• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Knajpa "Biała Wiwerna" > Boczny korytarz
Boczny korytarz
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 16:39

Boczny korytarz
Na końcu głównej sali, na lewo od baru odnaleźć można boczny korytarz - ciemne, wąskie przejście, które kończy się drzwiami prowadzącymi do przestrzeni magazynowej. W korytarzu unosi się zapach stęchlizny, a stropy nisko wiszą, sprawiając wrażenie, jakby przestrzeń miała się za chwilę zawalić. Ściany są pokryte pozadzieranymi, brudnymi tapetami, które niemal odpadają, a w kilku miejscach widać czerwone ślady - zupełnie jakby miejsce to niegdyś było świadkiem burzliwych wydarzeń. Na podłodze deski niekiedy przeraźliwie piszczą, gdy ciężki but przyciśnie odpowiednie miejsce, ale stali klienci dobrze wiedzą, które kawałki drewna należy omijać, by nie przyciągać zbędnej uwagi. Czasem w przejściu spotkać można dwóch nachylających się ku sobie, pogrążonych w melodii podszeptów czarodziejów, którzy zdecydowanie nie chcą, by ktokolwiek mógł usłyszeć, o czym rozmawiają.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
14-04-2026, 08:28
Axel miał świadomość, że jego osoba może odpychać, z czasem nawet zaczął to wykorzystywać na własna korzyść i wręcz wywoływał takie wrażenie. Lorcan z powodu swojego pochodzenia był już często uprzedzony do osób z niższych grup społecznych, wiec wcale nie było trudno takie wrażenie na nim wywrzeć. Jednak coś tak, czy siak skłaniało go do tego, że patrzył na Axela inaczej, był bardziej pobłażliwy wobec niego i nie stosował tak silnego dystansu jak Xavier, który zawsze taktował Axela z góry i jasno pokazywał mu gdzie jest jego miejsce.
Devereaux korzystał z tej niewiadomej przychylności Lorcana do niego, jednak starał się nie przegiąć i nie nadwyrężyć cierpliwości arystokraty, aby zbyt szybko ta taryfa ulgowa się nie skończyła. Lorcan w pewien sposób przekonał do siebie Axela, zyskując zaufanie złodzieja i jego lojalność, która w efekcie dawała całkiem nieźle informacje i to, że nie musiał się martwic o to, że chłopak będzie łgał w żywe oczy.
Słowa Lorcana sprawiły, że Axel cicho westchnął, jakby z lekka frustracją, opuścił spojrzenie a jego cała postać jakby uspokoiła się, straciła na wyrazie. Był sam, od dawna był sam i tylko zdany na siebie. Chociaż już nie, teraz już nie, miał Manon, która znała jego wartość, przekonywała go, że nawet obdarty z tożsamości nie był nikim. To był raptem wątły płomyk rozpalony na nowo przez przyjaciółkę z dzieciństwa, która pamiętała go z dawnych lat, ale to już wystarczyło, aby Axelowi zaczęło zależeć na życiu. I jak widać, nie tylko własnym.
Spojrzenie chłopaka wydawało się puste, w mdłym świetle magicznego płomienia cienie układały się na jego twarzy wyraźnymi liniami. W pewnej chwili jednak coś zabłysło w oczach Axela, dawał sobie wmawiać tyle czasu te bzdury, że otwarcie w to wierzył i teraz znów mu to wmawiano. Lorcan w tej chwili niewiele różnił się od Xaviera, który nakreślał grubą linię dystansu pomiędzy nimi, dając mu jasno do zrozumienia, że odwróci się od niego jeśli ten popełni chociaż jeden, maleńki błąd.
- Tak się panu wydaje. - Odezwał się po chwili ciszy. - Nie potrzebuje litości, ostrzeżeń, bo co pan może o tym wiedzieć? Dla pana to hamulec bezpieczeństwa, bo ma pan za dużo do stracenia. A ja? - Axel poczuł jak coś zaczęło się rozpychać w jego głowie, jak to dziwne uczucie przeszywało jego ciało powodując, że czuł się jakby był związany. - Mam tylko jedną rzecz, której trzymam się kurczowo i to wszystko jest po to, bym jej nie stracił. Przez to, wszystko już straciłem, przez to, próbowałem zakończyć swoje istnienie a i tak tu jestem. Wiem, jak to jest być sam. Nie musi mi pan o tym przypominać. - Słowa Lorcana niespodziewanie wzbudziły w Axelu potok emocji, które w końcu wystąpiły ponad brzeg. Jeszcze kilka dni temu pewnie zbyłby te słowa z uśmiechem, z beztroską lekkością, lecz dziś to nie był ten sam Axel co u Jacka, kiedy pierwszy raz wspomniano o jankeskim kupcu.
Odwrócił twarz zatapiając swoje oblicze w cieniu, nie zapanował nad swoimi emocjami, odsłonił się i teraz czul gorzki smak własnych słów na języku. Dlaczego akurat Lorcan w nim wybudził te emocje? Dlaczego właśnie teraz? Powinien być opanowany. Zrobil to już drugi raz, przejął się kimś bezinteresownie i zaryzykował,najpierw Vivienne, teraz Melusine. Ostatni raz zrobil cos takiego dla Charlotte, kochanej siostry, która dziś go nie pamięta. I to był ostatni raz, bolesny i upadlający go do cna.
- Rozumiem. - Odparł już całkiem opanowany pozostając w cieniu. To było jego miejsce, ciemność odcinała go od emocji, oczyszczała myśli i pozwalała uśpić emocje.
Lorcan kupował do niego informacje, jego zaplata nie zawsze była w galeonach, a w tych jego gestach nie powinien doszukiwać się żadnej sympatii. Axel sam siebie karcił teraz w myślach, że powinien myśleć o Lestrange tak jak o Xavierze. Nie oczekiwał przecież od niego żadnych emocji, wsparcia, ani przejęcia jego losem. A jednak coś w tym dziwnym arystokracie było, spoglądał czasem na niego inaczej, pobłażał mu i znosił go w sposób całkowicie inny niż wszyscy.
- To wszystko. Nikt już nie będzie niepokoi Rookwoodów, wszystko co zabrałem ma pan w torbie. Temat zamknięty. - Glos Axela stal się plaski, jakby podsumowywał zamowienie klienta, który nie rokował na zadowalający napiwek. Na chwile spojrzenie złodzieja powróciło do Lorcana, kiedy ten przeszył go spojrzeniem, prezencja i pewność siebie Lorcana powodowały w Axelu obawę i to było widać w jego oczach, lecz przy tym pojawiło się pytające spojrzenie. Dlaczego? zawisło niewypowiedziane a chłopak przeniósł swoja uwagę na drzwi.
Nie wyszedł, czekając aż Lorcan pójdzie przodem, skoro uznał że to już wszystko i nie ma już potrzeby ciągnąć tematu dalej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 22:56 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.