dodał pomagając jej z płaszczykiem, który na sobie miała, a potem odsuwając dla niej krzesło.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Clara Ashford
Czarodzieje
We are gonna fly in the blue sky. We are gonna fly...
Wiek
25
Zawód
Pisarka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
8
7
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
8
Siła
Wyt.
Szybkość
6
8
9
Brak karty postaci
20-02-2026, 21:18
Naprawdę nie spodziewałam się tego listu. Przecież to była tylko plama, a mężczyzna przejął się tym, jakby wydarzyło się Merlin wie co. Przecież już mi się odwdzięczył, poniósł moje zakupy, odprowadził mnie do Dziurawego Kotła gdzie mogłam skorzystać z sieci Fiuu. A jednak, gdy minęło kilka dni, on znowu się odezwał i zaproponował spotkanie.
Po co?
Przyznam szczerze, że głowiłam się nad tym przez te parę dni od momentu otrzymania od niego listu, aż do chwili gdy ruszyłam do Essex gdzie miało odbyć się nasze spotkanie. Głowiłam się i zastanawiałam intensywnie co też może nim kierować. Wydało mi się to jednak niezwykle ekscytujące, w głowie pojawiła się myśl o ciekawym zbiegu okoliczności i jakże nieoczywistym rozpoczęciu jakiejś historii. Ciekawa jej dalszego przebiegu zgodziłam się na spotkanie, co stanowiło dla mnie niezłą inspirację. Parę ciekawych pomysłów zapisałam, korzystając z pióra i atramentu kupionego podczas tamtego dnia, który zakończył się intensywnym praniem spódnicy.
Nigdy nie byłam w Essex, a tym bardziej nigdy nie byłam w Colchester. Zanim tu przybyłam próbowałam zorientować się co to za miejsce i czego mam się spodziewać. Ponoć była tu jakaś historyczna część miasta, z pewnością miejsce to było kiedyś niezwykle istotnym punktem na mapie kraju, ale może niekoniecznie ta wiedza była mi dzisiaj potrzebna? A może specjalnie wcale tak bardzo się nie starałam, aby dowiedzieć się czegoś więcej licząc na to, że to mężczyzna mi coś opowie? To wcale nie tak, że to zaplanowałam, ale to dobry motyw gdyby przypadkiem zabrakło nam tematów do rozmów, a mi głupio byłoby opuścić spotkanie. Ubrałam się więc ładnie w kremową garsonkę, włosy miałam ułożone, a na ustach szminkę w lepszym kolorze moich ust i za pomocą sieci Fiuu udałam się w konkretne miejsce. Musiałam co prawda kawałek przejść, aby dostać się do kawiarni o której wspominał w swoim liście pan Macnair, ale droga była na tyle przyjemna, a pogoda odpowiednia, że wcale mi to nie przeszkadzało. Wręcz mogłam zebrać myśli, przestać się stresować i zacząć czerpać przyjemność z tego wyjścia. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na herbacie z mężczyzną, chyba w momencie kiedy pracowałam w Ministerstwie i umawiałam się z tamtym pracownikiem. Cóż, już nawet nie do końca pamiętałam jak miał na imię.
Ludzie, którzy mnie widzieli, musieli sobie pomyśleć, że zachowuje się jakoś dziwnie. Moja twarz, gdyby można było ją czytać, pokazywała ogromną liczbę różnych emocji, które doświadczyłam podczas tej krótkiej podróży od czynnego kominka sieci Fiuu do kawiarni. To unosiłam brwi, to krzywiłam się w dziwnym grymasie. Mówiłam do siebie, wzruszałam ramionami. Parę razy zatrzymywałam się w zamyśleniu, przyglądając jakimś budynkom albo mijanym księgarniom. W jednej, na wystawce, stała moja książka. Wtedy szłam z ogromnym uśmiechem na twarzy, do momentu kiedy jakiś mężczyzna nie zaszedł mi drogi i nawet nie przeprosił. Ale w końcu udało mi się dotrzeć do kawiarni. Miałam nadzieję, że się nie spóźniłam. Naciskając na klamkę i wchodząc do środka poczułam dziwny ucisk w żołądku, podobny do tego, kiedy wychodzę na środek podczas spotkań autorskich. Tym razem jednak nic się nie działo, nie byłam C. Morley, a pojawiałam się tu jako Clara. Powinnam się rozluźnić.
Dostrzegłam go szybko, wstał i lekko machał do mnie ręką chcąc zwrócić na siebie moją uwagę. Podeszłam do niego z lekkim uśmiechem. W tym świetle również był bardzo przystojny, czyli to nie był psikus mojej pamięci, ani atmosfera panująca w sklepie i powodująca, że wszystko i wszyscy wyglądali po stokroć lepiej. Odpowiednia atmosfera potrafiła zdziałać cuda.
