• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, 72A Sandringham Rd > Weranda
Weranda
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
03-11-2025, 22:20

Weranda
Znajdująca się na tyłach domu weranda jest centrum spotkań, wypoczynku i aktywności. Najważniejszym elementem jest drewniany stolik znajdujący się na niskim podeście wraz ze trzema kolorowymi krzesłami. Do każdego krzesła dołączona jest poduszka oraz kocyk, który ma chronić przez wieczornym chłodem. Światło zapewniają liczne świece umieszczone w lampionach, a w wystroju dominują rośliny doniczkowe. Ściana znajdująca się za stolikiem udekorowana jest bluszczem, który z każdym latem pnie się w górę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Francesca Goldsmith
Zwolennicy Dumbledore’a
As I watched them I knew I'd probably never be like that
Wiek
25
Zawód
Auror
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
20
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
11
Brak karty postaci
12-04-2026, 20:44
Musiała zaakceptować obietnice, nadzieje, że Leonie w momencie próby postąpi słusznie i uda się pomoc. Nie skryje się za swą godnością, niechęcią poszukania ratunku. Tyle musiało jej wystarczyć. Czasem nie dało się więcej, trzeba było się z tym pogodzić. Pozwoliła więc, aby temat zanikł, rozpłynął się w okowach słów. Zamiast tego zastanowiła się nad jej pytaniem – czemu właściwie tak źle zaczęła tamten pojedynek z Willow? Wypuściła głośno powietrze, otwierając usta, by zaraz ponownie je zamknąć. Nie wiedziała jak to ująć, jak przekazać serie informacji zrozumiałą dla innych. Każdy czarodziej miał na swój sposób intymną relacje ze swoją różdżką, specjalną więź kultywowaną przez lata wspólnego czarowania.
– Trudno mi powiedzieć, jednoznacznie ocenić. Byłam zmęczona po poprzednim pojedynku, a pierwsze nieudane zaklęcie spowodowało, że zaczęłam mieć wątpliwości. Ta niepewność wpływała na wszystkie moje działania, jakby moja różdżka po prostu przestała mi ufać – starała się to wyjaśnić, ten osobisty zbieg okoliczności, który nie łatwo było pokonać. Wielu czarodziejów na co dzień nie wykracza poza strefę własnego komfortu w czarach, zadawalają się podstawowymi zaklęciami dnia codziennego. Aurorzy nie mają tego przywileju, zawsze muszą się rozwijać i spotykać z sytuacjami ekstremalnymi. Oczywiście, każdy z nich miał swoje ulubione czary, metody poskramiania wroga. Przeciwnik jednak się rozwijał, trzeba było zawsze za nim gonić. – Macie tak czasem? Że magia nie chce z wami współpracować?
Może gdyby była mniej pewna siebie, to uznałaby to za winę swojej krwi, mugolskiego pochodzenia. Jakby mugolskie wpływy powodowały, że jej poczucie magii nie było instynktowne czy naturalne, co prędzej była rada obwiniać swój charakter niż pochodzenia. Wiedziała, że była jednak dobrym magiem o szerokim wachlarzu czarów, swojego talentu magicznego akurat zawsze była pewna. Zawsze miała łatwość, praktyka nigdy nie sprawiała jej trudności.
– Trudne pytanie, Morty. Wykonanie misji jest celem nadrzędnym, trzeba jednak zachować balans, działanie nieetyczne mogą wpływać na całą grupę i obniżać morale – gdyż człowiek często chce zachować się moralnie, przynajmniej kwestiach podstawowych. Nie rozmawiali przecież o niepłaceniu podatku, lecz o handlu dziećmi – sprawach skrajnych, często okrutnych, których aby dokonać trzeba być albo w pełnej desperacji albo osobnikiem pozbawionym jakichkolwiek zasad etycznych. Często się zastanawiała, próbowała ich zrozumieć, gdyż sama zbrodnia się zmieniała. Nie sądziła jednak, że powinna była tego wieczoru rozwijać ten temat – nieprzyjemny, uderzający i niekomfortowy. Po prostu nieodpowiedni dla tego spotkania.
Przedmiot ich obecnej rozmowy był o wiele bardziej pasujący. Leonie przejęła inicjatywę, była w tym swoboda, której Francesca nigdy nie odnalazłaby w sobie. Nie w tym temacie, gdzie ciężar wiedzy zdawał się ciążyć na ramionach. Miała złe przeczucia, gdyż Morty i jego uniesienia to często czysty chaos emocjonalny. Czy Figg świadoma była o podbojach miłosnych Dunhama z ostatnich lat? Nie sądziła, Morty zdawał się trzymać swe sekrety blisko siebie. Tym jednak chciał się z nimi podzielić, było w tym coś niewinnego i czystego. Ratował się żartem, chciał, aby humor zabrał powagę z pytania.
– Cóż, gdy przyjdzie odpowiedni moment chętnie poznam kto Ci tak w głowie zawrócił – lecz serca podobno nie podbił, nie była pewna czy wierzyła. Miała jednak nadzieje, że nie była jej to znana osoba, bo w jej najgorszych wyobrażeniach była to persona z drugiej strony barykady z pokaźną teczką z aktami dowodowymi. Niech będzie to porządna czarownica, tyle na ten moment, by wystarczyło. Nie była jednak przekonana, że Dunham się takimi interesował, mogłaby wydawać mu się za stabilna i nudna. Przyjęła drinka ginu z tonikiem, jakoś stwierdziła, że ułatwi ten wieczór. Spojrzała na Leonie, w jaki sposób ująć tamtą noc? Ile Figg chciałaby zdradzić?
– Pewnego wieczoru sytuacja zmusiła nas do rozmowy, pomogłam jej wtedy – wiedziała, że mówiła niewiele, lecz sądziła, że była to historia Leonie do opowiedzenia. To ona była tam ofiarą, ona poniosła ból i uszczerbek na zdrowiu. Pamięta jej historyczny głos, błaganie, by zostawiła całą tą sytuacje. Tak bardzo się wtedy bała, była tak inna od nastoletniej Leonii, nawet od obecnej wersji. Czysta panika, która rządziła jej ciałem i umysłem. Nie, nie czuła, że miała prawo to zdradzić. Ta Leonie opowiadała z rozmarzeniem o swoich zaręczynach, jak wiele się zmieniło w ciągu tych miesięcy.
– Mówisz, że był tak doskonałym tancerzem, że aż nie mogłaś się oprzeć? – próbuje wyobrazić sobie szanownego, poważnego toksykologa w tej odsłonie, lecz sprawia jej to trudność. Uśmiecha się jednak na samą wizję opowieści, na widok rumieńca, który ozdabiał twarz Leonie. Była ona tak uroczo szczęśliwa, zasługiwała właśnie na taką dozę dobroci w życiu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 22:46 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.