- Dzień dobry - odparłam uprzejmie. - Zaintrygował mnie pan i nie mogłam odmówić - kiwnęłam lekko głową, pozwalając aby ściągnął skórzany płaszcz z moich ramion, a potem usiadłam na krześle. - Jeżeli kolejną rozmowę zacznie pan od próby, po raz kolejny, przeproszenia za plamę to proszę sobie darować od razu i lepiej mi powiedzieć po którą herbatę powinnam sięgnąć. Domyślam się, że zna pan to miejsce?
Zaczęłam od razu, dając do zrozumienia, że dla mnie temat atramentu i plamy jest zamknięty. A na pewno temat plamy, ponieważ o atramentach mogłam rozmawiać godzinami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
23-02-2026, 18:59
Po ich ostatnim spotkaniu w zasadzie nie wiedział czego się spodziewać. Zanim pojawił się w Colchester starał się jakoś zaciągnąć języka, dowiedzieć się o niej więcej. Jednak o ile C.Morley mógł zdobyć dość sporo informacji, o tyle o Clarze Ashford nie dowiedział się nic. Dodatkowo rozpaliło go jego ciekawość. Kobieta, która zdecydowanie prowadziła podwójne życie, zastanawiał się jak to wszystko godziła. Kiedy się spotkali wydała mu się raczej skrytą, może nawet nieśmiałą osobą, jednak kiedy czytał jej książkę, odniósł całkiem inne wrażenie. Zastanawiał się w jakim wydaniu dzisiaj będzie dane mu ją spotkać i szczerze powiedziawszy nie mógł się doczekać.
Kiedy weszła w końcu do kawiarni, uśmiech mimowolnie pojawił się na jej ustach. Przyjrzał jej się dokładnie, ale nie nachalnie kiedy zmierzała w jego kierunku. Od razu dostrzegł, że błękit jej oczu, które wywarły na nim tak duże wrażenie w półmroku sklepu, teraz wydawały się jeszcze jaśniejsze, co na swój sposób było niesamowite. Nie chciał się jednak gapić, więc skupił się na jej płaszczu, a kiedy odwiesił go odpowiednio, uważając aby go nigdzie nie zagnieść, usiadł na przeciwko niej przy stoliku. Nie rozumiał skąd się wzięło u niego to nagłe zdenerwowanie, przecież to nie był pierwszy raz kiedy zaprosił kobietę na kawę i chyba też nie pierwszy raz kiedy nie miał względem niej żadnych konkretnych planów. Był po prostu ciekaw, a jednak odczuwał lekkie zdenerwowanie, coś na wzór tremy, a to towarzyszyło mu niezwykle rzadko.
- No cóż, mogę powiedzieć, działam tak na ludzi czasami. - powiedział z lekkim rozbawieniem wymalowanym na twarzy i już po chwili poczuł jak napięcie powoli opuszcza jego ramiona.
Oparł się wygodnie o blat stolika, po czym spojrzał na nią z lekkim uśmiechem. Była dokładnie tak samo urodziwa jak tamtego dnia, z tym, że kiedy światło dzienne padało na jej włosy, ich kolor jeszcze bardziej się uwydatniał. W ogóle mu to nie przeszkadzało, wychodził z założenia, że inny kolor włosów w ogóle by jej nie pasował. Na jej kolejne słowa mimowolnie zaśmiał się cicho i uniósł ręce w geście poddańczym.
- Może mi pani wierzyć, że nie miałem zamiaru tego robić. - pokręcił głową z rozbawieniem - Mleko się rozlało…a w zasadzie atrament i to już za nami. - mrugnął do niej, po czym sięgnął po jedną z dwóch kartek menu stojących na stoliku - Hm…to zależy jakie smaki pani lubi? - uniósł brew ku górze zerkając na nią znad menu - Mają tutaj naprawdę różne mieszanki. Jeśli przepada pani za jaśminem polecam pozycję numer cztery, jednak jeśli woli pani coś bardziej tradycyjnego to czarna herbata z różą z pozycji siódmej jest równie dobra. - odparł spokojnie, lekko przy tym kiwając głową - A odpowiadając na pani pytanie, to tak. Colchester samo w sobie jest miejscowością, którą bardzo lubię, a tą kawiarnię odkryłem podczas swojego pierwszego pobytu tutaj. - dodał po chwili - A pani co myśli o tym mieście? - spytał ciekawe jej zdania.
Jako pisarka, wydawało mu się, że byłaby w stanie znaleźć tutaj wiele inspiracji. Świat starożytny przeplatany z nowożytnym, nie tylko poprzez architekturę, ale również i poprzez historię i samego ducha miasteczka. On tutaj niejednokrotnie przybywał w poszukiwaniu pomysłów do nowych projektów. Jeśli rozmowa będzie im się kleić to może zaproponuje jej spacer i pokaże jej najciekawsze miejsca.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.